sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 35

* Julie *

Obudziłam się przytulona do Fela. Eee? Pamiętam tylko tyle, że oglądaliśmy film o jakiś kosmitach, Chyba .. Serio nie pamiętam nawet jak zasnęłam. Chciałam po cichu wstać, żeby nikogo nie obudzić, ale jednak zobaczyłam jak Fel patrzy na mnie swoimi zaspanymi oczami.
- Hej księżniczko. - powiedział
- Proszę cię nie mówi tak do mnie. Dlaczego śpimy tutaj i dlaczego byłam przytulona  do ciebie? Hm? - powiedziałam.
- No bo  zasnęliście na filmie i nie chciałem cię budzić, wiec przytuliłem się do ciebie i poszedłem spać. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Ale następnym razem obudź mnie. - wstałam z kanapy i poszłam kuchni. Włączyłam ekspres do kawy i przyszykowałam cztery kubki. W trakcie, kiedy robiła się kawa, przygotowywałam śniadanie. Postanowiłam, że zrobię po prostu kanapki z pomidorem. Dietetycznie :) Postawiłam wszystko na tacy i zaniosłam do salonu, gdzie wszyscy się znajdowali.
- Słuchaj Julie dzwoniłem do  Omara i Og, żeby wpadli na śniadanko. - powiedział Felix.
- Ohh nie mogłeś powiedzieć wcześniej ? Zaczekalibyśmy na nich. - po domu rozległ się dźwięk dzwonka.
- Chyba nie musimy. - powiedziała Abby wstając z kanapy i poszła otworzyć drzwi. Za chwile ujrzałam chłopaków.
- Dawać jedzenie !!! Umieram z głodu. - powiedział Omar xd
- Siadajcie dopiero co zrobiłam. Chcecie coś od picia ?
- Ja poproszę wodę. - powiedział OG.
- O! Ja latte macchiato. - odparł Omar.
- Już się robi. - znowu weszłam do  kuchni i przygotowałam kawę dla Omara i szklankę wody z cytryną dla OG, taką jak lubi. :)
- Abby mogła byś  przynieść mi z góry mój telefon. - zapytałam.
- Nie możesz sama po niego iść ?
- Prooooszę! - zrobiłam słodkie oczka.
- No okej .. - wstała i poszła na górę.
- Chłopacy słuchajcie dzisiaj Abby ma urodziny w garażu mam dla niej tort. Zaraz ktoś po niego pójdzie i złożymy jej życzenia. - powiedziałam to tak szybko, żeby zdążyć, aż dostałam zadyszki. xd
- JULIE !! GDZIE TY MASZ TEN TELEFON !! - darła się z góry.
- EEM .. Poszukaj go, może spadł za łóżko. - wykrzyczałam.
- Okej Oscar ty idź po tort, ja idę po prezent dla niej. - dodałam po cichu. Wstałam równo z Oscim. On poszedł szybko do garażu ja do gabinetu. W szafie miałam schowany dla niej prezent od nas wszystkich. Kiedy weszłam do salonu Felix odpalał już świeczki.
- Dobra Abby znalazłam go już !! Chodź !! - wykrzyczałam. Kiedy schodziła ze schodów zaczęliśmy śpiewać: "Sto lat". Ona w połowie się zatrzymała i nie mogła uwierzyć w to co się stało. Rozpłakała się ze szczęścia. Zeszła i dołączyła do nas, kiedy skończyliśmy śpiewać.
- Pamiętaj, żeby pomyśleć życzenie przed zdmuchnięciem świeczek. - wspomniał Omar. Abby zamknęła oczy, wzięła głęboki oddech i zdmuchnęła świeczki.
- Abby kochanie !! Wszystkiego najlepszego. - rzuciłam się jej na szyję.
- Jejku, dziękuję wam !! - każdy złożył jej życzenia.
- Otwórz prezent. - powiedział OG.
- Mamy nadzieje, że ci się spodoba. -  rozpakowała prezent. Tam była biżuteria plus ode mnie sukienka.
- Ubierz ją na dzisiejszą imprezę. - powiedział Osci.
- Dziękuję jeszcze raz. -przytuliła się z każdym. Poszłam po nóż i talerzyki do tortu. Był naprawdę pyszny, o smaku brzoskwini. Chłopacy musieli coś załatwić w sprawie najbliższego koncertu wiec pomału się zbierali. Umówiliśmy się, żeby przyszli ok. 18 na imprezę. Ja z Abby posprzątałyśmy i znowu zasiadłyśmy na kanapie.
********
Trochę mi się przysnęło. Obudziłam się ok. 16 i od razu zerwałam się na równe nogi. Pobiegłam szybko do swojej sypialni. Wyciągnęłam sukienkę, którą dostałam od Felixa i położyłam ją na łóżko. Weszłam szybko do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic. Swoje ciało namydliłam mydłem o zapachu kokosa. Mmm *.* Piękny zapach. Włosy umyłam bananowym szamponem. Na końcówki nałożyłam odżywkę i mogłam wyjść z pod prysznica. Ciało owinęłam ręcznikiem z LA Galaxy. Po wytarciu się wyszłam z łazienki, założyłam bieliznę, rajstopy i na końcu prześliczną sukienkę. Wróciłam do wcześniejszego. Najpierw zaczęłam od makijażu, potem wysuszyłam i zakręciłam włosy.
Gotowa zeszłam na dół. Zaczęłam dekorować salon balonami i serpentynami. Kiedy zawieszałam ostatnie balony po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. 
-Abby goście do ciebie !!! - krzyknęłam.
-Otwórz !! Ja się ubieram!!! Zaraz zejdę. - powiedziała. Poszłam do drzwi. Otworzyłam a przed nimi stał Felix z pełnymi siatkami alkoholowych napojów.
-Imprezę czas zacząć !!! - do domu wleciał Omar. Na głowie miał czapeczkę urodzinową. Poszłam do kuchni i przygotowałam drinki. Położyłam na tacy i zaniosłam do gości. Wszyscy siedzieli na kanapie. Tylko nie było jubilatki. 
- Jak długo można się ubierać ?! - krzyknęłam do Abby.
- Idę już !! - odpowiedziała.
- No nareszcie. - marudziłam. Czekaliśmy jeszcze jakieś 5 min. i wreszcie zeszła ślicznotka. *.*!! Bardzo ładnie wyglądała w prezencie od nas. :)
- A Mario ? - zapytała.
- Pojutrze ma mecz i musi się szykować. Nie będzie go.
- Szkoda.
- Ale ey!! Nie smuć się kochanie. Przecież my jesteśmy. - powiedział Oscar, po czym podszedł do niej i namiętnie pocałował. 
*****************
Wszyscy bawili się w najlepsze. Siedziałam na sofie obok Fela. Na podłodze siedział Oscar z nieźle napitym Omarem. OG i Abby. Chyba tylko ja i Sandi nic nie tknęliśmy. Było mego zabawnie. 
- Ogge zostaw tą miotłę! - krzyknęłam gdy chłopak udawał, że jest czarownicą.
- Ja latam !!! - darł się.
- Wiecie na co mam ochotę? - powiedział Omar.
- No na co ? - zapytała Abby. Omar wstał i zaczął robić twerka. O boże XD. Co to za widok. :')
Oscar zaczął robić sobie kitki na włosach. Nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam mu zdjęcie.
- Może chodźmy się przejść co ? - szepnął mi na ucho Fel.
- W sumie czemu nie. - opowiedziałam z uśmiechem.
- Nie długo będziemy! - oznajmił gdy opuszczaliśmy dom.
- Tylko dzieci mi nie spłódźcie!!! - krzyknął Omar. A ja nie dając mi żadnej odpowiedzi zamknęłam drzwi. Szliśmy powoli ciemnymi uliczkami Los Angeles.
- Nie jest ci zimno? - zapytał i nie czekając na to co powiem okrył mnie swoją bluzą. Poszliśmy do parku i usiedliśmy na ławce obok której stała duża żelazna lampa. 
- Piękne niebo prawda? 
- Nie takie piękne jak ty .. - powiedział, a ja lekko się uśmiechnęłam.
- Co robiłaś przez te 4 lata ? - dodał.
- Co robiłam.. Oprócz tego, że przez cały rok grzebałam w przeszłości licząc, że wrócisz, skończyłam szkołę, poznałam Mario. Potem dostałam pracę..  I tyle.. Cieszę się, że wróciłeś.
- Ja też się.. Że mogę cię znowu zobaczyć, przytulić i pocałować - przysunął się i zatopił swoje wargi w moich. Czuję, że przy nic tracę nad sobą kontrolę. Nie mogę się zaangażować. Nie chcę znowu cierpieć. 
- Felix, przepraszam, ale ja nie potrafię być z tobą. Lęk przed tym, że znowu wyjedziesz nie daje mi nie daję spokoju.
- Nie możesz żyć w strachu.
- Staram się.
- Julie, 4 lata temu decydowali o mnie moi rodzice. Teraz jestem dorosły i sam podejmuję decyzję w życiu. Nigdzie się bez ciebie nie ruszę. - jego słowa dały mi nadzieję, na to, że może nam się udać. Bez żadnych słów przytuliłam go i rozpłakałam się. Nie wiem czy to ze szczęścia czy ze strachu..
- Ale nie zostawisz mnie ? 
- Nigdy! Pamiętaj, nie możesz żyć w strachu. - powtórzył i po raz drugi mnie pocałował. 
- Nie sądzisz, że mój powrót to druga szansa dla nas? 
- Tak, ale boję się...  - przerwał mi.
- Przy mnie nie musisz się bać. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - uśmiechnęliśmy się do siebie i po raz kolejny pocałowaliśmy.
- Może wrócimy do nich ? - zapytałam. 
- Dobrze, Chodź, jesteś zmęczona. Poniosę cię.
- Nie musisz. Dam radę. -  nie zwracając na moje słowa wziął mnie na ręce. Poczułam jak pomału odlatuję w jego ramionach.

*Felix*

Julie zasnęła gdy niosłem ją do domu. Gdy doszedłem z ledwością udało mi się zadzwonić dzwonkiem do drzwi, z nadzieją, że ktoś mi otworzy. Po długiej chwili w progu stanęła Abby.
- O! Wróciły dwa zakochańce. Czemu Julie płakała?
- Skąd wiesz ? - zapytałem, 
- Ma rozmazany makijaż. 
- Aha. - wszedłem do domu i położyłem ją na sofie w salonie, jednocześnie uciszając pozostałe towarzystwo. 
- Mogę włożyć żelka do jej pępka, a potem go zjeść? - zapytał Omar, który ledwo trzymał się na nogach. 
- Wątpię, żeby się zgodziła. - odpowiedziałem niechętnie. 
- Zaraz zobaczymy. - zaczął nią trząść. 
- JULIE !!!!!!!!!!
- Zwariowałeś ?!?! Obudzisz ją !!! - podniosłem ton i dziewczyna się obudziła.
- Co się tak drzecie ? - zapytała lekko wkurzona. 
 - Mogę włożyć żelka do twojego pępka, a potem go zjeść ? - zapytał ponownie Omar.
- Że co ? Omar nie pij więcej. - zaczęła się śmiać, zupełnie tak jak reszta.
- Julie może pojedziemy do mnie, żebyś mogła spać spokojnie co ? - zaproponował. 
- Dobrze, ale nic nie piłeś? 
- Nie wgl.
- Okej, to do jutra ! - pożegnała się z resztą, która pewnie i tak nie wiedziała o co chodzi. Opuściliśmy dom i wsiedliśmy do mojego samochodu. W sumie nie było daleko, ale będę mógł od razu zaparkować pod własnym domem. Po dotarciu na miejsce odkluczyłem dom i przepuściłem Julie pierwszą. Zamknąłem drzwi i odłożyłem klucze. Spojrzałem na dziewczynę, która rozglądała się po mieszkaniu.

*Julie*

Felix podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Zniżył się trochę a ja oplotłam swoje nogi wokół jego bioder i ręce wokół jego szyi. Razem ze mną szedł w nie znanym mi kierunku. Było ciemno i Fel pewnie sam do końca nie wiedział gdzie idzie.
- Aaał! - krzyknęłam gdy poczułam uderzenie w plecy. To była ściana. 
- Sory, ale nie znam do końca jeszcze tego domu. xd - zaczęliśmy się śmiać a potem znowu całować.
- Dotarliśmy do Felixa sypialni. Oby dwoje opadliśmy na łóżko cały czas się całując. Powoli brakowało mi tchu. Moje nogi nadal oplatały jego biodra.
- Zaczekaj. -powiedziałam, gdy chciał ściągać moją sukienkę.
- Tak Julie? 
- Zwolnijmy trochę. - no moje słowa trochę posmutniał.
- Okej, ale wrócimy jeszcze do tego. 
- Okej - uśmiechnęłam się.
- Masz może ochotę na szampana ? - zapytał.
- Pewnie. 
- To zaraz wracam. - pocałował mnie w usta i wstał z łózka. 
- Pomyślałam, że skoro i tak spędzę z nim noc, to żeby było mi wygodnie, ściągnęłam sukienkę i położyłam się do łóżka w samej bieliźnie. Po chwili wrócił Felix z szampanem w lodzie i dwoma kieliszkami. Położył napój i jeden kieliszek na stolik nocny, a drugi wręczył mi. Otworzył butelkę i nalał szampana najpierw dla mnie potem sobie, po czym położył się obok mnie na łóżku. Stuknęliśmy swoje kieliszki i wzięliśmy łyka. 
- Dobry. - przyznałam. Po dłuższej chwili wypiliśmy cała zawartość butelki. Zrobiło mi się gorąco, więc odkryłam kołdrę. Chyba to nie był dobry pomysł, bo Felix cały czas się patrzył na moje prawie nagie ciało. 
- Chociaż udawaj, że się nie gapisz - zaczęłam się śmiać.
- Co ? Mówiłaś coś? Sory, ale nie mogę się skupić - też się uśmiechnął. Zakryłam się z powrotem, żeby go bardziej nie podsycać.
- A mogło być tak pięknie - powiedział pod nosem.
- Słucham? - zwróciłam się w jego stronę. 
- Nic nic. Idziemy spać ? - zapytał.
- Tak - opowiedziałam krótko. 
- Dobranoc. - dodałam.
- Dobranoc skarbie. - pocałował mnie w czoło. Wtuliliśmy się w siebie i zasnęliśmy. 

********************************************************************

Witaaaam !!! :) Mamy już 35 rozdział. Strasznie chciałybyśmy wam podziękować za 10000 wyświetleń!!!!! Jesteśmy wam ogromnie wdzięczne za to !!! <3 Pamiętajcie jeżeli macie jakieś pytania dotyczące bloga piszcie śmiało a my postaramy się wam na nie odpowiedzieć. A! i jest jeszcze bardzo ważna sprawa. Rozdziały będą się pojawiały tylko w sobotę, z przyczyn szkolnych. :) <3 Życzymy wam miłego weekendu :D ~ Jagoda i Julia :) 

czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozdział 34

 *Julie, rano*

Delikatnie  wybudzałam się ze snu. Moja głowa leżała na Fela torsie nie wiem jak to się stało. Byłam wtulona w niego. Myślałam, że to on będzie mnie obejmował, a to ja podczas snu się przytuliłam. On też się obudził. Było widać, że jest zadowolony.
- Sory, musiało być ci niewygodnie.- przeprosiłam i podniosłam głowę
- No weź ! Nie musisz mnie przepraszać. - powiedział i przytulił mnie mocniej, ale ja się odsunęłam. Mimo, że go kocham, nie jestem gotowa na związek z nim.
- Ślicznie wyglądasz z rana.- uśmiechnął się
- Hahah błagam cie ! xd. - nieoczekiwanie do moje sypialni weszła Abby z Oscarem. Zajebiście, normalnie czekałam na ich komentarze !
- Oooo ! No kogo my tu mamy !
- Ja też nwm co on tu robi ! Zasypiał na kanapie, a na rano ? Bumm ! W moim łóżku ! - broniłam się.
- Hahha oczywiście ! - zaśmiał się Oscar.
- No serio ! A kit z wami.. - przykrywam się bardziej kołdrą.
- A tak wgl to Julie masz gościa.
- O tej godzinie ? Matko.. - zwlekłam się z łóżka, ubrałam porannik, razem z Felem i resztą zeszłam na dół.  W salonie siedzieli OG z Omarem ale jak tylko zobaczyłam Mario to podbiegłam do niego i się przytuliłam, on podniósł mnie do góry i okręcił.
- Aaaaaaa ! Co ty tu robisz ? - zapytałam podczas uścisku
- No przecież często przyjeżdżam i razem jemy śniadanie.
- Hahah no tak xd Pamiętam !
- Wy się jeszcze nie znacie, ale to jest Mario, mój przyjaciel. Mario, to jest Omar, OG, Oscar, Felix, a Abby już znasz. Haha !
- Cześć ! - przywitał się z każdym po kolei
- To wy sobie gadajcie, a ja zrobię śniadanie.- powiedziałam i  poszłam do kuchni, żeby zrobić posiłek. Przekroiłam świeże bułki, które przywiózł Mario. Na szczęście kupił tyle, że starczy dla każdego. Zrobiłam kanapki z sałatą, szynką i majonezem. Gdy już kończyłam, do kuchni wszedł Felix.
- Pomóc ci ? - zapytał
- Radze sobie. - uśmiechnęłam się
- Daj. Ja dokończę, a ty się ubierz. - wziął z mojej ręki nóż.
- Ok. - szybkim krokiem szłam do sypialni. Uszykowałam ciuchy i mając nadzieje, że w tym czasie nikt nie wejdzie, szybko się przebrałam. Potem poszłam do łazienki i wykonałam poranne czynności. Gotowa wróciłam do przyjaciół. Śniadanie było już na stole. Felix wszystkim się zajął. Porozstawiał talerze i zrobił herbatę. Usiadłam na wolnym miejscu koło Mario. Po zjedzonym posiłku czas zbierać się do pracy.
- Zjadłaś ? - zapytał Gotze
- Tak, możemy jechać. - uśmiechnęłam się. Mario wstał, wziął swój talerz i zaniósł do kuchni. Od razu potem pożegnał się ze wszystkimi.
- Będę  w samochodzie. - oznajmił i opuścił dom. Ogarnęłam trochę po śniadaniu i poszłam po torebkę.
- Abby będziesz w domu cały czas ? - zwróciłam się do przyjaciółki
- Tak.- odpowiedziała patrząc się w Iphona
- Dobra. Osci mam prośbę do ciebie.
- Jaką ?- zapytał
- Coś mi się z laptopem stało, mógłbyś zobaczyć, wiem, że się na tym znasz trochę.
- Dobrze zobaczę.
- Dzięki.- pocałowałam go  w policzek, potem Abby, OG i Omara. Już chciałam wychodzić, ale Fel się upomniał.
- Ej a ja ?!- zapytał obrażony
- Sory, zapomniałam o tobie.- podeszłam do niego i gdy już miałam go całować w policzek, Fel lekko przekręcił głowę, że pocałowałam go w usta.
- Felix ! - walnęłam go w ramie
- Też cię kocham. - posłał mi buziaka w powietrzu, a ja przewróciłam oczami
- A tak wgl, to gdzie jedziesz ?
- Do pracy, jestem psychologiem w  klubie piłkarskim " LA Galaxy".
- Aaaa. Kiedy będziesz ? - zadał kolejne pytanie
- Zależy jak się wyrobię, a co ?
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- To jak skończę to przyjdę tam do was. Ok ?
- Dobrze, proszę pani. - uśmiechnął się i wstał, ponieważ miał zamiar wracać do domu. Razem kierowaliśmy się w stronę wyjścia.
Po czym zamknęłam drzwi. Jeszcze raz pożegnałam się z Felem, on poszedł do domu a ja  weszłam do samochodu Mario. Jechaliśmy w przeciwną stronę także nie mogliśmy go podwieś. Gdy dojechaliśmy ja poszłam do swojego gabinetu, a Mario do szatni. Usiadłam na moim wygodnym fotelu i zajęłam się papierkową robotą. Myślałam trochę o Sandmanie. On wrócił, wrócił dla mnie. Usłyszałam pukanie do drzwi. Bez wahania powiedziałam "proszę". Do mojego  gabinetu wszedł trener. Bardzo go lubiłam. Zawsze był uśmiechnięty.
- Witam naszą księżniczkę ! - zawsze tak mówił
- Dzień dobry panu ! - uśmiechnęłam się
- Chciałbym żebyś porozmawiała z naszymi chłopcami, nie długo ważny mecz .
- Dobrze. A przy okazji chciałabym prosić o krótki urlop.
- Oczywiście. Zawsze tak ciężko pracujesz. Możesz wziąć sobie wolne. Porozmawiaj tylko z chłopakami i jesteś wolna na  2 tygodnie.
- Dziękuje bardzo ! Kiedy przyjdą do mnie ?
- Za jakieś 10 min.
- Ok. - trener tylko się uśmiechnął i wyszedł.
 Pochowałam wszystkie papiery do półek i czekałam aż przyjdą.  Po chwili cała gromada weszła do mojego biura .
- Yyyy a może będziecie wchodzić pojedynczo ? Będzie mi łatwiej.
- Dobra chłopaki ja pierwszy ! - powiedział Mario. Zostaliśmy tylko we dwoje. Jak zawsze zamiast rozmawiać o meczu to pieprzyliśmy o czym popadnie. Zaczęliśmy się strasznie śmiać, gdy nagle Goetze ucichł.
- Ten chłopak co z nim rozmawiałaś przez telefon u mnie ostatnio, to był Felix, prawda ?.  - spoważniał
- Tak, to był on.
- Chodziliście ze sobą ? - zadał kolejne pytanie. Z niechęcią odpowiedziałam.
- Mhmm. Ale możemy o tym nie rozmawiać ?
- Okej, dobra ja idę pa !
- Pa . - Po jakiejś godzinie przeprowadziłam  rozmowę już z każdym piłkarzem, mogłam  wracać do domu. Cholera ! Mario przecież już pojechał. Jak ja wrócę ?! Postanowiłam zadzwonić do Abby.
' Halo ?'
' Przeszkodziłam ci w czymś ? '
' No troszeczkę, bo jestem z Oscarem i jego rodzicami na obiedzie. A co się stało?'
' Bo nie mam jak do domu wrócić !! Mario skończył wcześniej i nie mam się z kim zabrać.'
' Julie a nie możesz zadzwonić do Felixa ? '
' Okej rozumiem. '
- rozłączyłam się i od razu zadzwoniłam do Sandmana.
' Felix przyjechałbyś po mnie ? '
' Pewnie, a gdzie jesteś ? '
' Przed stadionem na Ohne street.'
' Ok zaraz będę. '
' Dzięki '
- schowałam telefon do torebki i czekałam.

* Felix *

Grałem z Og i Omarem w Fife, gdy zadzwoniła Julie.
- Kto dzwonił ? - zapytał Ogge.
- Julie, muszę po nią jechać, grajcie beze mnie. - położyłem pada, ubrałem bluzę i wziąłem kluczyki. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem w drogę do Julie.  Podjechałem pod stadion przy którym stała.
- Hej ! - powiedziała wsiadając
- No cześć.
- Sory za kłopot..
- I tak miałem jechać do miasta, a poza tym to zabieram cie do centrum.
- Serio ? Ojej nie musisz.
- Ale chce. Wiesz, że jutro są urodziny Abby ?
- No wiem, nawet nie mam dla niej prezentu.
- No widzisz, kupisz jej coś.
- Ok to jedzmy. - uśmiechnęła się.Ona jest taka śliczna gdy się uśmiecha. Zaparkowałem samochód na parkingu koło centrum handlowego. Wyszliśmy z auta i zmierzaliśmy do wejścia. Zastanawiałem się czy nie chwycić ją za rękę. Ostatecznie nie zdążyłem.
- Chodźmy najpierw tu. - wskazała na sklep i pociągłą mnie za rękę. Zaczęła przeglądać jakieś ciuchy, a ja nie mogłem przestać się na nią patrzeć.
- Co myślisz o tej sukience ? - zapytała - Felix Halo ?!?!
- Hee ? Mówiłaś coś ? - trochę się na nią zagapiłem
- Co myślisz o tej sukience?- powtórzyła
- Ładna, powinnaś ją przymierzyć.
- To nie dla mnie, tylko dla Abby!
- I tak powinnaś ja przymierzyć.
- Ugh ! Myślisz , że jej się spodoba ?
- Pewnie.
- Ok, to kupie jej.
- Ej patrz ! Ta jest idealna na ciebie ! - wziąłem sukienkę z wieszaka
- Przestań, po za tym zobacz ile ona kosztuje. - pokazała mi metkę.
- Z tego co wiem to sporo zarabiasz w tym klubie.
- Ale to nie znaczy, że od razu mam wydawać 1000 na sukienkę !
- To ja ci ją kupię.
- Teraz to już całkowicie przegiąłeś !
- Przesadzasz.
- Nawet nie myśl żeby ją kupić !
- Ok, ok.
- Idę zapłacić i możemy wracać.
- Dobrze to ja poczekam .
Julie podeszła do kasy a ja nadal stałem przy tej sukience. Nie odpuszczę. Kupie ją dla niej.
- Fel,  ja tylko pójdę z panią na chwile zaraz wrócę.
- Spoko ! - teraz. To idealny moment! Wziąłem sukienkę i szybkim krokiem poszedłem zapłacić.
- Dziękujemy za zakup, miłego dnia - powiedziała kasjerka.
Kurde!! Co teraz zrobić z tą siatką ? Aaaa ! Nie pomyślałem o tym!  Meeem..am. O boże idzie !
- Już jestem możemy jechać! - podeszła do mnie.
- To jedzmy. - uśmiechnąłem się do niej
- Kupiłeś coś sobie ?
- Tak, taka zwykła bluza - uwierzyła
Wyszliśmy z centrum i wsiedliśmy do samochodu. Wyruszyliśmy w drogę do jej domu. Po 10 min byliśmy na miejscu.
- Wróciłam !!!! - krzyknęła gdy weszliśmy do domu
-  No widzę, nie musisz się drzeć - odezwała się Abby, która razem z Oscarem siedziała w salonie.
- Julie, proszę tylko nie bij xd - wręczyłem jej siatkę.
- Fel zabije cie! Masz mi ją w tej chwili zwrócić do sklepu. - darła się na mnie.
- Powiem w prost, mam w dupie co ty teraz do mnie mówisz. Sukienka jest twoja i masz ja założyć na Abby urodzinach ! - a na końcu mojej przemowy dałem jej buziaka w usta, porostu nie wytrzymałem. Czy ja dobrze widzę ? Ona się zarumieniła i zupełnie nie wiedziała co odpowiedzieć.
- Czyżbyś przeze mnie zaniemówiła ? - uśmiechnąłem się
- Felix, jesteś debilem. - przytuliła się do mnie
- Haha. Ale za to jakim uroczym xd
- Uroczym ? Uroczy to jest pies mojej sąsiadki.
- I ja też !
- Ok, ok. - usiedliśmy obok Oscara i Abby. Oglądaliśmy jakiś film. Potem kolejny i kolejny. Nawet nie zauważyłem, że zrobiło się dość późno. Abby zasnęła na ramieniu Oscara, który też spał. -,-  Super.. Spojrzałem na Julie ona też zasnęła. Zarąbiście! Nic mi nie zostało, tylko przytulić się do niej i również zasnąć.
_____________________________________________________________________
Hej hej Foooer ! Kolejny rozdział oddajemy w wasze ręce. Mam nadzieje, że wam się podoba. Komentujcie dziewczyny, to bardzo motywuje !! ~ Julia i Jagoda

sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 33

*Julie*

Po pracy usiadłam sobie pod kocykiem z kubkiem gorącego kakao i czekałam aż mój ulubiony serial się zacznie. Strasznie uwielbiałam oglądać Agenci NCIS : Los Angeles. Kryminalny i zarazem romantyczny serial. Nie mogłam się od niego odciągnąć. Z racji tego, że długo lecą reklamy, sięgnęłam laptopa, żeby przejrzeć szybko Facebook'a. Zobaczyłam, że napisała do mnie Abby która jeszcze była w Szwecji.
- Hej Julie ! Co tam ? :* Czekaj jest 16 zapewne oglądasz swój serial xD
- Jak ty mnie dobrze znasz ! Kiedy wracasz ?
- Za parę dni, bo wiesz, chłopacy mają koncert i muszę na nim być.
- Tak wiem, tak strasznie się stęskniłam. Nie ma cię parę dni a ja już tęsknie !
- Ja też ! Podobno gadałaś z Felixem wczoraj.
- Tak.. Skąd wiesz ?
- Zaczął mnie wypytywać o ciebie, tak nagle. Coś mi nie pasowało, przycisnęłam go trochę i powiedział, że gadaliście.
- Aha. A o co pytał ?

- "Co robisz? Jak się czujesz? Czy masz kogoś ? "
- Co mu powiedziałaś ?
- No prawdę xD Zawsze jak odblokowywałam telefon i Felix stał obok to się uśmiechał, bo mam ustawione nasze zdjęcie na tapecie :) - uśmiechnęłam się. Jeszcze raz przypomniałam sobie, że byliśmy parą...
- Julie, on cię nadal kocha! Ile razy wspomina, że nie może sobie wybaczyć tego wyjazdu.
- Dobra, sranie w banie ! Opowiadaj co tam u nich ?- starałam się zmienić temat
- Wszystko w porządku.
Usłyszałam cichy śmiech Oggego za moimi plecami. Tylko z nim miałam kontakt, pisaliśmy prawie codziennie. Odwróciłam się i ujrzałam całą piątkę, uśmiechającą się od ucha do ucha.
 - Da fuck ! Jak... jak ..wy... jak wy się tu dostaliście ??!!!! - cieszyłam się jak małe dziecko, tupiąc nogami o podłogę.
- Hello ?! - wtrąciła się Abby - Ja tu mieszkam i mam klucze xD - wszyscy zaczęli się śmiać
- Ale co tutaj robicie !?
- A nie przywitasz się najpierw z nami ? - zapytał Felix.
- No chodź tu ! - wyciągnął ręce a ja z niepewnością wtuliłam się niego. Ten sam zapach perfumów Versace. Przytuliłam się do każdego po kolei.
- No więc po tak długich zastanowieniach.... - zaczął Omar
- Postanowiliśmy się tu.. - wtrącił się Oscar
- Przeprowadzić na stałe.. - dokończył Ogge
- Specjalnie dla ciebie - szepnął na ucho Felix, który delikatnie obejmował mnie w pasie.
-Julie... - powiedziała Abby jak zorientowałam się, że leci mój serial.
-Cholera ! Serial ! - szybko położyłam się na kanapie i przykryłam kocem, przy czym wszystkich uciszałam.
-A to co ? - zapytał Felix
- Cicho !!!!!!!!!!!!!! - rzuciłam w niego poduszką, jak za starych dobrych czasów. Ahh brakowało mi tego xd
- AUUUUC ! Za co to ? - oburzył się
- Odezwij się jeszcze raz, to ci mocniej przywalę !
- Ok,ok będę grzeczny...
- Felix !!!!!!!!!!!!!
- Sory, sory ! Już się nie odezwę. - zamknął swoją ręką buzię, spojrzałam na niego złowrogo, nie umiał się przymknąć i dać mi oglądać serial .
- To my pójdziemy na kosza, a ty sobie oglądaj. - powiedział OG
- POWIEDZ ŻE JĄ KOCHASZ !!! - wydarłam się, a wszyscy mieli ze mnie bekę.
( w odcinku)
- Marry muszę ci coś powiedzieć...
Bummm i koniec !!!!!!!!!!
- NIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! JAK ONI MOGLI PRZERWAĆ W TAKIM MOMENCIE ! - krzyczałam wstając z kanapy.
- Julie.. idziesz z nami  ? - zapytał Omar
- Tak, tak już idę. - zakluczyłam za nami drzwi i poszliśmy w stronę boiska od kosza. Dawno tam nie byłam. Osobiście nie miałam czasu. A po za tym wolę nożną xd Chcąc nie chcą postanowiłam, że z nimi zagram.

*Boisko, Felix *

Sprawiliśmy Julie wielką niespodziankę, chyba się ucieszyła z naszego przyjazdu. Tak bardzo znowu chciałem poczuć jak się do mnie przytula. Jak zawsze ślicznie wyglądała. Strasznie za nią tęskniłem. Byłem wkurwiony, że zostawiłem ją w LA, ale nie miałem wyjścia, musiałem wyjechać. Teraz wróciłem i muszę coś wymyślić, żeby się do niej zbliżyć. Nadal ją kocham i chce odbudować to co było między nami 4 lata temu. Siedziałem na ławce i odpoczywałem. Przysiadła się do mnie Julie.
- A ty nie grasz ?- zapytała i uśmiechnęła się
- Trochę się zmęczyłem i chciałem odpocząć :)
- Mhm. - zapadła cisza, zebrałem się w sobie i zapytałem.
- Julie, co robisz dzisiaj wieczorem ?
- Idę z Mario na mecz.
- Twój chłopak ? - spuściłem głowę, Abby mi nic nie mówiła. UGH! Może nie chciała mnie ranić.
- Bliski przyjaciel, jak chcesz możesz iść z nami. - Ufff, ale mi ulżyło. W głębi duszy cieszyłem się jak mały chłopiec.Ale po co mam tam iść skoro będzie tam ten cały Mario. Jeszcze go nie poznałem, ale czuje, że się z nim nie dogadam.
- Nie, nie będę wam przeszkadzał.
- Jak chcesz. - wstała i poszła grać dalej.

* Wieczór,czas meczu, Julie *

Mario miał po mnie przyjechać o 20:00. Uszykowałam się i czekałam. Zadzwonił telefon to był on.
' Kochanie, mamy problem'
'Mario ! Nie mów do mnie tak ! Jaki problem ?'
' Nie mogę jechać na mecz, muszę załatwić coś w klubie, tak nagle wypadło a dowiedziałem się o tym jak już miałem wyjeżdżać z domu. Przepraszam'
' No ok , rozumiem, pójdziemy innym razem.'
' Pewnie, dobra muszę kończyć . Pa'
' Pa'
Rozłączyłam się. No i co teraz ?! Może Felix będzie mógł. Czemu pomyślałam o nim ? Dobra no.. Postanowiłam do niego zadzwonić, odebrał niemalże od razu, zupełnie jak by czekał aż zadzwonię.
'Halo?'
' No cześć ! Masz może ochotę iść ze mną na mecz, Mario coś wypadło i nie mógł....'
' Tak !!!!' - prawie krzyknął .
' Ok, to bądź u mnie za 15 min, pasuje ?'
' Pewnie! To do zobaczenia'
Mam jeszcze czas, żeby poprawić fryzurę. Poszłam do łazienki i ułożyłam ponownie włosy na lewą stronę. Trochę poczekałam i zjawił się Felix.
- Hej ! Wejdź. - wpuściłam go do środka.
- Cześć, nawet nie zapytałem na jaki mecz idziemy. - uśmiechnął się
- Real Madryt - AIK lubisz ich jeszcze ?
- Oglądam ich każdy mecz !
- Haha. Dobra jedziemy, bo potem będą kolejki.
- Julie, ale drzwi są tam. - wskazał palcem za siebie
- Głuptasie, idziemy do garażu !
- Aaaaa, to ty masz prawo jazdy ?
- Pewnie! - od kluczyłam samochód i weszliśmy do środka.
- Wow ! Ale fura ! Pewnie kosztowała majątek !
- Dzięki, dostałam w prezencie. - uśmiechnęłam się
- Od kogo ? - zapytał
- Mario mi kupił .
- Kupił ci taki wypasiony samochód ?!?! To czym on się zajmuje ?
- On.. Jest piłkarzem.
- No tak, zawsze miałaś słabość do piłkarzy.
- A to co miało znaczyć ?! - trochę się wkurzyłam
- Nic, nic jedźmy już. - uśmiechnął się. Zapieliśmy pasy i ruszyliśmy w drogę na stadion. Jak mnie wkurwiają takie małe gówienka na drodze co jadą 20 km/h.
- Rusz dupę piździku !!
- Hhahahahha! - zaczął się ze mnie śmiać
- No co ? Jedzie kurwa 5 km/h  i blokuje mi drogę!
- Awww. Wyglądasz słodko jak się denerwujesz ! - położył rękę na moim kolanie.
- Felix daj mi się skupić, bo chce wyprzedzić tego 'malucha' którym ten dziadek jedzie.
- Przecież nic nie robię.
- Weź tą rękę !
- A co walniesz mnie poduszką ? Hahahaha !
- Nie.
- No to będę dalej trzymał rękę na twoim kolanie. - uśmiechnął się dumnie.
Przewróciłam oczami i wyprzedziłam samochód jadący przede mną. Dojechaliśmy, z ledwością zaparkowałam samochód i pokierowaliśmy na stadion. Poczułam jak moja ręka zderzyła się z jego ręką, ponieważ szliśmy bardzo blisko siebie. Spojrzeliśmy na siebie. Co za nie zręczna sytuacja.
- Kiedyś zawsze trzymaliśmy się za ręce. - powiedział z powagą
- Mhm. - tylko przytaknęłam. No co mu miałam powiedzieć ?!
Kupiliśmy sobie po szaliku i koszulce, oczywiście drużyny którą Felix lubił czyli AIK. Usiedliśmy na trybunach i czekaliśmy na początek meczu. Oby dwoje byliśmy fanami futbolu. Pamiętam jak uczył mnie dryblować, trochę się męczył, bo nie jestem za pilnym uczniem, ale za to on był świetny w tłumaczeniu i w końcu się nauczyłam, potem zawsze w pojedynkach 1:1 go ogrywałam a on się wkurzał, bo nie umiał mi odebrać piłki. Wiadomo, że Real jest lepszy, ale w tym meczu to AIK wygrał 2:0. Ale się Felix cieszył ! Po zakończonym meczu wróciliśmy do domu. Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy o dawnych czasach : jak się poznaliśmy, jak byliśmy razem na Florydzie i ja się rozstawaliśmy.
- Pójdziemy się przejść ?! - zapytałam
- Możemy iść do mnie i do chłopaków. To tylko dwie przecznice stąd.
- A jak by co to poniesiesz mnie na plecach ? - uśmiechnęłam się nieśmiało
- Oczywiście. - ubraliśmy swoje bluzy i ruszyliśmy do domu przyjaciół. Nagle Sandman zatrzymał się i chwycił moją rękę.
- Julie.. Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłem. Było mi bardzo trudno, gdy nie miałem cie przy sobie.
- Czemu się nie odzywałeś? Nawet głupiego sms'a nie wysłałeś.
- Nie chciałem ci tego utrudniać, chciałem, żebyś jak najszybciej o mnie zapomniała, żebyś nie cierpiała. -
nic mu nie odpowiedziałam tylko go przytuliłam. Już chciałam powiedzieć 'Kocham Cię Felix' ale nie to jeszcze za wcześnie.
- Zależy mi na tobie. - mocniej mnie przytuli a potem oby dwoma rękami, objął moje różowe policzki.
- Ja cię nadal kocham. - oczy zaczęły mi łzawić, nie wiedziałam jak się zachować. Ja też go kocham, ale nie mogę być z nim, za bardzo się boję, że on wyjedzie i będę cierpieć z tego samego powodu.
- Felix, ja nie jestem jeszcze gotowa,  żeby znowu z tobą być. Nie chcę całymi dniami płakać w poduszkę, na której kiedyś leżałeś.
- Nie zostawię cię, już nigdy !!
- Bądźmy na razie przyjaciółmi.
- To dla mnie za mało ... Ile mam czekać aż będę mógł cię pocałować ?! - długo myślałam ale ja też tego potrzebowałam, zbliżyłam się do niego i pocałowałam. To była magiczna chwila. Nasze usta długo nie chciały się oderwać od siebie.
- I co ? Nadal mamy być przyjaciółmi ?
- Tak. - powiedziałam stanowczo
- Ohh no proszę ! Co mam zrobić ?
- Daj mi czas. Dopiero co wróciłeś. To stało się tak szybko.... - chciałam mówić dalej ale mi przerwał.
- Dobrze chodźmy już. Zostało nam tylko parę kroków. - doszliśmy do domu.Weszliśmy do środka w którym panował nie ład, nie zdziwiło mnie to w końcu dopiero się wprowadzili. Zauważyłam OG i Omara, którzy montowali telewizor na ścianie.
- Siema ! - przywitaliśmy się z nimi
- Hej !Felix pomożesz ? - zapytał OG, który z ledwością utrzymywał TV.
- Pewnie. - Sandman ściągnął bluzę i pomógł przyjacielowi. Ja usiadłam na kanapie i patrzyłam jak się męczą.
- Eyy a Abby nie ma ? W domu jej nie było, myślałam, że jest u was.
- Siedzi z Oskarem w pokoju ! - odpowiedział Omar
- Lepiej im nie przeszkadzać xd
- No właśnie, ale cicho jest, więc chyba są grzeczni.
- I ty w to na prawdę wierzysz xd ? - zaczęłam się śmiać
- Niee no masz racje xd - śmiał się razem ze mną i o mało nie upuścił telewizora na zimie.
- Ile wam jeszcze to zajmie ?
- Już kończymy. - do salonu weszły zakochańce.
- O ! Julie! Jesteś! - ucieszyła się Abby
- A ty gdzie byłaś ?
- No tutaj. - uśmiechnęła się szeroko
- Dzwoniłam do ciebie w trakcie meczu, ale nie odbierałaś, najwidoczniej byłaś zajęta swoim kochasiem.
- Miałam wyciszony telefon.
- No tak, przecież Oscar nie lubi jak ktoś mu przeszkadza, gdy się z tobą mizia.- dogryzałam im jak zawsze, a chłopaki mieli bekę za to, że n nich 'niewinnie' cisnę. Oski pokazał mi język i usiadł obok mnie na kanapie.
- Buuu Ya ! Skończyliśmy. - krzyknął uradowany OG
- Już ta godzina? - powiedziałam zdziwiona gdy spojrzałam na ekran telefonu.
- Która ? - zapytał Felix
- 23.
- Zostaniesz ? - zwrócił się Oscar do Abby
- A jest miejsce ? - zapytała
- W moim łóżku zawsze jest dla ciebie miejsce. - stwierdził, a ja nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam śmiechem, to tak dziwnie brzmiało. Spojrzeli się na mnie z 'WTF' a ja nie mogłam się uspokoić.
- Mario ci coś wrzucił do picia na meczu ?!
- On nie mógł, byłam z Sandi'm
- Ooooooooo ! - klasnęła w dłonie.Wyraźnie ją to zaciekawiło.
- Spadaj, idę do domu. - oznajmiłam i chciałam wychodzić ale Fel mnie zatrzymał tuż przed drzwiami.
- I będziesz spała sama w tak wielkim domu ?
- A co, chcesz się ze mną przespać w tym moim wielkim domu ? - mówiłam przez śmiech.
- Odprowadzę cię.
- Ja wiem jak to się kończy! Pójdę do Mario.- cały czas się śmiałam
- Z nim będziesz spać ? - powiedział z zazdrością
- Ty cioto ! Żartuję przecież ! Nie pierwszy raz będę sama w domu. Co się tak martwisz ?
- Tylko pójdę z tobą i wrócę z powrotem..
- No dobra - uległam.
Szliśmy razem  chodnikiem. Miałam mega głupawkę ! Felix cały czas się ze mnie śmiał. Oby dwoje weszliśmy do środka.
- Chcesz coś do picia ?
- Cole masz ?
- Jasne ! - wyciągnęłam z lodówki dwie puszki i podałam mu jedną
- I co teraz ?- zapytałam odkładając puszkę na stolik
- Co, co teraz ?
- Zapewne chciałbyś zostać. - uśmiechnęłam się
- Jeśli jest taka możliwość.
- Ale śpisz na kanapie.
- A co ? Masz jedno osobowe łóżko, że się nie zmieszczę z tobą ? xD
- Heh. Nie, ja mam bardzo wygodne, dwuosobowe łóżko. - z przyzwyczajenia przygryzłam wargę, takie moje uzależnienie.
- No to w czym problem ? - zapytał z cwanym uśmieszkiem, zbliżał się, żeby mnie pocałować, ale nic z tego.
- Ej ! Kolego ! Nie zapędzaj się!  - cały czas się uśmiechałam.
- Jakiś problem? - zapytał.
- Problem w tobie kochasiu !  Nie chce, żebyś mnie zgwałcił w nocy xd
- Wiesz mi ! Wiele dziewczyn właśnie tego pragnie.
- Hahhaha. Ale nie ja ! Idziemy spać.
- Ok. - wstał i szedł za mną do mojej sypialni.
- Ty nigdzie nie idziesz ! Wracaj ! Zaraz ci pościel przyniosę.
- Zmieszczę się pod twoją !
- Felix.. Nie marudź ! - weszłam do pokoju i wyciągnęłam świeżą pościel po czym wróciłam do Fela.
- Proszę - rozłożyłam ją na kanapie.
- Dzięki ! Śpij dobrze. - pocałował mnie w policzek i ściągnął koszulkę a mi momentalnie zrobiło się gorąco. Poszłam szybko na górę, żeby zakryć rumieńce. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka i momentalnie zasnęłam... Jednak ze snu wybudziły mnie jakieś ruchy w moim łóżku. Zapaliłam lampkę, patrze a tu Felix. Moja mina była bezcenna.
- No co ? Nie wygodnie mi było. - uśmiechnął się trochę zaspany
- Serio?
- Ojjj no śpij już. - zgasiłam światło i oddałam się snu. Nie czułam, żeby mnie przytulił czy coś. To lepiej że trzymał ręce przy sobie.
__________________________________________________________________

Hej hej ! ♥ Jak się mają foooers ? Mam nadzieję, że dobrze ! :* Jak myślicie czy Julie i Felix będą jeszcze razem, czy ona będzie wolała Mario ? Hm ?? Czekamy na komentarze ! ~ Jagoda i Julia

6 komentarzy = następny rozdział

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Rozdział 32

*Julie*

Skończyłam pisać z Abby i wróciłam do papierkowej roboty w moim biurze. Oprócz tego, że jestem psychologiem, to pomagam trochę w rachunkowości. Poukładałam wszystkie faktury do segregatorów. Miałam włączonego facebooka na laptopie i zobaczyłam, że napisał do mnie OG.
' Hej ! Co tam u ciebie ?'- momentalnie się uśmiechnęłam. Dość często z nim rozmawiałam, nawet na skype parę razy, ale z Felixem od 4 lat nie zamieniłam słowa...
' Dobrze właśnie w pracy jestem a u ciebie ? '
' Ok, jestem zmęczony, bo Abby nas wymęczyła na sesji zdjęciowej. W pracy jesteś i na Facebooku piszesz ? Oj nie ładnie xd '
'Hahahah, akurat mam wolną chwilę, ale muszę już kończyć, będziesz dzisiaj na skype ?'
' Nie, pan Sandman zabiera nas do kina.'
' Aha, to pogadamy sobie innym razem. Ja lecę pa :* ' 
' Papapapappa ! :) ' Zamknęłam za sobą drzwi i szłam w kierunku boiska, żeby zobaczyć jak chłopacy trenują. Po drodze zaczepił mnie trener.
- Witaj Julie ! Idziesz do chłopaków ?  
- Dzień dobry. Tak, właśnie skończyłam układać papiery i pomyślałam, że pójdę zobaczyć jak ćwiczą.
- To dobrze, bo zostawiłem ich samych, a wiesz z nimi jak z dziećmi xd Popilnujesz ich?
- Haha. Pewnie.
- Dzięki ! 10 min i jestem z powrotem! - powiedział odchodząc
- Dobrze! - odpowiedziałam i poszłam dalej w stronę boiska. Gdy już doszłam zobaczyłam jak chłopacy siedzą na murawie i zamiast ćwiczyć to się wygłupiają.
- Ejjj ! - krzyknęłam, żeby zwrócić ich uwagę - A wy czasem nie mieliście ćwiczyć ? - dodałam.
- Hahaha ! No proszę cię ! Nie znamy się od dzisiaj xd - powiedział najlepszy przyjaciel Mario
- David, rzeczywiście znamy się długo, więc wiesz co będzie jak nie zaczniecie WSZYSCY zaraz ćwiczyć.
- Uuuuuu.. zluzuj stringi mała ! - odezwał się i podszedł do mnie największy dupek w drużynie Chris.  Przez cały czas bezczelnie mnie podrywa. Mario strasznie go nie lubi,  z resztą jak cała reszta. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo wrócił trener.
- Co to za zbiorowisko ? Ćwiczyć mi ale już !
- Dobrze trenerze. - odpowiedzieli chórem i poszli biegać.

*********
*3 godziny później*

Wróciłam razem z Mario i jego przyjacielem Davidem do Gotzego domu. Usiedliśmy w trójkę na kanapie.
- Chcecie coś do picia ? - zapytał gospodarz
- Pepsi - powiedziałam
- 2 pepsi - odezwał się David. Lubię go, jest na prawdę miły i wgl spoko.
- Czemu w nie jesteście razem ?! - zapytał gdy Mario poszedł do kuchni po nasze napoje.
- Rozmawialiśmy już o tym. Tysiąc razy !
- No ale ja nadal nie rozumiem dlaczego zerwaliście.
- Odpuść sobie.
- Co ma sobie odpuścić ? - do salonu wszedł Gotze
- Jazdę wielkim trackiem ! - wypaliłam
- Haha ok. To co robimy ?
- Może film ? - zaproponował przyjaciel Mario
- O super ! - przytaknęłam
- A gdzie jest moja kochana Abby ? - zapytał David
- Haha. Jest w Szwecji u swojego chłopaka.
- Zdradza mnie ?! - wygłupiał się
- Już od dawna xd
- O nie !!!!!! - udawał załamanego z czego ja i Mario się śmialiśmy.
- Dzwonie do niej !! - prawie krzyknął. Wyjął telefon i po wybraniu jej numeru włączył tryb głośnomówiący.
' Słucham ? ' - odezwał się męski głos.
- O kurde to nie Abby ! Julie masz telefon !! - haha przestraszył się xd Pomyślałam, że to Oscar, a co tam porozmawiam z nim.
' Oscar ? '
' Nie, Felix. Julie, to ty ? '
- serce mi stanęło
'....'
' Julie ? '
' T-aa-k jest tam gdzieś Abby ? ' -
kurde musiałam się jęknąć ! -,-
' Nie, poszła na spacer z Oscarem '
' Aha to zadzwonię później. Pa ! ' - starałam się zakończyć rozmowę jak najszybciej
' Nie !!!! Poczekaj ! '
' Tak, Felix'
- jego imię wypowiedziałam łamiącym się głosem
' Wszystko dobrze u ciebie ? ' - zapytał, a ja czułam jak łzawią mi oczy
' Jest ok, a u ciebie ? '
' Też dobrze '
' Fajnie, słuchaj muszę już kończyć '
' Zbywasz mnie ? '
' Nie ! Po prostu nie mogę teraz rozmawiać. Cześć. '
-  rozłączyłam się oddałam telefon Davidowi i wyszłam się przewietrzyć. Nie rozmawiałam z nim od 4 lat. Wspomnienia wróciły... Nasze wspólne chwile... Nasze rozstanie, które złamało mi serce. Starałam się powstrzymać łzy... ale na to było już  za późno.. Rozpłakałam się.  Podszedł do mnie Mario.
- Ejj. Nie płacz. O co chodzi ? Kto to był ? - nic mu nie powiedziałam o Sandmanie. Nie lubię o tym mówić.
- Nikt taki...
- Gdyby nie był dla ciebie ważny to byś nie płakała.
- Nie chcę o nim rozmawiać.
- Ok, rozumiem. Wrócisz do środka ? Mieliśmy oglądać film.
- Nie, przepraszam , obejrzyjcie beze mnie, idę do domu. - w końcu nie miałam daleko
- Na pewno ?
- Tak. Muszę trochę pobyć sama.
- Dobrze. To do jutra. - przytulił mnie i chciał puszczać ale ja nadal trzymałam go w uścisku
- Dziękuję, że wylałeś na mnie wtedy tą kawę ze Starbucksa.
- Hahah. Zniszczyłem twoją ulubioną sukienkę.
- Byłeś przy mnie gdy JEGO nie było. - pocałowałam go w policzek i poszłam w kierunku swojego domu. Idąc spoglądałam na dobrze znany mi krajobraz. Zielone liście od palm zasłaniały słońce. Było strasznie gorąco, jak zawsze w LA. Tęsknię za nim. Za nimi wszystkimi... Boże. Co ja myślę.. znowu cofam się w przeszłość.... znowu, znowu, znowu !!!! " Dlaczego nie potrafię zapomnieć ? " Te pytanie nurtowało mnie przez cały czas..Weszłam do domu i poszłam do sypialni po czym rzuciłam się na łóżko. Zamknęłam oczy i myślałam..

" Ja mógłbym zostać tatą xd Wyobraź sobie, że byś zaszła w ciąże i mielibyśmy syna, pamiętaj ja ci spłodzę tylko syna xd Ty go nauczysz chodzić i mówić, a ja jak już będzie umiał chodzić, to będę go uczył grać w piłkę i będę ci mówił, że zabieram go do cyrku, a tak naprawdę pojedziemy na motocross się po ścigać ! "

Przypominając sobie chwilę w której to mówił zaczęłam się lekko uśmiechać. Ta jego wyobraźnia. Jedna łza spłynęła po moim policzku.Gdy Fel wyjechał bardzo cierpiałam. Nie mogłam poczuć jego perfum, ale moje wargi do dziś pamiętają pocałunki, którymi obdarowywał mnie każdego dnia.  I po co głupia o tym myślę...


Nigdy nie zapomnę tego momentu kiedy do pokoju weszła moja mama xd KONIEC !!! Przestań myśleć !! Wstałam i poszłam do kuchni. Wyciągnęłam kubek i sok pomarańczowy z lodówki. Z nalanym napojem wyszłam do ogrodu.

 ********************************************************************
32 rozdział ! Już xd Tak daleko zaszłyśmy.. a pomysłów nadal pod dostatkiem ! Ciągle coś nowego. Na większość pomysłów wpadamy.. ( piszę poważnie ) w kościele xd ! Hahah ! ♥  Mamy nadzieję że się wam podoba !! ♥♥ Jeśli macie jakieś pytania, coś z czym chciałybyście się podzielić to śmiało komentujcie ! ☺☻
6 Komentarzy = następny rozdział

~ Julia i Jagoda 

Rozdział 31

*Julie*

Obudziłam się, wstałam z mojego miękkiego i wygodnego łóżka , poszłam do łazienki, ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż, pościeliłam łóżko i zeszłam na dół do kuchni aby zrobić sobie kawę. Za zwyczaj nie jem śniadania. Z gotową kawą usiadłam na sofie w salonie i włączyłam telewizor. Akurat leciał wywiad z The Fooo Conspiracy. Ehh dawno, ale to dawno ich nie widziałam :(. Zostawiłam na tym kanale, odłożyłam pilota i wzięłam łyka gorącego napoju. Wczoraj byłam odwieść Abby na lotnisko. Pojechała do nich, żeby zrobić nową sesję. Oni nic się nie zmienili... Usłyszałam otwierające się drzwi. To był Mario ubrany w strój sportowy. Zawsze 2 razy w tygodniu razem ćwiczymy. A potem po ogarnięciu się jedziemy do pracy na stadion, ja do biura, a Mario na drugi trening xd Nie wiem skąd on bierze tyle energii.
- Mama nie nauczyła, że się puka ?
- Nie xd Co tam księżniczko ? Gotowa na trening ?
- Po pierwsze to nie księżniczko, lamo. Po drugie, nie możesz mi odpuścić tego treningu dzisiaj ? Wgl się nie wyspałam :/
- To tym bardziej ci nie odpuszczę ! Dalej idziemy biegać !
- Ok, ok.. - podniosłam się ze sofy i poszłam się przebrać. Gotowa zeszłam na dół i razem z Mario wyszliśmy z domu.
- Ta sama trasa co zawsze ? - zapytał brunet
- Nie ! Za długa. Pobiegnijmy do sklepu i z powrotem.
- Ale sklep jest 50 m od nas.
- I o to chodzi. - uśmiechnęłam się
- Wyjątkowo, ale następnym razem biegniemy normalnie !
- Spoko. - dość szybkim biegiem dotarliśmy pod sklep i wróciliśmy do domu. Od razu poszłam pod prysznic i ubrałam się w ciuchy do pracy. Mario poszedł od razu po mnie i po jakiejś godzinie oby dwoje byliśmy gotowi.
- Ja prowadzę ! - krzyknęłam gdy zakluczyłam dom i szłam w stronę jego samochodu.
- Nie ma mowy ! - otwierał już drzwi od strony kierowcy, ale mu przeszkodziłam.
- Ejj ! Ja chce ! Boisz się o samochód ?- zapytałam
- Nie!! Boje się o swoje zdrowie ! Jesteś prawdziwym piratem drogowym !! - co do tego miał rację.
- Nie prawda xd Oj no weź !
- Siadaj z drugiej strony.
- Ugh!!! Lama !!
- Co ? Co? Chyba nie dosłyszałem.
- To umyj uszy !
- Jesteś złem wcielonym !
- A ty jesteś.... Mietła !!! - powiedziałam i usiadłam na miejscu pasażera już mieliśmy ruszać, ale do Mario zadzwonił telefon.
' Halo ?' 
- Daj na głośnik.- powiedziałam cicho a on wykonał moją prośbę, to była jego mama. Strasznie ją lubię.
' Jedziesz na trening ?'
' Tak mamo' 
' Dzień dobry pani mamo ! ' - wtrąciłam się
' Julie ? Cześć kochana! Co tam u ciebie ? '
' Dobrze a u pani ?' 
' Jakoś leci . Mario dba o ciebie ? Bo jak nie to zaraz go opierniczę' 
' Hahaha. Nie pozwolił mi prowadzić.' 
' Co do tego to ja też bym ci nie pozwoliła ' 
' Nie no serio ? Wszyscy przeciwko mnie. Przecież zdałam na prawo jazdy !'
' Mamo pogadacie innym razem teraz musimy jechać już do pracy ' - powiedział
' Co ty taki nerwowy synku ? ' 
' Nie jestem nerwowy'
'Nie wykłucaj się ze mną!' ' Okej no! Serio musimy już kończyć. Trzymaj się mamo ! Pa ' - od razu się rozłączył. Odpalił silnik i pojechaliśmy na stadion.


*******
* Szwecja, Abby *

Wróciliśmy z sesji do domu Felix'a taty, gdzie mieszkała reszta chłopaków, a ja tylko tymczasowo :) Byliśmy trochę zmęczeni, więc usiedliśmy wszyscy na sofie w salonie. Pomyślałam, że napiszę do Julie.
' Hej, jak tam w LA ? ' .
- Musisz cały czas siedzieć w tym telefonie ? - zapytał Oscar
- Dopiero co włączyłam ! - uśmiechnęłam się
-  Widzimy się raz na miesiąc, a ty wolisz siedzieć w telefonie niż spędzić czas ze mną..
- Nie prawda ! - odłożyłam Iphona i przytuliłam się do chłopaka, po czym pocałowałam go.
- Tęsknię za tobą Abby. - powiedział
- Przecież jestem tu ! - objęłam go mocniej
- Ale za 2 dni wyjedziesz. I znowu nie będziemy się widywać...
- Ale... potem znowu przyjadę !
- Ok.. czemu Julie z tobą nie przyjedzie ?
- Ona... no... mmm...
- Dobra nie wysilaj się tak xd -zaśmiał się. Podszedł do nas Fel
- O czym gadacie ? - zapytał. Od czasu wyjazdu unikaliśmy z nim rozmów na temat Julie. Wiadomo dlaczego.
-  Tak sobie.. o dupie Marynie :)
- Zejdziecie mi z kanapy ? Chce pograć w Fife.
- Nie ? - powiedział Osci.
- Ej no weź !! Dobra, jak chcesz. - usiadł na kolana Oscara
- Bierz tą tłustą dupę !! - wydarł się
- Przecież nic ci nie robię ! - krzyknął Omar, który był w kuchni, a my z Felem zaczęliśmy się śmiać.
- Sugerujesz, że mam grubą dupę ? - wszedł do salonu
- To akurat nie było do ciebie Omar, tylko do Felix'a. - odezwał się Oscar na którego kolanach nadal siedział Sandi.
- Aha xd - zaczął się śmiać. Fel był cały czerwony, nie mógł się opanować. W końcu spadł z kolan Oscara na podłogę, a potem to śmiał się jeszcze głośniej. Mój telefon zaczął wibrować, ale zanim zdążyłam  sięgnąć, Felix miał go już w swoich rękach. Na szczęście miałam ustawiane hasło.
- Kurwa ! Po chuj masz te hasło !
- Felix wyrażaj się ! - upomniał go pan Sandman, który właśnie wchodził do pomieszczenia.
- No właśnie wyraziłem swoje zdanie xd - powiedział, a  ja w tym czasie wyrwałam mu z ręki mojego Iphona i przeczytam wiadomość od Julie. 
' Cześć ! ♥ U mnie wszystko dobrze.  ' 
'Widzimy się za 2 dni ! ' 
' Tak, wiem. ! '
- Z kim tak romansujesz ? - zapytał OG
- Pisze z Julie. - odpowiedziałam
- Pozdrów ją. - odezwał się Felix
- Mmm ok..
' Masz pozdrowienia... od Felixa.'
' O kurde ! Yyyyy. Pozdrów go i całą resztę też :* '
' Dobrze, muszę już kończyć bo przyjechał nasz obiad ( pizza Mmm ♥) ' 
' Papap :* :* '
- Z szynką i pieczarkami najlepsza !!! - ucieszył się Omar gdy otworzył kartonowe pudełko w której była pizza. Po zjedzeniu tata Felix'a zabrał nas do kina na maraton filmów z serii Paranormal Activity. Po obejrzeniu pierwszej części już miałam dość. Całe szczęście siedziałam koło Oscara, który przez cały czas trzymał mnie za rękę. Kochany *.* Z tego co zauważyłam to wszyscy byliśmy "posrani" ze strachu. Felix przytulał się do OG, a Omar do Fela taty xd Ale to śmiesznie wyglądało. Haha.
- Jeśli chcesz możemy wyjść. - szepnął mi na ucho mój chłopak
- Nie, dam rade do końca. - lekko się uśmiechnęłam i pocałowałam Oscara w policzek, po czym dalej oglądałam film. Dochodziła już 2 w nocy i właśnie skończyła się ostatnia część. Wyszliśmy z kina i jechaliśmy do domu.

********************************************************************
No i proszę ! Mamy 31 rozdział ! Mam nadzieję, że wam się podoba. Rozdziały będą pojawiały się w środy i soboty.  Jejku dziewczyny dziękujemy wam strasznie za 9000 wyświetleń!!!!!!!!!!! ❤❤❤Komentujcie!!!! 6 komentarzy = rozdział 32 ~ Julia

wtorek, 7 kwietnia 2015

Wprowadzenie

Continuation... 4 years later

*Julie*

Felix mnie zostawił... Zostałam sama. Wiem, że nie chciał wyjeżdżać, ale musiał. Było mi bardzo ciężko. Dużo płakałam i nie mogłam się pozbierać. Miałam przy sobie tylko Abby. Skończyłam szkołę i nie wiedziałam co zrobić ze swoim życiem. Bez Fela nic mi się nie układało. Do czasu gdy poznałam Mario Gotze. Przypadkowo wpadliśmy na siebie i on wylał na mnie swoją kawę. Tak się zaczęło, dowiedziałam się, że jest piłkarzem. Po jakiś 2 tygodniach od naszego spotkania dostałam prace w klubie w którym grał. Jestem psychologiem sportowym. Nie miałam żadnych uprawnień, ale trener klubu załatwił mi testy które znałam na 90 %.. Bardzo długo przyjaźniłam się z Mario, aż do momentu gdy zaczęliśmy ze sobą chodzić. Było idealnie. Gdyby nie Mario pewnie nigdy bym się nie pozbierała. Chodziliśmy ze sobą prze miesiąc. Później zaczęło się psuć. Gotze cały czas wyjeżdżał, na mecze i liczne spotkania. Nigdy go nie było. Postanowiliśmy zostać tylko przyjaciółmi. Jako, że jestem psychologiem, zarabiam nie mało. Nie tak  dawno kupiłam sobie średniej wielkości wille, którą Mario pomógł mi urządzić. Abby się dołożyła i mieszkała razem ze mną tylko wyjeżdżała pod koniec miesiąca na tydzień do Szwecji, żeby być na koncertach The Fooo i robić zdjęcia. Ja osobiście nie miałam odwagi znowu cofać się do przeszłości dlatego zostawałam w LA. Zaczęłam nowe życie bez Felix'a, bez reszty przyjaciół. Co mnie czeka ? Czy przeszłość wróci ?