wtorek, 13 października 2015

Rozdział 58

8,5 miesięcy później 

* Julie *

Minęło już sporo czasu. Abby urodziła miesiąc temu śliczną córeczkę o imieniu Gabriella ♥. Ja jestem w zaawansowanej ciąży. Pomimo to nadal nie znamy płci dziecka. Termin mam na za 2 tygodnie. Strasznie się boję, że coś pójdzie nie tak... Ale wszyscy mnie uspokajają, w szczególności Abby, która ma to już za sobą.  Była godzina 10. Felix jak zawsze o tej porze, słodko spał. Byłam strasznie głodna, więc poszłam do kuchni w celu zrobienia jakiegoś pysznego śniadania. Padło na gofry z borówkami i śmietaną.  Gdy już byłam w trakcie robienia ciasta, usłyszałam jak Felix schodzi po schodach. Za chwilę już był przy mnie, delikatnie mnie objął i pocałował w szyję. 
- Jak się mają moje dwa skarby ? ♥ - zapytał jeszcze zaspanym głosem. 
- Dobrze tatuśku. - obróciłam się w jego stronę i pocałowałam. 
- Hej malutki ♥ - uklęknął przy moim WIELKIM brzuchu i położył na nim rękę. 
- No już starczy, zaraz mi się gofry przypalą xd - powiedziałam po dłuższej chwili.  Gotowe śniadanie położyłam na stole. Wkrótce potem zaczęliśmy je jeść.
- Jak myślisz, ile przytyłam ? 
- Nwm z 20 kg ? - zaśmiał się 
- No ejjj. Wiesz, tak ostatnio myślałam, że my nie wybraliśmy imienia dla dziecka. 
-  Jack, John, Thomas,Jim, Dylan
- Czemu tylko męskie ?
- Bo to będzie chłopiec ! 
- Nie wiesz tego. 
- Ja chcę chłopca, więc będzie mały  Jack, John, Thomas,Jim, Dylan ale to się jeszcze dopracuje xd
- Facepalm Felix, nie mam sił na ciebie. - uśmiechnęłam się zaczęliśmy sprzątać po śniadaniu. dzisiaj mam wizytę u lekarza na 16:00. Postanowiliśmy z Felixem, że wstąpimy do Abby. Felix oczywiście prowadził. Bo jakże inaczej. 
- Skręć tutaj w lewo. - wskazałam palcem
- Ale do Abby jedzie się w drugą stronę.
 - Tak wiem, ale chcę wstapić do supermarketu i kupić coś małej kruszynce. - odparłam
- No dobrze. - uśmiechnął  się.

*Abby* 

Wyciągnęłam z pieca placek z budyniem. Dawno nic nie piekłam, a dzisiaj miałam chwilę czasu, ponieważ mój mąż postanowił, że cały dzień zajmie się naszą córeczką. 
- Jesteśmy już.- usłyszłam głos blondyna z korytarza. 
- Dobrze, jestem w kuchni. 
- A co tak pięknie pachnie. 
- Niespodzianka - pocałował mnie na przywitanie. 
- Gdzie byliście ? - zapytałam
-Tu i tam. - zaśmiał się. 
 -Yhym.
- Wiesz, że nie lubię jak mówisz YHYM
- Też cię kocham. - wzięłam malucha od niego i poszłam na kanapę. 
- Głodna jesteś ? - podciągnęłam bluzkę i zaczęłam karmić Gabi. Kiedy moje słoneczko było już najedzone zaczęłam chodzić z nią po mieszkaniu czekając, aż jej się odbije. Nagle po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Odłożyłam małą do bujaka i poszłam otworzyć. 
- Oo hej :) Wejdźcie. - otworzyłam szerzej drzwi, żeby mogli wejść. 
- Co tam u was ? - zaczęłam.
- Wszystko w porządku jedziemy dzisiaj do lekrza na kontrole. 
- To dobrze. - jak tylko weszliśmy do salonu to Julie z Felixem "rzucili" się na Gabi. 
 - Cześć maluchu. - przywitał się Fel.
- Hej kruszynko. Rośniesz jak na drożdżach. Ciocia z wujkiem kupili ci prezent, ale narazie damy go mamusi. - wręczyła mi pakunek. 
- Kochani ja was strasznie przepraszam ale pójdę ją położyć - odparłam. 
- Jasne rozumiemy to leć - uśmiechnęła się Julie. Wzięłam Gabrielle na ręce i po mału szłam na górę. Zaniosłam ją do naszej sypilani. Położyłam ją do łóżeczka i przykryłam kocykiem. Właczyłam elektryczną nianie i zeszłam do gości którzy siedzieli w salonie na kanapie. 
- Jejku gdzie moje maniery xd Chcecie coś do picia ? - zapytałam.
- Spokojnie Abby. Oscar się nami już zają. 
- No proszę nawet placek pokroileś xd - zwróciłam się do chłopaka. 
 - No widzisz ;) - zaśmiał się. 
Usiadłam obok Oscara i wzięłam kawałek mojego wypieku. 
- Julie, na kiedy masz termin? 
- Jeszcze 2 tygodnie. - odpowiedziała 

***

* Felix *

Po jakimś czasie, do Abby i Oscara przyjechała reszta paczki i razem siedzielismy i rozmawialiśmy o nowych piosenkach i wgl o wszystkim. Niestety musieliśmy się zbierać na wizytę do lekarza.  Pożegnaliśmy się i wsiedliśmy do samochodu. 
- Ahh. - westchnęła Julie. 
- Co jest? - zapytałem 
- Boję się trochę.. 
- Jestem przy tobie.  - pocałowałem moją narzeczoną. 
- Wiem. - odpowiedziała z uśmiechem. Wkrótce potem odjechalismy z podjazdu.  Jechałem jak zawsze ostrożnie. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Pomogłem wysiąść Julie  z samochodu i weszliśmy do przychodni. 
- Dzień dobry, pan doktor już czeka. - przywitała nas pielęgniarka.
- Dziękujemy.
Weszliśmy do gabinetu. Moja narzeczona położyła się, żebyśmy mogli zobaczyć dzidziusia. Patrzyłem uważnie na ekran ale za dużo nie widziałem xd 
- To chłopiec?  - zapytałem 
- Niestety, proszę pana chyba do narodzin nie będziemy wiedzieć. 
- No niee. 
- Pobierzemy jeszcze krew i zbadamy czy jest na pewno wszystko w porządku. 
- Dobrze. - po niecalych 15 minutach znowu siedzielismy u lekarza w gabinecie. 
- Panno Julie nie mam zbyt dobrych wiadomości.. - moje serce zamarlo... 

***********************************************

Witam!♡ długo wyczekiwany, ale w końcu jest!! :) jest to przed ostatni rozdział.. może w następnym tygodniu jak nam się uda pojawi sie już ostatni.. jakoś trudno jest mi się rozstać z tym blogiem.. przywiązałam się do niego... ale cóż to co dobre szybko się kończy.. życzę wam miłego tygodnia i powodzenia w szkole ♡♡ ~ Jagoda

wtorek, 6 października 2015

INFORMACJA!!

Na początku chciałybyśmy was ogromnie przeprosić. Za to, że rozdziały się nie pojawiały. Ale rok szkolny nam na to nie pozwala... Mam ogromną nadzieję, że czas nam pozwoli i rozdział pojawi się w następnym tygodniu. :) Jeszce raz Was strasznie przepraszamy. Życzymy miłego dnia!! ~ Jagoda i Julia ♡♡