piątek, 29 maja 2015

Rozdział 40

* Felix *

Razem z OG i Omarem graliśmy w fife. Minęły 2 godziny a oni nadal nie wrócili. Mam nadzieję, że Julie nie będzie mocno wściekła za to, że jej wszedłem do łazienki. Musiałem dotrzymać zakładu. W sumie to było nawet urocze. Julie w samym ręczniku *.*. Gdy skończyliśmy grać wpadłem na genialny pomysł !
- Omar wiesz jak cię kocham ! - przytuliłem go, ale to była tylko część planu.
- Julie cię zostawiła i do mnie przylazłeś ? - zapytał
- Nie.... - ściskałem go dalej i powolnymi krokami szedłem z nim do basenu. On szedł tyłem więc nie widział.
- Fel nie rób tego. - powiedział OG przyglądający się moim zamiarom.
- Że niby czego ? - odezwał się Rudberg i wtedy wepchnąłem go do wody. Trochę dziwnie basen w domu. Haha kto bogatemu zabroni ? xd
- Aaaaaaaa ! Felix idioto zabiję cię ! Normalnie cię zabije !- krzyczał - Ale ciepła woda ! - dodał po chwili
- O serio ? - podszedłem zaciekawiony, lekko się nachyliłem i wtedy wylądowałem w wodzie.
- OG masz przejeb.. O hej Julie  !
- CO WY ROBICIE W MOIM BASENIE !!! - wkurzyła się
- Felix mnie wepchnął ! - powiedział Omar
- A mnie Ogge !
- UGH ! Na chwile nie można was samych zostawić. - powiedziała i zepchnęła Molandera do wody hhahah xd
- Jeszcze tylko Oscara brakuje. - odezwałem się, a chłopak stojący obok Abby od razu uciekł na górę.
- Ja nie chcę ! - krzyknął biegnąc po schodach.
- Dobra koniec, pójdę wam po ręczniki. - powiedziała i poszła. My w tym czasie trochę popływaliśmy.
- Abby może się przyłączysz ? Haha . - zaproponowałem
- Nie dzięki. - odpowiedziała krótko
- No już wyłazić. - Julie po kolei dała nam ręczniki, żebyśmy się trochę wysuszyli. Okryliśmy się i usiedliśmy na leżakach stojących obok basenu.

* Julie *

- Musicie ściągnąć te mokre ciuchy.
- Chciałabyś żebyśmy się rozebrali ? - zapytał
- Nie tu, tylko w łazience. Abby skoczyłabyś im po jakieś ich ciuchy ? - zapytałam przyjaciółki, która siedziała z Oscarem w salonie.
- Ok już jadę. - wzięła kluczyki od swojego auta i wyszła.
- Abby ! -  pobiegłam za nią do wyjścia.
- No ?
- Przywieź też walizę Felixa chyba, że się rozpakował.
- Nie chyba nie, przywiozę. - uśmiechnęła się i weszła do swojego Nissana. Wróciłam do domu i usiadłam na leżaku razem z Sandim. Chciał mnie przytulić, ale przecież był cały mokry !
- Fel wystarczy, że ty jesteś mokry. - lekko go odepchnęłam
- Dobra, dobra. - posmutniał
- Dzisiaj  PARTY ! - Om prawie krzyknął
- Yeah ! A tak wgl to do jakiego klubu idziemy ? - zapytał OG
- Hmm wydaje mi się, że pójdziemy do COCAINE. Jak jakaś impreza, to tylko tam. My z Abby tak jakoś raz w miesiącu, tam jesteśmy. Przeważnie z kadrą.
- Super. -uśmiechnął się OG.
- Siedźcie tu i nigdzie nie idźcie, bo będzie mokro. - powiedziałam i poszłam do Oscara
- Na co patrzysz ? - zapytałam
- OG i karaluchy. hahah.
- Hahahah serio ? Jeszcze oglądasz bajki ?
- No co.. - spuścił głowę
- I pewnie razem z Abby po dobranocce idziecie spać xd - tak strasznie chciało mi się śmiać
- Nie...
- To co robicie ? - pytałam dalej
- Hahaha. O tym pogadamy jak będziesz starsza.
- Osci to ci się udało mietło moja. - przytuliłam go
 - W sumie fajna bajka, chyba razem z Felem zaczniemy oglądać. Haha, nie no idę siku. -  mówiłam cały czas się śmiejąc. Poszłam do łazienki i załatwiłam swoje sprawy, potem odwiedziłam mokrych  chłopaków.
- I jak ? Wyschliście trochę ? - zapytałam
- Mhm. - odpowiedział Fel i akurat wtedy przyszła Abby.
- Chłopcy mam prezenty dla was ! - podała im świeże ciuchy.
- Na piętrze są dwie łazienki, jeden z was będzie musiał poczekać xd - jak tylko to powiedziałam to Fel i OG szybko pobiegli, a Omar  biedny musiał czekać.
- Trzeba by się pomału szykować o 21 się impreza zaczyna, a jest 19. Muszę jeszcze włosy umyć i wgl. Ab przywiozłaś jego walizkę ?
- No ja tak samo, tak tak jest w salonie. - powiedziała Abby.

* Julie godzinę później *

Chłopacy wrócili do siebie się szykować, no oprócz Felixa, który miał teraz mieszkać ze mną i z Abby. W sumie to Ab większość czasu spędza w domu TFC także nie będzie problemu :)
- Ok ja jestem gotowy. - powiedział chłopak
- To my teraz z Abby się uszykujemy, a ty tu siedź i nie masz prawa wejść do góry ! - powiedziałam ostro
- I tak będę podglądał. - uśmiechnął się
- Tylko spróbuj ! - ostrzegłam. Razem z przyjaciółką poszłyśmy do swoich pokoi. wyciągnęłam sukienkę i inne potrzebne rzeczy. Równo wyszłyśmy i w takich przypadkach, warto mieć dwie łazienki. xd

* Felix *

Czekałem, czekałem i czekałem. Normalnie myślałem, że prędzej umrę niż one w końcu zejdą na dół.
Powoli zacząłem zasypiać, kiedy usłyszałem cichy głos Julie za swoimi plecami...
- Fel.. - powiedziała, a ja momentalnie wstałem ze sofy i obróciłem się.  Zobaczyłem dziewczynę w ślicznej czarnej sukience z przeźroczystymi pasami. Normalnie osłupiałem. Wyglądała tak ślicznie, że nie umiałem i nie chciałem spuszczać z niej wzroku.
- Eee..yy..eee. - jąkałem się
- No już już, nie wysilaj się tak. - podeszła do mnie i pocałowała - Podoba ci się ? - zapytała
- Eeem...
- Dobra nie odpowiadaj xd - uśmiechnęła się. Pocałowaliśmy się jeszcze raz i na dół zeszła Abby.
- O ślicznie wyglądasz Abby ! - powiedziałem
- Dziękuję ♥
- A jej to umiesz odpowiedzieć !
- Bo Ab nie działa na mnie tak jak ty. - przybliżyłem się
- Ok, nie podlizuj się.
- Turn on !!!!!!!!!!!! - do domu wpadła reszta chłopaków
- Ej to mój tekst ! - oburzyłem się
- Dalej ruszamy na PARTY !! - powiedział Omar
- Już, już wszyscy gotowi to ruszamy. Taksówka już czeka. - odezwał się Oscar. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu.

* Julie *

 Nie mogłam się doczekać, aż wreszcie ruszę na parkiet. Po 15 min jeździe taksówką dotarliśmy pod klub. Chwyciłam mojego chłopaka za rękę i całą paczką weszliśmy do środka.
- Wow !  Niesamowicie tu jest. - powiedział OG. 
- Chodźmy zająć jakieś miejsce. - zaproponowałam. Łatwo nie było, ale w końcu udało się znaleźć stolik 6 osobowy. Usiedliśmy po kolei ja, Felix, Oscar, Abby, OG i Omar.
- Co chcecie do picia? -  spytał Enestad
- Ja mojito !
- Ja też. - odezwała się Ab.
- Hmm może spróbuje  Margherity.
- A ty Fel ? - zapytał Oscar
- Sex on the beach.
- Wiedziałem. - stwierdził i poszedł zamówić drinki.

              ****************


Wszyscy bawili się w najlepsze, przetańczyłam z każdym chłopakiem z naszej paczki no i z Abby też xd Razem z Felem poszliśmy trochę odpocząć. Akurat cała reszta również siedziała przy stoliku.
- Już powoli nie daje rady. - powiedział Omar.
- Cześć, zatańczysz ze mną ? - podszedł do mnie jakiś chłopak. Normalnie mnie zamurowało. Poznałam, że to ten który na mnie wpadł. Zgodziłam się i poszłam z nim zatańczyć.
- Jeszcze raz przepraszam, że na ciebie wpadłem. - powiedział i okręcił mnie.
- Nie ma sprawy. Jesteś sam ?
- Właściwie to z kolegą, z tym który był ze mną w centrum.
- Mikem tak ?
- Dokładnie. - uśmiechnął się - Zazwyczaj nie wpadam na takie ładne dziewczyny. - nic nie odpowiedziałam tylko się zarumieniłam, ale było ciemno wiec nie było widać. Uff. Kawałek się skończył, podziękowałam za taniec i wróciłam do stolika.
- Już jestem.
- Kto to był ? - zapytał Omar
- Chłopak, który wpadł na mnie dzisiaj w centrum. Hah.
- Ok. - zauważyłam, że już nikt nie miał nic do picia.
- Przynieść wam coś ? - zapytałam
- Mi możesz, ale tylko sok pomarańczowy. - powiedziała Abby
- Fel, a ty chcesz coś ? - spytałam, ale Felix nawet na mnie nie spojrzał. Obraził się ? Bo co, zatańczyłam z chłopakiem ? Olewając go poszłam po sok dla Abby i kolejne mojito dla mnie.  Z gotowymi napojami wróciłam do stolika, a przynajmniej chciałam, bo drogę blokowały mi 2 dziewczyny stojące przy naszym miejscu. Wyglądały, że tak powiem jak typowe, no wiecie.
- Ejj lala zejdź mi z drogi ! - wtedy jedna z nich się odsunęła i mogłam przejść.
- To co zatańczysz z nami ? - spytały Felix'a. MOJEGO Felix'a.
- No pewnie. - powiedział uśmiechnięty i poszedł na parkiet.
- Czy on to zrobił specjalnie ?! - zapytałam wkurzona
- Mhm. - reszta tylko przytaknęła.
- Nie idziecie tańczyć ?
- Już nam się nie chce. - powiedział za wszystkich Omar.
- Wróciłem. - powiedział zdyszany Fel i położył rękę na moim ramieniu. Da fuck ? Najpierw ma jakieś fochy, że zatańczyłam z Jaden'em, a jak się pobawił z dziewczynami, to wszystko ok, tak ?
- Spadaj. - zwaliłam jego rękę i poszłam usiąść koło baru. Zauważyłam, że właśnie tam siedział nowo poznany chłopak. Przysiadłam się do niego.
-  Nic nie pijesz ? - zapytałam
- Hah już chyba mi na dzisiaj starczy.
- Gdzie twój kolega ?
- Aa.- rozejrzał się - jest przy waszym stoliku
- Co ? to Mike zna się z Og ? Wow fajnie.
- Najwidoczniej. - Rozmawialiśmy jeszcze przez długi czas. Dowiedziałam się wiele rzeczy o Jaden'ie.
- Masz chłopaka.  - stwierdził w pewnym monecie
- No tak, a skąd wiesz ?
- Takie dziewczyny zawsze są już zajęte. - puścił mi oczko, a ja po raz kolejny zarumieniłam się przy jego osobie. Nagle podszedł do nas Felix jak gdyby nigdy nic pocałował mnie w policzek, wziął słomkę i poprosił, żebym wróciła już do stolika. Przeprosiłam Jaden'a i poszłam z Felem
- Co ty sobie myślisz ?! - zapytałam gdy szliśmy do stolika, ale on mi nie odpowiedział. Usiadłam na swoim miejscu mocno wkurza. Trochę się źle czułam, bolała mnie głowa. Mike nadal rozmawiał z OG.
- A próbowałeś tego ? - zapytał Og jak się okazało swojego starego kolegę z gimnazjum
- Ja jeszcze dzisiaj nic nie piłem .
- Mike, mogłabym cię prosić, żebyś mnie odwiózł do domu ? - poprosiłam jedyną zupełnie trzeźwą osobę przy stoliku.
- Pewnie.
- Super, to jedziemy . - wzięłam swoją torebkę i pospiesznie wyszłam z klubu nie tłumacząc nic reszcie. Wsiadłam do srebrnego mercedesa chłopaka i ruszyliśmy w drogę.
- Tylko powiedz mi gdzie mieszkasz. - zaśmiał się 
- Nie daleko za krzyżówką w prawo potem prosto i już .
- Ok. - odpowiedział ja zamknęłam oczy, ale nie spałam. Po chwili byliśmy na miejscu. Podziękowałam chłopakowi i weszłam do domu. Od razu położyłam się do łóżka i zasnęłam.

* Felix, 2 godziny wcześniej *

Julie poszła tańczyć z jakimś chłopakiem. Czy ona go wgl zna ? -,- LoL. Do naszego stolika podszedł kolega Oggego z gimnazjum. Wgl nie byłem zainteresowany rozmową, tylko siedziałem na swoim miejscu i patrzyłem się tempo w telefon. 
- Felix, ogarnij się trochę. Zatańczy z nim i już prawdopodobnie nigdy go nie spotka. - powiedziała Abby
- Taaa. To nie jest fajnie jak ktoś wyrywa ci dziewczynę. - odpowiedziałem i w tym momencie do stolika wróciła Julie.  Okazało się, że poznała tego chłopaka dzisiaj w centrum. Wpadł na nią. Co on nie ma oczu ? Nie widzi jak łazi ? Dziewczyna spytała się czy chce coś do picia, ale to olałem i wgl nie odpowiedziałem. Mam jej za złe, że z nim zatańczyła. Sam nie wiem dlaczego tak bardzo się tym przejąłem. Hmm. W pewnym momencie, jak Julie poszła po sok dla Abby, podeszły do mnie jakieś dwie dziewczyny i prosiły, żebym poszedł z nimi na parkiet. 
- Ejj lala, zejdź mi z drogi ! - powiedziała Julie, chcąc dostać się na swoje miejsce. 
-  To zatańczysz z nami ? - skoro Julie zatańczyła z tym chłopakiem to i ja postanowiłem pójść z dziewczynami. Taniec jak taniec. W sumie nie chciało mi się tańczyć z nimi, ale przynajmniej teraz jesteśmy na równi. Jak tylko skończyła się piosenka, dziewczyny poszły po innego chłopaka i zostawiły mnie samego. TYPOWE. Pomyślałem i wróciłem do stolika. Jesteśmy kwita, więc Julie nie powinna być na mnie zła. Ja się tylko zrewanżowałem. Objąłem ją, ale ona zrzuciła moja rękę i poszła usiąść koło baru, przy którym siedział znowu ten chłopak. -,- Czuje, że zaraz mu nogi z dupy powyrywam. Siedziałem spokojnie na swoim miejscu. Nie wiem ile minęło, ale zaczęła mnie nudzić ta cała sytuacja, więc wstałem i postanowiłem podejść. Po drodze wymyśliłem plan. Pocałowałem moją dziewczynę, wziąłem słomkę, żeby nie było i grzecznie poprosiłem, żeby wróciła ze mną do stolika. Julie nie chciała robić wielkich scen, więc się zgodziła. Była bardzo wkurzona. Kolejna kłótnia, ale to ona zaczęła. Usiedliśmy na swoich miejscach. Patrzyłem kątem oka na moją dziewczynę, wyglądała dziwnie, tak inaczej, cała blada. Chyba źle się czuje. Moje obawy się potwierdziły. W pewnej chwili poprosiła Mike, żeby odwiózł ją do domu. Wzięła swoje rzeczy i wyszła nawet nic nie powiedziała. 
 - Kurwa.. Nawet się słowem nie odezwała. - przekląłem 
- Dobra, my też powinniśmy się już zbierać. - Dokończyliśmy swoje napoje i zamówiliśmy taksówkę. Podjechaliśmy pod domu Julie. 
- To pa chłopaki ! - pożegnała się z nami Ab. 
- Ej poczekaj ja też idę. - powiedział Oscar
- Ja muszę siku. - odezwał się Omar
- To niech pan poczeka, zaraz wrócimy. - powiedziałem do kierowcy i wszyscy wyszliśmy z auta. Abby odkluczyła dom.
- Tylko po cichu, bo Julie pewnie śpi. -
Omar poszedł załatwić swoje sprawy. Ab z Oscarem poszli do pokoju, a ja z Og siedzieliśmy na kanapie.
- Zaraz wrócę. - wstałem z  kanapy i poszedłem do sypialni Julie. Najciszej jak umiałem, otworzyłem drzwi i zobaczyłem ją śpiącą. Podszedłem bliżej i przykryłem ją bardziej kołdrą, po czym opuściłam pomieszczenie. Gdy zszedłem na dół Omar już był. Usiedliśmy wszyscy w samochodzie i pojechaliśmy do domu.



***************************************************************
Witam ! ♥ Co tam u was foooer ? Jak pewnie wiecie OG to już nie OG tylko Olly więc i w blogu zajdzie taka zmiana :) No i Fel znowu z Lovisą .., -,- Czy tylko ja jej nie lubię ? ~ Julia

sobota, 23 maja 2015

Rozdział 39

* Julie, godz. 11:00 *

Obudziłam się obok Felixa. Ale on ma wygodne łóżko xd. Obróciłam się na drugi bok zabierając kołdrę i wtedy usłyszałam wielkie bumm. Fel spadł z łóżka.
- Skarbie uważaj trochę na siebie :)
- Gdybyś mnie tak nie spychała w nocy to bym nie spadł. - powiedział wchodząc do łóżka.
- Ojjj przepraszam. No chodź się przytul. - wyciągnęłam ręce. Sandi przybliżył się i mocno przytulił.
- I co lepiej ?
- O wiele xd - pocałował mnie
- Zejdziemy do kuchni ? - zapytał
- A nie możemy jeszcze poleżeć ?
- Hmm. No możemy. - minęły jakieś dwie minuty i Felix zaczął się strasznie wiercić.
- Sandman ! Owsiki  masz czy co ?  5 min w spokoju nie umiesz wytrzymać ?! - powiedziałam lekko wkurzona
- Nudzi mi się.
- Zaparzę ci meliski na uspokojenie.
- Ha ha ha no chodźmy już do kuchni, głodny jestem.
- OK !! - wstaliśmy i wyszliśmy z pokoju. Było cicho. Pewnie wszyscy spali, w końcu dopiero 9.
- Patrz. - Fel podał mi kartkę leżącą na blacie.
" Pojechaliśmy do supermarketu na zakupy, będziemy za 2h. ~ Abby.
Ps. Bawcie się dobrze ! ;* ~ Omar "

Od razu zaczęłam się śmiać. Ahh cały Rudberg.
- Chodź idziemy.
- Że gdzie ? - zapytałam zmieszana
- No do sypialni się dobrze bawić.
- Hahhahaha. Ojj Felix. - pocałowałam go w policzek
- Zaniosę cię. - i nie czekając na moją odpowiedz podniósł mnie do góry i szliśmy do jego pokoju.
- Ciężka jestem. - stwierdziłam
- Ee właśnie nie, jesteś lekka jak piórko. - nic nie powiedziałam tylko się uśmiechnęłam. Jak weszliśmy do pomieszczenia zeszłam z chłopaka i uwaliłam się na łóżko. Dosłownie na nie padłam, a Felix prosto na mnie.
- Ałłł. - to jedne co zdołałam z siebie wykrztusić. Sandi obdarowywał mnie delikatnymi buziakami w szyję. Były one mega przyjemne.
- Tylko żadnej malinki panie Sandman.
- Jedną.
- Żadnej !
- Jedna w tą czy w tą co za różnica. - wyczułam, że brunet się uśmiecha.
- Zejdź ze mnie.
- Ejj czemu ? - zapytał
- Chce się obrócić w twoją stronę. - chłopak uniósł swój ciężar ciała na ręce i kolana, a ja swobodnie mogłam się obrócić twarzą do niego. Po czym on z powrotem utrzymywał się tylko na rękach. Patrzyłam prosto w jego niebieskie oczy. Nasze czoła i nosy się ze sobą stykały. Pocałunki były nieuniknione. Ręką sięgnęłam poduszkę i walnęłam go prosto w głowę.
- Tak chcesz się bawić ? Dobra. - zszedł ze mnie i chwycił drugą poduszkę i tak zaczęła się nasza wojna.
- A masz, a masz !!!  - krzyczałam. Ostatecznie wygrałam.
- Dobra poddaje się. -  powiedział.
- Yeah !! - ucieszyłam się z wygranej.
- Oni będą dopiero za 2h, tak ?
- 3, jak Omar wejdzie do Subway to tak szybko nie wyjdzie.
- Ok xd I co by tu... - przerwał mi pocałunkiem.
- Podaj mi poduszkę. - poprosiłam
- O nie co to to nie !
- Nie będę cię biła. Obiecuje. - Fel podniósł się z łóżka i chwycił poduszkę leżąca na podłodze.
- Będziesz musiała zapłacić żeby ją dostać. - pokazał swój policzek. Przybliżyłam się i pocałowałam go. Podał mi puchowy przedmiot i momentalnie znowu położył się na mnie. Chyba naprawdę boi się dostać z poduszki xd
- Musisz mnie tak podrywać ? - zapytałam
- Ja cię już poderwałem 4 lata temu. Teraz tylko cię rozpieszczam xd
- Podoba mi się takie rozpieszczanie. - dałam mu całusa, który przerodził się w o wiele dłuższy pocałunek. Czułam jak Felix wkłada swoja dłoń pod moją bluzkę.
- Aaaa. ! Masz zimne ręce. - zaczęliśmy się śmiać.
- Nie podobasz mi się w tej bluzce. - powiedział i momentalnie ściągnął ją ze mnie. Dobrze, że byliśmy przykryci kołdrą, bo by mi zimno było. Zaczęliśmy się znowu całować. Dlaczego ja muszę mieć taką słabość do niego ? Każda ich fanka chciałaby być na moim miejscu to trochę krępujące, ale się do tego przyzwyczaiłam. Felix całował moją szyję bezustannie cały czas trzymając mnie w pasie, żebym mu już nie uciekła. Akurat byłam pewna, że nikt nam nie przeszkodzi. Trochę się bałam. Obydwoje byliśmy skoncentrowani na sobie. Gdy Fela telefon zaczął dzwonić.
- Nie teraz ! - zrzucił Iphona na ziemie i telefon przestał wydawać dźwięk. Przyznam, że to bardzo mnie rozproszyło. Ahh te jego powiększone źrenice. *.* Powoli zaczynała mi się nudzić ta jego "gra wstępna". Wow ! Serio ja tak myślę ? XD
- Będziesz mnie tak cały czas całować czy zrobisz w końcu to co tak bardzo chcesz zrobić ? He ?
- Hahhahahaha od kiedy ci się tak spieszy ?
- Od teraz !
- No już nie denerwuje się. - pocałował mnie. Mocno się przytuliłam i stało się to co miało się stać. Nigdy tego nie zapomnę. Chwile spędzone z nim są najszczęśliwszym i chwilami w życiu. 

         *********

*Abby* 

Bardzo wcześnie wygoniłam Omara, Og i Oscara z łóżek. Muszą mi pomoc zrobić zakupy. Znowu. Gdy wszyscy byli gotowi, szybko napisałam jeszcze kartkę do Julie i Felixa żeby się nie martwili, że nas nie ma. Oni niech sobie śpią. Oczywiście Omar musiał dorzucić coś od siebie. Wsiedliśmy do mojego samochodu i ruszyliśmy w drogę. Oczywiście ja prowadziłam. :D 
- Abby!!! Siku mi się chce !! - marudził Omar. 
- Ehhh - westchnęli Oscar z OG, a ja się cicho zaśmiałam po czym dodałam
- Niecałe 2 min byliśmy pod domem nie mogłeś wcześniej powiedzieć ?! - zapytałam
- Wtedy mi się nie chciało ! A teraz mi się chce ! 
- To już nie mój problem ! Za jakieś 5 min będziemy w sklepie tam pójdziesz sikać. - odparłam - Albo i nie .. - dodałam 
- Co się stało ?! - zapytał Oscar
- Remontują drogę musimy jechać objazdem co nam zajmie troszeczkę dłużej. 
- Ale tak dłużej czy dłużej dłużej - wtrącił się OG
- Dłużej dłużej. - zaśmiałam się kiedy Omar normalnie nie wytrzymywał już xd 
- ABBY ZATRZYMAJ SIĘ BO INACZEJ OSIKAM CI SIEDZENIA W TWOIM NISSANIE !!!! - wydarł się. Chłopacy nie wytrzymywali ze śmiechu i za pewne też już byli posikani xD Stanęłam na poboczu. Omar wypalił z samochodu przy czym staranował OG. Zamiast wysiąść ze swojej strony on przeciskał się przez biednego Oggego :/ Poczekaliśmy aż Omar załatwi swoje sprawy w krzaczkach i ruszyliśmy dalej. 
- I REALLY REALLY REALLY REALLY REALLY LIKE YOU ! - śpiewaliśmy wszyscy na cały samochód. Ohh jak ja ich kocham. Nie wyobrażalnym sobie teraz życia bez nich.. 
- Kiedy będziemy na miejscu ? - zapytał Osci. 
- Już jesteśmy skarbie. 
- Ehh szkoda, bo myślałem, że się chwile prześpię. 
- Trzeba było spać w nocy. 
- Spałem !!! Ale ktoś wczesnym rankiem wywalił mnie z mojego kochanego łóżeczka !!! 
- Życie. - pocałowałam go w policzek akurat staliśmy na światłach, więc mogłam sobie na to pozwolić. 
- Nie przy ludziach. - powiedział Omar. Znowu cicho się zaśmiałam. Zielone światło dało mi znak, że mogę już ruszyć. Przejechałam jeszcze kawałek po czym zaparkowałam samochód na wolnym miejscu parkingowym zgasiłam silnik i wyszliśmy wszyscy z auta. OG poszedł po koszyk. My czekaliśmy na niego przed wejściem. Kiedy do nas doszedł, Omar wskoczył do środka wózka i kazał się wozić, ponieważ on tu jest królem świata i to jest jego rydwan xd. Ja chwyciłam Oscara za rękę i weszliśmy  do supermarketu. Kupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy, ale oczywiście chłopacy powrzucali pełno "śmieciowych przysmaków". Nie byłam za szczęśliwa, ale to im pójdzie w dupę nie mi. 

*Julie, ok. 13:00 *

Leżałam przytulona do Felixa. Bardzo mi go brakowało. Abby z chłopakami jeszcze nie wróciła. Mogłabym wylegiwać się tak godziny, kiedy nagle zadzwonił mój telefon. Mario ! O mój boże na śmierć zapomniałam o treningu. 
' Mario ! Przepraszam ! Jezu teraz mi się przypominało !! ' 
' Gdzie ty jesteś ? ' 
' W domu chłopaków 2 przecznice od mojego. Kremowy wysoki dom nr.360 przyjdź, a ja się ogarnę i zrobimy trening, ok ? ' 
' No dobrze, ale ci zrobię wycisk !' - rozłączył się, a ja jak opatrzona wybiegłam z łóżka nie tłumacząc nic Felixowi. Nie było czasu. Ubrałam się w swoje wczorajsze ciuchy i trochę ogarnęłam. Poszłam do kuchni zrobić sobie ciepłą wodę z cytryna, podobno najlepsze na początek dnia. 
- Skarbie co się stało ? - zapytał mój chłopak, obejmując mnie w pasie. 
- Zapomniałam, że umówiłam się na trening z Mario. 
- Ehh. Czyli zaraz tu będzie tak ? - zrobił kwaśną minę
- Tak.  Zrobić ci śniadanie ? 
- Nie, jakoś odechciało mi się jeść. 
- Felix nie rób fochów ok ? 
- O co ci chodzi ? 
- Już ty wiesz o co chodzi ! Przestań się tak zachowywać w stosunku do Mario ! Nie potrafisz zrozumieć, że on jest tylko przyjacielem ?!?!? - podniosłam ton i on również
- Uspokój się trochę co ?! - w tym momencie do domu weszła Abby z chłopakami, a my ucichliśmy. 
- Siema gołąbeczki ! - powiedział uradowany Omar. 
- Hej. - powiedziałam oschle. 
- Co się stało ? - zapytała Abby 
- Nic, wychodzę. Cześć. - wkurzona na Felixa, opuściłam dom TFC. Trzasnęłam drzwiami i szybkim tempem szłam do siebie. Bardzo chciałabym, żeby Fel polubił Mario i żeby wszystko było ok. Tak się tym przejęłam, że nie zauważyłam człowieka na którego wpadłam.
- Ey bejbe uważaj trochę. - powiedział brunet
- Mario ! Właśnie o tobie myślałam. Haha. - przytuliłam go 
- Ładnie to tak zapominać ?
- Tak wiem. Przepraszam jeszcze raz. - pocałowałam go w policzek. 
- No ok. Chodźmy, przebierzesz się i bierzemy się do pracy. 
- Dobrze. - powiedziałam z uśmiechem i kierowaliśmy się do mojego domu. Pogoda była bardzo ładna, jak zazwyczaj w LA. Ahh uwielbiam to miasto ♥ Gdy doszliśmy do domu, od razu poszłam się przebrać. Gotowa wyszłam z pokoju i szukałam Mario po całym domu, ale nie mogłam go znaleźć. 
- Mario gdzie jesteś ? 
- W siłowni ! - no tak mogłam się domyślić xd Weszłam do pomieszczenia, chłopak już się rozgrzewał. 
- Okej, możemy zaczynać. 
- Więc, połóż się na macie i na początek 2 serie po 30 brzuszków. 
- Are you fucking killin me ? 
- Hahah no już. Raz raz xd - położyłam się wygodnie. Götze chwycił moje kostki i liczył.

    **********************

* Felix * 

Julie się wkurzyła. No co ja poradzę, że nie trawie gościa ? Eh. Przejdzie jej, chyba. 
- Felix co tu robi twoja walizka ? - spytała Abby. 
- Miałem się wprowadzić do Julie, ale nwm czy po dzisiejszym, nadal będzie chciała. Zaniosę ją do pokoju. 
- Pokłóciliście się.  - bardziej stwierdziła niż spytała
- No tak trochę.
- O co poszło ? - wypytywała dalej 
- O Mario. 
- Wiesz ? 
- Co wiem ? 
- Ajjj. Jednak nie wiesz. Dobra, nie było tematu. 
- Abby o co chodzi ! Abby ! - krzyknąłem gdy dziewczyna się oddaliła. Poszedłem za nią do kuchni.
- Powiesz mi do cholery o co chodzi ?
- Muszę zrobić śniadanie. - odbiegała od tematu. 
- Dobra i tak się dowiem.  
- Dzisiaj mamy zamiar jechać do klubu, lepiej się z nią pogódź. 
- Ab, proszę powiedz o co ci chodzi. 
- Jeśli Julie będzie chciała to sama ci powie. To nic takiego. Nie musisz się bać. Zjemy śniadanie i pojedziemy do niej, ok ? 
- Ok. 

*Julie* 

Trening był przyjemny. Mario nie dawał mi takich trudnych zadań. Podobno miał dać mi wycisk, jednak się zlitował. Kochany. 
- Na dzisiaj kończymy. - powiedział 
- Super ! Wiesz tęskniłam za tobą. - przytuliłam go
- Oo. Ja za tobą też, wydaje mi się, że nie spędzamy ze sobą tyle czasu jak dawniej.
- Tak, masz racje. Odkąd chłopacy wrócili wszystko się zmieniło. 
- Mhm, miedzy innymi to, że chodzisz z Felixem.
- Skąd wiesz ? - zdziwiłam się 
- Eee, można zauważyć xd 
- Taaa. Pokłóciłam się z nim dzisiaj...
- O co poszło ? 
- Nie ważne, nic takiego. Mam pomysł ! 
- Jaki ?
- Pojadę z wami do Nowego Jorku na mecz.
- Wow ! Serio chcesz jechać z kadrą ? 
- No tak, spędzimy trochę czasu razem. 
- Super ;) - ucieszył się 
- Chodź napijemy się. - powiedziałam i wyszliśmy z siłowni do kuchni. Akurat jak sięgałam z lodówki wodę dla mnie i Mario, do domu weszła Abby z chłopakami. 
- Cześć Mario ! - przywitała piłkarza
- Ab ! - przytulili się, potem chłopacy przywitali się z piłkarzem, nawet Felix.
- Julie szykuj się jedziemy na zakupy.- powiedziała przyjaciółka. 
- Przecież byłaś z chłopakami !
- Ale jedziemy po sukienki ! 
- Że po co ? - co ona znowu wymyśliła ?
- Mamy zamiar dzisiaj iść do klubu.
- TURN ON ! - krzyknął Omar
- Fajnie, dawno nie byłam. Mario idziesz z nami ? - zapytałam chłopaka. 
- Nie mogę, muszę pozałatwiać parę spraw w klubie. 
- Szkoda. To powiedz trenerowi, że pojadę z wami.
- Gdzie pojedziesz ? - zapytał Oscar
- Do Nowego Jorku, niedługo drużyna będzie grała tam mecz.
- Mogę z wami ? - odezwał się OG
- Niestety nie ;) To tylko dla kadry i sztabu trenerskiego. Ale możesz pojechać na mecz ;)
- Dobry pomysł.
- Mogę wam wszystkim załatwić darmowe wejściówki w loże. - powiedział piłkarz
- Super ! To jedziemy ? - spytał reszty
- A którego jest ten mesz ?
- Dokładnie za 4 dni.
- Łeee to nie możemy, mamy wtedy próbę. Może na następny pójdziemy. - powiedział Oscar 
- Fajnie by było ;) Dobra ja lecę. Pa. - Gotze pocałował mnie w policzek i opuścił dom. 
- Idę pod prysznic i możemy jechać.
- Tylko szybko. - krzyknęła Abby jak szłam po schodach. 
- Ok,ok - odpowiedziałam. Weszłam do sypialni i uszykowałam sobie nowe ciuchy.
- Hej. - powiedział Felix, wchodząc do pokoju. 
- Co chcesz ? - zapytałam nadal wkurzona na niego.
- Przeprosić. Skarbie, no nie gniewaj się na mnie. - podszedł bliżej mnie.
- Mogę coś zrobić, żebyś mi wybaczyła ? - dodał.
- Hmm no nie wiem. - lekko się uśmiechnęłam. Fel objął mnie w pasie i pocałował. 
- To co wybaczysz ? 
- Chyba trochę za krótki ten pocałunek, żebym mogła ci wybaczyć. 
- Hah xd To nie problem. - ponownie zatopił swoje wargi w moich. 
- No dobrze. Postarałeś się. - uśmiechnęłam się, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Ściągnęłam z siebie rzeczy i od razu wrzuciłam je do kosza. Weszłam pod prysznic i puściłam ciepłą wodę. Umyłam swoje ciało truskawkowym żelem. Po skończonej czynności wyszłam z kabiny i okryłam się białym puszystym ręcznikiem. I właśnie w tym momencie drzwi się otworzyły i do łazienki wszedł Fel. WTF ?
- Felix ! - krzyknęłam
- O cześć ! Nie wiedziałem, że jest zajęta.
- O serio ? A dokopać ci ?!!
- Nie xd
- Wypieprzaj, ale już !!
- Sory, ale założyłem się z Omarem, już spadam. Seksi wyglądasz w samym ręczniku. Pa. - pośpiesznie opuścił pomieszczenie. Debil -,- . Tym razem zakluczyłam drzwi i przebrałam się. Uczesałam włosy i gotowa wyszłam.
- No nareszcie ! - powiedziała Abby
- Już już możemy jechać, tylko założę buty.
- Mocno wściekła ? - zapytał Fel
- Policzymy się wieczorem. - tylko tyle powiedziałam i poszłam po buty.  Otworzyłam szafkę i wyciągnęłam białe conversy. Zawiązałam sznurówki. Przy wejściu na stoliku leżały moje kluczyki, wzięłam je i wróciłam do przyjaciół.
- Dobra Ab, możemy jechać.
- Ja też jadę ! - odezwał się  Oscar
- On też jedzie? Bo wiesz, nie mam fotelika dla niego.
- Ha ha -,- - chłopak zaśmiał się  ironicznie i poszliśmy do garażu.
- OG ! Miej na nich oko !- krzyknęłam do chłopaka
- Pewnie, nic się nie bój ! - nie wiem czy to był dobry zostawiać Omara i Felixa samych w moim domu. Mam nadzieje, że jedyny rozsądny Ogge ich przypilnuje xd Usiadłam na miejscu kierowcy, obok mnie Abby, która chyba po raz pierwszy nie narzekała, że jedzie ze mną, no i z tyłu Osci ♥
- Ejjj dzidzia zapnij pasy ! - zwróciłam się do chłopaka
- Lejdi jestem starszy ! - "obraził się"
- Nie pyskuj ! - odpaliłam silnik i gdy automatyczna brama się otworzyła ruszyłam w drogę. Mój kochany samochód ♥ Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam prowadzić ! Patrzyłam na drogę, ale co chwile rozpraszał mnie Oscar który grał w  grę.
- Dawaj, dawaj !!!! Ku*wa !!!!!!! - krzyczał. Normalnie nie wytrzymałam i stanęłam na poboczu. Obróciłam się w stronę chłopaka z miną WTF ?!
- No co ? - zapytał
- Chcesz iść pieszo ?
- Nie..
- To się przymknij cioto ! Nie mogę się skupić na drodze !- Oscar pokazał mi język i założył słuchawki. Jak z dzieckiem. Ponownie włączyłam się do ruchu drogowego.
- Jak tam z Felem ?- zapytała przyjaciółka
- Dobrze, oprócz tego, że jest zazdrosny o Mario,
- Oscar.- zawołałam, żeby się upewnić, że chłopak nas nie słyszy. Nie zareagował.
- Skarbie, masz brudne buty, a te spodnie wgl nie pasują do bluzki. - powiedziała Abby, a Osi nadal nie drgnął. Na chwile podniósł spojrzenie do góry i wyjął słuchawkę z ucha.
- Heee ? Mówiłaś coś ? - zapytał
- Że cię kocham. - odpowiedziała Ab
- Ooo ♥ Ja ciebie też. Daj buzi ! - przybliżyli się i  pocałowali. Hahah gdyby on wiedział co tak naprawdę mówiła Abby xd Chłopak z powrotem włożył słuchawki, a my zaczęłyśmy dalej plotkować.

*Oscar *

Słuchałem sobie piosenek, kiedy zauważyłem, że dziewczyny chichoczą, ściszyłem piosenkę na tyle aby doskonale je słyszeć. Żeby nie zauważyły, że słucham o czym gadają patrzyłem się cały czas w okno, kiwając głową raz prawo i na lewo.
- Czyli Felix nie wie, że chodziłam z Mario ? - powiedziała Julie. CO?! Julie chodziła z Mario ?!
- Nie.. - odparła Abby.
- To dobrze. Ab on nie może wiedzieć !
- No wiem.. ale się czegoś domyśla.
- Nie może wiedzieć ! - powtórzyła Julie i zapadła cisza
- Byłby wkurzony, że spałaś z innym jak go nie było, w sumie to on też się przespał z Kat. Jesteście na równi. Hahah. No w sumie nie, bo on z nią nie chodził, a ty z Mario tak. - aż normalnie Julie zwolniła :o
- Co ? - wysiliła się na jedno słowo
- Ajjjjjj.. Nie wiedziałaś ?
-  Yyyyy nie. To znaczy jak był pijany to coś tam wspomniał, ale myślałam, że on żartuje.
- Zapamiętaj to sobie, kiedy ktoś jest pijany to zawszę mówi prawdę. Tak czy siak on nic do niej nie czuje. To stało się przypadkowo. Katia jest po ślubie. Możesz być spokojna. :) - odparła Abby.
- Taa jasne. Jesteśmy na miejscu wysiadać. OSCAR !!!!! - wydarła się.
- He ? Już jesteśmy ? - zapytałem.
- Jak widać - odparła oschle.
- A ty co taka wściekła ?! Ktoś był szybszy niż ty ?! :o - droczyłem się z nią.
- Nie denerwuj mnie człowieku. Nie mam ochoty na wygłupy. - powiedziała i poszła przede mnie.
- Grr jaka wścieklizna. - nic nie odpowiedziała tylko szła dalej. Weszliśmy do pierwszego sklepu Tally Weijl Julie od razu rzuciła się na sukienkę wiszącą na wieszaku i powiedziała.
- Ta jest moja !!!
- Ja też już mam XD - Abby wskazała na swoją. :D
- Dobra to do kasy i idziemy szukać butów. - powiedziałem
- Boże bożenko podmienili mi chłopaka. - podeszła do mnie Abby i pogłaskała mój policzek.
- Aż sam się sobie dziwie, że to powiedziałem. - zaśmiałem się.
- Skarbie ja płace. - wyciągnąłem portfel.
- Z jakiej racji ?! Nie ! - oj wkurzyła się.
- Z takiej, że chce ci ją kupić i nie ma nie. - dałem kasjerce kartę kredytową.
- UGH !! Ale za buty ja płace, i nie ma nie !
- Ey to mój tekst !
- Peszek.
- Jak dobrze, że ja nie mam takiego problemu. - zaśmiała się Julie, która stała za mną.
- Oj poczekaj XD - i całą trójką się śmialiśmy. Wyszliśmy ze sklepu i poszliśmy szukać butów. Patrzyliśmy na wszelkie wystawy za szybką, kiedy nagle Julie wylądowała na ziemi.
- Ałć... - powiedziała,
- Oj przepraszam, nie zauważyłem cię. - podał jej rękę jaki nieznany nam koleś.
- Dzięki. - i wstała,
- Boże gdzie moje maniery. Jaden. - podał znowu rękę
- A ten obok Mike. - wskazał na kolegę obok.
- Hej :) - powiedzieliśmy równo. Każdy się przedstawił. Chwilę pogadaliśmy i rozeszliśmy się. Nawet spoko goście :) Weszliśmy do każdego możliwego sklepu z butami... Miałem dość. Wreszcie ostatni sklep !!
- Jak tu nie znajdziecie to macie pecha i idziecie na boso xd  - marudziłem.
- MAM !- wydarły się równo.
- To się nazywa przyjaźń XD - Abby i Julie wybrały idealnie. Zapłaciły i wyszliśmy już nigdzie nie chodziliśmy tylko prosto poszliśmy do samochodu. Każdy usiadł na swoim miejscu i ruszyliśmy do domu.

****************************************************************
Ey yo Foooer <3 Jak na razie mamy dla was 39 rozdział, ale szykujcie się, bo w 40 rozdziale będzie się działo, :D Życzymy wam miłego czytania oraz weekendu. :) ~ Jagoda

9 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ 


















niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 38

*Julie*

Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Moja kochana sypialnia ♥. Przewróciłam się na drugi bok. Felix spał. Po drugiej stronie łóżka leżał mój telefon. "Muszę go sięgnąć" - pomyślałam. Lekko się podniosłam i nachyliłam nad chłopakiem, żeby zyskać Iphona. Uff na szczęście się nie obudził. Położyłam się z powrotem. On tak słodko wyglądał, że aż musiałam zrobić mu zdjęcie ! Wstawiłam fotkę na Instagrama. Może nie zobaczy pomyślałam, a potem od razu się cicho zaśmiałam. Zaczęłam przeglądać strony takie jak Facebook, Twitter, Snapchat itp.  
- Hej słoneczko. - powiedział zaspany Fel, przytulił się i pocałował mnie w policzek. "słoneczko" ?! Co ja dzidzia jestem ?
- Cześć. - uśmiechnęłam się. Chwile leżeliśmy w ciszy. Sandi patrzył się w wyświetlacz mojego telefonu.
- A może byś tak odłożyła ten telefon i zajęła się mną. - delikatnie uwolnił Iphona z mojej ręki.
- Tobą ? A masz w sobie Twittera albo Instagrama ? - zapytałam a on odłożył telefon na szafkę nocną
- Nieeee, alee mam wiele więcej ^^ - zaśmiał się i mnie pocałował, raz, drugi, trzeci, a ja oddawałam jego pocałunki.
- Co chcesz na śniadanie ?- przerwałam.
- Nie jestem głodny. Tylko spragniony..
- Aha chcesz wody ? 
- Ciebie chcę :* - po tych słowach znowu zaczął mnie całować. Jak mu się wywinąć ? Myśl, myśl myśl..
- No tak !!! - krzyknęłam - Yyy to znaczy... muszę zadzwonić. 
- Potem. - objął mnie w tali i dalej całował. 
- Ale...to...bardzo....pilne.. - mówiłam między pocałunkami. 
- Tak, tak..- uśmiechnął się po czym dodał - Ja zrobię śniadanie. 
- Ty robiłeś ostatnio. Teraz ja. 
- To może chodźmy razem zrobić coś do jedzenia.
- Ok. - wstaliśmy z łóżka i wyszliśmy z sypialni.
- Idź, zaraz przyjdę tylko zwiąże włosy.
- Dobrze. - powiedział i zszedł na dół. Weszłam do łazienki i ogarnęłam włosy po czym opuściłam pomieszczenie. Powoli schodziłam po schodach. Najpierw poszłam do salonu i włączyłam głośno muzykę, jak zazwyczaj na rano, potem kierowałam się do krzątającego w kuchni chłopaka. Krojąc bułki śpiewał:
- Baby grind on me
Relax your mind take your time on me
Let me get deeper shorty riede on me 
Now come and sex me till your body gers weak
With slow grindin'
- Widzę znasz moją ulubioną piosenkę. Haha. 
- Najlepsza xd
- Co dziś robimy na śniadanie ? 
- Emm.. Kanapki z mocarelą i pomidorem.
- Uuuu !  Pyszności.- powiedziałam po domu rozległ się dźwięk dzwonka. 
- Ja otworze. - podbiegłam do drzwi i zatkało mnie jak zobaczyłam kto stał w ich progu..
- Aaaaaaaaaa ! Mario !! - krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. 
- Cześć mała ! I co podobał ci się nasz pomysł z koszulkami ? - zapytał nadal stojąc w progu. 
- Tak ! Ale powinnam wam wszystkim wpierdolić ! Ohhh ! Uwielbiam was ;) Co tak stoisz ? Wejdź. - pociągnęłam go za rękę, po czym przytuliłam.
- Stęskniłem się wiesz ? 
- Ja też.. - tuliliśmy się nadal
- Jutro robimy trening. Zapewne jak mnie nie było to nie miał cię kto pilnować. Ale spokojnie, od jutra będzie tak jak dawniej :) - uśmiechnął się. 
- Jeeeeej - powiedziałam mało entuzjastycznie.
- Chodź do kuchni. - razem kierowaliśmy się do pomieszczenia. 

*Felix* 

Szykowałem śniadanie dla mnie i Julie. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Dziewczyna poszła otworzyć i przez długi czas nie wracała. Skończyłem robić kanapki i usiadłem koło stołu. W końcu przyszła, ale nie sama, tylko z tym... nooo.. Mario. Ehhh... 
- Cześć. - powiedział do mnie.
- Hej, Julie śniadanie już gotowe. - zwróciłem się do dziewczyny. 
- O super ! Jestem strasznie głodna. 
- Nasza piosenka. - odezwał się  piłkarz. Ich piosenka ? I co jeszcze ?!?! -,- 
- Haha no tak. Impreza u Davida xd Wtedy ją po raz pierwszy usłyszeliśmy. - powiedziała Julie
- Mhm. Dobra ja spadam. Przyszedłem się tylko przywitać. Jadę do siebie się ogarnąć trochę. Na razie. - pożegnał się Götze. Jak się cieszę, że sobie poszedł..
- Felix, halo ? - Julie machnęła mi ręką przed twarzą. 
- Hee ? 
- Widzę, że jesteś zazdrosny. - serio ? Moja dziewczyna jest wróżką ? Pfff. Przecież nie widać.
- Yyyy nie ? 
- No proszę cię. Hahaha. Nie rozśmieszaj mnie.Skarbie, Mario to tylko mój przyjaciel. 
- Tak, tak wiem.. To co jemy ? 
- Pewnie. 

********** 

- Toooo.. Jaki jest plan na dzisiaj ? - zapytała uśmiechnięta - Korzystaj puki mam urlop xd - dodała
- Ok, to pojedziemy gdzieś. 
- Gdzie ? 
- No jeszcze nie wiem, ale coś wymyślę.
- Może zostaniemy w domu ? 
- To zależy co chcesz robić xd
- Na pewno nie to o czym myślisz.
- Serio ? Jestem aż tak przewidywalny ? 
- Haha tak xd Obejrzyjmy jakiś film. 
- No dobrze. - uśmiechnąłem się 
- To ja zrobię popcorn, a ty coś wybierz.- powiedziała.
- Ok. - poszedłem do salonu i szukałem jakiegoś filmu. Długo mi to zajęło ale w końcu wybrałem Szybcy i wscielki 7. Chyba lubi takie filmy. 
- I co ? Wybrałeś coś ? - zapytała
- Yy tak Szybcy i wściekli 7 może być ? 
- Pewnie. - położyła popcorn i dwie puszki pepsi na stoliku, po czym usiadła obok mnie na kanapie. 
- Możesz włączać. 

                            *******

* Abby *

- Ey co chcecie na obiad? - zapytałam chłopaków, którzy siedzieli na kanapie i oglądali jakiś głupi horror.
- Może zamówimy coś ? - zaproponował OG.
- A co niby ?
- PANDA EXPRESS !!! - zawołał Oscar.
- NIE !! To już wole głodować niż coś stamtąd jeść. - odparłam
- Dobra zrobie zapiekankę warzywną z kurczakiem. - dodałam i poszłam do kuchni. Nastawiłam piekarnik na 180 stopni C i zaczęłam kroić składniki. Piersi z kurczaka pokroiłam w kostkę, przyprawiłam i lekko podsmażyłam na patelni. Warzywa obrałam i pokroiłam. Wszystko wrzuciłam do naczynia żaroodpornego i włożyłam do pieca. Kiedy zapiekanka się piekła, ja w tym czasie posprzątałam bałagan w kuchni i nakryłam do stołu. Na środku postawiłam wino idealnie pasujące do dzisiejszego obiadu.
- Boże drogi co tak pięknie pachnie ?! - zapytał OG.
- Obiad xd
- Takie obiady to ja mogę jeść codziennie. - nic nie odpowiedziałam, tylko się uśmiechnęłam i poszłam do salonu, gdzie chłopacy oglądali kolejną część tego głupiego filmu.. -,-
- Czy nie ma innych filmów?! - zapytałam.
- To jest klasyka !! - opowiedział Omar. Usiadłam między nimi i grzebałam coś w telefonie. Piekarnik zaczął piszczeć to oznaczało, że obiad gotowy.
- Chodźcie jeść - odparłam.
- Już już tylko obejrzymy jeszcze końcówkę - przewróciłam tylko oczami i wstałam. Nałożyłam każdemu po kawałku i nie czekając na nich zaczęłam jeść. Po skończonym posiłku chłopacy pomogli mi posprzątać i znowu wrócili do oglądania tego badziewia. Ja położyłam się na kolanach Oscara i zaczęłam czytać książkę.


* Julie *

Była godzina 14:00. Postanowiliśmy z Felix'em zamówić sobie pizze na obiad. Cały czas oglądaliśmy film.
- Może się położymy ? - zaproponował gdy obydwoje skończyliśmy jeść.
- Nie zmieścimy się na sofie.
- Jak się przytulisz to damy radę . - uśmiechnął się
- Haha. Dobrze. - pocałowałam go i po chwili wtuleni w siebie, patrzeliśmy na dalszy ciąg filmu.
Uwielbiam tą serię. Szkoda tylko tego aktora, który zginął w wypadku. Po około godzinie leciały napisy końcowe. Było mi tak wygodnie, że nie chciało mi się wstać. Tylko leżeliśmy słuchając piosenki Ride out która leci na końcu. Felix ją lubi, w końcu rapuje w niej Tyga.
- Dasz buzi ? - zapytał gdy utwór się skończył. Wypełniłam jego prośbę.
- Jeszcze raz. - zrobił tą swoją proszącą minkę. Zgodziłam się i pocałowałam go drugi raz.
- Teraz ostatni !
- Haha. Tak, tak. - zaśmiałam się. No i zaczęliśmy się całować.


 Nie wiem ile czasu minęło, ale nie chciałam się od niego odkleić. On chyba miał tak samo. Przerwał nam dzwonek do drzwi i zupełnie od razu usłyszeliśmy, że ktoś wszedł do domu. Ogarnęliśmy się i obydwoje wstaliśmy ze sofy. W salonie pojawili się moi rodzice. Serio ? Ale sobie moment wybrali.
- Julie kochanie ! - ucieszyła się mama i przytuliła mnie.
- A Mario gdzie ? - dodała. Myślałam, że już po mnie, że wszystko się wyda. Fel nie może się dowiedzieć, że byłam z Gotze. Byłby wtedy jeszcze bardziej zazdrosny.
- Nie wiem chyba jest u siebie. - mama zauważyła Felixa. Chwile stała bez ruchu.
- Felix to ty ? - zapytała
- Tak proszę pani. - opowiedział.
- Ooo ! Jak ja cię dawno nie widziałam ! - przytuliła go a ja zrobiłam to samo z tatą.
- Mamo chodź do kuchni i ty tato też. Felix poczekaj, tylko chwilę ok ?
- Dobrze. - odpowiedział krótko, a ja zaprowadziłam rodziców do wspomnianego wcześniej pomieszczenia.
- Julie coś nie tak ? - spytał tata
- Felix nie może wiedzieć, że chodziłam z Mario! Dobrze ? - powiedziałam najciszej jak potrafiłam.
- Ale niby czemu ?
- Bo będzie zazdrosny jeszcze bardziej niż jest teraz. Proszę no nie wygadajcie się !
- Dobrze.
- Idźcie do niego, a ja wam zrobię herbaty. - rodzice wykonali moją prośbę. Wstawiłam wodę i uszykowałam kubki. Włożyłam do nich zieloną herbatę z brzoskwinią. Taką jak lubią. Gdy napój był gotowy zaniosłam do salonu, położyłam kubki na stolik i usiadłam obok Fela.
- Co wy tak wpadliście ? Mogliście uprzedzić bym posprzątała.
- Dawno cię nie widzieliśmy. - powiedziała rodzicielka.
- Jak w klubie ? - spytał tata
- Dobrze. Teraz mam urlop.
- Felix, kiedy wróciłeś do LA ?
- Chyba jakiś tydzień temu.

********

* Felix *

Po dwóch godzinach gadania o zespole i o pracy Julie. Rodzice dziewczyny wrócili do siebie. Ponownie zostaliśmy sami. Pomogłem posprzątać po deserze i usiedliśmy na sofie.
- Zaraz poleci mój serial. - powiedziała
- A on nie był o 12 ?
- Tak, ale teraz zmienili. I wgl dawno go nie oglądałam. A ty nie musisz coś załatwić z zespołem jakieś próby albo coś ?
- Nie, teraz mamy trochę luzu. Tylko raz w tygodniu nagrywamy piosenki. Choreografie już umiemy ,a koncert będzie dopiero gdy wydamy płytę.
- Rozumiem. - przytuliła się i zaczęliśmy oglądać serial. Nawet fajny był.
- Felix, mogę cię o coś zapytać, a właściwie to prośba.
- No wal śmiało.
- Może byś się tak wprowadził do mnie ? Bez sensu jeździsz po ciuchy i wgl. - byłem zszokowany
- Piłaś coś ? - zapytałem
- Felix, ja mówię poważnie, ale jak nie chcesz to ok.
- Nie no, zaskoczyłaś mnie. Jeśli ze mną wytrzymasz to mogę się wprowadzić. - powiedziałem uśmiechnięty
- Super. - pocałowała mnie i wróciliśmy do tego na czym stanęło przed przyjazdem rodziców.
- Sandy, zanim wylądujemy w łóżku, może pojedziemy po twoje rzeczy ?
- Haha. XD Dobrze. - podnieśliśmy się z sofy i pojechaliśmy do domu TFC. Weszliśmy bez pukania. W końcu to też mój domu. Od razu zauważyliśmy całą czwórkę siedzącą na kanapie i oglądającą jakiś horror. Omar się odwrócił w nasza stronę i zaczął krzyczeć !
- Aaaaaaaaaaaa ! To on !! Ma ze sobą kolegę!!! Zaraz nas pokroją piłą !!! - biegał po całym salonie w swojej piżamie jednorożca.
- Om to tylko Fel i Julie - odezwał się Oscar który zapalił światło. My z Julie nie mogliśmy ze śmiechu co on miał na sobie ? Hhahahahaahahahahhahahahaha.
- Co oglądacie ? - zapytałem
- Piłę, wszystkie części, Omar już nie wytrzymuje psychicznie, jak widać. - odpowiedział OG
- Ey yo ludzie gdzie jest Abby ? - zapytała Julie.
- Poszła do sypialni, bo nie miała ochoty z nami oglądać tego horroru. Powiedziała, że to badziewie. - odparł Omar.
- No i ma racje.
- Oby dwie się  nie znacie - ''obraził się''
- Fel idź po te ciuchy i jedziemy, bo zmęczona jestem.
- Już już 10 min i jestem z powrotem. - pobiegłem do swojej sypialni.



***********

Pakowanie zajęło mi chyba trochę więcej czasu niż myślałem. Gdy skończyłem od razu z walizką poszedłem do salonu. Julie zasnęła na ramieniu Omara.
- Wezmę ją. - powiedziałem i wziąłem dziewczynę na ręce. Powoli zaniosłem ją do mojego pokoju.  I położyłem na łóżku. Przebrałem ją w moją koszulkę FC Barcelony, żeby było jej wygodniej spać. Chyba się nie obrazi xd Nie chciałem jej zostawiać, więc w samych spodenkach ( jak to ja ) położyłem się obok niej. Delikatnie głaskałem jej włosy. Fuck. Obudziłem ją.
- Fel, gdzie my jesteśmy ? - zapytała zdezorientowana
- U mnie w pokoju. Zasnęłaś oglądając horror z resztą.
- Aha. Przepraszam.
- Nic się nie stało.
- A tak wgl, wytłumaczysz jak ta koszulka wzięła się na mnie ?
- Nooo tak jakoś. Śpimy ? - zmieniłem temat.
- Nie. - powiedziała krótko i zatopiła swoje wargi w moich.  Powoli podnosiłem koszulkę, którą miała na sobie do góry.
- Najpierw mnie ubierasz, a teraz rozbierasz tak ?
- Podwójna przyjemność. Haha. - uśmiechnąłem się
- Zaczekaj. - lekko mnie odepchnęła, a ja głośno westchnąłem. Położyła swój palec na ustach, dając mi znak, że mam być cicho. Wstała z łóżka i energicznym ruchem otworzyła drzwi od mojej sypialni. U ich progu stała cała paczka, a Omar który klęczał przewalił się na podłogę.
- No błagam ludzie. - powiedziałem.
- To był jego pomysł. - wyrwała się Abby i wskazała na Omara
- Co ? To Oscar wymyślił ! - krzyknął Om
- Ja? OG no przyznaj się w końcu !
- Wszyscy wiemy, że to była Abby. - Ogge spojrzał na dziewczynę
- Dobra no już !!! Spadamy. - i się rozeszli. Zamknęła drzwi i położyła się obok mnie. 
- Wiesz cieszę się że będziemy mieszkać razem. - powiedziałem  
- Ja też. - przytuliła się. 
- Poczekaj. Zaraz wracam. Głodny jestem xd. 
- Czekam :*

* Julie * 

Felix poszedł coś zjeść a ja bawiłam się Iphonem. Zauważyłam że dostałam SMS-a od Mario.
- Nie zapomnij jutro o 13 jestem u ciebie i robię ci ostry wycisk. 
- Tak trenerze :* Daj mi spać lamo !
- Dobrze już. Śpij sobie. Dobranoc kochanie. :*  :* 
- Dawno morda kapcia nie widziała ? 
- Hahhahahha piłaś ?!
- Lmao ! 
- Dobra idź już spać. - nic mu nie odpisałam. Odłożyłam telefon na stolik nocny i przykryłam się bardziej kołdrą. Po krótkiej chwili wszedł Felix  z truskawkami i bita śmietaną w aerozolu. 
- O jejku ! - ucieszyłam się. Felix usiadł po turecku na łóżku i zaczęliśmy jeść. Mniam. Najlepsze co może być. Sandi się obrócił żeby sięgnąć chusteczkę i wtedy zauważyłam coś na jego łopatce. 
- Co tam masz na plecach ? - obrócił się jeszcze raz i wtedy zobaczyłam tatuaż. 
" 11.07.2014 love forever " Momentalnie miałam łzy w oczach. 
- Ej nie płacz. 
- Tamtego dnia zaczęliśmy ze sobą chodzić. Kiedy go zrobiłeś ? 
- Jak tylko wyjechałem. Chciałem mieć jakąś pamiątkę na zawsze. Więc zrobiłem ten tatuaż.
- Hahahha. - zaczęłam się śmiać 
- Nie rozumiem czemu się śmiejesz. - powiedział zmieszany
- Wiesz, że ja też mam ? 
- Serio ? I nie widziałem ? Na dupie go masz ? 
- Hahha nie. - podniosłam się lekko i pokazałam tatuaż który był na biodrze. Tak nisko, że częściowo zasłaniała go dolna część bielizny. 
- " Two heart beat as one" fragment który śpiewam. - uśmiechnął się 
- Dokładnie. - przytuliłam go 
- Kocham cię - powiedział 
- Ja ciebie też, tak bardzo... 
 Dokończyliśmy truskawki i położyliśmy się spać.

*******************************************************************
Witam moje piękne panie !! :D Mamy dla was 38 rozdział. Szalejemy normalnie XD. Rozdziały pojawiałyby się częściej, ale jest koniec roku szkolnego no i.. same rozumiecie :) Życzymy Wam miłego czytania i weekendu <3 ~ Jagoda i Julia :*

sobota, 9 maja 2015

Rozdział 37

* Abby *

Zaczęliśmy się coraz namiętniej całować. Oscar wziął mnie na ręce i kierował się zapewne do jego pokoju.Gdy weszliśmy do pomieszczenia, od razu opadliśmy na łóżko, cały czas się całując. Czułam jak trochę przygniata mnie swoim ciałem. Po chwili ściągnęłam Enestadowi bluzkę. Moim oczom ukazał się idealnie wyrzeźbiony brzuch. Nie był mi dłuży i zrobił to samo. Reszta naszych ciuchów zniknęła w mgnieniu oka. Leżą już gdzieś po kątach pokoju.
- Oscar, a jak ktoś wejdzie ?
- Przecież jesteśmy sami, Fel się nie liczy, pewnie będzie spał jutro cały dzień. - po tych słowach znowu mnie pocałował. Nasze oddechy stawały się coraz szybsze, a pocałunki bardziej namiętne. Oscar zaczął schodzić trochę niżej. Zatrzymał się na brzuchu. Wpił swoje usta w moje ciało. Taak.. Zrobił mi malinkę. Poczułam przyspieszony rytm mojego serca. Moje ręce wędrowały po całych jego plecach. W końcu to zrobił. Wszedł we mnie bardzo powoli. Spojrzałam mu w oczy. Było widać podniecenie. Po chwili jego ruchy stawały się szybsze i gwałtowniejsze.
- Kocham cię Abby - szepnął mi do ucha. Nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam. Otuleni poruszaliśmy się z pełną delikatnością. Zaczęłam całować go po szyi. Odpłaciłam mu się malinką i to nie jedną........

* Felix *

Przebudziłem się w nocy, przynajmniej było ciemno xd   Nie obudziłem się bez powodu. Z góry dobiegał jakiś hałas. Nad moim pokojem jest pokój Oscara. Co on kutfa wyrabia ? Położyłem poduszkę na głowę i próbowałem zasnąć. Na próżno. Boże co tam się dzieje ? Wyszedłem z pokoju i poszedłem do schowka na miotły. Wyciągnąłem jedną i wróciłem do sypialni. Stanąłem na łóżku i końcówką od miotły zacząłem walić w sufit. " Ciszej tam !!!! " - darłem się, ale hałas nie ustawał. Odłożyłem miotłę i położyłem się do łóżka, ponownie przykrywając głowę poduszką.... W końcu się wkurzyłem i wyszedłem z pokoju.

* Abby *

Minęło jakieś 30 min a my nadal wtuleni w siebie całowaliśmy się bezustannie.  Kolejne niesamowite przeżycie. Usłyszałam otwierające się drzwi. Po chwili w progu stanął pół przytomny Felix. Szybko zrzuciłam z siebie Oscara. Jezu co teraz ?
- Felix kutfa !!- wystraszyłam się
- Enestad ucisz się trochę bo spać nie mogę ! - było widać, że jeszcze nie do końca wytrzeźwiał, może  nie będzie pamiętał.. Po tych słowach od razu wyszedł trzymając się za głowę. Chyba nawet nie zauważył, że ja też jestem w pokoju.
- Nigdy więcej jak ktoś będzie w domu, bez względu ile będzie miał wypite. - powiedziałam poważnie.
- Ok, ok hah. - uśmiechnął się, po czym dodał. - A buzi dostanę ?
- Może... - droczyłam się z nim
- Może ? Na pewno ! - nie czekając na moja reakcję, zbliżył się do mnie i pocałował.
- Która godzina ? - zapytałam
- 00:00 xd - odpowiedział
- Idziemy spać ? - zadałam kolejne pytanie
- Już ??
- A co chcesz robić ?
- Hahah. - śmiał się
- Jeszcze ci mało ?
- Tak xd.
- Co za dużo to nie zdrowo.
- Przesądy xd
- Na dzisiaj starczy. Teraz się módl, żeby Felix nic nie pamiętał i idziemy spać.
- Dobrze no. Dobranoc. - zgasił małą lampkę nocną, przytulił się i pocałował moje ramię, po czym zasnęłam.

*Julie, następny dzień*

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu 12:00. Supeeer.  Zwlekłam się z łóżka, założyłam porannik i poszłam otworzyć. Jestem ciekawa kto o tej godzinie ma zamiar mnie wkurzyć..
- Hej Julie. - powiedział uśmiechnięty Felix.
- Wyjdź mi ! Wiesz która jest godzina ?!
- Tak wiem :) Dzisiaj mamy spędzić cały dzień razem. A już jest 12 zostało nam tylko 6 godzin do 18. - wpuściłam go do środka. Kierował się do kuchni. Włączył ekspres do kawy. Uszykował dwa kubki i czekał na napój. Kiedy on bawił się w kucharza ja poszłam się ubrać. Wiedziałam, że tego dnia nie spędzimy w domu, więc ubrałam się żeby było wygodnie. Pomyślałam, że pomaluje się i uczesze jak zjem śniadanie. Zeszłam na dół i kierowałam się do kuchni.
- Nie przywitałaś się ze mną... - "posmutniał"
- Yy hej. - powiedziałam
- Tak to się możesz z Abby witać, ale jak jestem twoim chłopakiem. Jestem nim, nie ? - chyba trochę się zmieszał.
- Tak :) - uśmiechnęłam się
-  No to przywitaj się ze swoim boy'em. Haha. - podeszłam do niego i dałam mu całusa w policzek.
- Tylko tyle ?!?! - on normalnie prosi się o strzał z liścia xd Lekko mnie podniósł i posadził na blacie kuchennym. Objął moje biodra i zaczął całować. Może trwało by to dłużej gdyby nie zadzwonił mój telefon.
- Nie odbieraj.. - powiedział między pocałunkami. Mimo tego chciałam zejść, ale za mocno mnie trzymał.
Iphon przestał dzwonić i po krótkiej chwili przestaliśmy się całować. Szybko jeszcze dałam mu ostatniego całusa i zeszłam z blatu.
- A tak wgl to ślicznie wyglądasz i smacznego.
- Dziękuję - usiadłam przy stole, a Fel podał mi talerz z kanapkami. Były śliczne, aż szkoda było je jeść. Zrobiłam zdjęcie na pamiątkę i wrzuciłam na Instagrama. Po skończonym posiłku posprzątaliśmy.
- Idę się pomalować. - powiedziałam.
- Ok to ja poczekam. - uśmiechnął się. Poszłam do łazienki. Zaczęłam nakładać tusz na rzęsy. Następnie cienie na powieki. Makijaż jest. Teraz czas na włosy. Tylko je rozczesałam i spięłam w luźnego koka. Zadowolona z efektu, zeszłam na dół, chwyciłam mój telefon i sprawdziłam kto dzwonił. Mario. Oddzwonię do nie go. Przyłożyłam telefon do ucha i czekałam aż usłyszę jego głos. Po paru sygnałach odebrał.
- Hej Mario. Przepraszam, że nie odebrałam, ale byłam zajęta.
- Hej, nic się nie stało. Chciałem się zapytać co robisz.
- Właściwie to jeszcze nie wiem ale będzie ciekawie. A tak wgl to chciałam wam życzyć powodzenia na meczu.
- Dziękujemy. Mam nadzieję, że będziesz oglądać.
- Obowiązkowo.
- To dobrze. Julie ja już muszę kończyć idziemy na trening.
- Dobrze. Pa, trzymaj się.
- Paa kochanie. - nie zdążyłam nic powiedzieć, bo się rozłączył. Zrobił to celowo wiedział, że nie lubię jak tak do mnie mówi.. A po za tym chodzę z Felixem, ale on jeszcze o tym nie wie. Muszę mu powiedzieć jak wróci. W końcu się przyjaźnimy.
Poszłam do kuchni. Sandman przeglądał gazetę sportową w jadalni. Przysiadłam się do niego. 
- To gdzie mnie zabierasz ? 
- Gdzieś gdzie nie byliśmy razem od 4 lat. 
- To może być wszędzie XD - Fel się uśmiechnął, chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z mojego domu. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Dobrze znam ulice LA. W końcu spędziłam tu większość życia. Uwielbiam jeździć z Felem samochodem. Nienawidzę siedzieć na miejscu pasażera. Ale, jak jadę z nim, to jest mi to obojętne. Chyba dlatego, że on jeździ tak szybko jak ja XD. 
- Domyślasz się gdzie jedziemy ? - zapytał gdy skręciliśmy w polną drogę. I wtedy mnie oświeciło.
- Tak ! Jedziemy do naszego domku na drzewie !! 
- Dokładnie :) Kiedy ostatni raz tu byłaś ? 
- Jak wyjechałeś to ani razu. - Sandi nic nie powiedział. Zaparkował samochód tuż przy domku z którego było widać zalew. 
- No to wysiadamy ! - powiedziałam uradowana. Zobaczyłam drewniany domek. 
- Trochę się postarzał. - skomentował Felix 
- My też. ;) 
- Wejdź pierwsza. 
- Ok. - zgodziłam się i weszłam. W środku wyglądało tak jak wcześniej. Niewiarygodne. 
- Uwielbiam te łóżko. - powiedział jak tylko wszedł po mnie do góry. Tylko się uśmiechnęłam i usiadłam na wspomnianym wcześniej przedmiocie, a Felix razem ze mną. Chwilę rozglądaliśmy się po malutkim pomieszczeniu.
- Pamiętam dokładnie tamten wieczór. 
- Ja też. - pocałowałam go delikatnie 
- O ! Zobacz jest moja gitara. - chwycił instrument. Nastroił ją i zaczął grać tą samą piosenkę co 4 lata temu. 
"Give your all to me
I’ll give my all to you
You’re my end and my beginning
Even when I lose I’m winning
‘Cause I give you all of me
And you give me all of you, all" 
Cały czas nie mogłam przestać się uśmiechać. Kochany. Pocałowałam go. Wiem, że to lubi. 
- Kocham cię. - powiedział 
- Ja ciebie też. - jeszcze raz zatopiłam swoje wargi w jego. IPhon Felixa zaczął dzwonić. Spojrzał na wyświetlacz i odrzucił połączenie. 
- Kto to był ? - zapytałam 
- Oscar, to przecież może poczekać. Jesteś ważniejsza. 
- A jeśli coś się stało ? Zadzwoń do niego ! 
- Al-e... 
- Dzwoń, przecież nie ucieknę.
- Ugh. Ok. - chwycił telefon i zadzwonił do przyjaciela. 
Co chcesz ? .... Kur.. Zapomniałem... Serio muszę ? .... Dacie radę beze mnie... Dobra no !!! Zaraz będę.. Yoo.
- I ? 
- Widzisz !! Dlatego właśnie nie odbierałem. Musimy wracać. Zapomniałem, że mamy próbę. Nowe piosenki i wgl. Kutfa. Przepraszam. Mieliśmy spędzić ten dzień razem. 
- Nic się przecież nie stało. Innym razem. A teraz jedźmy - zeszliśmy na dół.
- Chcesz poprowadzić ? - zapytał.
- Serio ? Mogę ? - ucieszyłam się
- No tak :) 
- ahjsiwbhdhwdivwxybeix ok !!! - dał mi kluczyki i usiadłam na miejscu kierowcy. Jejejejejejjeje uwielbiam prowadzić. Pierwszy raz w jego samochodzie na właściwym miejscu XD Odpaliłam 300 konny silnik. I ruszyliśmy. Aż włoski na skórze stają od tej mocy. Szybko dojechaliśmy pod dom TFC. 
Felix przepuścił mnie w drzwiach i weszliśmy do salonu. 
- Hej ! - przywitałam się z siedzącymi Og, Omarem, Abby i Oscarem.. 
- Boże Felix ty żyjesz ! - Ab podeszła do Fela 
- A czemu miał bym nie ?- zdziwił się
- Widziałam przez okno, że Julie prowadziła. To się mogło źle skończyć. 
- Spadaj ! Jeszcze nigdy nie miałam wypadku.
- Jeszcze. - powtórzyła. Mogę jej pokazać środkowy palec ? Haha. 
- Zapomniałeś ? Zaraz mamy próbę w studiu. - zwrócił się Oscar do Fela
- Osci masz coś tu. - wskazałam na jego szyję. Pomacał miejsce i spojrzał na Abby, a ja się lekko zaśmiałam. Uratował go Felix, który wrócił do tematu.
- No zapomniałem ale możemy już jechać. 
- To ruszamy. - powiedział Omar i wstał z kanapy. 
- A mam pytanie. Co robiła miotła w mojej sypialni ? - zapytał Felix.
- Nie pamiętasz nic z wczorajszej nocki ? -spytała Abby
- No nic a nic.. 
- Ufff. - odetchnął Oscar.
- Ej co się wczoraj wydarzyło ? - spojrzał na Omara
- Ja nie wiem, razem z Og spaliśmy u Daffa. - odpowiedział. No i wszystko wiadomo xd 
- Dobra zapomnij o tym i jedziemy. - powiedział Oscar. Felix jeszcze szybko podszedł do mnie i pocałował na pożegnanie. 
- Pa laski ! - krzyknął Og 
- Cześć. - powiedziałyśmy jednocześnie.
I po krótkiej chwili zostałyśmy same. Ogarnęłyśmy trochę w ich domu ( jak zawsze burdel) i postanowiłyśmy wracać do siebie. Wsiadłyśmy w białego Nissana Abby i jechałyśmy przez jakieś 5 min. W końcu to tylko 2 przecznice. 

* Mario 2 godziny wcześniej *  

Po rozmowie z Julie spakowałem potrzebne rzeczy w torbę treningową i udałem się do autobusu który czekał przed hotelem w którym zatrzymaliśmy się z całą resztą drużyny.  Szkoda, że David na ostatnim naszym treningu doznał kontuzji i nie pojechał z nami. To bardzo dobry zawodnik i mój najlepszy przyjaciel. Jest godzina 12. Po treningu jedziemy się przebrać do hotelu i potem na stadion.Wsiadłem i zobaczyłem, że przyszedłem ostatni. Było jedno wolne miejsce. Obok Chrisa. Boże czemu mnie to spotyka ? Musiałem usiąść obok tego pajaca. Od razu jak zająłem miejsce to powiedziałem mu otwarcie.
-Spróbuj tylko coś pisnąć, to obiecuje, że połamie ci kości. - z takimi typami trzeba na ostro. Wiadomo, że nic mu nie zrobię jeszcze bym musiał płacić kare. Tak jak podejrzewałem nawet na mnie nie spojrzał. Autobus ruszył i jechaliśmy na boisko treningowe. Włożyłem słuchawki do uszu i oddałem się piosence Often - The Weekend. Mój ulubiony artysta widziałem go 2 razy na gali 4funtv. Spoko facet. Po 20 minutach, dotarliśmy na miejsce. Wysiadłem z autobusu i szedłem z resztą drużyny na murawę. 

************

 * Felix * 

Czas w studiu strasznie mi się dłużył. Chyba pierwszy raz w życiu. Za zwyczaj jest beka i wgl super. Ale dzisiaj byłem półprzytomny. Czy to tylko przez to, że wolałbym teraz być z Julie ? Zawiodłem ją. Mieliśmy ten dzień spędzić razem... Głupio wyszło.  Zupełnie zapomniałem.
- Felix żyjesz ? - zapytał OG i wyrwał mnie z zamysłu 
- Tak, jakoś nie mam dzisiaj ochoty na nagrywanie. 
- Że co ? Gadaj co zrobiłeś z Felixem !!! - naszą rozmowę usłyszał Omar
- Om, o co ci chodzi ? 
- Ty zawsze pierwszy chciałeś jechać do studia. Uwielbiasz spędzać tu czas. TURN ON !!! Pamiętasz ? 
- Hahha XD Tak, ale obiecałem Julie że spędzimy ten dzień razem. Ok, ok już się ogarniam. Co teraz mam śpiewać ? 
- To. - podał mi kartkę z tekstem Oscar. Wszedłem do małego pomieszczenia z mikrofonem. Po drugiej stronie za szybą siedział Adi. Chłopak od dźwięku itp. Śpiewałem myśląc o dziewczynie. Zastanawiałem się co teraz robi. Serio Felix ? Nie wiedziałem, że możliwe jest żebym pokochał ja jeszcze mocniej niż kochałem ją 4 lata temu a jednak. Godzinę później mogliśmy opuścić dotychczasowe miejsce. Była godzina 17. Wsiedliśmy do samochodu Oscara i wracaliśmy do domu. 
- Ej gdzie oglądamy ten mecz ? - zapytał Og 
- No właśnie. - odezwał się Oscar.
- Zadzwonię do Julie. - zaproponowałem 
Wyciągnąłem telefon i wybrałem numer mojej dziewczyny. 
' Hej skarbie, u kogo oglądamy mecz ? '
' Część, myślę, że u mnie, tak u mnie, wracacie już ? ' 
' Tak jesteśmy w drodze. Będziemy za jakieś 15 min '
' Ok czekamy. Pa :*' 
' Pa. ' 
- Jedziemy do dziewczyn. 
- Spoko. - powiedział kierowca.

************* 

* Julie* 

Czekałam z niecierpliwością na mecz. Uwielbiam oglądać moja drużynę. Teraz mam urlop, ale za półtorej tygodnia znowu będzie trzeba zapieprzać. Mimo tego bardzo lubię swoją prace. Na mecz ubrałam koszulkę Mario, która dał mi jak wygrali ligę mistrzów. Wtedy jeszcze byliśmy razem. 
- Gdzie oni są?! - trochę się denerwowałam mieli być za 15 min a ich od pół godziny nie ma ! W końcu weszli do domu. Podeszłam do Felixa i dałam mu buziaka na powitanie.
- Sory, że tak długo ale utknęliśmy w korku.- wytłumaczył Omar
- Spoko. Siadajcie zaraz zaczynają grać. - usiedliśmy wszyscy na dużej sofie. Przed sobą na stoliczku mieliśmy popcorn i puszki pepsi. 
- Julie co ty masz na sobie ? - spytał Fel
- Koszulkę Mario, a teraz CISZA, bo zaczynają grać. - Götze oczywiście w pierwszym składzie *.* Martwiłam się, że coś pójdzie nie tak i przegrają. Wrócą załamani i będzie trzeba nad nimi popracować. Moje obawy się potwierdziły. W 30 min meczu drużyna przeciwna strzeliła bramkę. 1:0 . Przegrywają. Kutfa..Gdybym tylko mogła teraz zadzwonić do trenera.... 
- Julie spokojnie. - uspokajał mnie Fel Nawet mu nie odpowiedziałam, bo byłam skupiona na meczu. 
- GOOOOOOL !!!! - krzyknęliśmy wszyscy jednocześnie. 1:1 bramkę strzela.. Mario Götze !!! Jak zawsze po strzelonej bramce pokazuje serduszko. Jak kiedyś był ze mną na imprezie i trochę wypił to mi powiedział, że to serduszko jest dla mnie. Także miałam łzy w oczach. Remis jak na razie. Moi chłopcy to wygrają !! Koniec pierwszej połowy. 
- Muszę przyznać, że dobrze grają. - powiedział Omar. 
- Mają dobrego psychologa. - puściłam mu oczko XD. Po 15 min wrócili do gry. Grali coraz pewniej. Stwarzając sobie groźne sytuacje. Teraz ! Idealna okazja ale piłka trafia w słupek..
- Fuck fuck fuck !! Nadal remis. Uhgh.. Ale w sumie lepszy remis niż przegra----  GOOOOOL !!!!! - 2:1 bramkę znowu strzela Mario !! O boże !!  
- Co oni robią ? - zapytałam gdy moja drużyna ustawiła się w jednym szeregu na białej linii autu. Po chwili zrobili fale podnosząc koszulki klubowe do góry, a pod spodem mieli białe koszulki z napisem '' We love Julie" OMG czy ich pogrzało ?! Zdają sobie sprawę, że elementy nie związane z futbolem na boisku są karalne. Debile moje. Ale się postarali !! Normalnie ryczę !! 
- Wy też to widzicie ?! - nie dowierzałam 
- Hahahah. Serio oni chyba bardzo cię kochają ! - powiedział OG 
 - Nie mogę w to uwierzyć !!!! - rozpłakałam się na dobre. Przez resztę meczu nie mogłam się skupić. Całe szczęście w dalszej części  przeciwnicy nie strzelili żadnego gola i takim o to sposobem wygraliśmy. 
Od razu chwyciłam za telefon i wykręciłam numer do Mario. 
- JULIE!!! - krzyknął do słuchawki. 
- Dziękuje dziękuje dziękuje jesteście niesamowici !!!!! Ale z jednej strony powinnam was opierdolić, wiecie, że poniesiecie karę ?! 
- Dla ciebie wszystko. To tylko 10 tysięcy. Nic takiego. 
- Że ile ? Nie wkurzaj mnie bardziej. 
- Ey yo Mario chodź do nas.- było słychać głos trenera w tle.
- Już idę idę. Kochanie, przepraszam, ale wzywają mnie. 
- Mario !!!! Cioto !! Nigd-
- Paaaa - i się rozłączył. Mietła . Ahhh *,*! Wspaniały mecz i tyle emocji. Wyściskam ich jak tylko wrócą. 
- Abby gdzie dzisiaj śpisz ? - zapytałam ją. 
- Zostawimy was samych z Felem, więc śpię u chłopaków . 
- A kto powiedział, że będę spała z Felixem?! 
- A nie ?! - wtrącił się do rozmowy Fel. 
- No nie xd - droczyłam się z nim.
 - Tak i tak wiem że będę z tobą spał. XD ahhahahahha - nic nie odp tylko się uśmiechnęłam. Siedzieliśmy jeszcze tak z jakąś godzinę, aż wszyscy oprócz Fela zbierali się do domu. Kiedy się pożegnaliśmy, poszłam na górę. Wzięłam szybki prysznic i poszłam do łóżka. Felix już czekał gotowy. Położyłam się koło niego.
- Fel a ty wgl pamiętasz coś z wczoraj? 
- Emmm... nie xd 
- xD Nawet tego jak mi powiedziałeś że przespałeś się z Kat w swoje 8 urodziny hahah. ?! - na sama myśl chciało mi się śmiać. 
- yyy.y..y.y em.. O czym ty mówisz ?! Chodź idziemy spać zmęczony jestem. - zgasił światło i jakby nigdy nic poszedł spać. Jakby się przestraszył albo coś. Nie mam bladego pojęcia o co mu chodzi.. Poszłam w jego ślady, już prawie zasypiałam kiedy to jaśnie pan zapalił nocną lampkę i usiadł na łóżku.
- Dobra, jednak nie idziemy spać. Obejrzyjmy film. 
- Fel no, prawie zasnęłam.... - marudziłam 
- Nie śpimy! Ej idziemy do basenu ? 
- Teraz nie.. Ahah nawet zapomniałam, że mam basen xd Chodź spać. - pociągnęłam go do siebie i przytuliłam się. 
- Ooo tak mi wygodnie. - powiedziałam. Felix zaczął całować mnie po szyi.
- Nie zasnę jak będziesz mnie tak całować. 
- Nie chce, żebyś spała.
- Nie no dzięki, miły jesteś. - obraziłam się. Obróciłam się dupą do niego i przykryłam kołdrą. 
- Ejjj skarbie, nie obrażaj się. 
- ....- nic mu nie odpowiedziałam.- Felix lekko mnie odkrył i pocałował po raz kolejny. Delikatnie zsuwał ramiączko od stanika z mojego ramienia. 
- Fel, co robisz ? - zapytałam 
- Nic takiego. Haha. - odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w jego oczy. Jego źrenice były rozszerzone. Lekko pocałował mnie w usta. 
- Dasz mi w końcu zasnąć ? 
- Czemu zawsze mi przerywasz ?!?!?
- Co przerywam ? 
- Ja tu chce ten tego tego, a ty mi utrudniasz zadanie.
- Pech, a teraz idziemy spać.- powiedziałam stanowczo.
- Nienawidzę jak trzymasz mnie na dystans.- powiedział z kwaśną miną zgasił lampkę i przytulił się do moich pleców. Niech się chłopak pomęczy trochę, zanim dostanie to czego tak bardzo chce. xd

*****************************************************************************************
Ey yo !!! <3 Jak tam wam mija dzionek ? :D U nas w bardzo dobrze :) Pamiętajcie o komentowaniu i o wyrażaniu swoich opinii c;  ~ Jagoda

 7 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ ♥☺










piątek, 1 maja 2015

Rozdział 36

*Felix, godzina 11:30*

Obudziłem się w swoim nowym łóżku, obok dziewczyny którą bardzo kocham. Julie jeszcze spała. Obróciłem się w jej stronę, oparłem na łokciu i patrzyłem na śpiącą królewnę. Delikatnie odgarniałem włosy które spadały jej na twarz. Pocałowałem ją w policzek i pomyślałem, że zrobię nam śniadanie.  Odkryłem kołdrę pod którą leżałem i usiadłem na łóżku.
- Nie idź. - powiedziała zaspana
- Zaraz wrócę, tylko zrobię nam śniadanie. - uśmiechnąłem się
- Nie, połóż się z powrotem. - pociągnęła mnie lekko za rękę
-  No , dobrze. - położyłem się koło mojej dziewczyny.
- Co dzisiaj robimy ? - zapytałem
- Obiecałam Abby, że spędzimy ten dzień razem. - powiedziała.
- A co ze mną ? - posmutniałem. Chciałem być przy niej. I nadrobić stracony czas.
- Tylko ten jeden dzień. Nie widziałam jej od 4 dni..
- A mnie 4 lat. Ale ok. Co będziecie robić ?
- Może pójdziemy do Starbucksa i połazimy po mieście.
- Starbucks ? Idę z wami !!!- ucieszyłem się na samą myśl o kawiarni
- Hahah ! Innym razem :*
- Ale za to jutro jesteś tylko moja !
- Do 18:00 tak. - pocałowała mnie
- Czemu do 18 ?
- Bo potem będziemy wszyscy oglądać jak Mario gra !!
- A no tak. Spk. Chociaż  myślałem o tym żebyś może tak ze mną noc spędziła.. - uśmiechnąłem się
- Zastanowię się.
- No ja myślę. Hahah xd
- To co ty będziesz robił dzisiaj ?
- Z chłopakami zrobimy sobie męski dzień. Pogramy w Fife, albo obejrzymy jakiś meczyk czy coś. - pocałowałem ją w czoło.
- Aha, fajnie :)
- Dobra Julie ty idź się ograni ja pójdę zrobić śniadanie i pojedziemy obudzić te zwłoki leżące u ciebie w domu XD - zaśmiałem się.
-Eeem Feeel.. Jest mały problem.. Nie mam ciuchów.
- Poczekaj zaraz coś ci znajdę. - poszedłem do garderoby i szukałem jak najmniejszego rozmiaru. Po 15 min znalazłem odpowiednią bluzkę  i spodnie. Dałem Julie ciuchy i zszedłem na dół. Postanowiłem, że zrobię jajecznice. Gotowe jedzenie zaniosłem do ogrodu i postawiłem na stole. Czekałem na Julie. Długo o dziwo to nie zajęło. Zeszła po nie całych 10 min.
- Fel gdzie jesteś? - krzyknęła
- W ogrodzie.
- Aa to tutaj xd Jeszcze nie byłam w waszym gardenie xd Mmm *.* W całym domu czuć ten piękny zapach. - weszła do ogrodu a ja zobaczyłem jej drobne ciało w trochę za dużych ubraniach. Wyglądała uroczo !
- ... - patrzyłem się na nią i nie mogłem nic z siebie wykrztusić.
- Felix ziemia. - machnęła mi ręką przed oczami.
- Yyy.. Tak tak, ślicznie wyglądasz w moich ciuchach. - mrugnąłem do niej.
- Hahah xd Dziękuję. - pocałowała mnie. Zasiedliśmy do stołu i jedliśmy śniadanie.
- Nie wiedziałam, że tak dobrze umiesz gotować. - odparła po skończonym posiłku.
- Lata praktyki. - uśmiechnąłem się. Nagle usłyszeliśmy Julie telefon, który dzwonił w salonie. Zerwała się na równe nogi i pobiegła odebrać.
Hallo... Przepraszam Mario zapomniałam......Tak wiem, jestem u Fela.....Nie zdążę teraz przyjechać..... Wróć szybko.... Paa...
- Kto dzwonił ? - zapytałem.
- Mario.. Miałam się z nim pożegnać zanim wyjedzie na mecz, ale całkowicie zapomniałam. - zrobiła smutną minkę.
- Spokojnie. Przecież wróci :) - przytuliłem ją. Zaczęliśmy jeść śniadanie. Gdy skończyliśmy siedzieliśmy jeszcze na dworze i rozmawialiśmy.
- Chodź jedziemy obudzić tych pijaków. - powiedziała
- Ok.
Posprzątaliśmy po śniadaniu i wsiedliśmy do mojego samochodu. Po chwili byliśmy już pod domem Julie.
- Masz klucze ? - zapytałem gdy wyszliśmy z auta
- Tak. - odpowiedziała krótko i się uśmiechnęła - Debile nawet nie zakluczyli domu !! - dodała, gdy zorientowała się, że drzwi są otwarte.
- O boże ! Patrz na nich. - powiedziałem. Oscar spał na blacie w kuchni. Reszta była w salonie. Abby leżała na sofie, OG na stole a Omar pod stołem !!!
- Musimy jakoś ich obudzić.
- Hmmm. Ale jak ? Może oblejemy ich wodą, albo będziemy krzyczeć ?
-  Mam pomysł ! - oświeciło ją
- LUDZIE !!!!!!!!!!! ZAYN ODCHODZI Z ONE DIRECTION !!!!!!!!!!! - nagle wszyscy się zerwali na nogi. Omar który leżał pod stołem, walnął się w głowę.
- Niee !!! - krzyknął OG - Ała moja głowa. - dodał po chwili
- Boże,umrę zaraz. - mówiła Abby
- Trzeba był nie chlać tyle wczoraj ! - odezwałem się
- Ja wypiłem może 2, 3 ...4,5,6 drinków. W sumie to nie pamiętam ile wypiłem.- zaśmiał się Oscar  i chwycił się za głowę.
- Uszykuję wam jakieś tabletki i wodę. - powiedziała Julie i poszła do kuchni.
- Julie to na pewno ty ? - zapytał Omar
- No tak :) - uśmiechnęła się
- Wyglądasz jak Tyga !! O boże Tyga w naszym domu !!!!!!!!! Aaaaaaaaaaaaaaa ! - darł się |
- Ej ej to ja Julie!! Tylko mam na sobie ciuchy Felix'a !! -  powiedziała. Omar przetarł oczy i momentalnie uśmiech zszedł z jego twarzy.
- Aaa... - spuścił głowę.


************
*Julie*

Po tym jak Abby wyleczyła swojego kaca, a ja przebrałam się w swoje ciuchy, mogłyśmy jechać na miasto. Zdziwiłam się, że chciała usiąść na miejscu kierowcy. Przecież wczoraj nieźle zabalowała i  co mam jej tak dać prowadzić ? Nie ma mowy !
- Ej ! Chyba nie chcesz prowadzić ?! - zapytałam
- Jazda ze mną po imprezie jest bezpieczniejsza niż z tobą na trzeźwo !
- Ha ha ha bardzo śmieszne !! Już mi od kierownicy ! - wygnałam ją na miejsce pasażera
- Tylko nas nie zabij !
- Wiesz co ? Jak jechałam z Felixem na mecz , to on nie narzekał !!
- Dobra nie podniecaj się tak  ! Jedźmy już ! Tylko nie przekraczasz 100 !
- Ok, ok. - machnęłam ręką i zajęłam swoje miejsce.
- Jak mi porysujesz samochód to zabije !
-  Najwyżej. :) - uśmiechnęłam się - Daj mi kluczyki cioto ! - dodałam
- Aaaaa ! No tak xd - sięgnęła do torebki i wyciągnęła kluczyki
- Proszę - powiedziała - Ale ostrzegam !!! Jedna ryska i YOU ARE DEAD !! - dodała
- Spokojnie. Nie będzie ryski. - uśmiechnęłam się
Odpaliłam silnik i ruszyliśmy w drogę do centrum.
- A ty nie piłaś wczoraj ? - zapytała
- Nie  xd Co pamiętasz z wczorajszego wieczoru ? 
- Emmm.. Jak włączyłaś piosenkę Floridy. - bardzo się zdziwiłam 
- Że co ? To było na początku ! Nic więcej nie pamiętasz ? 
- Nie chyba nie.-  uśmiechnęła się
- A ty ? 
- Co ja ? - nie widziałam o co jej chodzi
- Nie spałaś w naszym domu, mam racje ? 
- No nie. Przy was nie idzie zasnąć. - stanęłam na światłach  
- Z Felixem byłaś ? - zaczęła się znowu lekko uśmiechać
- ... - skręciłam w lewo. 
- Julie, no powiedz jak było !! Całowaliście się ? Jesteście razem ?!?! Odezwij się !! 
- Teraz prowadzę ! 
- Aaaaaaaa ! Czyli jednak jesteście razem !! Omg super !! 
- Dobra już dobra, uspokój się ! - zaczęłam się śmiać z przyjaciółki. Po krótkiej chwili dojechaliśmy na miejsce.

* Felix* 

Julie i Abby pojechały do centrum. Nie byłem za bardzo zadowolony.  Ale trudno innym razem spędzimy czas razem. Wróciliśmy do naszego domu, usiedliśmy na sofie i zaczęliśmy grać w Fife. 
- Gramy na 2 graczy ? - zapytałem
- Jak zawsze. Ja z OG. - powiedział Omar
- Dobra to ja z tobą. - zwrócił się do mnie Oscar. 
- Bierzemy Barce ! - krzyknąłem od razu.
- To my Real. 
- Hhahaha wygramy ! Oscar wygramy to ! - zacząłem się cieszyć już zanim rozpoczęliśmy grać. 
- W snach ! - pocisnął Omar 

* Abby* 

Najpierw zahaczyłyśmy o Starbucks'a. Kupiłyśmy kawy, zapłaciłyśmy i poszłyśmy do Forever 21. Chciałam kupić sobie jakaś bluzkę, ale niestety nic ciekawego nie znalazłam :/ Potem po prostu poszłyśmy do kawiarni, żeby poplotkować.
- Dobra Julie opowiadaj co się wczoraj działo, nie za dużo pamiętam xd - powiedziałam.
- O boże xd - opowiedziała mi wszystko ze szczegółami co się działo. Normalnie płakałam ze śmiechu. 
- A co z Felixem ? 
- No jesteśmy razem. Chyba. Sama nie wiem. - uśmiechnęła się. 
- Chyba ? Raczej na pewno !!! - wzięłam łyk pysznej  kawy. 
- Ey zamawiamy coś? - zmieniła temat. 
- Yhmm. Czemu nie. - zgodziłam się. 
- To może.. Hmmm... Sernik z gorącą czekolada ? 
- Boże przez ciebie przytyje -,- - marudziłam
- Spalisz szybciutko. - zaśmiała się. Po zjedzonym deserze wyszłyśmy z kawiarni. 
- Julie idę do fryzjera. Muszę ściąć te włosy mam ich dość. - szłam w kierunku stylisty.
- Okej ja idę do manikiurzystki zrobię sobie hebrydę. 
- Za godzinę przy samochodzie. - krzyknęłam. Julie kiwnęła głową twierdząco, a ja weszłam do "Cutlab Hair Studio"
- Dzień dobry. - przywitałam się
- Witam w czym mogę pomoc ? - powiedziała stylistka.
- Chciałam ściąć włosy i ombre na końcówkach włosów.
- Akurat mamy wolna chwile. Zapraszam na krzesło - wskazała ręką.

*********

*Julie*

Po skończeniu udałam się na parking. Byłam bardzo zadowolona z pracy stylistki. Moje paznokcie wyglądały na prawdę ładnie. Niestety nie miałam kluczyków, więc czekałam na Abby. Kiedy ją wreszcie ujrzałam oczy wyszły mi z orbit *,*! Wyglądała prześlicznie!! 
- Woooow!!! Abby!!! Wyglądasz !! Wooow!!! - powiedziałam. 
- Dziękuję :* mam nadzieje, że Oscarowi się spodoba. 
- Mogę się założyć, że oszaleje na twoim punkcie jeszcze bardziej niż teraz. - zaśmiałam się, a ona razem ze mną. 
- Dobra koniec jedziemy, ale tym razem ja prowadzę. - powiedziała. 
- Niech ci będzie -,- - wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy do domu. Przynajmniej tak mi się wydawało. Dość szybko zleciał ten czas, nawet nie zauważyłyśmy, że zrobiła się już 19:30. 
- Emm.. Abby gdzie jedziesz ? Dom jest w druga stronę - pokazałam palcem. 
- Jedziemy jeszcze do supermarketu, bo w lodówce tylko światło.
- Yhym :) - Po nie całych 15 min byłyśmy pod sklepem.  Wzięłam koszyk i ruszyłam w sklep. Abby szła obok i trzymała bardzo dłuuuuugą kartkę z produktami do kupienia. Kiedy chodziłyśmy tak miedzy sklepowymi półkami przez przypadek wjechałam w kogoś wózkiem. 
- Oj przepraaa... David !!!!! Ciebie nawet nie trzeba przepraszać. - zaśmiałam się pod nosem.
- Ey this is not fair ! Okej ? -  "oburzył się"
- A tak wgl co tu robisz? 
- Też jestem człowiekiem i też muszę zrobić zakupy xd - zażartował. 
- A myślałam, że jesteś kosmitą i żywisz się powietrzem ! - powiedziałam sarkastycznie. - Tak btw nie jechałeś z klubem ? - dodałam
- Nie.. kontuzja :(( - posmutniał.
- Łeee to szkoda :( 
- Sama jesteś ? - zapytał
- Nie, nie z Abby - spojrzałam na nią
- Woooow *,*,*,*! - normalnienie mógł spuścić z niej wzroku.
- Ey yo David!! - pomachałam mu przed oczami. - DAVID !! - wydarłam się na cały sklep. 
- Ona wygląda jeszcze bardziej seksi w tych nowych włosach *,*! - cały czas się na nią patrzył. 
- Nie zapominaj ona ma chłopaka. XD 
- Trudno xd Hej ! - powiedział gdy dziewczyna podeszła do nas
- Cześć David dawno cię nie widziałam. - przytuliła go
- No ja ciebie też. Wyprzystojniałaś !
- Hahah dziękuję :*- razem poszliśmy do kasy, zapłaciliśmy i wyszliśmy ze sklepu. Pożegnałyśmy się z Davidem, a zakupy zapakowałyśmy do bagażnika. Abby odpaliła silnik i ruszyła w stronę domu.
- Ej może pojedziemy do chłopaków co ? - zapytała
- Hmmm w sumie czemu nie. - uśmiechnęłam się
******

Zadowolone z dzisiejszego dnia weszłyśmy do domu TFC. Od razu zauważyłyśmy straszny bałagan. 
- Czy oni wgl sprzątają ? - zaśmiałyśmy się i kierowałyśmy do salonu. 
- O kutfa !! - nie mogłam powstrzymać emocji. WTF ! Chłopacy siedzieli na kanapie trzymając pady w rekach. Na stoliku stało pełno butelek po procentowych napojach. 
- Ten wasz wieczór właśnie się kończy, nie możecie zostawać sami w domu.- powiedziałam 
- Ooo nasze laski wróciły !! - wydarł się Omar. 
- GOOOOOOL !!! - krzyknął Felix nieco dziwnym głosem. - Oscar wygraliśmy !! Mówiłem !! - chłopcy przytulili się do siebie. 
- Ojjj niedobrze mi... - powiedział Sandman i ledwo trzymając się na nogach pobiegł zapewne do łazienki.
- Oscar musimy sobie poważnie porozmawiać ! - odezwała się Abby
- Ja nie piłem tyle co Fel. - bronił się
Postanowiłam, że pójdę zobaczyć co tam słychać w łazience. Opuściłam salon i kierowałam się do pomieszczenia w którym znajdował się " mój chłopak " chyba. 
- Felix wszystko ok ? 
- Hahhah tak xd - chwycił moją twarz w ręce po czym dodał
- Malowałaś się ?! - krzyknął przestraszony. Da fuck ?
- Dobra Feliś czas nyny - powiedziałam do niego jak do dziecka. 
- Ale mamo !!! jeszcze jest wcześnie. - tupnął nogą. 
- Felix nie wygłupiaj się, dalej do łóżka !!! 
- Z tobą zawsze.- ucieszył się. 
Dobrowolnie poszedł ze mną do sypialni. Było trochę ciężko. Ale na szczęście Fel ma sypialnie na dole także nie musiałam z nim wchodzić do góry. Od razu po wejściu , Fel rzucił się na łóżko.
- Mogę ci coś powiedzieć ? 
- Pewnie.
- Podejdź bliżej. - wykonałam jego prośbę  
- Przestałem się z Kat na mojej imprezie z okazji 8 urodzin. - szepnął na ucho.
- Hahahahhahahahhahahahhabaha :')))))- wybuchłam śmiechem. Normalnie zaczęłam płakać i zwijać się po podłodze ze śmiechu. 
- Felix nie pij więcej xD - powiedziałam kiedy się opanowałam. Pocałowałam go w policzek i kazałam mu się położyć spać.
- Ja nie zasnę bez swojego misia !
- Zaśniesz zaśniesz ! - Fel przewrócił się na bok, a ja wyszłam z pokoju. Zeszłam do salonu i przysiadłam się do reszty paczki, która oglądała "Mąż czy nie mąż" ( ulubiony serial Abby i Omara )
- Nie ma nic lepszego ? - skomentował OG
- No właśnie ! - dodał Oscar
- Cisza !!!!!!!!!!! - podniosła ton Abby
- Wiecie, ja chyba wrócę do domu. To był długi dzień. - powiedziałam ziewając w końcu już 22.
- Ok jak chcesz, ja zostanę z chłopakami na noc.
- Spoko to do jutra ! - pożegnałam się i wyszłam z salonu. Założyłam swoje czerwone conversy i bluzę. Szkoda, że przyjechałam samochodem z Abby, a nie swoim. Muszę iść pieszo. Chociaż spacer dobrze mi zrobi. Jak się Mario dowie, że odkąd wyjechał, ani razu nie trenowałam, to by mnie chyba zabije xd. Powolnym krokiem szłam w stronę mojego ślicznego domu. Nie było jeszcze ciemno, tylko szarawo. W końcu jest końcówka kwietnia. Klimat śródziemnomorski. IDEALNIE ! 325 dni w ciągu roku słońce. Odkluczyłam drzwi i weszłam do domu. Od razu ściągnęłam buty, bluzę i poszłam do sypialni. Zostawiłam telefon na łóżku i udałam się do łazienki. Wykąpałam się i położyłam spać.

*************
*Ogge*

 Gdy ten durny serial się skończył przypomniało mi się, że mieliśmy jechać do Daffa. Naszego nowego menadżera, który sprowadził nas do LA. Katia znalazła sobie chłopaka i zajęła się swoim życiem zostawiając zespół. Nie mieliśmy dużych problemów ze znalezieniem odpowiedniego zastępcy. Właściwie to mieliśmy mnóstwo propozycji. Jesteśmy 5 razy bardziej popularni, niż byliśmy 4 lata temu. Daff to spoko facet. Doskonale nas rozumie i bardzo się stara, żeby wszystko szło dobrze. Oprócz tego, że zajmuje się organizacją to jeszcze jest naszym stylistą.
- Ej ! Mieliśmy jechać do Daffa ! 
- No tak ! - odpowiedział Omar. 
- Ej ja zostanę, ktoś musi się opiekować domem i śpiącym Felixem. 
- Jest przecież Abby. 
- Jej też trzeba pilnować xd - uśmiechnąłem się, na co ona się " obraziła "
- Ok, pojedziemy we dwójkę, chodź Omar. - powiedziałem i po krótkiej chwili byliśmy już w moim samochodzie.

* Abby *

Leżałam przytulona do Oscara i oglądaliśmy horror "Kobieta w czerni''. Nie był aż tak straszny jak mi się wydawało. Moje oczka pomału się już zamykały jednak ta impreza dała siwe znaki i jeszcze mnie głowa lekko bolała. 
-Ey księżniczko nie śpimy - powiedział Oscar.
- Yhym - tylko przytaknęłam a on zaczął mnie całować. 
- Ey ey ey nie rozpędzaj się tak. - odepchnęłam go.
- Muszę cię jakoś obudzić c'niee ?  A to jest jedyny sposób. 
- Ja doskonale wiem jak takie twoje "pobudki" się kończą. 
- I oto mi właśnie chodzi. - pocałował mnie namiętnie. Nic mi nie zostało jak oddawać te pocałunki.

***************************************************
Jak wrażenia po 36 rozdziale ? Podoba wam się ? Wyrażajcie swoje opinie w komentarzach !
7 komentarzy = 37 rozdział ~ Jagoda i Julia <3