czwartek, 25 czerwca 2015

Rozdział 44

* 6 rano,  Julie *

Spałam sobie w najlepsze kiedy to Mario mnie obudził. Myślałam, że go normalnie uduszę.
- Julie musimy wstawać. 
- Dobra..  już. - zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. 2 godziny później byliśmy już na lotnisku i czekaliśmy na wejście do samolotu. Już niedługo zobaczę się z Felixem. Nareszcie! Samolot miał straszne opóźnienie, bo aż o 1,5h. No ale w końcu wsiedliśmy. Ja usiadłam przy oknie, obok mnie David, a obok niego Mario. Czekała nas długa droga, wiec od razu zamknęłam oczy i oddałam się snu.

************

- Julie lądujemy.. - szturchał mnie David.
- Przespałam cały lot ? - zapytałam
- Nie tylko ty. - powiedział Götze
" Proszę zapisać pasy." Posłusznie wykonałam polecenie. Wylądowaliśmy bez żadnych problemów. Przeszliśmy sprawdzenie paszportów i wzięliśmy swoje bagaże. Znacznie odłączyłam się od grupy, chcą jak najszybciej zobaczyć mojego chłopaka. Prawie biegłam. Weszłam na salę. Było w niej bardzo dużo ludzi, ale mimo to szybko go znalazłam. Był z resztą paczki. Puściłam walizkę i podbiegłam do chłopaka. Przytuliliśmy się. Bardzo mi tego brakowało. A reszcie normalnie szczęki opadły xd Długo nie mogliśmy się od siebie odkleić. 
- Skarbie, już mnie nie zostawiaj na tak długo. - nic nie powiedziałam, tylko go pocałowałam, a potem jeszcze raz przytuliłam.
- Kiedy wy się pogodziliście ? - zapytał Om
- Już jakiś czas temu.. - wyjaśniłam
- Natalie ! - przytuliłam dziewczynę. - A ty co tutaj robisz ? - dodałam
- Wprowadziłam się niedaleko chłopaków.
- To świetnie !
- Jedziemy do domu ? - objął mnie Felix.
- Pewnie. To może wszyscy pojedziemy do ciebie Julie hmm ? - zaproponował Oscar.
- Dobrze. - uśmiechnęłam się
- Emmm, a może nie ? - odezwał się Fel.
- O co ci chodzi ? -spytałam
- No chciałbym być z tobą trochę sam na sam. - powiedział mi na ucho.
- Chcecie być sami? - zapytała Abby
- Dokładnie.- odezwał się mój chłopak
- Sandi. - szturchnęłam go
- Nie ma problemu zobaczymy się jutro. - powiedział Olly. Wyszliśmy z lotniska. Kadra już dawno się rozeszła.. Reszta paczki też się podzieliła. Felix wziął moją walizkę i włożył do samochodu. Jechaliśmy do domu. Po 20 min byliśmy u celu. Home sweet home. Weszłam do środka. Było czysto.
- Mieszkałeś tu jak wyjechałam ?
- Tak, zrobiłem zakupy, bo nic nie było.
- Ok, idę się rozpakować. - pocałowałam chłopaka, który jeszcze mnie przytulił,a potem poszłam. Otworzyłam szafę i zobaczyłam porozwalane ciuchy Fela. OMG. Postanowiłam tego nie odkładać i od razu posprzątać. Gdy już ogarnęłam całą szafę wróciłam do chłopaka.
- Coś długo cię nie było.
- Musiałam posprzątać twoje porozwalane ciuchy.
- Przepraszam ,ale nie umiem układać. - uśmiechnął się
- Nauczysz się. Muszę zadzwonić do trenera. - oznajmiłam i chwyciłam telefon.
T: Witaj, Julie. Zastanowiłaś się już ?
J: Tak zgadzam się na warunki nowej umowy. Kiedy możemy ja podpisać ?
T: To świetnie ! Jak najszybciej.
J: Może wpadnę do pana tak za 30 min ?
T: Dobrze, czekam.
J: Do zobaczenia.

- Jaka umowa ? - zapytał Felix
- Od teraz mam być tylko psychologiem i będę chodzić do pracy tylko gdy do mnie zadzwonią.
- Aaaaa, to fajnie.
- Musze do niego jechać teraz, to trochę potrwa.
- Ok, to zrobię coś do jedzenia. - pocałowaliśmy się na przegnanie i poszłam do garażu. jak dawno nie jechałam swoim samochodem. Zapięłam pasy i ruszyłam w 20 minutową drogę. Była już 15, ale ten czas szybko leci. Jestem ciekawa co tam Felix wymyślił. Czy on umie gotować ? Po chwili byłam już na miejscu. Zapukałam do drzwi i niedługo po tym zobaczyłam uśmiechniętego trenera. Wpuścił mnie do środka. Poszliśmy do jego gabinetu. Usiadłam po drugiej stronie biurka.
- Proszę to umowa. Przeczytaj ją spokojnie, a ja przyniosę coś do picia.
- Dobrze. - odpowiedziałam i zaczęłam czytać. Wszystko mi odpowiadało.  Trener postawił przede mną szklankę z sokiem pomarańczowy i zaczęliśmy omawiać każdy szczegół.

*Felix *

Julie pojechała, a ja zastanawiałem się co zrobić na taki późny obiad, prawie kolacje. W końcu ta rozmowa ma trochę potrwać. Postanowiłem poszukać czegoś w internecie. Jakiego prostego przepisu.  Jest ! Znalazłem. To będą omlety z polędwiczek z kurczaka. Ale najpierw trzeba nakryć do stołu.  Hmm. Gdzie są talerze ? No i zacząłem szukać po wszystkich szafkach w kuchni.  Uff są. Wyciągnąłem dwa, ale  na razie nie kładłem ich na stole tylko zostawiłem na blacie w kuchni. Sztućce i kieliszki widziałem już wcześniej więc nie było problemu.  Znalazłem także świeczki zapachowe. Dziewczyny to lubią nie ? Wiec również położyłem te smrodzidła. Ok stół jest. Teraz czas na jedzenie. Pokroiłem polędwiczki w kostkę. Dalej pisze, że trzeba zrobić marynatę. Więc w osobną miskę zacząłem wsypywać wszystkie składniki. Gdy już wszystko miałem połączyłem mięso z marynatą. Trzeba ją odstawić na 20 min do lodówki, więc tak zrobiłem. To nie było takie trudne. Obrałem jeszcze ziemniaki i marchewkę. Wstawiłem, żeby się ugotowało. Chwila odpoczynku. A nie !! Cholera nie ma wina... Musiałem szybko zapieprzać do sklepu i kupić. Gdy wróciłem ziemniaki i marchewka były już gotowe. Odlałem z nich wodę i zostawiłem w garnku, żeby nie ostygły. Wyciągnąłem z lodówki omlety i gdy już olej był gorący zacząłem je smażyć. Dużo tego nie było więc szybko poszło. Mam nadzieje, że będzie smakować Julie, a jak nie to powiem, że zamówiłem z restauracji i takie niedobre przysłali Hahaha xd. Mój telefon zaczął wibrować. Wyciągnąłem go z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz.
F: No skarbie już jedziesz ?
J: Tak będę za 10 min.
F: Super, już wszystko gotowe.
J: Boje się tego co ty tam wymyśliłeś.
F: Spokojnie. - zaśmiałem się i rozłączyłem.  Nalałem wina do kieliszków. Nałożyłem dania na talerze i zaniosłem na stół. Zapaliłem świeczki i wszytko było gotowe. Zrobiłem zdjęcie na Instagram'a niech wiedzą jakim dobrym kucharzem jestem. Haha. Usłyszałem otwierające się drzwi, a po chwili zobaczyłem moją dziewczynę.
- Już jestem ! Oznajmiła. Wow... Kiedy ty to zrobiłeś ?!
- No jak ciebie nie było. Siadaj. - Odsunąłem jej krzesło. Julie usiadła i mogliśmy zjeść kolacje.
- Jejku, nawet świeczki położyłeś. - pocałowała mnie. - To co to za danie ?
- Omlet z polędwiczkami z  kurczaka. - dziewczyna wzięła sztućce do ręki i ukroiła kawałek. Uśmiechnęła się, bo jej smakowało. Rzeczywiście danie było bardzo dobre.
- Znalazłem przepis w internecie.
- Ojj kochany, będziesz to robił częściej.
- Ok. - gdy skończyliśmy jeść, wspólnie wszystko posprzątaliśmy.

* Julie *

To co Felix zrobił na kolacje było naprawdę świetne. Po ogarnięciu kuchni,usiadłam sobie na blacie i patrzyłam jak chłopak jeszcze chowa wino do lodówki.
- Co się tak patrzysz? - uśmiechnął się i podszedł bliżej. Położyłam swoje ręce na jego barkach.
- Nic. Kolacja była pyszna. - pocałowałam go i przytuliłam.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką ?! - ucieszyłam się
- Albo nie, powiem ci jutro i tak się dowiesz.
- Nie no powiedz mi teraz !!
- Nope.
- No Ejjj. - w tej chwili Fel powiedział coś w innym języku to był ten szwedzki pewnie. 
- Dużo zrozumiałam wiesz ? - obraziłam się
- Musisz się spakować. Znowu xd
- Jedziemy gdzieś ? Powiedz mi !!
- Przecież ci powiedziałem xd
- UGH !!! A jedziemy sami  ?
- Nie reszta też jedzie.
- Ok. - Weszłam z blatu i szłam po telefon.
- Co robisz ? - zapytał
- Dzwonie do Abby ona mi powie.
- Co nie !! - zaczął biec w moja stronę. Szybko uciekała do sypialni. Już wygrałam numer, ale Fel mnie złapał i upadliśmy na łóżko. Chciał mi zabrać Iphona, ale nie dałam się !
A: Tak julie ?
- Nie mów !! - krzyknął Felix.
- Cicho !!
J: No Ab spakowana jesteś ?
A: Tak, a ty ?

Fel cały czasie próbował mi przeszkodzić.
J: Jeszcze nie, a powiedz gdzie my mieliśmy jechać ?
A: No do Miami na jacht.

- Aaaaaaaa ! Serio Felix !!! Omg !! - wydarłam się do słuchawki i rozłączyłam. rzuciłam telefon na stolik nocny i bardzo mocno przytuliłam chłopaka ♥

******************************************************
Ey yo !! :D Rozdział gotowy :* Miłego czytania ! Życzymy wam miłych wakcji :)Niech będą lepsze niż poprzednie ❤ ~ Jagoda 

sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 43

* Julie *

Wstaliśmy bardzo wcześnie. Jako psycholog miałam za zadanie odpowiednio przygotować chłopaków do gry. Ehhh, zostaną mi tylko 4 dni od powrotu i potem już normalnie do pracy. Po zjedzeniu pysznego śniadania, pojechaliśmy na stadion. Najpierw miała odbyć się rozmowa, a potem trening już na stadionie. Siedzę teraz w dość dużej sali i czekam razem z trenerem na piłkarzy.
- Zdziwiłem się, że chciałaś jechać na ten mecz, w końcu masz urlop. A tak wgl to odpoczęłaś sobie ? - zapytał jak zawsze uśmiechnięty trener
- Taak, ale już niedługo trzeba wracać do pracy.
- Właśnie o tym chcę z tobą porozmawiać. Chciałbym podpisać nową umowę, na nowych warunkach.
- No dobrze, a co w niej będzie ?
- Tak się złożyło, że znalazłem osobę która zastąpi cię jeśli chodzi o zajmowanie się rachunkami klubu. Chciałbym, żebyś była tylko i wyłącznie psychologiem dla chłopaków i żebyś przychodziła tylko gdy będziemy cię potrzebowali. Czyli jeden dzień przed meczem. Oczywiście jeśli chodzi o wypłatę, dam ci podwyżkę o 35 % . Wszystko zależy od ciebie Julie. Myślę, że ta umowa będzie ci odpowiadała, ze względu na to, że będziesz miała więcej czasu dla siebie i dla twoich bliskich.
- Wow, naprawdę nie wiem co powiedzieć.
- Ze spokojem zastanów się.
- Dobrze, dam panu odpowiedź jutro. - Super. - powiedział i akurat do sali weszli chłopacy.
- Już jesteśmy trenerze. - oznajmili.
- No to możemy zaczynać. Sami dobrze wiecie jak ważne jest to spotkanie. I na pewno nie trzeba was motywować. Najważniejsze, żebyście grali mądrze i sprytnie. W tym meczu musicie być jednością, bo tylko wtedy gdy każdy da z siebie 110%, osiągnięcie sukces. Razem, jak drużyna i rodzina...

* Felix *

Promienie słońca wpadające do pokoju, obudziły mnie. Przewróciłem się na drugi bok. Próbowałem zasnąć, ale jednak mi się nie udało.  Wziąłem do ręki iPhone. Julie nie odpisała. Pewnie jest zajęta. W końcu dzisiaj jest mecz. Obejrzę sobie w telewizji. Leżałem i myślałem co wymyślić na przeprosiny.  Może gdzieś ją zabiorę. Włączyłem przeglądarkę i szukałem jakiś ciekawych ofert.  Bardzo szybko znalazłem coś co na pewno jej się spodoba. Od razu zarezerwowałem miejsca, oczywiście dla reszty paczki też. Zadowolony wstałem. Ubrałem się i zszedłem do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanie. Niestety w lodówce było tylko światło. Postanowiłem pojechać do supermarketu. Wsiadłem do samochodu i zapiąłem pasy. Odpaliłem silnik i gdy już miałem ruszać zadzwonił telefon. Mama. Odebrać czy nie? Ostatecznie włączyłem tryb głośnomówiący i ruszyłem w drogę.
M: Dlaczego ja się muszę dowiadywać z internetu, że mój syn wrócił do LA?
F: No cześć mamo,  nawet nie wiesz jak dobrze cie słyszeć.
M: Nawet nie napisałeś, że z Julie jesteś. Oj czekaj jak ja tam do was przyjadę to dopiero zobaczysz! Żeby o własnej mamie nie pamiętać!
F: Coś chyba przerywa..  Musze kończyć jadę do sklepu.
M: iPhona ma i mu przerywa, no ja już normalnie nie mam sił na ciebie.
F: Pa mamo! - rozłączyłem się, bo by mi żyć nie dała xd Dojechałem do celu. Wziąłem wózek i zacząłem wybierać różne warzywa,  owoce,  płatki, słodycze, chipsy, jakieś picie i takie tam.. Nie jestem pewny czy zmieszczę wszystko w tym jednym wózku. Na szczęście już chyba wszystko mam. Z trudem pchałem swoje zakupy. 
- Ktoś tu bardzo głodny jest. - skomentowała kasjerka, po czym dodała - Albo dziewczyna w ciąży.
- Na razie nie xd - uśmiechnąłem się.  Gdy pani skończyła kasować moje zakupy,  zapłaciłem i zaniosłem do samochodu. Włożyłem wszystko do bagażnika i odniosłem wózek. Wróciłem do domu. Poukładałem wszystko do lodówki i do szafek. Hmm. Trzeba by było się w końcu rozpakować. Poszedłem do sypialni, otworzyłem swoją walizkę i wyłożyłem z niej wszystkie rzeczy. Powkładałem wszystko do bardzo dużej szafy, a raczej powrzucałem xd Skoro już wszystko jest na swoim miejscu to chyba pojadę do chłopaków, po co mam sam w domu siedzieć. Wsiadłem do samochodu i pojechałem.  

* Oscar *

Obudziłem się późno. Obok mnie leżała Abby. Pocałowałem  ją  w policzek i powoli wstałem z łóżka.  Na szczęście nie obudziła się. Poszedłem do łazienki i załatwiłem poranne sprawy.  Gdy wyszedłem Ab siedziała już w kuchni i piła herbatę z Felixem  i Omarem.  
- Hej skarbie. - pocałowałem ją  jeszcze raz
- No błagam ja jem! - skomentował Om. Zastanawiało mnie gdzie jest Olly?
- Ktoś widział Molandera? - zapytałem 
- Ostatnio był z Natalie.. - odpowiedział Fel
- A to spoko. - uśmiechnąłem się i przesiadłem do stołu. Zrobiłem sobie kanapkę z szynką  i sałatą. 
- Robimy coś dzisiaj? - zapytała moja dziewczyna. 
- LA Galaxy i Manchester United mają dzisiaj mecz. - przypomniał Felix, właśnie ciekawe jak tam z nim i z Julie. Nic o niej nie mówi, pewnie się nie pogodzili i dlatego..  
- A no tak,  to będziemy oglądać. - powiedział Om z pełnymi ustami xd

* Julie *

Nadeszła godzina meczu. Chłopacy byli w szatniach. Za 15 min zaczynamy. Trochę się denerwuje, ale myślę,  że  sobie poradzą,  w końcu  to nie ich  pierwszy mecz. Z głośników słychać zapowiedź. Stałam obok ławki dla sztabu trenerskiego.  Wpatrywałam się w tunel, z którego mieli zaraz wyjść obydwie drużyny. Po chwili byli już  na boisku. Odśpiewaliśmy hymn narodowy i zaczęła się gra. Usiadłam na ławce i patrzyłam na chłopaków. Od samego początku gra była bardzo agresywna. Co chwile zdarzały się jakieś groźne sytuacje zarówno dla nas jak i dla przeciwników. Byłam  cała  jak z waty. Bardzo się denerwowałam. Zupełnie niepotrzebnie. W 31' David strzelił gola. Wszyscy krzyczeli, fani oszaleli i tak skończyła się pierwsza połowa. Poszłam razem z trenerem do ich szatni. Byli zmęczeni .  
- A chłopacy, muszę wam coś powiedzieć. Nie będzie gali jutro o 12 lądujemy już w LA. - piłkarze  zareagowali na to spokojnie. Napili się wody i zaczęli  wracać na boisko.  

* Felix *

Jak na razie jest 1:0. Oby tak dalej. Pokazywali Julie kilka razy. Była bardzo zestresowana. Oglądaliśmy wszyscy razem czyli ja, Oscar z Abby, Omar,  Olly oraz Natalie. Zauważyłem, że skończył się popcorn, więc postanowiłem zrobić. Wziąłem pustą miskę i poszedłem do kuchni. Gdy przekąska się robiła, ja ogarnąłem trochę Instagram. Mikrofalówka zaczęła piszczeć co oznaczało, że popcorn jest gotowy. Wsypałem go do miski i wróciłem do przyjaciół, akurat zaczęła się druga połowa. Wróciłem na swoje miejsce i zacząłem oglądać mecz.  

*45 minut później*

Niestety skończyło się remisem 1:1, ale lepsze to niż przegrana. Była już  19, więc postanowiłem wrócić do domu. Pożegnałem się ze wszystkimi i wsiadłem do swojego auta. Szybko dojechałem na miejsce. Ściągnąłem buty, bluzę i poszedłem na górę do sypialni. Włączyłem laptopa i gdy chciałem napisać post na Twiterze zobaczyłem, że Julie dzwoni do mnie na skype. Szybko ogarnąłem włosy i odebrałem.  
F: Hej,  no opowiadaj co tam u ciebie? 
J: Cześć. Aa nawet jutro o 12 ląduje w La  
F: Oo! Super, to będę czekał na lotnisku na ciebie.  
J: Dobrze, tęsknię  za tobą... 
F: Ja też, ale już jutro się widzimy !! 
J: Tak, reszta wie że się pogodziliśmy? 
F: Nie, ale będą a w szoku jak się jutro przytulimy.  
J:  No na pewno. Musze już  kończyć, trzeba się wyspać. Do jutra.  
F: Pa, kocham Cię. 
J: Ja ciebie też.. Bardzo.

***************************************************************

Ey yo !! <3 Oddajemy w wasze ręce już 43 rozdział. Życzymy wam miłej lektury. :D Już nie długo te wymarzone wakacjeeee !!! Dziękujemy wam za wszystkie komentarze i prawie 15000 wyświetleń !!! Jesteście wielkie ♥ ~ Jagoda :)

15 komentarzy = następny rozdział ☻




sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 42

Weszłam na Facebooka i zobaczyłam, że Fel jest dostępny więc trochę się wahając napisałam czy moglibyśmy pogadać przez kamerkę. Nie odpisał tylko od razu zadzwonił. Ubrałam słuchawki i odebrałam po mocnym oddechu. Był w swoim pokoju. Nie wyglądał najlepiej..

- Hej... - wydusiłam z siebie
- Chciałaś pogadać. 
- Tak. Bo.. chyba powinnam cie przeprosić, że ci tak nawrzucałam na rano. - zauważyłam jak mu się oczy zaszkliły.
-Chyba zrozumiałam dlaczego tak się zachowujesz. Rozstaliśmy się i teraz znowu jesteśmy razem i oby dwoje boimy się siebie stracić tak bardzo, że z tego powodu się kłócimy.. Jesteś zazdrosny, bo mnie kochasz i wiem o tym. Gdy rozmawiam z innym chłopakiem, czujesz się odrzucony. Ale tak nie jest. Pamiętaj, że to ty jesteś tym z którym chce spędzić resztę życia. Kocham cie i przepraszam. Wcześniej tego nie rozumiałam, ale teraz już wiem . - ufff powiedziałam to. 
- To ja powinienem cie przeprosić i obiecuje, że po pracuje  nad sobą. Też cie kocham . - uśmiechnął się.  - Serio, masz jeszcze moja bluzę .
- Nie umiałam jej wyrzucić. 
- Haha. Wracaj szybko. 
- Pewnie. Muszę kończyć trzymaj się.
- Pa skarbie - powiedział a ja się rozłączyłam. Akurat dojechaliśmy na lotnisko. Każdy wziął swoją walizkę i ruszyliśmy na odprawę. Wszystko było dobrze. Zajęliśmy swoje miejsca. Ja siedziałam koło okna obok mnie Mario. Oparłam swoją głowę o jego ramię i zasnęłam.

***********

Obudziłam się w łóżku. :o Jak to się stało? Przecież byliśmy w samolocie, a teraz jestem w pokoju. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Stała moja walizka plus walizka Mario, więc chyba jestem w pokoju hotelowym. Usłyszałam otwierające się drzwi wejściowe.Mario. 
- O Hej :* - pocałował mnie w policzek. 
- Hej :) Możesz mi powiedzieć jak ja się tutaj znalazłam? 
- Zasnęłaś w samolocie i nie chciałem cię budzić, więc wziąłem cię na ręce i zaniosłem do pokoju. :) - powiedział.
- Dziękuję. Ale no przecież z lotniska musieliśmy dojechać do hotelu i ja się nie obudziłam ? A tak wgl która jest godzina? - zapytałam.
- 21:00. Za jakieś 10 min mamy się spotkać przed recepcją. Tak mocno spałaś, że nawet nie czułaś jak  cię przypadkowo walnąłem w głowę przy wejściu do pokoju. 
- Co zrobiłeś ?!
- Żartowałem xd 
- Okej to ja idę się ogarnąć do swojego pokoju.
-Z tym może być mały problem. - spuścił głowę w dół.
- Coś nie tak ? - zapytałam zmieszana.
- Nie masz pokoju. Były małe nieporozumienia i jest za mało o jeden pokój, więc jesteś skazana spać ze mną.
- To już wole spać pod mostem. - droczyłam się z nim.
- Dzięki wiesz. - "obraził się"
- No już już. Ja idę teraz się ogarnąć do łazienki i możemy iść. - otworzyłam walizkę, wyciągnęłam z niej ciuchy na zmianę. Weszłam do łazienki przebrałam się, włosy rozpuściłam a makijażu nie musiałam poprawiać. Gotowa wyszłam z łazienki. Mario leżał na łóżku i grzebał coś w swoim iPhonie. 
- Rusz się idziemy - walnęłam go poduszką. 
- Woooow Julie. Chris zgwałci cię normalnie na miejscu. - zaśmiał się.
- Dobre sobie. xd - chwyciłam torebkę i wyszliśmy. Zjechaliśmy windą na parter. Wszyscy już byli. 
- No to.. - zaczął trener. - Idziemy trochę zwiedzić miasto, a po powrocie spać, bo jutro czeka nas ciężki dzień. - dodał.
- Tak jest trenerze. - odpowiedzieli wszyscy chórem. W pewnej chwili podeszła do nas recepcjonistka i przeprosiła za zamieszanie z pokojami. Za wynagrodzenie cała drużyna dostała wejściówki na darmowy basen w hotelu. 
- Musimy iść na to miasto ?! - marudził jeden z zawodników.
- Właśnie!! To lepiej iść do basenu to będzie taki mały trening przed jutrem. - tłumaczył Mario. xd 
- No okej xd.- uległ trener 
- YEAAAAH!!! - zawołali. 
- Przebrać się i za 10 min spotykamy się na basenie. - zaśmiał się.Chłopacy wypalili do swoich pokoi. Tylko ja ze sztabem się opanowaliśmy i ze spokojem wracaliśmy do pokoi. Po drodze zastanawialiśmy się jak będzie wyglądał jutrzejszy mecz. Gdy weszłam do pokoju, Götze był już gotowy do wyjścia. 
- Pośpiesz się ! 
- Ok, ok już się przebieram. - jak dobrze, że wzięłam na wszelki wypadek strój. Wyciągnęłam rzecz z torby i poszłam do łazienki. Ściągnęłam ciuchy i ubrałam dwuczęściowy strój. Gotowa wyszłam. Wzięłam jeszcze ręcznik i razem z przyjacielem opuściłam pomieszczenie. 
Zeszliśmy na dół i kierowaliśmy się w stronę basenu. Jak się okazało reszta kadry już była w wodzie. 
- No dalej Julie ! - krzyknął David. Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo Mario wziął mnie na ręce i skoczył do wody.
- Lamo zmoczyłam włosy !! - wkurzyłam się na niego. I nagle wszyscy zaczęli mnie chlapać wodą. 
- Taaa, pewnie jeszcze mocniej mnie pryskajcie ! - powiedziałam sarkastycznie. Nawet trener się dołączył.

************
* Felix *

Strasznie się cieszę,że udało mi się dogadać z Julie. Pogodziliśmy się i od teraz będzie wszystko dobrze. Cały w skowronkach poszedłem do salonu gdzie znajdowała się reszta paczki. Usiadłem jak gdyby nigdy nic i zrobiłem poważną minę. 
- I co z Julie ? - zapytał Olly
- Nic. - powiedziałem krótko. Nie będę im mówić na razie. Ale się zdziwią jak wróci xd 
- Nic ? Żadnej zmiany ?- dopytywał dalej 
- Nie. Możemy o tym nie gadać ? 
- Pewnie. - odpowiedział i skończyliśmy temat. Siedzieliśmy na kanapie, kiedy po domu rozległ się dźwięk dzwonka.
- Ja pójdę. - powiedziałem wstając z kanapy. Otworzyłem drzwi, a przed moimi oczami ukazała się Natalie. Zdziwiłem się trochę, bo nie widzieliśmy się spooooro czasu.
- Hej Felix. - zaczęła.
- Siemka ! - przytuliłem ją - Co ty tutaj robisz ? - zapytałem zaciekawiony.
- Właśnie się tutaj wprowadziłam i witam się z sąsiadami.
- W którym mieszkasz ?
- O w tamtym - wskazała palcem.
- Oooo :D To suuuper !!! Olly na pewno się ucieszy :D.  - otworzyłem jej szerzej drzwi, żeby mogła wejść. Podążaliśmy razem do salonu.
- EY YO LUDZIE !!! Mam dla was niespodziankę !! - krzyknąłem.
- NATALIE !!!!!!!!! - krzyknęli wszyscy chórem i rzucili się na gościa, aby go powitać. Tylko jedynie Olly czekał cierpliwie, żeby mógł ją sam ze spokojem przytulić.
- Dobra, dobra starczy tych czułości. - powiedział Omar
- Olly droga wolna. - wtrącił się Osci. Nic nie powiedział tylko się szczerze uśmiechnął i ją baaaaaaardzo czule przytulił. Po przywitaniu się i wgl usiedliśmy przy lampce wina i zaczęliśmy nadrabiać stracony czas. Gadaliśmy, gadaliśmy i jeszcze raz gadaliśmy. Dowiedzieliśmy się, że od czasu imprezy co ostatni raz się widzieliśmy, to Olly i Natalie utrzymywali cały czas kontakt, tylko o tym nie mówili.. -,-  Dzięki wielkie !!
- A właśnie Felix jak tam Julie ? - zapytała Natalie. No świetnie i co ja mam jej powiedzieć ?  Przecież reszta "bandy" nie wie że się z nią pogodziłem, a Natalie nie wie że się z nią pokłóciłem. Jak jej to powiem to zacznie wypytywać dlaczego i wgl. Uratowała mnie Abby.
- Ey ! Musiz zobaczyć moje nowe buty ! - prawie krzyknęła i poprowadziła dziewczynę za sobą. Ciekawe jakie jej pokaże buty, skoro ona tu nie mieszka xd Byłem trochę zmęczony, i postanowiłem wracać do swojego domu. Do Julie domu. Naszego wspólnego ♥
- Ja spadam. Widzimy się jutro ! - powiedziałem ubierając bluzę
- Gdzie niby ? - zdziwił się Oscar
- Mam ciuchy u Julie.
- To nie brałeś ich jak się pokłóciliście ?
- Nie, zostawiłem je, żeby mieć pretekst by do niej przyjść xd
- Aha, a klucze od domu ? - pokazałem mu klucze. Uśmiechnęliśmy się do siebie i wyszedłem z fooohause. Wsiadłem do swojego samochodu. Kurde... Przecież wypiłem te wino. Ale co tam to tylko 5 min. Chyba nie jestem pijany, żeby nie móc prowadzić.  Odpaliłem silnik i ruszyłem w krótką drogę.  Po chwili byłem już pod domem. Od kluczyłem drzwi i wszedłem. Zapaliłem światła i od razu poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i położyłem się do łóżka. Cały pokój pachniał jej kokosowymi perfumami. Ohh najlepsze co może być *.* Chwyciłem Iphona w ręce i napisałem wiadomość do mojej dziewczyny. " Słodkich snów ♥ Tęsknie bardzo :( " po czym odłożyłem telefon, zgasiłem światło, przykryłem się kołdrą i zamknąłem oczy. Po chwili zasnąłem.


*Olly*

Zostałem sama na sam w salonie z Natalie, bo wszyscy poszli spać, a nam się tak fajnie gadało i co jest najlepsze nie kończyły się nam tematy do rozmowy. A tak btw. nie chcieliśmy nikomu powiedzieć, że dalej utrzymujemy kontakt, bo zaczęli by cały czas gadać, że np. No dalej Olly umów się z nią..   A ja chciałem tego uniknąć. Nie mogłem się oprzeć jej pięknemu uśmiechowi. Nie panowałem nam emocjami i czynami. Po prostu  przybliżyłem do niej. Nasze usta dzieliły dosłownie milimetry. Pocałowaliśmy się. Myślałem, że mnie odtrąci, ale ona oddawała każdy pocałunek. Opadliśmy na kanapę. Cały czas mocniej się całując. Wreszcie się opanowałem. 
- Co się z nami dzieje ? - oparłem się na rękach. 
- Nwm, ale kontynuujmy . - uśmiechnęła  się i wróciliśmy do poprzedniej czynności.  Byłem pewny, że czujemy do siebie to samo. Po paru minutach całowania, znowu coś palnąłem.
- Wiesz, może lepiej chodźmy do ciebie, bo tutaj to w każdej chwili może ktoś przyjść.
- Dobrze. - dała mi szybkiego całusa i zeszliśmy z kanapy. Jej dom był bardzo blisko, praktycznie wystarczyło przejść przez ulice, chwile prosto i już u celu. Gdy tylko weszliśmy, zacząłem rozglądać się po pomieszczaniu. Dużo tu przestrzeni. Było już bardzo późno ok 24.
- Może obejrzymy jakiś film ? - zaproponowała.
- Pewnie. Horror najlepiej !
- Emm.. ok.
- Ale nie będziesz się bała ? - zapytałem
- Przy tobie nie. - uśmiechnęła się. Zrobiło mi cię cieplutko. ♥
- Chodź, pójdziemy do sypialni. - Aww jak to brzmi xd Pokój był świetnie urządzony.  Obydwoje położyliśmy się na łóżku. Zaczęliśmy oglądać "Naznaczony". Przytuliłem ją. Czy my się zachowujemy jak para ? Mhm. Tylko, że tak niestety nie jest..

*Julie*

Po powrocie z basenu poszłam się normalnie wykąpać.
- Długo jeszcze ? - dobijał się Mario.
- Chwila ! Muszę się ubrać ! - co za nerwus xd
- Dla mnie nie musisz. Haha. - bardzo śmieszne -,- Ubrałam długą koszulkę i wyszłam.
- Nareszcie. - odetchnął i wszedł do łazienki. Przewróciłam oczyma i położyłam się do łóżka.  Zauważyłam, że Mario zrobił sobie miejsce na podłodze xd Przecież to ja jestem w jego pokoju.  Po jakiś 15 min. Chłopak był już gotowy do spania.
- Dobranoc. - powiedział i zgasił światło. Słyszałam jak kładzie się no na podłogę. I jak ciężko wzdycha. Zapaliłam z powrotem światło i oparłam się na łokciu.
- Mario, chodź do łóżka. - wymamrotałam, byłam już zmęczona całym dniem.
- No dwa razy nie trzeba powtarzać. - wyskoczył do góry i już po chwili był obok mnie.  Pocałowałam go w policzek na dobranoc i obróciłam się w drugą stronę. Mój Iphon się świecił. Zobaczyłam wiadomość od Felix'a wysłaną godzinę temu. " Słodkich snów ♥ Tęsknie bardzo :( " Pomyślałam, że już pewnie śpi, więc nie odpisałam.

______________________________________________________________

Hej, hej ! ♥ ♥ Mam do was takie bardzo ważne pytanie. Ile jeszcze rozdziałów chcecie, żebyśmy napisały do tego bloga ? Nie uważacie, że trzeba pomału kończyć ? Hm ?? Komentujcie !! ♥♥
~ Julia



piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział 41

* Julie*

Obudziłam się w lekkim bólem głowy. Zorientowałam się, że jestem sama. No tak, przecież wczoraj znowu pokłóciłam się z Felem. Wstałam z łóżka i postanowiłam się czegoś napić. Zeszłam po schodach i weszłam do kuchni jeszcze śpiąca.  Przez chwile stałam w bez ruchu patrząc się na postać przede mną. W końcu mój mózg zaczął pracować i ogarnęłam sytuację. Oscar w samych bokserkach jadł serowe chrupki.
- Oscar ! Mógłby się chociaż ubrać. - powiedziałam a chłopak który wcześniej mnie nie zauważył podskoczył i wysypał moje ulubione chrupki na ziemie.
- Fuck! Nie strasz mnie tak !
- Teraz to posprzątasz albo nie najpierw się ubierz a potem sprzątaj. Haha. - zaśmiałam się i poszłam do salonu. Włączyłam sobie TV i przykryłam kocem.  Po kolei zmieniałam kanały, gdy natrafiłam na bajkę Oscara. 
- Eyyy yo Osci !
- No. - wszedł do salonu.
- Twoja bajka leci. Cholero jedna ty ! Miałeś się ubrać !!! Już zasuwaj na górę ubrać chociaż spodnie !
- Dobra już już .
- Eyy posprzątałeś ?
- Mhm.
- Dobra idź, bo normalnie nie mogę patrzeć na ciebie. - chłopak poszedł a ja skupiłam się na bajce xd Serio ? Ja i bajki nawet w dzieciństwie nie oglądałam xd
- Jestem. - usiadł obok mnie. 
- To nie są twoje spodenki.
- Wyciągnąłem z walizki Fela xd Daj mi kocyk !
- No już, masz. - przykryłam go i zaczęliśmy oglądać. 
- Yyyyyy udam, że tego nie widzę. - powiedziała Abby.
- Dzień dobry kochanie.
-  Czy wy oglądacie Og i karaluchy ?
- Yep.
- Abby to tylko sen. - powiedziała do siebie i poszła do kuchni. Nagle rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
- Otwórz. - walnęłam lekko Oscara
- Nie ty otwórz. - odpowiedział
- Abby !! - krzyknęliśmy jednocześnie
- No już biegnę! 
- Czemu to się tak szybko kończy. - powiedziałam gdy zobaczyliśmy napisy końcowe.
- Bo to bajka xd
- Mario !!! - krzyknęłam, gdy zobaczyłam chłopaka u siebie w domu.
- No cześć. A ty jeszcze w piżamie ? Idź na górę się przebrać i idziemy biegać.
- Spoko, akurat nam na to ochotę. - pospiesznie poszłam zmienić ubranie na sportowe i szybciutko wróciłam do przyjaciela.
- Dobra jestem gotowa.
- Super. - odpowiedział i wyszliśmy z domu.

* Felix *

- Fel obudź się ! - szturchał mnie Omar.
- Obyś miał dobry powód,  żeby mnie obudzić.
- Właściwie to haha, zrób mi śniadanie, bo sam nie umiem.
- Spadaj! Niech ci Olly zrobi.
- On nie chce.. Może jedzmy do dziewczyn.
- Ok, ale jeszcze chwile. 5 min.
- Spk. - odpowiedział i poszedł. Ufff teraz sobie pośpię. Zamknąłem oczy, już prawie zasnąłem, gdy wybudziła mnie zimna woda na mojej twarzy.
- 5 min miało być !! - zaśmiał się Omar.
- Zabije, zabije normalnie !! - jak opatrzony wyleciałem z łóżka i zacząłem gonić przyjaciela.
- Serio ? Chce wam się tak od rana ? - zapytał Molander przyglądając się nam.
- Dobra stop. - powiedziałem i poszedłem się ubrać. Gdy wszyscy się ogarnęliśmy, wsiedliśmy w mój samochód i pojechaliśmy do dziewczyn. 

*Julie, godz. 11:00*

Biegaliśmy bardzo długo i muszę przyznać, że mimo szybkiego tempa jakie dyktował Mario, nie zmęczyłam się. Jedynie pod koniec już nie dałam rady.
- Eyy lamo, ponieś mnie !
- Że co ?
- No weź ! Proszę...
- Dobra. - nachylił się i wskoczyłam na jego plecy.
- A teraz galopem do domu.- zarządziłam
- Chciałabyś xd Wiesz, brakuje mi cie w klubie. A no i masz pozdrowienia od Davida !
- Ooo dziękuje. Mi jakoś nie brakuje zajmowaniem się waszymi papierami xd
- Uszykuj się i koniecznie weź jakąś sukienkę, bo pójdziemy na gale.
- Super. Tylko, że paparazzi będą uważać, że jestem twoją dziewczyną.
- Spokojnie jakoś to załatwimy. - Mario ze mną na plecach dotarł pod mój dom. Otworzył drzwi i wszedł. Zauważyłam, że reszta chłopaków przyjechała.
- Czyli tak wygląda wasz trening  ? - zapytał Olly
- Ehh nie , biegłam całe 2 km czego jeszcze chcesz ode mnie ? Zanieść mnie do pokoju lamo. - powiedziałam, a chłopak posłusznie wykonał mój rozkaz xd 
- Jeszcze pięć schodków !!
- Jeszcze pięć, jeszcze pięć. - przedrzeźniał mnie.
- No i widzisz dałeś radę. - zeszłam z chłopaka i razem weszliśmy do mojego pokoju.
- Teraz mów szczerze co lepsze to czy to ? - pokazałam mu komplet rzeczy.
- Drugie.
- Ok to idę się ubrać.
- Ja uciekam do siebie. Pa. - właśnie miał mnie pocałować w policzek, kiedy do pokoju wszedł Felix. Pomyślałam, że już gorzej być nie może. Götze dokończył to co zaczął i...
- Bądź gotowa o 14! - powiedział wychodząc
- Dobrze. - odpowiedziałam i chłopak opuścił pomieszczenie. Ja też chciałam wyjść, żeby się przebrać, ale Fel chwycił mnie za rękę gdy chciałam go ominąć.
- Julie.. - zaczął, ale nie za bardzo chciało mi się słuchać tego co chce mi powiedzieć.
- Został mnie chce się przebrać.
- Najpierw posłuchaj.
- Nie! To ty posłuchasz, a potem weźmiesz swoja walizkę i wyjdziesz z mojego domu. Cały czas jesteś cholernie zazdrosny o Mario, o Jadena o każdego, który tylko na mnie spojrzy !! Mam dość tego, rozumiesz ? Już nie wytrzymuje psychicznie. Odkąd znowu jesteśmy razem, cały czas się kłócimy. To nie ma sensu. Myślę, że to powinien być koniec. - mówiłam ze łzami w oczach, a potem wyszłam się przebrać. Wzięłam prysznic. Woda spływająca po ciele mieszała się z łzami. Nie wiedziałam już co zrobić. Co zrobić, żeby odzyskać to co mieliśmy 4 lata temu. Te zaufanie. Z tymi wszystkimi myślami opuściłam łazienkę. W samym poranniku zeszłam na dół. Rozglądałam się po domu. Są wszyscy prócz niego. No w sumie sama kazałam mu wyjść, chodź gdzieś w środku liczyłam, że mi się przeciwstawi i zostanie...
- Może idź się ubierz. - powiedział z uśmiechem Oscar, a ja się rozpłakałam.. Odszedł tak po prostu.
- No i widzisz Oscar co zrobiłeś ! Nie przejmuje się nim. Ślicznie wyglądasz w poranniku. - podszedł do mnie Olly.
- Idioci. - powiedziała Abby
- Przecież tu chodzi o Fela, znowu się pokłócili. - przytuliła mnie
- Będzie dobrze, zobaczysz. Chodź idziemy się ubrać. - poszła razem ze mną do sypialni. Od razu położyłam się do łóżka i mocno przykryłam, zakrywając twarz.
- Mocno się pokłóciliście ? - zapytała w pewnej chwili.
- Właściwie to powiedziałam mu prosto z mostu co o nim myślę.
- Ohhh Julie. - westchnęła.  
- Zostawisz mnie samą ? 
- Pewnie tylko pamiętaj, że o 14 musisz być gotowa do wyjazdu. - powiedziała i wyszła. Wstałam z łóżka i podeszłym do szafy. Wyciągnęłam z niej bluzę Fela, którą dał mi przed swoim wyjazdem do Szwecji. Wtedy też się pokłóciliśmy. Zachowałam ją przez tyle lat. I zawsze jak mam kiepski dzień to ją ubieram. Bluza jest w dobrym stanie, wygląda jak nowa, chociaż zawsze wylewam w nią litry łez.. Tym razem też tak było. Ubrałam ją i położyłam się z powrotem do łóżka.  

                     ************

- Julie.. - obudził mnie głos przyjaciela.
- Mario. - otworzyłam oczy
- Już 14 a ty nie jesteś gotowa.
- Chyba jednak zostanę.
- No nie żartuj ! Co się stało ? 
- Nic, jedzie beze mnie. 
- Nie ma mowy. Wstawaj! Pojedziemy odpoczniesz trochę, prześpisz drogę, będzie super w Nowym Jorku. 
- Okej. - uległam.
- Masz na sobie swoją bluzę widzę xd 
- Uwielbiam ją. - przyznałam i poszłam do łazienki się ogarnąć. Poprawiłam makijaż i włosy uczesałam w luźnego koka. Nie przebierałam się. Zeszłam na dół. Nikogo nie było prócz Mario. Szkoda, bo myślałam, że się pożegnam z resztą. 
- Wezmę twoja walizkę. 
- Ok. - wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do żółtego samochodu Mario.
- Ejjj uśmiechnij się. - wysiliłam się na sztuczny uśmiech. Götze odpuścił, bo wiedział, że coś jest na rzeczy. Dojechaliśmy pod stadion skąd autobusem mieliśmy ruszyć na lotnisko a z lotniska do Nowego Yorku. Ku moim zdziwieniu była tam Abby i reszta chłopaków. Wszyscy oprócz Felixa podeszli bliżej, tylko on został przy samochodzie. Wysiadłam z chevroleta Mario i pożegnałam się z przyjaciółmi.
- Spokojnie wrócę za 3 dni xd 
- Będę tęsknić.- powiedział Omar. 
- Ooo ja też. - przytuliłam się. 
- Musimy już ruszać. - odezwał się kapitan drużyny i mój kochany przyjaciel Mario. Spojrzałam jeszcze na Fela i od razu weszłam do wielkiego luksusowego autobusu. Przywitałam się z piłkarzami i zajęłam miejsce obok Götzego na samym końcu. Autobus był podzielony na dwie części które oddzielały tylne wyjście. W pierwszej części siedziała cała kadra i sztab a my z Mario poszliśmy na sam koniec. Podejrzewam, że chciał ze mną porozmawiać. Usiadłam koło okna. Po krótkiej chwili ruszyliśmy.

* Abby *

Julie wyjechała a ja zostałam z tymi pacanami. Siedzieliśmy w domu TFC. Graliśmy na Xboxie w Dance Central 3. Chłopacy ogl bardzo dobrze tańczą, tylko teraz się wygłupiali. Jedyny co się nie bawił to tylko Felix. To wszytko przez tą kłótnie z Julie.. :/ Rozumiem i jego, i ją. Postanowiłam z nim porozmawiać. 
- Felix mogę cie na słówko ? - usiadłam koło niego. 
- Abby !! Twoja kolej. - wydarł się Olly.
- Bawcie się dzieci bez ze mnie. Ja już nie mam sił. - zaśmiałam się. 
- Chodź może do kuchni, bo tutaj jest trochę za głośno. - dodałam 
- Spk. - udaliśmy się do kuchni i zasiedliśmy przy stole. 
- To o czym chciałaś pogadać ? - zaczął pierwszy 
- O was. O tobie i Julie. 
- Wiesz jakoś nie mam zamiaru rozmawiać o tym. - chciał wstać ale chwyciłam jego rękę, a bardziej nadgarstki i powiedziałam: 
- Wysłuchaj mnie najpierw, okej ? - usiadł z powrotem, a ja zaczęłam swoją litanie xd. 
- Ja rozumiem jesteś zazdrosny o Mario, Jadena, Mike itp. Ale spróbuj zrozumieć Julie, kiedy wyjechałeś ona załamała się. Tylko Mario pomógł jej z tego wyjść. Gdy zaczynałam jej opowiadać o was i o tobie, to widziałam jak było jej ciężko. Ona strasznie tęskniła. Ten tydzień co byłam u was co miesiąc, widziałam, że tobie też jej brakuje. I widziałam czasami jak przeglądałeś wasz wspólny album ze zdjęciami i  przed snem patrzyłeś się  na wasze zdjęcie.  Musisz wziąć się w garść i zrozumieć wreszcie, że Julie cie do chuja mocno kocha i cie nie opuści aż do śmierci !! Lepiej wymyśl coś na przeprosiny.
- Dobra już .. poczekaj. - wyciągnął telefon, ktoś do niego napisał
- To Julie. - powiedział i pobiegł do swojego pokoju.  Może się pogodzą. Pomyślałam. Wstałam i poszłam do chłopaków.

* Julie *

- No dalej zapytaj mnie co się stało. - zaczęłam pierwsza. 
- Jeśli nie chcesz nie musimy o tym rozmawiać.
- Ehhh. - pomyślałam, że może jeszcze nie chce z nim rozmawiać i oddałam się muzyce.  Słuchałam piosenki Beyoncé - If I Were A Boy. Po moim policzku zaczęły spływać pojedyncze łzy. Mario natychmiast to zauważył i zareagował przytulając mnie. 
- Pocałuj mnie. - powiedziałam, a chłopak bardzo się zdziwił. 
- Wiesz, że nie mogę. 
- Gdybym nie była bym z Felixem zrobił byś to ? 
- Raczej tak. 
- A gdybym cię teraz bardzo mocno poprosiła. Proszę. - czułam, że on wgl mnie nie rozumiał dlaczego tego chcę. Ale pocałował mnie i to jeszcze jak... 
- Dobra stop. - powiedział. - To jest nie fair wobec Felixa. Julie co się dzieje ?! 
- Pokłóciłam się z nim o ciebie i wgl. Bo on jest cholernie zazdrosny. Już nie wiem co mam robić, mam mętlik  w głowie. 
- Na prawdę nie rozumiesz ? No zobacz. Postaw się w jego sytuacji. Rozstaliście się 4 lata temu chodź wcale nie chcieliście. On boi się stracić cie drugi raz. Dlatego tak bardzo jest zazdrosny, ale pewnie jest też opiekuńczy i zawsze martwi się o ciebie. Wszystko przez to, że cie bardzo kocha i nie chce cie stracić. - miał racje, nigdy nie spojrzałam na to z tej strony. 
- Ohhh Mario, co ja bym bez ciebie zrobiła ! - przytuliłam go 
- A teraz zadzwoń do niego i wyjaśnijcie sobie wszystko. Do lotniska zostało nam jeszcze z ok. 30 min, bo korki, więc dam ci laptopa i pogadajcie na skype albo na czymś. 
- Dzięki. - podał mi przenośny komputer z bezprzewodowym internetem i poszedł do chłopaków, bo trener właśnie zaczął omawiać taktykę na mecz. Weszłam na Facebooka i zobaczyłam, że Fel jest dostępny więc trochę się wahając napisałam czy moglibyśmy pogadać przez kamerkę. Nie odpisał tylko od razu zadzwonił. Ubrałam słuchawki i odebrała po mocnym oddechu. Był w swoim pokoju. Nie wyglądał najlepiej..

****************************************************************************************
EY YO !! <3 Jak tam wam mija długi weekend? :) U nas całkiem spoko. Już niedługo te wymarzone wakacje !!!!*.* Nareszcie. Koniec szkoły :D Miłego czytania i reszty weekendu ~ Jagoda :)

10 komentarzy = następny rozdział ☻