piątek, 27 listopada 2015

Rozdział 60 + EPILOG

- Felix!  - zobaczyłem przed sobą Abby miała załzawione oczy. Spodziewałem się najgorszego..

* Felix *

 - Julie, ona właśnie się obudziła ! - odetchnąłem z ulgą i czym prędzej pobiegłem do jej pokoju.
W środku byli już wszyscy, odsunęli się, żebym mógł przejść do mojej narzeczonej. Usiadłem na krześle i chwyciłem ją za rękę.
- Nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś ! - z trudem powstrzymywałem łzy. Julie tylko się uśmiechnęła. Była bardzo blada i zmęczona, ale wierzyłem, że teraz będzie już tylko lepiej.
- Felix, co z dzieckiem ? - zapytała
- Wszystko z nią dobrze.
- Nią ? To dziewczynka ? A byłeś taki pewny, że to będzie chłopiec.
- Dobra już nie rozpamiętuj tak tego xd
- Eh, nawet nie wybraliśmy imienia.
- Felie. Połączyłem nasze imiona i tak wyszło ♥
- Kocham cię. - powiedziała cicho
- Ja ciebie też.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ 
W końcu Julie razem z naszą córeczką wyszły ze szpitala i wróciły do domu. Obydwie są w pełni zdrowe. Gdy tylko przyjechaliśmy wziąłem małą Felie na ręce i pokazywałem jej każdy zakątek domu.
- A tu jest twój pokoik księżniczko. - wszedłem do pomieszczenia, które sam urządziłem gdy moje dziewczyny były jeszcze w szpitalu.
- Felix.. - usłyszałem z za pleców moją narzeczoną
- Hee ? - obróciłem się w jej stronę
- Chodzisz z nią tak od godziny. Muszą ją nakarmić.
- A, tak tak. - oddałem córkę w ręce Julie, która jeszcze dała mi szybkiego całusa i zniknęła z mojego pola widzenia.

2 lata później 


Przez te dwa lata dużo się wydarzyło w naszym życiu. Abby z Oscarem przeprowadzili się na stałe do Szwecji. Mamy cały czas stały kontakt. Odwiedzają nas raz w miesiącu. Mają trzyletnią córeczkę, a w drodze czekają na kolejne dziecko ;). Natalie z Ollym zaręczyli się, ale jak na razie nie myślą o dziecku, ponieważ Natalie zaczęła trenować boks. Omar z Vanessą są szczęśliwi i codziennie zakochują się w sobie od nowa. Rok temu wzięliśmy z Felixem ślub, który był jak z marzeń. Codziennie obserwujemy z Felem jak nasza mała córeczka rośnie.A w drodze jest upragniony synek.

*********************************************************
 Ciężko jest się rozstawać z tym blogiem. W niektórych rozdziałach był nawet płacz ale także uśmiech. :D Bardzo chciałybyśmy podziękować wszystkim dziewczyną, które czytały i  komentowały do samego końca. Jesteśmy wam ogromnie wdzięczne za te prawie 25000 wyświetleń. Kochamy was!!!!♡♡♡♡

~ Jagoda i Julia 

niedziela, 8 listopada 2015

Rozdział 59

- Panno Julie nie mam zbyt dobrych wiadomości.. - moje serce zamarło...
- Coś nie tak z dzieckiem? - zapytałam
- Niestety po dokładnym zbadaniu, mogę stwierdzić, że mogą wystąpić pewne komplikacje podczas porodu. Mogą, ale nie muszą,  więc proszę się nie denerwować. Zalecam niezwłocznie przyjęcie do szpitala i aż do czasu porodu musi być pani pod stała opieką.
- Ale jakie komplikacje?! - wypytywałam dalej
- Może się zdarzyć, że będzie pani musiała wybierać pomiędzy panią, a dzieckiem. - momentalnie miałam łzy w oczach,  nie byłam wstanie nic powiedzieć.
- Na prawdę, bardzo mi przykro. - lekarz wpisał mi skierowanie do szpitala i wyszliśmy z przychodni. Od razu jak wsiadłam do samochodu to się rozpłakałam.
- Julie, uspokój się, będzie dobrze zobaczysz kochanie. Oddychaj spokojnie i na razie o tym nie myśl.
- Ok. - odpowiedziałam krótko i skupiłam się na powolnym oddychaniu.
Gdy dojechaliśmy do szpitala od razu dostałam pokój i zaczęli mi robić różne badania. Bardzo się boję. Z niecierpliwością czekałam na wyniki. Felix pojechał po moje rzeczy. W tym czasie przyjechali moi rodzice oraz Abby z Oscarem i cała reszta. Wszyscy stali przy mnie. W końcu wrócił Fel, a krótko po nim do pokoju wszedł lekarz i wyprosił wszystkich oprócz mojego narzeczonego.
 - Panno Julie, musimy wiedzieć kogo mamy ratować, gdyby coś poszło nie tak.
- Oczywiście, że dziecko.  - odpowiedziałam
- Co?  Julie, nie. Nie mogę cię stracić. - Fel chwycił mnie za rękę.
- Już podjęłam decyzję, ratujemy dziecko.
- Dobrze. - lekarz zapisał coś na kartce i wyszedł.
- Przecież możemy mieć jeszcze dużo dzieci.
- Felix, nie przekonasz mnie. - zauważyłam jego załzawione oczy.
- Muszę się przewietrzyć. - powiedział i opuścił pokój. Dla mnie to szczególnie nie była łatwa decyzja, ale chce ratować moje dziecko. Położyłam rękę na brzuchu i poczułam delikatne kopanie.
- Kocham cię skarbie.  - powiedziałam lekko się nachylając.

*2 tygodnie później, Felix*

Przez te kilka dni próbowałem namówić Julie na zmianę decyzji, ale ona się uparła.  A jeśli coś pójdzie nie tak i ją stracę? Te myśli krążyły mi po głowie. Cały czas siedzę w szpitalu i liczę, że nie usłyszę złych wiadomości. Julie właśnie od kilku godzin leży na sali porodowej. Ja niestety nie mogę być z nią. Wszyscy siedzą jak na igłach.
- Felix, może jedź do domu odpocznij. W razie co jakby się coś działo zadzwonimy do ciebie. - stwierdziła Abby.
- Nie, zostaje tutaj. - nawet na nią nie spojrzałem
- Panie Sandman ? - usłyszałem głos lekarza.
- Tak? - zerwałem się z miejsca.
- Ma pan śliczną córeczkę. Podczas porodu wszystko poszło dobrze, ale narzeczona musi leżeć w śpiączce, bo jest osłabiona. Pierwsze 24h będą decydowały o wszystkim. - zamarłem.
- Mogę ja zobaczyć?
- Zapraszam. - podążałem za nim. Weszliśmy do sali gdzie leżała Julie podłączona do urządzenia pokazującego jej bicie serca. Obok niej w łóżeczku leżała nasza córeczka. Smacznie sobie spała.
- Musimy wsiąść małą na badania.
- Dobrze rozumiem. - usiadłem na krześle obok narzeczonej i chwyciłem jej rękę.
- Julie proszę cię  nie odchodź. Jesteś silną kobietą.Walcz. Masz dla kogo. Masz mnie, naszą córeczkę, która miała być chłopcem - lekko się zaśmiałem, rodzinę i przyjaciół. Julie błagam cie.. nie zostawiaj mnie z tym wszystkim. Nie poradzę siebie bez ciebie.. - skończyłem i oparłem głowę o nasze splecione ręce. Nagle urządzenie zaczęło wariować i piszczeć... zacząłem panikować... nie wiedziałem co mam robić.
- Doktorze !!!! Coś się dzieje z moją Julie.. !!! Doktorze !!!!!!! - krzyczałem na cały szpital. Gdy lekarz się pojawił od razu wyrzucił mnie z sali. Cały personel się zbiegł i natychmiast przewozili moja narzeczona gdzieś indziej. Nic nie mogłem zrobić.
- Boże Felix co się dzieje!  - zapytała zdenerwowana mama Julie
- Ja.. Ja nie wiem.. - usiadłem na podłodze i zakryłem twarz rękoma.... Minęło już sporo czasu, a ja nadal nie wiedziałem co się dzieje. Chodziłem bez celu po korytarzu i po różnych piętrach. Nawet tego nie zauważając znalazłem się na oddziale dziecięcym. Na drzwiach były imiona dzieci. Na jednych nie było. Wszedłem, oczywiście pielęgniarka będąca w środku miała z tym problem, ale od razu poznałem, że te małe dzieciątko, to moja córka.
- Proszę wyjść.
- Ja jestem tatą.- odezwałem się
- No to dobrze,  chce pan wziąć córkę na ręce? 
- Mogę? 
- Oczywiście. - chwilę potem miałem już mała na rękach.
- Poda mi pan imię dziecka?
- Felie. 
- Dziękuję. Trzeba ją teraz położyć.
- Dobrze. - powiedziałem i delikatnie odłożyłem mała Felie do łóżeczka i wyszedłem z pokoju.
- Felix!  - zobaczyłem przed sobą Abby miała załzawione oczy. Spodziewałem się najgorszego..

*******************************************************
Hej wszystkim ! ♥ Jak w szkole ? xd Mam nadzieje, że u was wszystko ok ;) Życzę miłej niedzieli ! I zapraszam na epilog za niedługo ♥
~ Julia ☺

wtorek, 13 października 2015

Rozdział 58

8,5 miesięcy później 

* Julie *

Minęło już sporo czasu. Abby urodziła miesiąc temu śliczną córeczkę o imieniu Gabriella ♥. Ja jestem w zaawansowanej ciąży. Pomimo to nadal nie znamy płci dziecka. Termin mam na za 2 tygodnie. Strasznie się boję, że coś pójdzie nie tak... Ale wszyscy mnie uspokajają, w szczególności Abby, która ma to już za sobą.  Była godzina 10. Felix jak zawsze o tej porze, słodko spał. Byłam strasznie głodna, więc poszłam do kuchni w celu zrobienia jakiegoś pysznego śniadania. Padło na gofry z borówkami i śmietaną.  Gdy już byłam w trakcie robienia ciasta, usłyszałam jak Felix schodzi po schodach. Za chwilę już był przy mnie, delikatnie mnie objął i pocałował w szyję. 
- Jak się mają moje dwa skarby ? ♥ - zapytał jeszcze zaspanym głosem. 
- Dobrze tatuśku. - obróciłam się w jego stronę i pocałowałam. 
- Hej malutki ♥ - uklęknął przy moim WIELKIM brzuchu i położył na nim rękę. 
- No już starczy, zaraz mi się gofry przypalą xd - powiedziałam po dłuższej chwili.  Gotowe śniadanie położyłam na stole. Wkrótce potem zaczęliśmy je jeść.
- Jak myślisz, ile przytyłam ? 
- Nwm z 20 kg ? - zaśmiał się 
- No ejjj. Wiesz, tak ostatnio myślałam, że my nie wybraliśmy imienia dla dziecka. 
-  Jack, John, Thomas,Jim, Dylan
- Czemu tylko męskie ?
- Bo to będzie chłopiec ! 
- Nie wiesz tego. 
- Ja chcę chłopca, więc będzie mały  Jack, John, Thomas,Jim, Dylan ale to się jeszcze dopracuje xd
- Facepalm Felix, nie mam sił na ciebie. - uśmiechnęłam się zaczęliśmy sprzątać po śniadaniu. dzisiaj mam wizytę u lekarza na 16:00. Postanowiliśmy z Felixem, że wstąpimy do Abby. Felix oczywiście prowadził. Bo jakże inaczej. 
- Skręć tutaj w lewo. - wskazałam palcem
- Ale do Abby jedzie się w drugą stronę.
 - Tak wiem, ale chcę wstapić do supermarketu i kupić coś małej kruszynce. - odparłam
- No dobrze. - uśmiechnął  się.

*Abby* 

Wyciągnęłam z pieca placek z budyniem. Dawno nic nie piekłam, a dzisiaj miałam chwilę czasu, ponieważ mój mąż postanowił, że cały dzień zajmie się naszą córeczką. 
- Jesteśmy już.- usłyszłam głos blondyna z korytarza. 
- Dobrze, jestem w kuchni. 
- A co tak pięknie pachnie. 
- Niespodzianka - pocałował mnie na przywitanie. 
- Gdzie byliście ? - zapytałam
-Tu i tam. - zaśmiał się. 
 -Yhym.
- Wiesz, że nie lubię jak mówisz YHYM
- Też cię kocham. - wzięłam malucha od niego i poszłam na kanapę. 
- Głodna jesteś ? - podciągnęłam bluzkę i zaczęłam karmić Gabi. Kiedy moje słoneczko było już najedzone zaczęłam chodzić z nią po mieszkaniu czekając, aż jej się odbije. Nagle po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Odłożyłam małą do bujaka i poszłam otworzyć. 
- Oo hej :) Wejdźcie. - otworzyłam szerzej drzwi, żeby mogli wejść. 
- Co tam u was ? - zaczęłam.
- Wszystko w porządku jedziemy dzisiaj do lekrza na kontrole. 
- To dobrze. - jak tylko weszliśmy do salonu to Julie z Felixem "rzucili" się na Gabi. 
 - Cześć maluchu. - przywitał się Fel.
- Hej kruszynko. Rośniesz jak na drożdżach. Ciocia z wujkiem kupili ci prezent, ale narazie damy go mamusi. - wręczyła mi pakunek. 
- Kochani ja was strasznie przepraszam ale pójdę ją położyć - odparłam. 
- Jasne rozumiemy to leć - uśmiechnęła się Julie. Wzięłam Gabrielle na ręce i po mału szłam na górę. Zaniosłam ją do naszej sypilani. Położyłam ją do łóżeczka i przykryłam kocykiem. Właczyłam elektryczną nianie i zeszłam do gości którzy siedzieli w salonie na kanapie. 
- Jejku gdzie moje maniery xd Chcecie coś do picia ? - zapytałam.
- Spokojnie Abby. Oscar się nami już zają. 
- No proszę nawet placek pokroileś xd - zwróciłam się do chłopaka. 
 - No widzisz ;) - zaśmiał się. 
Usiadłam obok Oscara i wzięłam kawałek mojego wypieku. 
- Julie, na kiedy masz termin? 
- Jeszcze 2 tygodnie. - odpowiedziała 

***

* Felix *

Po jakimś czasie, do Abby i Oscara przyjechała reszta paczki i razem siedzielismy i rozmawialiśmy o nowych piosenkach i wgl o wszystkim. Niestety musieliśmy się zbierać na wizytę do lekarza.  Pożegnaliśmy się i wsiedliśmy do samochodu. 
- Ahh. - westchnęła Julie. 
- Co jest? - zapytałem 
- Boję się trochę.. 
- Jestem przy tobie.  - pocałowałem moją narzeczoną. 
- Wiem. - odpowiedziała z uśmiechem. Wkrótce potem odjechalismy z podjazdu.  Jechałem jak zawsze ostrożnie. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Pomogłem wysiąść Julie  z samochodu i weszliśmy do przychodni. 
- Dzień dobry, pan doktor już czeka. - przywitała nas pielęgniarka.
- Dziękujemy.
Weszliśmy do gabinetu. Moja narzeczona położyła się, żebyśmy mogli zobaczyć dzidziusia. Patrzyłem uważnie na ekran ale za dużo nie widziałem xd 
- To chłopiec?  - zapytałem 
- Niestety, proszę pana chyba do narodzin nie będziemy wiedzieć. 
- No niee. 
- Pobierzemy jeszcze krew i zbadamy czy jest na pewno wszystko w porządku. 
- Dobrze. - po niecalych 15 minutach znowu siedzielismy u lekarza w gabinecie. 
- Panno Julie nie mam zbyt dobrych wiadomości.. - moje serce zamarlo... 

***********************************************

Witam!♡ długo wyczekiwany, ale w końcu jest!! :) jest to przed ostatni rozdział.. może w następnym tygodniu jak nam się uda pojawi sie już ostatni.. jakoś trudno jest mi się rozstać z tym blogiem.. przywiązałam się do niego... ale cóż to co dobre szybko się kończy.. życzę wam miłego tygodnia i powodzenia w szkole ♡♡ ~ Jagoda

wtorek, 6 października 2015

INFORMACJA!!

Na początku chciałybyśmy was ogromnie przeprosić. Za to, że rozdziały się nie pojawiały. Ale rok szkolny nam na to nie pozwala... Mam ogromną nadzieję, że czas nam pozwoli i rozdział pojawi się w następnym tygodniu. :) Jeszce raz Was strasznie przepraszamy. Życzymy miłego dnia!! ~ Jagoda i Julia ♡♡

wtorek, 22 września 2015

Rozdział 57

*Julie, kilka dni później*

Przez ten cały czas mieszkałam u Abby i Oscara. Nie miałam kontaktu z Felixem od momentu kłótni. Nie mam bladego pojęcia co się z nim dzieje. Całymi dniami leżę w łóżku, zajadając ogórki (od czasu ciąży mam na nie ochotę) i oglądam jakieś bezsensowne seriale które lecą w telewizji. Postanowiłam zrobić coś ze swoim życiem. Wstałam z kanapy i poszłam ogarnąć się do łazienki. Wzięłam szybki orzeźwiający prysznic. Gotowa zeszłam na dół, tam ujrzałam znane mi dobrze małżeństwo.
- Hej ciężarna. - uśmiechnęłam się do niej.
- Hej jak się czujesz ? - zapytała troskliwie.
- Bywało lepiej.
- Chcesz coś na śniadanie ? - zapytał Oscar.
- Nie, dziękuję.
- Julie musisz coś zjeść. - zrezygnowana zgodziłam się. Cała trójką usiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się kanapkami przyszykowanymi przez Oscara. Były w miarę dobre xd Po skończonym posiłku z kubkiem gorącej herbaty poszłam usiąść w salonie. Włączyłam sobie Harrego Pottera. Po krótkiej chwili dołączyła do mnie para.

*Abby, kilka godzin później*

Własnie skończyliśmy oglądać wszystkie części Harrego Pottera. Strasznie kocham te filmy tak samo jak Oscar. Tak naprawdę to własnie przez niego je pokochałam.
-Kochanie jadę na chwile do rodziców. Będę niedługo.
- Jasne, tylko uważaj na siebie.
- Ty też . - pocałował mnie przelotnie i zniknął za drzwiami od garażu.
- To co babski bezalkoholowy wieczór ? - zaśmiałam się.
- Wiesz,nie mam zbytnio ochoty.
- Julie nie możesz siedzieć zamknięta w czterech ścianach.
- Przepraszam, ale nie.
- Okej jak chcesz. To ja w takim razie pójdę się odświeżyć.
- Jasne leć. - doczłapałam się na górę. Wzięłam z szafy byle jakie dresy i bluzę. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Głowę umyłam szamponem o zapachu brzoskwiń. Po 30 min,byłam cała gotowa. Postanowiłam zejść na dół i zrobić jakiś obiad, może kurczaka. Na dole nie było Julie. Poszłam do kuchni na blacie leżała karteczka. To co na niej było napisane zszokowało mnie.

" Przepraszam wszystkich za to co zrobię, pewnie mnie znienawidzicie, ale nie chce zostać samotną matką.. dlatego właśnie zdecydowałam się na aborcję." ~ Julie

Jezu.. nie, ona nie może tego zrobić ! Jak najszybciej chwyciłam telefon i cała zapłakana, zaczęłam do niej wydzwaniać, ale miała wyłączony telefon. Dzwoniłam do Oscara, który też nie odbierał. Cholera ! Włączyłam Julie laptopa z nadzieją, że znajdę w historii adres kliniki. Serce biło mi jak szalone, ręce całe się trzęsły. JEST ! Znalazłam.
- Kochanie wróciłem ! - krzyknął Oscar szybko podbiegłam do niego, był z nim Felix.
- Co się stało ? - zapytał przestraszony.
- Julie.. ona.. - nie mogłam się wysłowić, więc podałam im karteczkę.
- Kurwa ! Gdzie pojechała ? - Felix złapał się za głowę
- Slauson Avenue 11. Fel szybko ! - krzyknęłam gdy wybiegał z domu. Przytuliłam się do Oscara z nadzieją że Sandman zdąży, zanim będzie za późno.
- Ciii, Abby będzie dobrze.
- A jeśli on nie zdąży ? - jeszcze bardziej się rozpłakałam
- Spokojnie, nie denerwuj się, myśl o dziecku. Połóż się. - poprowadził mnie na sofę. Skuliłam się lekko i oddychałam głęboko.
- Miałeś jechać do rodziców.
- Nie, tak naprawdę byłem właśnie u Felixa i razem z Omarem na spokojnie mu wszystko wyjaśniliśmy. Sandman w końcu przejrzał na oczy. Przyjechaliśmy razem, bo Felix chciał porozmawiać z Julie.

* Julie *

Myślałam o tym od kilku dni. Nie byłam pewna, czy chcę to zrobić, ale sama nie dam sobie rady, a bez Felixa to i tak nie miało sensu. Znalazłam dobrą klinikę niedaleko centrum i umówiłam się na zabieg. Gdy dojechałam na miejsce, podałam pielęgniarce moje dane osobowe.
- Pokój numer 211. Proszę się w to ubrać i czekać na lekarza.
- Dobrze, dziękuję. - wzięłam ubranie od kobiety i poszłam w stronę pokoju. Było to malutkie pomieszczenie z łazienką, łóżkiem, szafką i jednym fotelem. Położyłam torebkę na fotel i poszłam do łazienki przebrać się w szpitalną suknię. Gdy wyszłam położyłam się na łóżku i rozpłakałam. Nie chcę źle...
- Pani Santos ?
- Tak.
- Jest pani gotowa ? - zapytał lekarz. Ja tylko przytaknęłam i wyszłam z mężczyzną. Szliśmy długim korytarzem. Serce biło mi jak szalone. Cały czasz zastanawiam się czy dobrze robię, ale ja nie chce zostać samotną matką...nie dam rady. wiem doskonale, że bez Fela sobie nie poradzę...

*Felix* 

Czy ta Julie postradała już zmysły ?! Jak ona może usunąć nasze dziecko !!!!! Wszystko moja wina.To się w głowie nie mieści. Jak najszybciej chciałem dojechać do tej zasranej kliniki. Na drodze przekroczyłem wszystkie wykroczenia. Zaparkowałem i najszybciej jak tylko potrafiłem biegłem do kliniki. 
- Gdzie jest Julie ?! - zapytałem pierwszą lepszą pielęgniarkę.
 -Proszę podejść do recepcji tam wszystko panu powiedzą. 
- Kurwa - przeklnąłem pod nosem. 
- Proszę mi powiedzieć gdzie jest Julie Sand... Santos. 
- Sala numer 211, ale teraz jest na bloku operacyjnym. 
- Gdzie to jest ? 
- Pierwsze drzwi na lewo. - W tle słyszałem jak się wydarła, że tam nie można wchodzić. W dupie to mam. Przez okienko zobaczyłem Julie. Wszedłem do środka i szybko do niej podszedłem. 
- Ale proszę stąd wyjść. - odezwał się lekarz ale nie zwracałem na niego uwagi.
-  Julie, kochanie proszę cię nie rób tego. Omar mi wszystko wytłumaczył. 
- Proszę wyjść, bo wezwę ochronę. - olałem go. 
- Julie.. - mówiłem to ze łzami w oczach. Nagle poczułem szarpniecie, obróciłem się, a za mną stali dwoje dryblasów. Zapewne ochrona. "Cholera"- pomyślałem. Wyciągnęli mnie silą. 
- KOCHAM WAS !- tylko tyle udało mi się powiedzieć, bo znalazłem się na dworze przed kliniką xd. A jeżeli Julie się nie wycofa i usunie dziecko ? Chodziłem nerwowo, mając nadzieję, że w końcu ją zobaczę... Moja narzeczona pojawiła się po 15 minutach, które dla mnie były wiecznością. Mocno się do niej przytuliłem. Julie rozpłakała się.
- Dlaczego ? - zapytałem dalej ją obejmując
- Byłam bezsilna czułam, że  sobie nie poradzę bez ciebie. 
 - Skarbie jestem przy tobie i cię nie zostawię, już nigdy. - otarłem jej łzy i czule pocałowałem, tak brakowało mi tego. 
- Kocham was, pamiętaj o tym. 
- My ciebie też ♥
- Chodź pojedziemy po ciuchy do naszych gołąbków i wrócimy do domu odpocząć. - tylko przytaknęła głową i ruszyliśmy w drogę. Abby jak zobaczyła nas razem to aż się rozpłakała xd  Po 20 minutach, byliśmy już w naszej sypialni, wtuleni w siebie. Trochę zgłodniałem więc wstałem.
- Chcesz coś do jedzenia ? - zapytałem
- Ogórki ♥
- Ogórki ? Really ?
- Mhmm. - przytaknęłam
Zszedłem na dół i wziąłem truskawki dla siebie i ogórki dla Julie. Haha jej zachcianki chyba dopiero się zaczną. Gdy wróciłem dziewczyna spała. Przykryłem ją kocem.Ten dzień był strasznie meczący. Teraz będzie już tylko lepiej.

**********************************************
Siema ! ♥♥  57 pojawił się trochę później, ale lepiej późno niż wcale. Komentujcie ! :* 58 może w sobotę.
~ Julia








sobota, 12 września 2015

Rozdział 56

* Julie 2 dni później *

Dzisiaj jadę do rodziców. Wstałam razem z Felixem. Zrobiliśmy śniadanie i ze smakiem je zjedliśmy. Mój narzeczony poszedł do łazienki a ja już gotowa siedziałam sobie w salonie i czytałam gazetę. W pewniej chwili zrobiło mi się niedobrze. Szybko pobiegłam do kuchni i zwróciłam całe śniadanie. Boże, a było takie dobre.. Posprzątałam wszytko i wróciłam do salonu. 
- To kiedy jedziesz ? - zapytał Felix 
- Teraz, czekałam tylko, aż wyjdziesz, żeby się pożegnać. - pocałowałam go i poszłam do garażu. Wsiadłam do samochodu i odpaliłam silnik. Czekała mnie 30 minutowa jazda. Na szczęście nie było korków. Gdy dojechałam na miejsce, zakluczyłam samochód, podeszłam do drzwi i zapukałam. Usłyszałam " Otwarte ". Weszłam do domu i ściągnęłam buty. 
- Kochanie ! - mama mocno mnie uściskała - Tak dawno cię nie widziałam. 
- Ja ciebie też mamo. - usiadłyśmy sobie w jadali. Mama wyciągnęła jakiś placek i postawiła przede mną talerzyk. Od razu przypomniała mi się sytuacja z rana, więc postanowiłam, że niestety nie skosztuje.  
- Opowiadaj ! - powiedziała podekscytowana
- Haha, ale co ? 
- Mówiłaś, że się zaręczyliście. 
- Tak, na wieży Eiffela ♥ 
- I co dalej ? Kiedy ślub ? - mama wypytywała dalej 
- Nie wiem, nie rozmawialiśmy jeszcze o tym. 
- Ok, zjedz trochę, blado wyglądasz.
- Nie, nie chcę znowu wszystkiego zwymiotować. 
- Wymiotowałaś ? 
- Mhm. Dzisiaj na rano i wczoraj wieczorem.
- Niedobrze. 
- Właśnie dlatego chciałam z tobą porozmawiać. Okres mi się spóźnia.
- Czyli jesteś w ciąży. - usiadła bliżej mnie. 
- Właśnie musiałam się upewnić, teraz już wiem. - mama przytuliła mnie 
- Gratulacje córeczko ♥ - tylko się do niej uśmiechnęłam. I tak zaczęła się nasza rozmowa na temat co mam jeść, a czego nie. Co jest zdrowe bla bla bla. 

* Felix *
Gdy Julie pojechała do rodziców, ja pojechałem do Fooohouse, czyli do Omara i Vanessy, bo chyba zostawiłem tam ostatnio  moją ulubioną bluzę. Zapukałem do drzwi,ale też sprawdziłem czy jest otwarte, a ponieważ drzwi się otworzyły to nie czekając,aż ktoś przyjdzie wszedłem do środka. Zupełnie niechcący usłyszałem ich rozmowę o Julie.
- Jak to się całowali? - zapytała Vanessa 
- Też się zdziwiłem, od razu było widać, że ten Timo coś do niej ma. - aha wszystko wiem... Wkurwiony opuściłem dom i odjechałem z piskiem opon, ale nie wracałem do domu. Jeździłem bez celu po mieście. Jak ona mogła mi to zrobić ?!? Jesteśmy zaręczeni. Julie jest tylko moja. Jak widać się myliłem. Przez ten cały czas ona spotykała się z nim za moimi plecami! 

* Omar * 

- Co to było? - zapytała moja dziewczyna gdy usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwi. Poszedłem sprawdzić . Zobaczyłem samochód Felixa który właśnie odjeżdżał z podjazdu. Fuck. Pewnie słyszał rozmowę o Julie, a ja jej obiecałem, że Fel się nie dowie. 
- Mam przejebane.. - usiadłem bezradnie na sofie. 
- Kochanie co się stało? - dziewczyna przysiadła się do mnie. 
- Felix. On już wie. Słyszał naszą rozmowę. 
- Jezu.. I co teraz? Trzeba mu wytłumaczyć, że to było przypadkowo, zanim się z Julie po kłóci. - Chwyciłem za telefon i szybko wybrałem numer przyjaciela, ale on nie odbierał. Po kilku próbach zrezygnowałem. Nie wiedziałem co będzie dalej, chyba właśnie rozwaliłem ich związek. 

* Julie *

Wróciłam zadowolona od rozdziców. Chyba pierwszy raz jechałam tak wolno xd Myślałam jak powiedzieć Felixowi, może mu nie mówić. Nie no, muszę, w końcu sam zauważy, jak mój brzuch będzie mu zasłaniał telewizor xd Gdy otworzyłam drzwi od domu, Fela nie było.  Pewnie gdzieś pojechał. Położyłam się na kanapie w salonie i jadłam ogórki. Miałam nadzieję, że ich nie zwymiotuje xd O 18 mój narzeczony wrócił do domu. Ruszyłam się z miejsca i poszłam się z  nim przywitać.
- Kochanie, gdzie byłeś ? Martwiłam się.. - chciałam go przytulić, ale się cofnął
- A ty gdzie byłaś ? U rodziców czy odwiedzałaś swojego kochasia co ?
- Nie rozumiem..
- Ah nie ? A Timo ? Mówi ci to coś ? Bo chyba ja się z nim nie całowałem. - krzyknął
- Ale Felix ..- przerwał mi
- NIE ! To koniec. Z nami koniec. - krzyknął jeszcze raz i trzasnął drzwiami
Jak on się dowiedział ? Przecież to było przypadkowo. Ja nie kocham Timo, tylko jego. Muszę mu to wszystko jak najszybciej wyjaśnić. Ale teraz nie mam siły.. Zapłakana położyłam się na kanapie i przykryłam ciepłym kocem, który w szybkim czasie został ubrudzony moim tuszem do rzęs. Mój telefon dzwonił kilka razy, ale to nigdy nie był on.., więc nie odbierałam. Chcę mu wszystko powiedzieć... Teraz. Pojechałam samochodem do Abby i Oscara z nadzieją, że Felix pojechał właśnie do nich, ale nikogo nie było, tak samo u Olly'ego i Natalie, więc pojechałam do Fooohouse. Przed domem stał samochód Natalie, Abby oraz Felixa. Zadzwoniłam do drzwi i po chwili otworzyła mi Ab.
- Jezu, Julie właśnie miałam jechać do ciebie.
- Jest Felix, pff jasne że jest.- ominęłam ją i prawie wpadłam na Sandmana, który chciał wychodzić.
- Poczekaj ! - szarpnęłam jego rękę
- Czego jeszcze chcesz ? - zapytał z pogardą
- Proszę, nie bądź taki dla mnie, jestem w ciąży.
- No to gratulacje, Timo zostanie ojcem. - powiedział wprost i wyszedł. Jak on mógł chociaż tak pomyśleć ! Abby wybiegła jeszcze za nim, ale nie zdążyła bo odjechał z piskiem opon.
Po raz kolejny się rozpłakałam. Omar zaprowadził mnie do sypialni, żebym mogła się położyć. Po drodze wyjaśnił mi jak Felix się dowiedział. Nie miałam mu za złe. 

****************************************************

Hej :* Jeszcze 4 rozdziały przed nami już z góry piszę, że będą krótsze. Szkoła -,- zupełnie nie mamy czasu na pisanie więc wybaczcie, ale te ostatnie rozdział będą beznadziejne..

~ Julia

3 komentarze to tak dużo ?

sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 55

*Julie, kilka dni później*

Tak jak zwykle rano wstałam z łóżka i poszłam się ogarnąć do łazienki. Felix jeszcze spał więc postanowiłam go nie budzić. Co prawda pracuje w domu i co jakiś czas jeszcze do klubu. Ale postanowiłam to zmienić. Strasznie się stęskniłam za tymi pacanami i oczywiście za moim gabinetem także. Przyszykowałam śniadanie dla siebie i Felixa. Zwykle kanapki. Po zjedzonym posiłku zostawiałam Felowi kartkę żeby się nie martwił.
' Pojechałam do pracy. Śniadanie na stole. Kocham cie Julie xoxo.'
Wsiadłam w samochód i kierowałam się w stronę stadionu. Zaparkowałam auto na parkingu. Wzięłam torebkę, kilka teczek i wysiadłam. Byłam jako druga. Pierwszy był oczywiście trener. Postanowiłam do niego zajrzeć. Zapukałam lekko w drzwi i nie czekaj na 'proszę' otworzyłam je.
- Dzień dobry trenerze. - przywitałam się.
- Witaj Julie co cie do nas sprowadza ? - uśmiechnął się.
- Chciałabym wrócić do pracy.
- To żaden problem. Chłopacy strasznie się za tobą stęsknili.
- Ja za nimi trochę też. - zaśmiałam się. Chwilkę jeszcze porozmawialiśmy i poszłam do siebie. Na biurku leżała sterta papierów od Vanessy. Sprawdziłam je i poprawiłam kilka błędów. Po niecałej godzinie odłożyłam segregatory na odpowiednie półki. Zauważyłam, że chłopaki zaczęli trening. Chwyciłam coś do notowania oraz telefon i ruszyłam w stronę boiska. Niezauważona przemknęłam na murawę. Usiadłam na niewidocznym dla nich miejscu. Przyglądam się im dokładnie, jak grają i jak się zachowują. Było normalnie xd wygłupiali się jak zawsze. Przez dłuższy czas patrzyłam się na Davida, który jedyny stał na boku. Postanowiłam z nim porozmawiać. Zeszłam na dół i stanęłam koło trenera.
- Dobrze chłopaki na dzisiaj to, koniec rozejść się.
- Tak jest. - odpowiedzieli równo.
- David mogę cie prosić do siebie? - zapytałam.
- Jasne. - razem kierowaliśmy się do gabinetu. Obydwoje usiedliśmy na kanapie.
- No to gadaj co jest. - zaczęłam.
- Nic. - odparł
- Przecież widzę. Jesteś niedostępny, chcę ci pomóc.
- Oj no już dobrze. Pokłóciłem się z dziewczyną. Powiedziałem kilka słów za dużo.
- A o co dokładniej poszło ?
- Wszystko przez jej przyjaciela. Poświecą mu więcej czasu niż mnie.
- Wydaje mi się, że powinieneś z nią o tym porozmawiać.
- Tylko jest jeden problem. Ona nie chce mnie widzieć...
- Walcz o nią. Jestem pewna, że po jakimś momencie ulegnie i ci wybaczy.
- Może masz racje. Dziękuję ci, było potrzeba mi tej rozmowy.
- Od tego tutaj jestem. - zaśmiałam się.
- Będę się już zbierał.
- Jasne leć pa :)
- Pa. - po wyjściu piłkarza, wzięłam się za sprawozdanie z rozmowy i włożyłam je do jego teczki. Na zegarku widniała godzina 13:30. Postanowiłam się zbierać do domu. Wzięłam torebkę i wyszłam. Zakluczyłam za sobą drzwi od gabinetu i poszłam na parking. Po kilku minutach byłam już w domu.
- Wróciłam! - powiedziałam.
- W salonie. - krzyknął Felix. Zdjęłam buty, a płaszcz powiesiłam na wieszaku. Poszłam przywitać się z moim narzeczonym.
- Hej skarbie. - pocałował mnie.
- Hej.
- Dzięki za śniadanie.
- Smakowało?
- Bardzo ❤
- To dobrze. Idę się przebrać. - powiedziałam i poszłam na górę.. Usłyszałam, że mój telefon dzwoni. Wyciągnęłam go z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. Był tylko numer. Postanowiłam odebrać. 
' Halo? '
' Hej, Julie to ja Timo! '
'O cześć, co tam? '
'Tak się tylko chciałem spytać czy nie chciałabyś przyjść do studia, będę nagrywał nową piosenkę. '
'Pewnie, a kiedy? '
' Dzisiaj o 18. '
' Ok, do tego studia koło biblioteki? '
' Dokładnie. '
'Dobra to do zobaczenia. '
' Pa.'
- rozłączyłam się. Zmieniłam ciuchy na jakieś wygodniejsze i myślałam jak by to wymyślić, żeby pójść do tego studnia nie mówiąc nic Felixowi. Hmmm. Może powiem, że idę z Omarem do centrum. Tak, właśnie tak zrobię. Napisałam do Rudberga i wyjaśniłam całą sytuację. Chłopak zgodził się przyjechać po mnie. Gdy już wszystko miałam załatwione wróciłam do swojego narzeczonego.
- Idę z Omarem do centrum o 18.
- Dlaczego akurat z nim ? Przecież ja mogę z tobą iść.
- Yyyy... ale Omi chce kupić jakiś prezent dla Vannessy i nie wie co, więc mam mu pomóc. - uff jakoś nazmyślałam
- Aaaa, no to ok.

****

Czekałam cierpliwie na Omara. Dochodziła już 17:50, a jego nadal nie było. 
- O nareszcie ! - powiedziałam gdy chłopak wszedł do domu. Pożegnałam się z Felixem i wyszłam z Rudbergiem. Wsiedliśmy do samochodu. 
- Nie wiem, czy dobrze robię, że ci pomagam. - odezwał się gdy ruszyliśmy 
- Słuchaj, ja chce się tylko spotkać z kolegą, który będzie nagrywał nową piosenkę.
- To dlaczego nie powiesz o tym Felixowi ?
- Bo będzie zazdrosny !
- Może ma powody. 
- Dobra no, ale chce zobaczyć jak Timo śpiewa. - do końca drogi już nie rozmawialiśmy. Gdy dojechaliśmy pod studio, wysiedliśmy z auta i zmierzaliśmy do wejścia. Od razu zauważyłam chłopaka. 
- Cześć ! - przywitał się i przytulił mnie 
- Hej, przepraszam za spóźnienie, to jest mój przyjaciel Omar. - chłopacy podali sobie ręce. Razem z Omarem usiedliśmy sobie na krzesełkach, a Timo wszedł do pomieszczenia z mikrofonem. 
- Ej Julie ! Chodź tutaj.- zawołał 
- Na pewno mogę ? - zapytałam
- No pewnie ! - po chwili byłam już razem z nim w małym pomieszczeniu. W pewniej chwili gdy chłopak śpiewał piosenkę, zgasło światło. Było zupełnie ciemno nic nie widziałam. 
- Timo, gdzie jesteś ? - chodziłam po macku. 
- Tutaj. - poczułam jego ręce na swoich biodrach i po krótkim czasie chłopak złożył na moich ustach czuły pocałunek. Wow. Nie, to nie powinno się wydarzyć.. :'( Otworzyłam oczy, które przymknęłam podczas pocałunku, i zobaczyłam, że było już jasno. 
- Podobasz mi się, Julie. - powiedział 
- Nie, nie ja jestem zaręczona. - szybko wyszłam ze studia zapominając o Omarze. Ukucnęłam przy samochodzie i rozpłakałam się. 
- Przeczuwałem, że tak będzie.. - Rudberg przytulił mnie 
- Proszę, nie mów nic Felixowi. - poprosiłam 
- Dobrze, ale wracajmy już. 
- Ok. - szybko dotarliśmy na miejsce. Podczas drogi ogarnęłam trochę rozmazany makijaż. Pożegnałam się z Omarem i weszłam do domu. 
- Hej ! - powiedziałam najweselej jak umiałam 
 - Cześć. - narzeczony podszedł do mnie i pocałował. - Szybko wróciłaś. - dodał 
- A tak jakoś wyszło xd Co na kolację ? 
- Może zamówimy pizze, albo coś ?
- Super ! To ja idę się wykąpać. - po drodze do łazienki skasowałam numer i wszystkie smsy od Timo.  Wzięłam szybki prysznic wysuszyłam włosy i wróciłam do Felixa, który właśni odbierał
pizzę. Usiedliśmy sobie wygodnie na sofie w salonie i zaczęliśmy jeść naszą kolację. Gdy skończyliśmy, zmieniliśmy pozycję na leżącą. 
- Muszę odwiedzić rodziców. - powiedziałam i bardziej przytuliłam się do narzeczonego. 
- Możemy pojechać razem. 
- Chcę pogadać o czymś z mamą. Takie wiesz, babskie sprawy, zanudziłbyś się xd
- A twój tata ? 
- W pracy będzie. 
- To ja jednak zostanę xd 
- Tak myślałam. - pocałowałam go.
- Idziemy do łóżka ? - zapytał 
- Spać ?
- Możemy iść spać xd 
- Ok. - staliśmy i poszliśmy do sypialni.
****************************************************
Jeszcze tylko kilka rozdziałów przed nami :'( Wakacje się skończyły, a pomału razem z nimi blog.

~ Jagoda

Rozdział 54

*Felix, 2 dni później *

Po bardzo hucznym weselu, które trwało do 7 na rano, razem z Julie wróciliśmy taksówką do domu. Od razu położyliśmy się spać. Abby z Oscarem wyjeżdżają dzisiaj na Majorkę. Julie odwozi ich na lotnisko.
- Felix, ja jadę. - oznajmiła
- Czekaj, ja też pojadę ! - zerwałem się z kanapy
- To dalej. - poszliśmy razem do garażu i wsiedliśmy do Julie samochodu. Nie mieliśmy daleko. Chwilę później byliśmy już pod domem. Nie pukając otworzyłem drzwi i przepuściłem dziewczynę.
- Już jesteśmy !! - krzyknęła
- Ok, ok mamy jeszcze trochę czasu. - powiedziała Abby schodząc po schodach. Dziewczyny zostały w domu, a ja z Oscarem zaniosłem bagaże do samochodu. Chłopak wyglądał trochę inaczej niż zwykle.
- Eyy yoo, coś nie tak ? - zapytałem
- Sam nie wiem..
- Chodzi o Abby ?
- O dziecko, boję się, że nie dam sobie rady.
- Spokojnie, przecież masz mnie, Julie i całą resztę. Pomożemy wam ;) Będziesz dobrym tatą zobaczysz.
- Dzięki, tego potrzebowałem.Ty też powinieneś coś zrobić.
- Ja ?!
- No przecież mówię xd Dlaczego jej się nie oświadczysz ?
- Nie myślałem wgl o tym.
- Może powinieneś.
- Bo ja wiem.. Jest dobrze, tak jak jest teraz i wiem, że Julie też to pasuje.
- Nie mówię, że macie od razu ślub brać xd Ale pomyśl o tym. - poklepał mnie po plecach i weszliśmy do domu.
- To co jedziemy ? - zapytała Abby
- Możemy. - wsiedliśmy wszyscy samochodu.
- Będę tęsknić. - Abby żegnała się z Julie.
- Tylko uważaj na siebie i na maluszka ;)
- Pewnie - po pożegnaniu wróciliśmy do domu.

* Julie *

Fel siedział w gabinecie od 2 godzin. Gdy skończyłam oglądać mój serial poszłam do kuchni.
- Jadę na chwilę do Omara, zaraz wrócę. - powiedział
- Ok. - odpowiedziałam krótko. Chłopak pocałował mnie na pożegnanie i wyszedł z domu.  Strasznie mi się nudziło. Przejrzałam Instagrama, Twittera itp.  Kiedy mój iPhon miał 1% poszłam go podłączyć. Zostawiłam telefon w sypialni i zeszłam na dół do kuchni, żeby zrobić obiad. Akurat wtedy wrócił Felix.
- Co tak długo ? - zapytałam.
- Wiesz jak Omar się rozgada to nie idzie go uciszyć :* Teraz usiądź, mam dla ciebie niespodziankę.
- posłusznie usiadłam i czekałam, aż chłopak mnie oświeci.
- Co ty na to, abyśmy jechali na dwa dni do Paryża ?
- Yyy. Ale kiedy ?
- Za 3 godziny mamy samolot.
- Żartujesz ? - pytałam poważnie
- Oczywiście, że nie ! - uśmiechnął się i mnie pocałował. Strasznie się ucieszyłam. Dosłownie rzuciłam się mu na szyję.
- Kochany jesteś ♥
- No wiem xd - po paru pocałunkach, zaczęliśmy się pakować w jedną dużą walizkę. Gotowi pojechaliśmy na lotnisko. Zostawiliśmy samochód na parkingu i szliśmy na odprawę. Po 2 godzinach siedzieliśmy już w samolocie. Cały czas trzymaliśmy się za ręce.
- Dziękuję. - pocałowałam go i położyłam głowę na jego ramieniu.
- Wiesz, że jak dolecimy do Paryża to tam będzie godzina 22 ?
-Tak ? To idziemy od razu spać, a jutro będziemy zwiedzać.
- Pewnie. - chłopak uśmiechnął się

****
Tak jak mówiliśmy, gdy wylądowaliśmy pojechaliśmy taksówką do hotelu odebraliśmy klucze od zarezerwowanego pokoju i wsiedliśmy do windy. Szukaliśmy drzwi z numerem 450. Były na samym końcu korytarza. W środku było bardzo nowocześnie. Przez bardzo duże okna było widać cały Paryż. Zmęczeni położyliśmy się spać. Następnego dnia po bardzo dobrym śniadaniu zaczęliśmy odwiedzać różne ciekawe miejsca, ale postanowiliśmy, że wieżę Eiffla, zostawimy na sam koniec. Ok 15 zjedliśmy obiad w pięknej restauracji . Byliśmy paryskim disneylandzie, gdzie robiliśmy mnóstwo zdjęć. Potem widzieliśmy piramidę Luwru oraz kanał Saint Martin. Gdy zaczęło robić się już ciemno.  Przyszedł czas na Wieżę Eiffla :) Wjechaliśmy windą na sam szczyt. Zajęliśmy miejsce w kawiarence i zamówiliśmy białe wino. Chwile siedzieliśmy i rozmawialiśmy o tym jak pięknie tutaj jest. Niestety już jutro o 14 wyjeżdżamy. 
- Chodź. - wyciągnął rękę w moją stronę. Wyszliśmy na zewnątrz. To był nasz widok ♥ Staliśmy przy barierkach. Felix obejmował mnie w pasie. 
- Idealnie. - pocałowałam go 
- Wiedziałem, że ci się spodoba. - odwzajemnił mój pocałunek.
- Julie.. - powiedział tak cicho, że ledwo usłyszałam. Spojrzałam na niego. Chłopak uklęknął przede mną i wyciągnął pudełeczko z pierścionkiem. Zrobiłam wielkie oczy i zasłoniłam rękoma usta. Felix wziął oddech i zapytał.
- Wyjdziesz za mnie ? - chwile stałam i nie wiedziałam co zrobić. Nogi miałam jak z waty. W końcu udało mi się wykrztusić jedno słowo.
- TAK ♥ - Fel wsunął na mój palec pierścionek, wstał i namiętnie mnie pocałował. 



- Kocham Cię. - powiedział i mnie przytulił. Przytuliłam się jeszcze mocniej i poczułam bicie jego serca. Jedna łza spłynęła mi po policzku. Wszyscy inni którzy byli w kawiarence zaczęli bić nam brawo i gratulować, choć tak na prawdę nas nie znają.  Powoli wracaliśmy do hotelu. Wszędzie było zupełnie cicho. Ciemne ulice oświetlały jedynie małe lampy. Zaręczyliśmy się. Nawet przez myśl mi to nie przeszło. Do hotelu nie mieliśmy daleko. Felix odkluczył drzwi od naszego pokoju i weszliśmy do środka. Ściągnęłam wysokie buty i podeszłam bliżej chłopaka, który zasłaniał okna jedwabną firaną. Felix obrócił się w moją stronę z wielkim uśmiechem na ustach. 
- Nie żału.. - przerwałam mu. Położyłam jeden palec na jego ustach
- Nawet tak nie myśl. - Fel przyciągnął mnie bardziej do siebie i zaczął całować. Powoli cofaliśmy się na łóżko, aż upadliśmy na nie. Chłopak składał czułe pocałunki na mojej szyi zostawiając zapewne wyraźne ślady. Powoli podciągałam jego koszulkę do góry uwidaczniając jego idealny brzuch. Nagle coś sobie przypomniałam. 
-  Czekaj. Muszę zadzwonić. - powiedziałam gdy Felix ściągnął moją bluzkę. 
- Akurat teraz?! - zapytał zirytowany 
- Tak, to ważne. - próbowałam się podnieść, ale chłopak cały czas na mnie siedział. 
- A nie możesz jak skończymy ? 
- Nieee. Przecież ci nie ucieknę. 
- Ok, ale pospiesz się. - wstałam i chwyciłam telefon. Dzwoniłam do mamy, która ma dzisiaj urodziny. 
'Halo? '
' Wszystkiego najlepszego mamo!! ' - krzyknęłam 
' Pamiętałaś no nie wierzę xd '
' Hahaha. Co tam ciekawego słychać? '
' A nic. U ciebie zapewne ciekawiej. '
' Jestem z Felixem w Paryżu. Która jest u ciebie godzina? '
' To świetnie! Ok 16.'
' Jest jeszcze coś. '
' No mów śmiało. '
'Zaręczyliśmy się. '
' O matko! Tak się cieszę córeczko!! Jak wrócisz to musisz koniecznie do mnie i do taty przyjechać. '
' Pewnie. Ja będę już kończyć. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego. '
' Dziękuję, pozdrów Felixa. ''
' Dobrze, pa. '- rozłączyłam się i wróciłam do chłopaka.
- Wcześnie ci się przypomniało. - zaśmiał się
- Cicho. - uciszyłam go pocałunkiem. Po chwili Felix całował tak mocno, że swoim ciałem wciskał mnie w łóżko. 
- Chcesz tego? - zapytał jak nigdy wcześniej. 
- Trochę za późno na takie pytania. 
- Racja. - ponownie się zaśmiał, ale po chwili zrobił się zupełnie poważny. Z bólu wbiłam paznokcie w jego plecy..
- Delikatniej. - szepnęłam. Chłopak momentalnie zwolnił tempo.


 

*****

- Która godzina? - zapytałam wtulona w mojego narzeczonego. 
- 3 nad ranem. - odpowiedział spoglądając na telefon. 
- Serio? 
- Szybko nam zleciało xd 
- To dlatego, że było tak idealnie. 
- Tak, znam się na tym xd - powiedział. Nastała chwila ciszy po czym zaczęliśmy się śmiać. Chwilę leżeliśmy, po czym zasnęłam. 


****************************************************
Cześć ! ☺☺ Nie za słodko ? Może trzeba wprowadzić trochę dramatu ? Oooo tak xd  KOMENTUJCIE ♥♥♥

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Liebster Blog Award ♥ Dziękujemy za 20.000 wyświetleń ! ♥

 Dziękujemy za nominację Marta ! ♥ Wszystkie wyjaśnienia są na jej blogu  :)


Julia

1.Co robisz w wolnym czasie?

- Piszę bloga ^^ 

2.Kiedy zaczęłaś pisać?

- W pierwszej klasie gimnazjum czyli 2 lata temu. 

3.Ulubiony film?

- Iron Man 3

4.Ulubiona pora roku? Uzasadnij.

- Lato ! ♥ Nie ma szkoły i jest ciepło :)


5.Do której idziesz klasy po wakacjach?

- 3 gimnazjum :'( To będzie najgorszy rok w życiu :( 


 6.Co w przyszłości chciała byś robić? Uzasadnij.


- Chciała bym zostać menadżerką i wszystkim rozkazywać, a szczególnie mojej asystentce.
( pozdro dla niej xd )


7.Rzecz bez której uważasz, że nie dasz rady przeżyć?

- Chyba telefon :D


8.Ulubiony piłkarz?

- Marco Reus bogiem *.* ♥


9.Wolisz mieć dużo znajomych czy kilka przyjaciół?


- Lepiej mieć jedną przyjaciółkę, a prawdziwą ♥


10.Ulubiony kolor? 


- Żółty :)

11.Dlaczego piszesz i czy będziesz jeszcze pasała?

- Pfff. To jest chyba najtrudniejsze pytanie.. Pisze przede wszystkim, booo nwm na prawdę nie wiem xd Do puki będą pomysły, to tak ♥


Jagoda

1.Co robisz w wolnym czasie?

 - Spotykam się z przyjaciółmi, pisze bloga. 

2.Kiedy zaczęłaś pisać?

- Niecały rok temu :)

3.Ulubiony film?

-  "Łatwa dziewczyna " xd polecam !!!! 

4.Ulubiona pora roku? Uzasadnij.

- lato i zima 
Lato dlatego, że jest czas wolny od szkoły :)
Zima dlatego, ponieważ kocham śnieg i góry :) 

5.Do której idziesz klasy po wakacjach?

- 3 gimnazjum :'(

 6.Co w przyszłości chciała byś robić? Uzasadnij.

- Pozdrawiam mojego menadżera z góry xd 

7.Rzecz bez której uważasz, że nie dasz rady przeżyć?

- telefon xd 

8.Ulubiony piłkarz?

- Marco Reus <3

9.Wolisz mieć dużo znajomych czy kilka przyjaciół?

- Przyjaciółkę jedną i kochaną :* 

10.Ulubiony kolor? 

- czarny i  żółty

11.Dlaczego piszesz i czy będziesz jeszcze pasała?

- hmm.. xd pisze dlatego, że to co napisze chciałabym kiedyś przeżyć xd Jak będę miała czas to będę pisać :)


Blogi które nominujemy to :


http://noticed-fanfiction.blogspot.com/ ( Bardzo byśmy chciały, żeby był kontynuowany ! ♥  To był pierwszy blog o TFC, który przeczytałyśmy, więc ma dla nas szczególną wartość)




NASZE PYTANIA

1. Ile masz lat ?

2. Jaki jest twój znak zodiaku ?

3. Jakie masz plany na przyszłość ?

4. Czy twoi rodzice wiedzą o blogu ? 

5. Ulubiony serial/film/książka.

6. Jakie jest twoje największe marzenie ?

7. Dlaczego zdecydowałaś się pisać bloga ?

8. Czy w pewnych sytuacjach utożsamiasz się z główną bohaterką 

opowiadania?

9. Jak określiłabyś swój charakter?

10. Co chciałabyś zmienić w swoim życiu ?

11. Co Cię najbardziej inspiruje ?

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział 53

3 LATA PÓŹNIEJ

*Julie, 11 stycznia*

Przez te 3 lata wydarzyło się masę rzeczy. Razem z Felem przeprowadziliśmy się do domu Mario. Olly z Natalie mieszkają w jej domu. Omar oficjalnie jest z Vanessą i mieszkają w Fooohous, a Abby z Oscarem się zaręczyli i mieszkają w naszym poprzednim domu. Datę ślubu mają wyznaczone za  dwa tygodnie. Razem z Felem jesteśmy świadkami na ich ślubie. Jestem mega z tego powodu zadowolona tak jak chyba wszyscy. :) Dzisiaj mam wybrać się z Felem na zakupy w poszukiwaniu sukienki i garnituru dla niego. Po zjedzonym śniadaniu wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy na podbój sklepów. Na mieście nie było korków, więc szybko dotarliśmy do galerii. Fel zaparkował samochód na parkingu podziemnym. Postanowiliśmy, że Felek pierwszy kupi sobie garnitur, bo z nim nie będzie takiego problemu jak ze mną xd. Weszliśmy do męskiego sklepu i zaczęliśmy szukać. Po niecałych 20 min podchodzi do mnie chłopak i pokazuje ciuch. 
- Co o tym myślisz ? - zapytał.
- Przymierzaj, a ja poszukam ci koszuli.
- A krawat ? 
- Kupimy ci muszkę.
- Czemu?  
- Bo lepiej pasuje.
- Okej. - uśmiechnął się i zniknął za drzwiami przymierzalni. Po znalezieniu odpowiedniej koszuli i muszki wróciłam do chłopaka. 
- I jak ? - pokazał kawałek swoich śnieżno-białych ząbków. 
- Idealnie - pocałowałam go. - Przymierz jeszcze to i jesteś gotowy - dodałam. Podałam mu koszulę i czekałam, aż się ubierze. Była dobra, więc ja poszłam zapłacić, a Felix znowu ubrać, ale tym razem swoje poprzednie ciuchy. :) Po kupieniu zestawu dla Felixa, poszliśmy szukać sukienki. Po godzinie szukania znalazłam odpowiednią kieckę. Teraz tylko buty i biżuteria. 
- Wiesz co myślałem, że będzie gorzej. - zaśmiał się. 
- Ja też. - odparłam. Weszliśmy do butiku. Od razu rzuciły mi się w oczy buty idealnie pasujące do kiecki. Poszukałam swój rozmiar i poszłam przymierzyć. Idealnie pasują. Z nowym obuwiem podążaliśmy do Apartu. Tam kupiłam sobie nowy naszyjnik, kolczyki i bransoletkę. 
- Wszystko masz ? - zapytał Fel 
- Tak - uśmiechnęłam się. 
- To co wracamy? 
- Czekaj wydaje mi się, że tam ktoś śpiewa. - wskazałam palcem - Pójdziemy zobaczyć ? 
- Jasne. - pociągnął mnie za rękę i już staliśmy pod malutką sceną. Bardzo mi się podobało jak ten chłopak śpiewał. Miał w sobie takie coś jak ma Felix jak dla mnie śpiewa. Nagle podszedł do mnie, podał rękę i wciągnął mnie na scenę. Staliśmy tak na środku patrząc sobie głęboko w oczy i lekko się uśmiechając.
`Got a feeling that I'm going under
But i know that I'll make it out alive
If i guit calling you my lover and
Move on`
Skończył śpiewać wyłączył mikrofon i się przedstawił. 
- Timothe, ale mów mi Timo. - podał mi rękę. 
- Julie - w tle słyszeliśmy oklaski. Zeszliśmy ze sceny i poszliśmy do Felixa. Po jego minie było widać, że nie jest zadowolony. 
- Co wy na to abyśmy poszli na kawę do Starbucksa. - zaproponował nowo poznany nam chłopak.
- Świetny pomysł. - uśmiechnęłam się. Chciałam chwycić Fela za rękę, ale ten się odsunął. -,- W kawiarni bardzo dobrze rozmawiało mi się z Timo. Dowiedziałam się, że miesza we Francji, ale przeprowadził się do LA. Chciał zobaczyć coś innego. Felix siedział cały czas cicho. Wgl się nie odzywał. -,- Zazdrośnik. 
- Słuchajcie było bardzo miło, ale będę musiał się już zbierać. - odparł Timo. 
- Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. - uśmiechnęłam się. 
- Może dasz mi swój numer? - zapytał. 
- Jasne - podałam mu numer i każdy rozszedł się w swoją stronę. W ciszy szliśmy do samochodu. Felix zapakował torby do bagażnika. Kierowaliśmy się w stronę domu.
- O co ci chodzi ? - przerwałam ciszę która panowała w aucie. 
- Ty jesteś taka głupia czy tylko udajesz?  - odparł oschle. 
- Przegiąłeś Fel!!! Nic mnie z Timo nie łączy. Rozumiesz ?! Ledwo co go znam. To jest tylko kolega!! Zaprosił nas na kawę. Rozumiesz NAS ! A nie samą mnie! - krzyknęłam i wyszłam z samochodu trzaskając drzwiami. Odkluczyłam dom i od razu pobiegłam do sypialni. Zakluczając się, aby Felix nie mógł wejść. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Tak jak myślałam. Fel dobijał się do drzwi, ale mu nie otworzyłam. Kiedy się już uspokoiłam zrobiłam się głodna. Otworzyłam drzwi i kierowałam się w stronę kuchni. W salonie siedział Felix i oglądał coś w telewizji.Mówił coś do mnie, ale olałam go i poszłam zrobić sobie posiłek. Kiedy kroiłam pomidora Felix przytulił mnie od tyłu i szepnął na ucho.
- Przepraszam, nie chciałem tego powiedzieć. - pocałował mnie w szyję.
- Nie możesz być tak zazdrosny. - odwróciłam się w jego stronę. 
- Tak wiem jeszcze raz się za to bardzo przepraszam. - po tych słowach bardzo namiętnie mnie pocałował. 
- Okej wybaczam ci,a teraz mnie puść, bo chce zjeść. - uśmiechnęłam się. Nie musiałam dwa razy mówić, puścił mnie i poszedł do salonu. Ja dokończyłam kanapki i usiadłam przy stole. Najedzona poszłam do łazienki się ogarnąć. Nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko zleciał i zrobiła się godzina 21. Zmęczona położyła się spać. Po chwili dołączył do mnie chłopak. Wtuleni w siebie zasnęliśmy.

2 tygodnie później
*Abby, dzień ślubu, godzina 11*

Dzisiaj jest najważniejszy dzień w moim życiu. Otóż to za kilka godzin z kościoła wyjdę jako Abby Enestad!!!! Strasznie się stresuje, że wyjdzie coś nie tak. Siedzę teraz na balkonie i czekam, aż przyjedzie moja świadkowa. Paznokcie zrobiłam sobie wczoraj. Więc jeden problem z głowy. Fryzjerka zamówiona jest na 12, a makijażystka na 14 ma pomalować mnie i Julie. Msza w kościele ma odbyć się o 16:30. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Do ślubu prowadzić ma mnie mój tata. Z rozmyśleń wyciągnął mnie dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Przed nimi stała Julie z sukienką w ręku. 
- Hej Foster. - pocałowała mnie w policzek.
- Za niedługo Enestad. - uśmiechnęłam się
- Stresujesz się ? - zapytała
- I to jak. 
- Wszystko będzie dobrze. - przytuliła mnie. - Byłam na sali zobaczyć czy wszystko jest okej i ... 
- I .... !!! - wystraszyłam się.
- i... jest idealnie Abby - zaśmiała się.
- Boże !!! Nie strasz mnie tak więcej!! - rzuciłam ją poduszką.
-Ey !! Bo mi fryzurę zepsujesz !!! 
- Peszek.- po domu znowu rozległ się dźwięk dzwonka. Tak jak się domyślałam to była moja fryzjerka. 
- Dzień dobry pani Elizo. Proszę wejść. - uśmiechnęłam się i otworzyłam jej szerzej drzwi. 
- Dziękuję. Gdzie się rozpakować ? - zapytała.
- Schodami na górę pierwsze drzwi na lewo. - uśmiechnęłam się. - Chce pani coś do picia ? - dodałam. 
- Kawę poproszę. - nic nie opowiedziałam tylko zrobiłam dwie kawy dla pani Elizy i Julie oraz herbatę dla siebie. Wszystko postawiłam na tacy i poszłam na górę. Po niecałych dwóch godzinach fryzura była gotowa. Podziękowałam i zapłaciłam pani Elizie. Od razu po niej przyjechała moja makijażystka pani Olivia. Ta sama historia co z fryzjerką. :D Ok. 15 zaczęłyśmy się ubierać. Julie ubrała się pierwsza, żeby potem pomogła mi z moją suknią ślubną. Na samym końcu ubrałam buty. Gotowe wsiadłyśmy do limuzyny i ruszyłyśmy pod kościół. Goście już byli. Kiedy podeszłam do taty, serce biło mi jak szalone. 
- Będzie dobrze. - powiedział mój tata. Usłyszeliśmy śpiew Viktorii. Poprosiłam ją, aby na wstępie zaśpiewała Hallelujah.  Nathan ( mąż Viki ) i Nico siedzieli w ławce. Zaprosiłam także Mario ze swoją dziewczyną Ann. Jest bardzo miła. Tata oddał mnie w ręce Oscara. 
- Śliczni wyglądasz. - szepnął mi na ucho. Nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam. Zajęliśmy swoje miejsca i wysłuchiwaliśmy księdza. Po chwili recytowaliśmy przysięgę małżeńską.
- Ja Abby biorę Ciebie Oscarze za męża i ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę, aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny u wszyscy święci. 
- Ja Oscar biorę Ciebie Abby za żonę i ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę, aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny u wszyscy święci. - uśmiechnęliśmy się do siebie, ale byliśmy też wzruszeni. 
- A teraz poproszę obrączki. - powiedział ksiądz. Felix podał mu kupione przez nas obrączki. 
- Oscar przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.  - mówiłam wsuwając pierścionek na palec Oscara.
- Abby przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen. - Enestad wsunął mi na palec obrączkę, a mi pojedyncze łzy spłynęły po policzku.
- Ogłaszam Was mężem i żoną. Może pan pocałować żonę. - Oscar złożył czuły pocałunek na moich ustach. Po skończonej mszy opuściliśmy kościół. Wszyscy zaczęli bić na brawa. Wsiedliśmy razem z świadkami do auta i udaliśmy się na salę. Dojechaliśmy tam bez problemu. Kiedy wszyscy goście złożyli nam życzenia i usiedli na swoich miejscach my zostaliśmy jeszcze na środku. 
- Kiedy im powiemy ? - zapytał mnie mój mąż. 
- Wydaje mi się, że możemy teraz. - chwyciłam go za rękę i poszliśmy po mikrofon. 
- Kochani chcieli byśmy wam coś powiedzieć. - zaczął Oscar. 
- Będziemy mieli dziecko. - dokończyłam. 
-WHAAAAT ?! - powiedziała Julie. Zaczęliśmy się śmiać a reszta gości zaczęła nam bić brawa.  

*Kilka godzin później*

Wszyscy bardzo dobrze się bawią :). Alkohol leje się litrami. Ja oczywiście nie tknęłam nic. Przetańczyłam chyba z każdym. Niedługo wybija północ. Co oznacza czas na oczepiny. Wszystkie nie mężate dziewczyny zebrałam w kółko. Bujałam się w rytm muzyki z zamkniętymi oczami. Na trzy rzuciłam welon. Odwracam się i kto złapał ? Moja świadkowa Julie ♥ Strasznie się ucieszyłam. 
- Teraz kolej na ciebie. - powiedziałam jej na ucho. Nic nie odpowiedziała tylko lekko się zaśmiała. Teraz czas na panów.
- Oscar, Oscar do mnie ! - krzyczał Felix z czego wszyscy zaczęli się śmiać. Mimo to, że Oscar stał tyłem to i tak mogłam się domyślić, że Felix złapie :') nasza nowa para "młoda" ruszyła na parkiet. Po skończonym tańcu zaczęliśmy krzyczeć "gorzko" ! Felix przyciągnął Julie do siebie i zaczęli się namiętnie całować. ♥

* Julie *

Po oczepinach, poszliśmy z Felixem trochę usiąść i odpocząć. Siedziałam obok Omara, który cały czas nalewał mi kolejne kieliszki.
- Czy ty chcesz mnie upić ?! - zapytałam mulata
- No po to jest ślub.
- Vanessa, zrób coś z nim. - powiedziałam do dziewczyny, która siedziała obok niego. Rudberg zajął się swoją dziewczyną, a ja mogłam odpocząć.
- Boże, ale jestem zmęczona... - westchnęłam
- Chcesz się położyć ?
- Nieee, wypiję sobie Red Bulla, albo coś.
- Zaraz ci przyniosę.
- Nie. - zatrzymałam go - Sama pójdę. - wstałam od stołu i podeszłam do barku. Poprosiłam o picie i wróciłam do stolika. Ponownie usiadłam obok mojego chłopaka.
- Ale sexi wyglądasz w tej sukience. - skomentował.
- Jest 3 rano i ty dopiero teraz  to zauważyłeś ?!
- Dopiero teraz ci to mówię :* Pójdziemy gdzieś ?
- Gdzie ty chcesz się szlajać po nocach ?
- Możemy iść gdzieś gdzie jest cicho i spokojnie i łóżko..
- O nie skarbie nie ma mowy. Chodź idziemy tańczyć. - pociągnęłam go za rękę na parkiet.

********************************************************
Witam ☺ Taki nagły ślub i dziecko ja wiem xd Ale już najwyższy czas ♥ Czekam na wasze komentarze !!
~ Julia

wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 52

*Julie, godzina 11*

To już dzisiaj! Ich wielki koncert! ♡  Od samego rana każdy jest mega zabiegany. Chłopacy maja już próby ma scenie. Koncert jest na 19. Mam jeszcze trochę czasu, wiec postanowiłam posprzątać dom. Zaczęłam od góry. Najpierw posprzątałam w garderobie do worków popakowałam za małe ciuchy i postanowiłam oddać je biednym. Potem łazienka, sypialnia i pokój gościnny. Pomyłam wszystkie okna. Powycierałam kurze. Teraz dół. Kuchnia i gabinet już gotowa. Teraz największy pokój czyli salon. Było zbyt cicho w domu. Wiec włączyłam na całą epe muzykę i mogłam dokańczać sprzątanie. Kiedy skończyłam na zegarku widniała godzina 16. Postanowiłam porobić jeszcze w ogródku. Wyciągnęłam kosiarkę i zaczęłam kosić.Wykończona osiadłam na leżaku i popijałam wcześniej przygotowana lemoniadę z cytryna i arbuzem. Chwilkę jeszcze sobie poleżałam i poszłam się ogarnąć, bo niedługo będę musiała jechać po Abby. Ustaliłyśmy, że pojedziemy moim samochodem. Do wanny nalałam wodę z płynem kokosowym. Muzykę z energicznej zmieniłam na wolną i spokojną. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Mogłabym tak siedzieć godzinami, ale koncert tuż tuż. Umyłam włosy i cale ciało. Opłukałam się z piany i otuliłam miękkim białym ręcznikiem. Wzięłam z łózka przygotowane wcześniej ciuchy i poszłam znowu do łazienki. Ubrałam się i pomalowałam. Wysuszyłam włosy i lekko je zakręciłam. Spojrzałam na zegarek godzina 18. Wzięłam torebkę i zeszłam na dół. Założyłam buty, wzięłam kluczyki i poszłam do garażu. Wsiadłam do auta i odpaliłam silnik. Podjechałam pod Fooohouse. Abby już na mnie czekała.
- Hej piękna. - przywitałam się z nią.
- Hej :) - uśmiechnęła się.
- Denerwujesz się ? - nagle zapytała.
- Nie. Chyba xd - zaczęłyśmy się śmiać. Po kilku minutach drogi byłyśmy już pod sceną. Z wejściem nie było problemy, bo miałyśmy przepustki. Abby poszła się przywitać z Viką. Przyszła z Nathanem na koncert. Bardzo się ucieszyłam z tego powodu. W dali widziałam też Vanesse jak stała z Omarem, Ollym oraz Natalie. Postanowiłam poszukać Felixa. Szukałam go wszędzie w namiocie, za sceną i w bufecie. Normalnie jak makiem zasiał. -,- Myślałam gdzie on może być. Zostało mi tylko jedno miejsce. Przed areną. Więc poszłam na zewnątrz. Rozglądałam się i nic. Postanowiłam wejść tylnym wejściem. Szłam sobie spokojnie, wyszłam z za rogu i wtedy go zobaczyłam. Ale nie był sam...
  Nie znam jej.. Poczułam jak serce mi pęka. W końcu mnie zauważył. Natychmiastowo odepchnął dziewczynę od siebie. Zaczął coś do niej mówić po szwedzku, ale nie rozumiałam. Obraz zaczął mi się rozmazywać. To przez załzawione oczy. Ale postanowiłam sobie jedno. Ta laska nie przekroczy progu tej areny.
- Julie.. To nie tak. - próbował się tłumaczyć
- Zamknij się ! To nigdy nie jest tak. - krzyknęłam na niego i wyciągnęłam telefon.  Zadzwoniłam do szefa ochrony, którym był kolega mojego taty.
' Dzień dobry panu, mam mały problem. '
' Słucham cię kochana. '
'Mógłby pan przyjść na chwileczkę koło tylnego wejścia ?'
' Pewnie zaraz będę. '
'Najlepiej z paralizatorem.' - dodałam gdy się rozłączył
- Julie wysłuchaj mnie.. - zbliżył się do mnie.
- Nie dotykaj mnie !
Właśnie w tej chwili zjawił się ochroniarz.
- Coś nie tak Julie ? - zapytał
- Wszystko nie tak ! Mógłby pan wyprowadzić tą dziewczynę i nie wpuszczać jej na koncert ?!
- Wiesz, że bez podstaw nie mogę jej wyrzucić.
- To, że ta szmata całowała mojego chłopaka to mało ?
- No dobrze. Proszę za mną. - powiedział do niej. Trochę się " rzucała ", ale ochroniarz ze spokojem dał sobie z nią rade. Po całej scenie, chciałam wejść do środka, bo już niedługo wszystko się zacznie, ale jak zwykle Felix mi przeszkodził.
- Nie dociera do ciebie, że masz mnie zostawić ? Prosze bardzo, jesteś wolny jak ptaszek, biegnij do niej ! - łzy płynęły mi strumieniami.
- Czy ty nie rozumiesz, że ja ciebie kocham ?!!
- To po co się z innymi całujesz ?! Nie wystarczam ci ?
- To ona się rzuciła na mnie !
- Jak zwykle, one są winne. Mam cię dość. - przepchałam się przez niego i otworzyłam drzwi. Poszłam na backstage i kierowałam się do łazienki, ze spuszczoną głową, żeby reszta nie widziała, że płakałam. Weszłam do pomieszczenia i przemyłam twarz wodą. Gdy wyszłam to chłopacy już byli na scenie. Została tylko Abby.
- Co jest ? - od razu zauważyła
- Nie pora na gadanie, idę zrobić makijaż. - poszłam garderoby, gdzie były lustra z kosmetykami. Nałożyłam tylko tusz na rzęsy i wyszłam. Patrzyłam z za sceny na koncert.
- Teraz mi powiesz ?
- Nie.
- Ok, jak chcesz.

*****

Nadeszła chwila przerwy, żeby chłopacy mogli się przebrać, napić itp.  Usiadłam sobie na dużej kanapie i patrzyłam w telefon.
- Felix co jest z tobą ? - wypytywał go Enestad, ale on go ignorował. Uklęknął przede mną i położył głowę na moje kolana, a ręce na uda.
- Proszę.. Ja nie mam nic wspólnego z tamtą dziewczyną, nie znam jej. Szedłem do samochodu, gdy ona stanęła mi na drodze i pocałowała. Nie zrywaj ze mną... - mam mu po raz kolejny wybaczyć ? Nwm.
- Sandi zbieraj się, bo nie zdążysz się przebrać. - Felix zdając sobie sprawę z powagi sytuacji wstał i poszedł się ubierać. Wie, że nie może zawalić największego koncertu. Myślałam o tym wszystkim o całej sytuacji, o nim, o nas. Ja go do chuja bardzo kocham..
- Julie, chodź na widownie. - powiedziała Abby. Nic jej nie odpowiedziałam, tylko od razu poszłam za nią. Stałyśmy na środku, przed barierkami gdzie były wszystkie fanki. Cały występ trochę się przedłużał, bo trwał już 2,5 godziny. Chłopacy właśnie śpiewali ostatnią piosenkę Buzzkill. Gdy skończyli śpiewać, pierwszy ze sceny zszedł Omar, potem Oscar ( Abby już biegła do niego ) i Olly. Felix został. Zrobiło się ciemno. Po chwili zaświecił się jeden reflektor skierowany na niego. Usiadł na progu sceny i patrząc na mnie zaczął śpiewać.

You should let me love you (Powinnaś pozwolić mi cie pokochać)
Let me be the one to give you (Pozwolić mi być tym który da ci )
 everything you want and need ( wszystko czego chcesz i potrzebujesz )
Baby good love and protection (Kochanie, dobra miłość i ochrona )
Make me your selection show you the way love's supposed to be (Wybierz mnie, Pokażę ci jaka powinna być miłość)
Baby you should let me love you, love you, love you, love you. (Kochanie, powinnaś pozwolić mi cię pokochać )
Listen ( Posłuchaj )
Your true beauty's description looks so good that it hurts (Opis twojego prawdziwego piękna jest taki idealny że aż boli )
You're a dime plus ninety-nine and it's a shame (Jesteś tak dobra i to jest zawstydzające)
Don't even know what you're worth ( Nawet nie wiesz jak wiele jesteś warta )
Everywhere you go they stop and stare (Gdziekolwiek idziesz oni zatrzymują się i się gapią )
'Cause you're bad and it shows ( Bo jesteś piękna i to widać )
From your head to your toes, out of control, baby you know ( Od głowy po twoje stopy, poza kontrolą, kochanie, wiesz )

Gdy skończył zupełnie zszedł ze sceny i podszedł do mnie. 
- Czy ty zawsze musisz mi to robić ?! - powiedziałam pierwsza i go pocałowałam. Poszliśmy razem na backstage. Chłopacy zaczęli się znowu przebierać tym razem w normalne ciuchy. Arena po woli stawała się pusta. Musieliśmy poczekać, aż wszyscy wyjdą. Potem jeszcze drobne formalności itp. Po 2 godzinach mogliśmy jechać do domu. Wracałam z Felixem moim samochodem. Wyjątkowo dałam mu prowadzić. Staliśmy właśnie na światłach. 
- Ale masz lakieru nawalone xd - skomentowałam, gdy lekko poczochrałam jego włosy
- Haha. - zaśmiał się 
- Zmęczony jesteś ? - zapytałam. Była już 23. Zapaliło się zielone światło i ruszyliśmy.
- Nie. - odpowiedział krótko 
- To dobrze ;)
- Dlaczego ? 
- Bo będziemy się kochać. 
- Będziemy ? 
- No przecież mówię xd 
- Super. ♥♥
- Ale patrz na drogę. - zwróciłam mu uwagę
- No przecież patrzę. - zaśmiał się

 **********************************************************
52 rozdział przed nami. Teraz chcemy was trochę wtajemniczyć. Tam tam tatam. Nadchodzi nowa era w 53 rozdziale. Także Stay tuned ♥ Mamy nadzieję, że wam się podoba. Komentujcie, bo coraz mniej jest waszych komentarzy.. :( Następny rozdział " Soon "  Haha. ☺☺

~ Julia i Jagoda = Jagia xd

środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 51


(...) Przepraszam, że dopiero teraz się o tym dowiadujesz. Pomyślałam, że nie będziesz chciał mnie znać, po tym jak się dowiesz. Ja wiem, nie kochasz mnie, to była tylko jedna wpadka na twoich urodzinach, ale ja już sama nie daję sobie rady. - stałem jak słup. Nie wiedziałem co dalej
- Yyyyy... - jąkałem się
- Żartuję przecież ! Hahah. Twoja mina bezcenna. - zaśmiała się
- Uffff. - odetchnąłem
- To jest mały Brian ;) Przyjechałam tylko na chwilę was odwiedzić.
- Boże, ale mi ulżyło xd Wejdź. - wpuściłem dziewczynę do środka. Posiedziała z nami, pośmialiśmy się. W końcu wszyscy zaczęli się rozjeżdżać do siebie.
- Felix, jedziemy ? - zapytała moja dziewczyna
- Tak. - pożegnaliśmy się z Abby i Oscarem, bo tylko oni zostali. Olly pojechał do Natalie, Katia dzisiaj wyjeżdżała do Szwecji. A co najlepsze Omar jechał z Vanessą. Czyli każdy z nas znalazł sobie dziewczynę *.* Wróciliśmy do domu i położyliśmy się w salonie.  Za dwa dni nasz koncert !! Yeah. Będzie super ♥♥ Oglądaliśmy Julie serial, gdy dziewczyna stała w trakcie, co jej się nigdy nie zdarza. Poszła do kuchni. Po chwili wracała trzymając się za brzuch. Biedna :'(
- Co jest ?
- Boli. - położyła się obok mnie i przytuliła
- Na pewno zaraz przestanie. - objąłem ją i dalej oglądaliśmy serial.

* Julie *

Następnego dnia czułam się jeszcze gorzej niż wczoraj . Nie chce mi się wstawać z łóżka. Co dziwne, Felixa nie było przy mnie, gdy się obudziłam. Miałam takiego lenia, że przykryłam się mocniej kołdrą i poszłam spać dalej, a właściwie to chciałam, bo Abby zabrała mi kołdrę.
- Cholera jasna !!! - krzyknęłam.
- Julie jest już 15!!!
- Źle się czuję, nie wstaje.
- Co ci jest ?
- Brzuch...
- Aaaaa ! To super ! - ucieszyła się
- Że co ?!
- Julie, wszystko jasne !!
- Nie, bo ciemne -,-
- Jesteś w ciąży !! ♥ Będę ciocią ! ♥
- Serio, Abby, nie mam humoru. - prychnęłam
- Zaraz wracam.
- Gdzie idziesz ? - zapytałam
- Jadę ci po test ciążowy.
- A dobra.. zaraz co ?!!?!?!
- Pa ! - zamknęła drzwi. No co za pipa ! UGH !

* Abby *

Szybko pojechałam do apteki kupiłam test i wracałam do domu. Miałam pecha, bo chłopacy wrócili z próby. Felix z resztą grali w fifę, a ja wpadłam na Oscara, gdy wchodziłam. Szybko schowałam pudełko za siebie.
- Kochanie, uważaj jak chodzisz.
- Następnym razem xd - chciałam go minąć, ale mi przeszkodził.
- Co tam masz ? - zapytał
- Że niby gdzie ?
- Za plecami, przecież widzę.
- Wydaje ci się, a teraz muszę iść. - na moje nieszczęście Oscar przechwycił z mojej ręki test. A jak zobaczył co to jest to momentalnie oczy wyszły mu z orbit. Spojrzał na mnie oczekując jakiś wyjaśnień.
- Yyyy...eee chcesz mi coś powiedzieć ?
- To nie dla mnie, tylko dla Julie + nie mów nic Felixowi. Kocham Cię :* - szybko wyrwałam mu z ręki test i pobiegłam do sypialni. Zamknęłam drzwi i głęboko odetchnęłam.
- Julie do łazienki już ! Chcę wiedzieć ! TERAZ ! - szturchnęłam ją
- Na prawdę pojechałaś.. Nie wierzę... - wstała z łóżka
- Idź, szybko ♥
- Dobra dobra.

* Julie *

Poszłam do łazienki i zrobiłam ten głupi test. Szczerze, to trochę się bałam. " Teraz poczekaj 2 minuty" - no ok czekam. Zostawiłam test na umywalce i poprawiłam trochę makijaż. Zobaczyłam jedną niebieską kreskę. Sięgnęłam po instrukcję.  Ojj Abby się rozczaruje. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni, gdzie dziewczyna czekała na mnie.
- I co ?!
- Nie będziesz ciocią.
- Nie no Felix nie umie się postarać. - na jej słowa zaśmiałam się
- Jeszcze będziesz ciocią, ale na pewno nie teraz.
Zeszłyśmy na dół do chłopaków.
- I co ? - zapytał Oscar, tak jakby wiedział o co chodzi.
- Nic ? - odpowiedziałam
- Czyli nie ?
- Nie ? Abby czy ty mu ?
- Przypadkowo. Dobra koniec. Jestem strasznie rozczarowana.
- Ale o co chodzi ? - zapytał Felix
- Nie umiesz wkładać !
- Abby ! - zaczęłam się śmiać
- O co kurwa chodzi ? Julie ?!
- Nic :* - pocałowałam go delikatnie i przyłączyłam się do gry w fifę.

* Felix, 2 godziny później *

Oscar z Abby wrócili do Fooohouse, a ja z Julie robiliśmy kolacje. Dziewczyna nie chciała jeść, ale jakoś ją przekonałem. Ustaliliśmy że zrobimy kurczaka z sałatką grecką. 
- Ty robisz mięso a ja sałatkę. - powiedziałem
- No dobra. - zgodziła się i wzięła do roboty. 1,5 godziny później byliśmy już po takiej obiado-kolajcie. Poszedłem na górę do łazienki. Na umywalce coś leżało. Wyglądało to jak termometr, ale jak się okazało po opakowaniu, to zupełnie nie było to. Po co test ciążowy?! Jedna kreska. Czyli dziecko? A dwie kreski to dwójka dzieci. Tak?! Z testem w ręku poszedłem do salonu, gdzie znajdowała się Julie. 
- Yyy.. Skarbie? - dziewczyna odwróciła się w moją stronę. 
- Skąd to masz?! 
- Było w łazience.. Wytłumaczysz mi to? 
- Siadaj. - po klepała wolne miejsce na kanapie. Usiadłem i czekałem co dziewczyna ma mi do powiedzenia. 
- Po pierwsze, to może odłóż ten test. 
- Dlaczego? 
- Nie chcesz wiedzieć. - uśmiechnęła się. Spełniłem jej prośbę. 
- Ok, więc Abby wpadła w histerię dzisiaj, jak powiedziałam jej, że mnie brzuch boli. Od razu pojechała kupić mi test. No więc go zrobiłam. 
- Aaaaa, to o to jej chodziło, jak graliśmy w fife. - przytuliłem ją. 
- Może najpierw umyj ręce. 
- Yyuu. Ok. - wziąłem test i poszedłem na górę. Wywaliłem go do kosza i jak Julie prosiła umyłem rece. Nie wiem co ona z nim robiła xd Whatever. Wróciłem do niej i usiadłem obok. 
- Czekaj czekaj xd Jak jest jedna kreska jedno dziecko a jak dwie to bliźniaki ?
- Nie głuptsie. Jedna kreska wynik negatywny, dwie kreski wynik pozytywny. 
- Czyli nie jesteś w ciąży ?
- Nie - pocałowała mnie. 
- Idziemy już spać ? - zapytała przytulając się do mnie. 
- Jak tylko sobie życzysz. - wstaliśmy z kanapy i poszliśmy do sypialni. Dziewczyna poszła do łazienki się ogarnąć. Potem ja. Wykąpany wróciłem do pokoju. Julie już spała. Położyłem się koło niej i przytuliłm do jej pleców. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. 

***************************************************

Eyyo Foooers <3 Życzę miłego czytania i wystawiania swoich opinii w komentarzach!!! ♡♡ ~ Jagoda