wtorek, 22 września 2015

Rozdział 57

*Julie, kilka dni później*

Przez ten cały czas mieszkałam u Abby i Oscara. Nie miałam kontaktu z Felixem od momentu kłótni. Nie mam bladego pojęcia co się z nim dzieje. Całymi dniami leżę w łóżku, zajadając ogórki (od czasu ciąży mam na nie ochotę) i oglądam jakieś bezsensowne seriale które lecą w telewizji. Postanowiłam zrobić coś ze swoim życiem. Wstałam z kanapy i poszłam ogarnąć się do łazienki. Wzięłam szybki orzeźwiający prysznic. Gotowa zeszłam na dół, tam ujrzałam znane mi dobrze małżeństwo.
- Hej ciężarna. - uśmiechnęłam się do niej.
- Hej jak się czujesz ? - zapytała troskliwie.
- Bywało lepiej.
- Chcesz coś na śniadanie ? - zapytał Oscar.
- Nie, dziękuję.
- Julie musisz coś zjeść. - zrezygnowana zgodziłam się. Cała trójką usiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się kanapkami przyszykowanymi przez Oscara. Były w miarę dobre xd Po skończonym posiłku z kubkiem gorącej herbaty poszłam usiąść w salonie. Włączyłam sobie Harrego Pottera. Po krótkiej chwili dołączyła do mnie para.

*Abby, kilka godzin później*

Własnie skończyliśmy oglądać wszystkie części Harrego Pottera. Strasznie kocham te filmy tak samo jak Oscar. Tak naprawdę to własnie przez niego je pokochałam.
-Kochanie jadę na chwile do rodziców. Będę niedługo.
- Jasne, tylko uważaj na siebie.
- Ty też . - pocałował mnie przelotnie i zniknął za drzwiami od garażu.
- To co babski bezalkoholowy wieczór ? - zaśmiałam się.
- Wiesz,nie mam zbytnio ochoty.
- Julie nie możesz siedzieć zamknięta w czterech ścianach.
- Przepraszam, ale nie.
- Okej jak chcesz. To ja w takim razie pójdę się odświeżyć.
- Jasne leć. - doczłapałam się na górę. Wzięłam z szafy byle jakie dresy i bluzę. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Głowę umyłam szamponem o zapachu brzoskwiń. Po 30 min,byłam cała gotowa. Postanowiłam zejść na dół i zrobić jakiś obiad, może kurczaka. Na dole nie było Julie. Poszłam do kuchni na blacie leżała karteczka. To co na niej było napisane zszokowało mnie.

" Przepraszam wszystkich za to co zrobię, pewnie mnie znienawidzicie, ale nie chce zostać samotną matką.. dlatego właśnie zdecydowałam się na aborcję." ~ Julie

Jezu.. nie, ona nie może tego zrobić ! Jak najszybciej chwyciłam telefon i cała zapłakana, zaczęłam do niej wydzwaniać, ale miała wyłączony telefon. Dzwoniłam do Oscara, który też nie odbierał. Cholera ! Włączyłam Julie laptopa z nadzieją, że znajdę w historii adres kliniki. Serce biło mi jak szalone, ręce całe się trzęsły. JEST ! Znalazłam.
- Kochanie wróciłem ! - krzyknął Oscar szybko podbiegłam do niego, był z nim Felix.
- Co się stało ? - zapytał przestraszony.
- Julie.. ona.. - nie mogłam się wysłowić, więc podałam im karteczkę.
- Kurwa ! Gdzie pojechała ? - Felix złapał się za głowę
- Slauson Avenue 11. Fel szybko ! - krzyknęłam gdy wybiegał z domu. Przytuliłam się do Oscara z nadzieją że Sandman zdąży, zanim będzie za późno.
- Ciii, Abby będzie dobrze.
- A jeśli on nie zdąży ? - jeszcze bardziej się rozpłakałam
- Spokojnie, nie denerwuj się, myśl o dziecku. Połóż się. - poprowadził mnie na sofę. Skuliłam się lekko i oddychałam głęboko.
- Miałeś jechać do rodziców.
- Nie, tak naprawdę byłem właśnie u Felixa i razem z Omarem na spokojnie mu wszystko wyjaśniliśmy. Sandman w końcu przejrzał na oczy. Przyjechaliśmy razem, bo Felix chciał porozmawiać z Julie.

* Julie *

Myślałam o tym od kilku dni. Nie byłam pewna, czy chcę to zrobić, ale sama nie dam sobie rady, a bez Felixa to i tak nie miało sensu. Znalazłam dobrą klinikę niedaleko centrum i umówiłam się na zabieg. Gdy dojechałam na miejsce, podałam pielęgniarce moje dane osobowe.
- Pokój numer 211. Proszę się w to ubrać i czekać na lekarza.
- Dobrze, dziękuję. - wzięłam ubranie od kobiety i poszłam w stronę pokoju. Było to malutkie pomieszczenie z łazienką, łóżkiem, szafką i jednym fotelem. Położyłam torebkę na fotel i poszłam do łazienki przebrać się w szpitalną suknię. Gdy wyszłam położyłam się na łóżku i rozpłakałam. Nie chcę źle...
- Pani Santos ?
- Tak.
- Jest pani gotowa ? - zapytał lekarz. Ja tylko przytaknęłam i wyszłam z mężczyzną. Szliśmy długim korytarzem. Serce biło mi jak szalone. Cały czasz zastanawiam się czy dobrze robię, ale ja nie chce zostać samotną matką...nie dam rady. wiem doskonale, że bez Fela sobie nie poradzę...

*Felix* 

Czy ta Julie postradała już zmysły ?! Jak ona może usunąć nasze dziecko !!!!! Wszystko moja wina.To się w głowie nie mieści. Jak najszybciej chciałem dojechać do tej zasranej kliniki. Na drodze przekroczyłem wszystkie wykroczenia. Zaparkowałem i najszybciej jak tylko potrafiłem biegłem do kliniki. 
- Gdzie jest Julie ?! - zapytałem pierwszą lepszą pielęgniarkę.
 -Proszę podejść do recepcji tam wszystko panu powiedzą. 
- Kurwa - przeklnąłem pod nosem. 
- Proszę mi powiedzieć gdzie jest Julie Sand... Santos. 
- Sala numer 211, ale teraz jest na bloku operacyjnym. 
- Gdzie to jest ? 
- Pierwsze drzwi na lewo. - W tle słyszałem jak się wydarła, że tam nie można wchodzić. W dupie to mam. Przez okienko zobaczyłem Julie. Wszedłem do środka i szybko do niej podszedłem. 
- Ale proszę stąd wyjść. - odezwał się lekarz ale nie zwracałem na niego uwagi.
-  Julie, kochanie proszę cię nie rób tego. Omar mi wszystko wytłumaczył. 
- Proszę wyjść, bo wezwę ochronę. - olałem go. 
- Julie.. - mówiłem to ze łzami w oczach. Nagle poczułem szarpniecie, obróciłem się, a za mną stali dwoje dryblasów. Zapewne ochrona. "Cholera"- pomyślałem. Wyciągnęli mnie silą. 
- KOCHAM WAS !- tylko tyle udało mi się powiedzieć, bo znalazłem się na dworze przed kliniką xd. A jeżeli Julie się nie wycofa i usunie dziecko ? Chodziłem nerwowo, mając nadzieję, że w końcu ją zobaczę... Moja narzeczona pojawiła się po 15 minutach, które dla mnie były wiecznością. Mocno się do niej przytuliłem. Julie rozpłakała się.
- Dlaczego ? - zapytałem dalej ją obejmując
- Byłam bezsilna czułam, że  sobie nie poradzę bez ciebie. 
 - Skarbie jestem przy tobie i cię nie zostawię, już nigdy. - otarłem jej łzy i czule pocałowałem, tak brakowało mi tego. 
- Kocham was, pamiętaj o tym. 
- My ciebie też ♥
- Chodź pojedziemy po ciuchy do naszych gołąbków i wrócimy do domu odpocząć. - tylko przytaknęła głową i ruszyliśmy w drogę. Abby jak zobaczyła nas razem to aż się rozpłakała xd  Po 20 minutach, byliśmy już w naszej sypialni, wtuleni w siebie. Trochę zgłodniałem więc wstałem.
- Chcesz coś do jedzenia ? - zapytałem
- Ogórki ♥
- Ogórki ? Really ?
- Mhmm. - przytaknęłam
Zszedłem na dół i wziąłem truskawki dla siebie i ogórki dla Julie. Haha jej zachcianki chyba dopiero się zaczną. Gdy wróciłem dziewczyna spała. Przykryłem ją kocem.Ten dzień był strasznie meczący. Teraz będzie już tylko lepiej.

**********************************************
Siema ! ♥♥  57 pojawił się trochę później, ale lepiej późno niż wcale. Komentujcie ! :* 58 może w sobotę.
~ Julia








sobota, 12 września 2015

Rozdział 56

* Julie 2 dni później *

Dzisiaj jadę do rodziców. Wstałam razem z Felixem. Zrobiliśmy śniadanie i ze smakiem je zjedliśmy. Mój narzeczony poszedł do łazienki a ja już gotowa siedziałam sobie w salonie i czytałam gazetę. W pewniej chwili zrobiło mi się niedobrze. Szybko pobiegłam do kuchni i zwróciłam całe śniadanie. Boże, a było takie dobre.. Posprzątałam wszytko i wróciłam do salonu. 
- To kiedy jedziesz ? - zapytał Felix 
- Teraz, czekałam tylko, aż wyjdziesz, żeby się pożegnać. - pocałowałam go i poszłam do garażu. Wsiadłam do samochodu i odpaliłam silnik. Czekała mnie 30 minutowa jazda. Na szczęście nie było korków. Gdy dojechałam na miejsce, zakluczyłam samochód, podeszłam do drzwi i zapukałam. Usłyszałam " Otwarte ". Weszłam do domu i ściągnęłam buty. 
- Kochanie ! - mama mocno mnie uściskała - Tak dawno cię nie widziałam. 
- Ja ciebie też mamo. - usiadłyśmy sobie w jadali. Mama wyciągnęła jakiś placek i postawiła przede mną talerzyk. Od razu przypomniała mi się sytuacja z rana, więc postanowiłam, że niestety nie skosztuje.  
- Opowiadaj ! - powiedziała podekscytowana
- Haha, ale co ? 
- Mówiłaś, że się zaręczyliście. 
- Tak, na wieży Eiffela ♥ 
- I co dalej ? Kiedy ślub ? - mama wypytywała dalej 
- Nie wiem, nie rozmawialiśmy jeszcze o tym. 
- Ok, zjedz trochę, blado wyglądasz.
- Nie, nie chcę znowu wszystkiego zwymiotować. 
- Wymiotowałaś ? 
- Mhm. Dzisiaj na rano i wczoraj wieczorem.
- Niedobrze. 
- Właśnie dlatego chciałam z tobą porozmawiać. Okres mi się spóźnia.
- Czyli jesteś w ciąży. - usiadła bliżej mnie. 
- Właśnie musiałam się upewnić, teraz już wiem. - mama przytuliła mnie 
- Gratulacje córeczko ♥ - tylko się do niej uśmiechnęłam. I tak zaczęła się nasza rozmowa na temat co mam jeść, a czego nie. Co jest zdrowe bla bla bla. 

* Felix *
Gdy Julie pojechała do rodziców, ja pojechałem do Fooohouse, czyli do Omara i Vanessy, bo chyba zostawiłem tam ostatnio  moją ulubioną bluzę. Zapukałem do drzwi,ale też sprawdziłem czy jest otwarte, a ponieważ drzwi się otworzyły to nie czekając,aż ktoś przyjdzie wszedłem do środka. Zupełnie niechcący usłyszałem ich rozmowę o Julie.
- Jak to się całowali? - zapytała Vanessa 
- Też się zdziwiłem, od razu było widać, że ten Timo coś do niej ma. - aha wszystko wiem... Wkurwiony opuściłem dom i odjechałem z piskiem opon, ale nie wracałem do domu. Jeździłem bez celu po mieście. Jak ona mogła mi to zrobić ?!? Jesteśmy zaręczeni. Julie jest tylko moja. Jak widać się myliłem. Przez ten cały czas ona spotykała się z nim za moimi plecami! 

* Omar * 

- Co to było? - zapytała moja dziewczyna gdy usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwi. Poszedłem sprawdzić . Zobaczyłem samochód Felixa który właśnie odjeżdżał z podjazdu. Fuck. Pewnie słyszał rozmowę o Julie, a ja jej obiecałem, że Fel się nie dowie. 
- Mam przejebane.. - usiadłem bezradnie na sofie. 
- Kochanie co się stało? - dziewczyna przysiadła się do mnie. 
- Felix. On już wie. Słyszał naszą rozmowę. 
- Jezu.. I co teraz? Trzeba mu wytłumaczyć, że to było przypadkowo, zanim się z Julie po kłóci. - Chwyciłem za telefon i szybko wybrałem numer przyjaciela, ale on nie odbierał. Po kilku próbach zrezygnowałem. Nie wiedziałem co będzie dalej, chyba właśnie rozwaliłem ich związek. 

* Julie *

Wróciłam zadowolona od rozdziców. Chyba pierwszy raz jechałam tak wolno xd Myślałam jak powiedzieć Felixowi, może mu nie mówić. Nie no, muszę, w końcu sam zauważy, jak mój brzuch będzie mu zasłaniał telewizor xd Gdy otworzyłam drzwi od domu, Fela nie było.  Pewnie gdzieś pojechał. Położyłam się na kanapie w salonie i jadłam ogórki. Miałam nadzieję, że ich nie zwymiotuje xd O 18 mój narzeczony wrócił do domu. Ruszyłam się z miejsca i poszłam się z  nim przywitać.
- Kochanie, gdzie byłeś ? Martwiłam się.. - chciałam go przytulić, ale się cofnął
- A ty gdzie byłaś ? U rodziców czy odwiedzałaś swojego kochasia co ?
- Nie rozumiem..
- Ah nie ? A Timo ? Mówi ci to coś ? Bo chyba ja się z nim nie całowałem. - krzyknął
- Ale Felix ..- przerwał mi
- NIE ! To koniec. Z nami koniec. - krzyknął jeszcze raz i trzasnął drzwiami
Jak on się dowiedział ? Przecież to było przypadkowo. Ja nie kocham Timo, tylko jego. Muszę mu to wszystko jak najszybciej wyjaśnić. Ale teraz nie mam siły.. Zapłakana położyłam się na kanapie i przykryłam ciepłym kocem, który w szybkim czasie został ubrudzony moim tuszem do rzęs. Mój telefon dzwonił kilka razy, ale to nigdy nie był on.., więc nie odbierałam. Chcę mu wszystko powiedzieć... Teraz. Pojechałam samochodem do Abby i Oscara z nadzieją, że Felix pojechał właśnie do nich, ale nikogo nie było, tak samo u Olly'ego i Natalie, więc pojechałam do Fooohouse. Przed domem stał samochód Natalie, Abby oraz Felixa. Zadzwoniłam do drzwi i po chwili otworzyła mi Ab.
- Jezu, Julie właśnie miałam jechać do ciebie.
- Jest Felix, pff jasne że jest.- ominęłam ją i prawie wpadłam na Sandmana, który chciał wychodzić.
- Poczekaj ! - szarpnęłam jego rękę
- Czego jeszcze chcesz ? - zapytał z pogardą
- Proszę, nie bądź taki dla mnie, jestem w ciąży.
- No to gratulacje, Timo zostanie ojcem. - powiedział wprost i wyszedł. Jak on mógł chociaż tak pomyśleć ! Abby wybiegła jeszcze za nim, ale nie zdążyła bo odjechał z piskiem opon.
Po raz kolejny się rozpłakałam. Omar zaprowadził mnie do sypialni, żebym mogła się położyć. Po drodze wyjaśnił mi jak Felix się dowiedział. Nie miałam mu za złe. 

****************************************************

Hej :* Jeszcze 4 rozdziały przed nami już z góry piszę, że będą krótsze. Szkoła -,- zupełnie nie mamy czasu na pisanie więc wybaczcie, ale te ostatnie rozdział będą beznadziejne..

~ Julia

3 komentarze to tak dużo ?