Podziękowania dla :
- Veronic Enestad
- Martyna Spychała
- Mei365
- Kornelia Lewandowska
- Alicja Kierzek
- Pećka 98
- julia kril
- I'm Alex
- malutka 08080
- Misia Pysia
i dla innym anonimowych użytkowników za wszystkie wasze komentarze ! ♥♥♥ Dziękujemy że byłyście z nami i zapraszamy na kontynuację !
wtorek, 31 marca 2015
Rozdział 30
* Julie*
(...)To było od Felix'a. Zabrakło mi słów jak go czytałam.... po moim policzku momentalnie zaczęły spływać łzy....
Kochana Julie
Nie wiem od czego zacząć.... Od dawna wiem że... muszę wyjechać.. ja i reszta chłopaków. Wyjeżdżamy do Szwecji, do mojego taty.Kat uznała że musimy dalej się rozwijać a tam będzie nam łatwiej. Nie chciałem jechać, w ogóle nie chciałem o tym słyszeć. Jak się dowiedziałem o wyjeździe byłem mega wkurwiony.Nawet chciałem odejść z zespołu.. Nie chciałem cie opuszczać, za bardzo cie kocham ... Ja.. Ja nie mam wyboru, muszę wyjechać. Przepraszam, że nie powiedziałem ci wcześniej, nie chciałem, żebyś cierpiała jeszcze bardziej. Zawsze będę cie kochał, wiedz, że byłaś moją JEDYNĄ miłością. Nie nawadze pożegnań, dlatego napisałem list. Pewnie teraz jestem już w drodze. Spędziłem z tobą najpiękniejszy rok w moim życiu. Każdy dzień z tobą był idealny. Nie wierze, że już nie będę mógł być przy tobie. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Chce, żebyś była szczęśliwa.. Beze mnie. Bardzo cie kocham. Będę bardzo ale to bardzo tęsknić..
-Nie ! Nie ! Nie !!! To muszą być jakieś żarty !-mówiłam do siebie cała zapłakana. Szybko wybiegłam z domu i biegłam ile sił w nogach do Felix'a. Mimo, że brakowało mi tchu nie zwalniałam tempa. Wbiegłam do niego szybko po schodach do pokoju. Zobaczyłam całą paczkę , Fel się pakował.
- Jak możesz mnie tak po prostu zostawić !!!!!!!!!!! - krzyczałam i płakałam jednocześnie
- Julie..kochanie.. na prawdę mi przykro.. nie mam wyjścia.. przepraszam.
- Mam w dupie twoje przeprosiny !!! - rzuciłam jego list na ziemię i uciekłam
*Felix*
Julie znalazła mój list. Miałem dać go jej mamie, ale go zgubiłem.. Tak strasznie mi ciężko.
- No biegnij za nią ! - powiedziała Abby. Bez zastanowienia wybiegłem. Biegłem do jej domu. Bez pukania wszedłem i kierowałem się do jej pokoju. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem ją płaczącą na łóżku. Bardzo mi jej szkoda.
- Julie.. ja - przerwała mi
- No co? Wyjeżdżasz. Zostawiasz mnie. Tak po prostu z dnia na dzień !! Ja nie chce bez ciebie..- nic jej nie odpowiedziałem tylko ją przytuliłem.
- Ja też nie chce..
- To dlaczego wyjeżdżasz ?
- Muszę.
- Nie ! Nie musisz. Możesz przecież zostać !
- Gdyby to było takie proste..
- Jest !
- ... Przecież możemy rozmawiać na skype, Facebooku i wgl..
- Słyszysz siebie ? To koniec Felix.
- Ehh wiem. Nie chce tego.
- Pamiętaj że to ty jesteś tym który wyjeżdża ! - uniosła głos i ja również
- No ale kurwa co mam zrobić ? Nic nie zrobię !
- Wystarczy nie wyjeżdżać ! - krzyknęła
- Ugh !!!!!
- Wyjdź.
- Co ?
- Wyjdź z mojego pokoju i zostaw mnie samą !! - zaczęła płakać
- Julie.. - przybliżyłem się do niej
- Zostaw mnie.
- Ehh. Dobrze, o 19 wyjeżdżamy, mam nadzieję, że przyjdziesz. Kocham cię ... - powiedziałem i wyszedłem
(...)To było od Felix'a. Zabrakło mi słów jak go czytałam.... po moim policzku momentalnie zaczęły spływać łzy....
Kochana Julie
Nie wiem od czego zacząć.... Od dawna wiem że... muszę wyjechać.. ja i reszta chłopaków. Wyjeżdżamy do Szwecji, do mojego taty.Kat uznała że musimy dalej się rozwijać a tam będzie nam łatwiej. Nie chciałem jechać, w ogóle nie chciałem o tym słyszeć. Jak się dowiedziałem o wyjeździe byłem mega wkurwiony.Nawet chciałem odejść z zespołu.. Nie chciałem cie opuszczać, za bardzo cie kocham ... Ja.. Ja nie mam wyboru, muszę wyjechać. Przepraszam, że nie powiedziałem ci wcześniej, nie chciałem, żebyś cierpiała jeszcze bardziej. Zawsze będę cie kochał, wiedz, że byłaś moją JEDYNĄ miłością. Nie nawadze pożegnań, dlatego napisałem list. Pewnie teraz jestem już w drodze. Spędziłem z tobą najpiękniejszy rok w moim życiu. Każdy dzień z tobą był idealny. Nie wierze, że już nie będę mógł być przy tobie. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Chce, żebyś była szczęśliwa.. Beze mnie. Bardzo cie kocham. Będę bardzo ale to bardzo tęsknić..
Twój Felix ♥
-Nie ! Nie ! Nie !!! To muszą być jakieś żarty !-mówiłam do siebie cała zapłakana. Szybko wybiegłam z domu i biegłam ile sił w nogach do Felix'a. Mimo, że brakowało mi tchu nie zwalniałam tempa. Wbiegłam do niego szybko po schodach do pokoju. Zobaczyłam całą paczkę , Fel się pakował.
- Jak możesz mnie tak po prostu zostawić !!!!!!!!!!! - krzyczałam i płakałam jednocześnie
- Julie..kochanie.. na prawdę mi przykro.. nie mam wyjścia.. przepraszam.
- Mam w dupie twoje przeprosiny !!! - rzuciłam jego list na ziemię i uciekłam
*Felix*
Julie znalazła mój list. Miałem dać go jej mamie, ale go zgubiłem.. Tak strasznie mi ciężko.
- No biegnij za nią ! - powiedziała Abby. Bez zastanowienia wybiegłem. Biegłem do jej domu. Bez pukania wszedłem i kierowałem się do jej pokoju. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem ją płaczącą na łóżku. Bardzo mi jej szkoda.
- Julie.. ja - przerwała mi
- No co? Wyjeżdżasz. Zostawiasz mnie. Tak po prostu z dnia na dzień !! Ja nie chce bez ciebie..- nic jej nie odpowiedziałem tylko ją przytuliłem.
- Ja też nie chce..
- To dlaczego wyjeżdżasz ?
- Muszę.
- Nie ! Nie musisz. Możesz przecież zostać !
- Gdyby to było takie proste..
- Jest !
- ... Przecież możemy rozmawiać na skype, Facebooku i wgl..
- Słyszysz siebie ? To koniec Felix.
- Ehh wiem. Nie chce tego.
- Pamiętaj że to ty jesteś tym który wyjeżdża ! - uniosła głos i ja również
- No ale kurwa co mam zrobić ? Nic nie zrobię !
- Wystarczy nie wyjeżdżać ! - krzyknęła
- Ugh !!!!!
- Wyjdź.
- Co ?
- Wyjdź z mojego pokoju i zostaw mnie samą !! - zaczęła płakać
- Julie.. - przybliżyłem się do niej
- Zostaw mnie.
- Ehh. Dobrze, o 19 wyjeżdżamy, mam nadzieję, że przyjdziesz. Kocham cię ... - powiedziałem i wyszedłem
*Julie*
Nie wychodziłam z pokoju do momentu kiedy przyszła Abby. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać...
-Juliee. Proszę cie.. Pożegnaj się chociaż z nimi. - powiedziała
- A ty oczywiście o wszystkim wiedziałaś prawda, tobie nie jest ciężko, że rozstajesz się z Oscarem ?! - krzyknęłam
- Po pierwsze to nie krzycz na mnie !! Tak wiedziałam ! A co miałam ci tak prosto z mostu powiedzieć?! Nie mogłam !! Chłopcy prosili mnie, żebym ci nic nie mówiła !! Tak i tak długo wytrzymałam !!! I jest mi ciężko.. a teraz ruszaj dupę jedziemy na lotnisko!!!! - cały czas krzyczała.
- Jak na razie to ty się drzesz i ja nigdzie nie jadę !
- W dupie mam twoje zdanie ! Czekam na dole za 5 min widzę cie już gotowa do wyjścia !! - wyszła i trzasnęła drzwiami. Chcąc nie chcą uszykowałam się i zeszłam na dół.
- Jaśnie pani przyszła ! Rusz się taksówka już czeka.- wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do taksówki. Przez całą drogę wgl się do siebie nie odezwałyśmy. Gdy dotarłyśmy na lotnisko od razu zobaczyłam chłopaków stojących przed drzwiami wejściowymi. Nie chce się żegnać... nie chce, żeby to był koniec.. czemu to nie może być tylko zły sen ?.... Podeszłyśmy bliżej. Od razu oczy zaczęły mi łzawić.. Pierwszy przytulił mnie OG potem Omar.
- Będę tęsknić siostrzyczko ♥ - powiedział Oscar. Ja nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa. Za mocno płakałam. Felix chwycił mnie z rękę i zaciągnął na ubocze po czy przytulił.
- Proszę nie wyjeżdżaj.. - mówiłam łamiącym się głosem
- Julie spójrz na mnie..- powiedział. Objął swoimi ciepłymi rękoma moje policzki. - Będzie dobrze..
- Jaja sobie robisz ?! Nic nie będzie do-- - przerwał mi pocałunkiem
- Kocham cię- przytulił mnie jeszcze raz
- Felix, zaraz spóźnimy się na samolot ! - krzyknął Oscar
- Chodź odprowadzisz mnie do rozprawy. - chwycił moją rękę. Nasze dłonie splotły się po raz ostatni.. Weszliśmy do środka, bilety już mieli więc za daleko z nimi nie mogę iść bo od razu są bramki a tylko ci którzy lecą mogą przez nie przejść.
- Trzymajcie się dziewczyny ! - powiedział Omar i razem z OG i Ocarem przeszli przez blokady. Został tylko Felix który cały czas trzymał moją rękę.
- Żegnaj Julie. - powiedział ze łzami w oczach i chciał odchodzić ale ja nadal mocno trzymałam jego rękę. Pocałowaliśmy się ostatni raz.. i poszedł. Stałam tak długo aż nie zniknęli z moich oczu.
- Idziemy ? - zapytała Abby
- Mhmm- odpowiedziałam
Wszystko się skończyło... rozpoczął się najgorszy okres w moim życiu..
- Jaśnie pani przyszła ! Rusz się taksówka już czeka.- wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do taksówki. Przez całą drogę wgl się do siebie nie odezwałyśmy. Gdy dotarłyśmy na lotnisko od razu zobaczyłam chłopaków stojących przed drzwiami wejściowymi. Nie chce się żegnać... nie chce, żeby to był koniec.. czemu to nie może być tylko zły sen ?.... Podeszłyśmy bliżej. Od razu oczy zaczęły mi łzawić.. Pierwszy przytulił mnie OG potem Omar.
- Będę tęsknić siostrzyczko ♥ - powiedział Oscar. Ja nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa. Za mocno płakałam. Felix chwycił mnie z rękę i zaciągnął na ubocze po czy przytulił.
- Proszę nie wyjeżdżaj.. - mówiłam łamiącym się głosem
- Julie spójrz na mnie..- powiedział. Objął swoimi ciepłymi rękoma moje policzki. - Będzie dobrze..
- Jaja sobie robisz ?! Nic nie będzie do-- - przerwał mi pocałunkiem
- Kocham cię- przytulił mnie jeszcze raz
- Felix, zaraz spóźnimy się na samolot ! - krzyknął Oscar
- Chodź odprowadzisz mnie do rozprawy. - chwycił moją rękę. Nasze dłonie splotły się po raz ostatni.. Weszliśmy do środka, bilety już mieli więc za daleko z nimi nie mogę iść bo od razu są bramki a tylko ci którzy lecą mogą przez nie przejść.
- Trzymajcie się dziewczyny ! - powiedział Omar i razem z OG i Ocarem przeszli przez blokady. Został tylko Felix który cały czas trzymał moją rękę.
- Żegnaj Julie. - powiedział ze łzami w oczach i chciał odchodzić ale ja nadal mocno trzymałam jego rękę. Pocałowaliśmy się ostatni raz.. i poszedł. Stałam tak długo aż nie zniknęli z moich oczu.
- Idziemy ? - zapytała Abby
- Mhmm- odpowiedziałam
Wszystko się skończyło... rozpoczął się najgorszy okres w moim życiu..
To be continued....
sobota, 28 marca 2015
Rozdział 29
Ze specjalną dedykacją dla : Martyny Spychały ♥♥
*Abby*
Tak jak zawsze wstałam ok. 9. Poszłam się trochę ogarnąć do łazienki. Wzięłam szybki orzeźwiający prysznic. Ciało okryłam cieplutkim ręcznikiem. Wyszłam z łazienki, żeby sobie uszykować jakieś ciuchy. Padło na zwykłą bluzkę, do tego dobrałam jeszcze ogrodniczki i conversy. Włosy spięłam w wysokiego kucyka. Nie chciało mi się za bardzo stroić, więc pomalowałam tylko rzęsy. Zeszłam na dół do kuchni. Rodziców nie było. Na stole leżała karteczka : "Wyjdź na dwór. Twój xoxo <3". Bez zastanowienia powędrowałam tam. Moim oczom ukazał się Oscar z bukietem róż.
- Skarbie co ty tutaj robisz? - podeszłam do niego.
- Chciałem zjeść śniadanko z moją piękną dziewczyną. - po tych słowach mnie pocałował.
- To... miło... z... twojej.... strony... - mówiłam między pocałunkami. - Dobra koniec, bo jestem głodna. - dodałam.
- Jak sobie Pani życzy. - uśmiechnął się do mnie. Po skończonym bardzo pysznym śniadaniu, poszliśmy usiąść na bujaną huśtawkę. Oscar objął mnie ramieniem a ja się do niego przytuliłam.
- Osci co dzisiaj będziemy robić ? - zapytałam spoglądając na niego.
-Hmm.. Może zostaniemy w domu ? - zapytał
- Mi to pasuję. - uśmiechnęłam się.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. - pocałował mnie w czoło po czym ja się bardziej do niego przytuliłam. Niestety tą całą sielankę przerwał nam dzwonek do drzwi. Niechętnie wstałam i poszłam otworzyć. Nie zdziwiłam się. Byli to OG z Omarem.
- Hej - powiedziałam i wpuściłam ich do środka. - Chcecie coś do picia ? - dodałam.
- Wodę jeśli masz. - powiedział OG.
- Okej, a ty Omar ?
- Ja poproszę Colę.
- Oks to idźcie do ogrodu. Ja zaraz dojdę. - nic nie odpowiedzieli tylko od razu ruszyli. Ja poszłam do kuchni. Z lodówki wyciągnęłam puszkę Coli. Do dzbanka z wodą wrzuciłam już wcześniej pokrojone cytryny. Postawiłam wszystko na tacy i poszłam na dwór z przygotowanym piciem. Porozstawiałam wszystko na stole i poszłam usiąść z powrotem koło Oscara.
- Co was tu sprowadza chłopacy ? - przerwałam ciszę.
- Chcieliśmy cię odwiedzić. Nie można ? - powiedział Omar.
- Można, można. - zaśmiałam się.
- Ej mam ochotę na deser lodowy. - powiedział OG.
- Ja jakoś też xd - odparłam po czym dodałam - To idę zrobić. - dobrze nie zdążyłam wejść do domu a poczułam jak ktoś mnie oblewa wodą. To był OG !!
- Żartowałem !!! To był tylko pretekst, żebyś wstała xd. - odparł po czym znowu mnie oblał.
- Chcesz wojny ?! - chwyciłam wąż ogrodowy i odkręciłam korek na maxa. Wtedy nasza wojna zaczęła się na dobre. Przez przypadek oberwał Oscar. Ups jest źle. Myślałam, że zabierze mi wąż i mnie obleje, ale on poszedł do domu. :o! A po chwili wrócił z drugim wężem. 'To już po mnie' pomyślałam. Ale skąd on wiedział, że ja mam drugi wąż ?! Dobra mniejsza. Potem przyłączył się Omar. Bawiliśmy się jak małe dzieci. Zaczęło pomału mi się robić zimno. Co z tego, że na dworze jest z 40 stopni, ale my oblewaliśmy się lodowatą wodą. Poddałam się walkowerem.
- Dobra chłopacy !! Ja mam dosyć !! - rzuciłam wąż na ziemie i poszłam zakręcić wodę.
- Oj skarbie. Jesteś cała mokra. - przytulił się do mnie Oscar.
- Dziwne, żeby nie. -,- - pocałował mnie, ale to był błąd, bo Omar i OG wzięli węże i oblali nas po raz kolejny wodą -,- UGH !!
- DOBRA KONIEC !!! - krzyknęłam. - Idę się przebrać. - powiedziałam. Weszłam do łazienki i ściągnęłam z siebie mokre ciuchy. Otworzyłam szafę i założyłam zwykłą sukienkę. Buty też niestety były mokre, wiec wzięłam inne, ale tym razem zwykłe balerinki. Zeszłam z powrotem do chłopaków.
- Kochanie my już będziemy się zbierać. Musimy jeszcze wejść do studia, bo Kat coś chciała. - powiedział Osci.
- Okej. - odprowadziłam ich do drzwi i pożegnałam się z każdym buziakiem w policzek.
*Julie*
*Abby*
Tak jak zawsze wstałam ok. 9. Poszłam się trochę ogarnąć do łazienki. Wzięłam szybki orzeźwiający prysznic. Ciało okryłam cieplutkim ręcznikiem. Wyszłam z łazienki, żeby sobie uszykować jakieś ciuchy. Padło na zwykłą bluzkę, do tego dobrałam jeszcze ogrodniczki i conversy. Włosy spięłam w wysokiego kucyka. Nie chciało mi się za bardzo stroić, więc pomalowałam tylko rzęsy. Zeszłam na dół do kuchni. Rodziców nie było. Na stole leżała karteczka : "Wyjdź na dwór. Twój xoxo <3". Bez zastanowienia powędrowałam tam. Moim oczom ukazał się Oscar z bukietem róż.
- Skarbie co ty tutaj robisz? - podeszłam do niego.
- Chciałem zjeść śniadanko z moją piękną dziewczyną. - po tych słowach mnie pocałował.
- To... miło... z... twojej.... strony... - mówiłam między pocałunkami. - Dobra koniec, bo jestem głodna. - dodałam.
- Jak sobie Pani życzy. - uśmiechnął się do mnie. Po skończonym bardzo pysznym śniadaniu, poszliśmy usiąść na bujaną huśtawkę. Oscar objął mnie ramieniem a ja się do niego przytuliłam.
- Osci co dzisiaj będziemy robić ? - zapytałam spoglądając na niego.
-Hmm.. Może zostaniemy w domu ? - zapytał
- Mi to pasuję. - uśmiechnęłam się.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. - pocałował mnie w czoło po czym ja się bardziej do niego przytuliłam. Niestety tą całą sielankę przerwał nam dzwonek do drzwi. Niechętnie wstałam i poszłam otworzyć. Nie zdziwiłam się. Byli to OG z Omarem.
- Hej - powiedziałam i wpuściłam ich do środka. - Chcecie coś do picia ? - dodałam.
- Wodę jeśli masz. - powiedział OG.
- Okej, a ty Omar ?
- Ja poproszę Colę.
- Oks to idźcie do ogrodu. Ja zaraz dojdę. - nic nie odpowiedzieli tylko od razu ruszyli. Ja poszłam do kuchni. Z lodówki wyciągnęłam puszkę Coli. Do dzbanka z wodą wrzuciłam już wcześniej pokrojone cytryny. Postawiłam wszystko na tacy i poszłam na dwór z przygotowanym piciem. Porozstawiałam wszystko na stole i poszłam usiąść z powrotem koło Oscara.
- Co was tu sprowadza chłopacy ? - przerwałam ciszę.
- Chcieliśmy cię odwiedzić. Nie można ? - powiedział Omar.
- Można, można. - zaśmiałam się.
- Ej mam ochotę na deser lodowy. - powiedział OG.
- Ja jakoś też xd - odparłam po czym dodałam - To idę zrobić. - dobrze nie zdążyłam wejść do domu a poczułam jak ktoś mnie oblewa wodą. To był OG !!
- Żartowałem !!! To był tylko pretekst, żebyś wstała xd. - odparł po czym znowu mnie oblał.
- Chcesz wojny ?! - chwyciłam wąż ogrodowy i odkręciłam korek na maxa. Wtedy nasza wojna zaczęła się na dobre. Przez przypadek oberwał Oscar. Ups jest źle. Myślałam, że zabierze mi wąż i mnie obleje, ale on poszedł do domu. :o! A po chwili wrócił z drugim wężem. 'To już po mnie' pomyślałam. Ale skąd on wiedział, że ja mam drugi wąż ?! Dobra mniejsza. Potem przyłączył się Omar. Bawiliśmy się jak małe dzieci. Zaczęło pomału mi się robić zimno. Co z tego, że na dworze jest z 40 stopni, ale my oblewaliśmy się lodowatą wodą. Poddałam się walkowerem.
- Dobra chłopacy !! Ja mam dosyć !! - rzuciłam wąż na ziemie i poszłam zakręcić wodę.
- Oj skarbie. Jesteś cała mokra. - przytulił się do mnie Oscar.
- Dziwne, żeby nie. -,- - pocałował mnie, ale to był błąd, bo Omar i OG wzięli węże i oblali nas po raz kolejny wodą -,- UGH !!
- DOBRA KONIEC !!! - krzyknęłam. - Idę się przebrać. - powiedziałam. Weszłam do łazienki i ściągnęłam z siebie mokre ciuchy. Otworzyłam szafę i założyłam zwykłą sukienkę. Buty też niestety były mokre, wiec wzięłam inne, ale tym razem zwykłe balerinki. Zeszłam z powrotem do chłopaków.
- Kochanie my już będziemy się zbierać. Musimy jeszcze wejść do studia, bo Kat coś chciała. - powiedział Osci.
- Okej. - odprowadziłam ich do drzwi i pożegnałam się z każdym buziakiem w policzek.
*Julie*
Jest już coś ok godz: 13. Siedziałam na kanapie z kawałkiem placka czekoladowego i oglądałam powtórkę meczu Barca - Real. Pierwsza bramkę strzelił Mathieu . Niestety w 31' Ronaldo wyrównał -,-. ale w drugiej połowie Suárez strzelił 2 bramkę i takim o to sposobem wygraliśmy *,*!!!!!!!! Cieszyłam się jak małe dziecko. Spisali się *.*. Włączyłam sobie 4fun tv i zaczęłam tańczyć do piosenki Maroon 5 Sugar ♥
- Oh baby Cause I really don't care where you are I just wanna be there where you are ! - śpiewałam
- Oh baby Cause I really don't care where you are I just wanna be there where you are ! - śpiewałam
- Dobrze się czujesz ? - powiedziała Abby, która właśnie weszła do domu.
- Barca wygrała ! ♥ - krzyknęłam, jak dobrze, że nie było rodziców w domu xd
- Hahah no 2 dni temu z Realem.
- A ja dzisiaj oglądałam powtórkę xd
- Widzę właśnie. - rozległ się dzwonek. Podeszłam, chwyciłam za klamkę i pewnie otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazał się mój chłopak *.*
- Hej śliczna :* - podszedł i mnie pocałował
- No cześć ! - przytuliłam się do niego .
- Siema! - przywitał się z Abby
- Hej, hej. Właśnie ! Zapomniałam! Musze iść do sklepu...
- Po co ? - zapytałam
- Jeszcze nie wiem, ale czuję, że muszę tam iść . To pa ! Bawcie się dobrze.- powiedziała i opuściła mój dom.
- Hahah, pa! - odpowiedziałam, po czym dodałam - To było dziwne.
- Trochę.. - przybliżył się do mnie i zaczął całować - Robisz coś dzisiaj ?
- Nie, cały dzień w domu. - lekko się uśmiechnęłam
- Ok, to dzisiaj cały dzień spędzimy razem. - uśmiechnął się - Szykuj się, idziemy nad zalew popływać.
- Super. To idę się przebrać w strój. - pocałowałam go w policzek i poszłam na górę.
*******
- Już jestem ! Możemy iść. - oznajmiłam. Felix się uśmiechnął, chwycił moją rękę i wyszliśmy z domu. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Najpierw weszliśmy do naszego domku na drzewie. Felix wszedł pierwszy a ja zaraz za nim. Obydwoje spojrzeliśmy się na łóżko, w którym dużo się wydarzyło. Fel momentalnie się uśmiechnął.
- Co się tak szczerzysz ? - zapytałam
- Mam dobre wspomnienia z tym łóżkiem.
- Hahaha. To co idziemy pływać ? - zmieniłam temat
- Pewnie. - zeszliśmy na dół i stanęliśmy przed wodą
- To co z rozbiegu ? - zapytał
- Żartujesz ? Nie ma mowy !
- Zaraz zobaczymy. - wziął mnie na ręce
- Nie ! Nie ! - próbowałam się wyrwać, ale nie zdążyłam. Felix razem ze mną wbiegł do wody. Ale była zimna !
- Ugh ! Zimno !
- Nie marudź. - powiedział a ja ochlapałam go wodą
- O ty ! - oddał mi i tak właśnie zaczęła się nasza wojna.
- Ok już mi starczy xd - uśmiechnęłam się i przytuliłam
- Idziemy do domku ?
- Mhmm. - wyszliśmy z wody , było mi strasznie zimno. Cała się trzęsłam. Weszliśmy do środka i owinęliśmy się ręcznikami. Opadłam lekko na łóżko, a Fel razem ze mną. Leżeliśmy sobie i po prostu się śmialiśmy, nie wiem z czego xd. Gdy już całkiem wyschliśmy, postanowiliśmy wracać . Doszliśmy pod mój dom, kiedy chciałam się już żegnać Fel powiedział.
- To nie koniec skarbie! Jest dopiero 15, mieliśmy spędzić razem CAŁY dzień. - powiedział.
- Jutro się spotkamy, muszę jeszcze posprzątać w pokoju. - Sandi lekko się skrzywił.
- Eee tam.. Posprzątasz jutro. Teraz idziemy coś zjeść, bo umieram z głodu.. - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy na miasto.
- Fel czy my idziemy do... - nie dał mi dokończyć
- Panda Express !!! ♥ - krzyknął a raczej psiknął jak małe dziecko
- Jej ! - krzyknęłam mniej entuzjastycznie. Szczerze ? NIENAWIDZĘ tam jeść ! Ale Fel o tym nie wie.. i się nie dowie! Usiedliśmy w kącie, tak, żeby nas nikt nie widział, bo dużo fanek się tutaj kręci. Jedyne co było normalne w tej karcie to panierowane krewetki. Postanowiłam, że je wezmę, bo nic innego mi nie zostało.. Fel wziął kurczaka z sezamem i miodem czyli jego i Oscara ulubione danie Fuuuu.. Na samą myśl miałam odruch wymiotny.. Po paru minutach kelner przyniósł nam nasze dania. O dziwo było naprawdę dobre. Posiedzieliśmy jeszcze trochę. Nie wiem czemu, ale Fel unikał tematu jakiegokolwiek wyjazdu. Około 17 wyszliśmy z Panda Express. Postanowiliśmy, że pójdziemy się przejść.
- Felix mogę cię o coś zapytać ?
- Wal śmiało :)
- Ile miałeś przede mną dziewczyn ?
- Ojojoj !!! XD Wiesz jestem taki przystojny, że każda mnie chciała, ale ja je tylko przeruchałem i mówiłem, że nie są w moim typie. - na jego słowa wybuchłam śmiechem
- Z czego się śmiejesz ? - zapytał "oburzony"
- Z ciebie skarbie, z ciebie xd - powiedziałam wycierając policzki od łez
- To nie fair !! - puścił moją rękę i szedł sam wielce ''obrażony"
- Oj misiuu nie obrażaj się ! Wierze ci.- przytuliłam się do niego od tyłu.
- Pff jasne..
- Wracamy do domu już ? - zapytałam.
- Dobrze - pocałował mnie namiętnie. Znowu chwycił moją rękę i ruszyliśmy w stronę mojego domu śmiejąc się i wygłupiając. Po dotarciu jak zawsze ciężko jest nam się rozstawać. :/ Bardzo mocno przytuliłam się do chłopaka. Poczułam jak Fel odsuwa się ode mnie.
- Fel coś się stało ? - widziałam w jego oczach łzy, bynajmniej tak mi się wydawało...
- Nie nie, ale chciałem ci powiedzieć, że bez znaczenia na to co się stanie, pamiętaj ja zawsze, ale to zawsze będę cię kochał. Pamiętaj to proszę.... - po tych słowach mnie bardzo namiętnie pocałował. Nie wiem o co chodzi.. Co się wgl dzieje..
- Dobrze będę pamiętać.. - spojrzałam mu prosto w oczy.
- Kocham cię pamiętaj. - pocałował mnie i odszedł. Tak po prostu. Stałam tak jeszcze przez 5 min nie dowierzając, co się wgl stało. Wreszcie się ocknęłam i weszłam do domu. Ściągnęłam buty w domu była mama, która krzątała się po kuchni.
- Część mamuś. - przywitałam się z nią.
- Hej skarbie. Posprzątaj w pokoju.
- Bardzo miłe przywitanie mamo ! - oby dwie się zaśmiałyśmy. - Dobrze już idę. - dodałam.
Weszłam do mojej "świątyni". Serio musiałabym tam posprzątać. Założyłam jakieś dresy i bluzę Fela. Zaczęłam najpierw od szaf. Powywalałam z niej wszystkie ciuchy. Posegregowałam je i z powrotem włożyłam do szafy. Brudne ciuchy wrzuciłam do kosza na pranie. Następnie zajęłam się biurkiem, a na samym końcu łóżkiem. Z wierzchu pościeliłam tylko i założyłam koc. Potem zajrzałam po łóżko. Tam było masakrycznie. Pełno papierków po Kinder Maxi i nie tylko. xd Wyciągając wszystko natknęłam się na lis zaadresowany do mnie. Dziwne nie przypominam sobie, żebym odpierała coś od listonosza. Otworzyłam go. To było od Felix'a. Zabrakło mi słów jak go czytałam.... po moim policzku momentalnie zaczęły spływać łzy....
_________________________________________________________________________________
Eyy yo Foooer ♥♥♥ Mamy dla was przed ostatni rozdział.. Tak ! Niestety za tydzień będzie ostatni, ale postanowiłyśmy z Julką, że nie będzie drugiej części, tylko kontynuacja. Życzę miłego wieczoru ♥ No i oczywiście komentujcie !! ♥ :* ~ Jagoda
- To nie koniec skarbie! Jest dopiero 15, mieliśmy spędzić razem CAŁY dzień. - powiedział.
- Jutro się spotkamy, muszę jeszcze posprzątać w pokoju. - Sandi lekko się skrzywił.
- Eee tam.. Posprzątasz jutro. Teraz idziemy coś zjeść, bo umieram z głodu.. - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy na miasto.
- Fel czy my idziemy do... - nie dał mi dokończyć
- Panda Express !!! ♥ - krzyknął a raczej psiknął jak małe dziecko
- Jej ! - krzyknęłam mniej entuzjastycznie. Szczerze ? NIENAWIDZĘ tam jeść ! Ale Fel o tym nie wie.. i się nie dowie! Usiedliśmy w kącie, tak, żeby nas nikt nie widział, bo dużo fanek się tutaj kręci. Jedyne co było normalne w tej karcie to panierowane krewetki. Postanowiłam, że je wezmę, bo nic innego mi nie zostało.. Fel wziął kurczaka z sezamem i miodem czyli jego i Oscara ulubione danie Fuuuu.. Na samą myśl miałam odruch wymiotny.. Po paru minutach kelner przyniósł nam nasze dania. O dziwo było naprawdę dobre. Posiedzieliśmy jeszcze trochę. Nie wiem czemu, ale Fel unikał tematu jakiegokolwiek wyjazdu. Około 17 wyszliśmy z Panda Express. Postanowiliśmy, że pójdziemy się przejść.
- Felix mogę cię o coś zapytać ?
- Wal śmiało :)
- Ile miałeś przede mną dziewczyn ?
- Ojojoj !!! XD Wiesz jestem taki przystojny, że każda mnie chciała, ale ja je tylko przeruchałem i mówiłem, że nie są w moim typie. - na jego słowa wybuchłam śmiechem
- Z czego się śmiejesz ? - zapytał "oburzony"
- Z ciebie skarbie, z ciebie xd - powiedziałam wycierając policzki od łez
- To nie fair !! - puścił moją rękę i szedł sam wielce ''obrażony"
- Oj misiuu nie obrażaj się ! Wierze ci.- przytuliłam się do niego od tyłu.
- Pff jasne..
- Wracamy do domu już ? - zapytałam.
- Dobrze - pocałował mnie namiętnie. Znowu chwycił moją rękę i ruszyliśmy w stronę mojego domu śmiejąc się i wygłupiając. Po dotarciu jak zawsze ciężko jest nam się rozstawać. :/ Bardzo mocno przytuliłam się do chłopaka. Poczułam jak Fel odsuwa się ode mnie.
- Fel coś się stało ? - widziałam w jego oczach łzy, bynajmniej tak mi się wydawało...
- Nie nie, ale chciałem ci powiedzieć, że bez znaczenia na to co się stanie, pamiętaj ja zawsze, ale to zawsze będę cię kochał. Pamiętaj to proszę.... - po tych słowach mnie bardzo namiętnie pocałował. Nie wiem o co chodzi.. Co się wgl dzieje..
- Dobrze będę pamiętać.. - spojrzałam mu prosto w oczy.
- Kocham cię pamiętaj. - pocałował mnie i odszedł. Tak po prostu. Stałam tak jeszcze przez 5 min nie dowierzając, co się wgl stało. Wreszcie się ocknęłam i weszłam do domu. Ściągnęłam buty w domu była mama, która krzątała się po kuchni.
- Część mamuś. - przywitałam się z nią.
- Hej skarbie. Posprzątaj w pokoju.
- Bardzo miłe przywitanie mamo ! - oby dwie się zaśmiałyśmy. - Dobrze już idę. - dodałam.
Weszłam do mojej "świątyni". Serio musiałabym tam posprzątać. Założyłam jakieś dresy i bluzę Fela. Zaczęłam najpierw od szaf. Powywalałam z niej wszystkie ciuchy. Posegregowałam je i z powrotem włożyłam do szafy. Brudne ciuchy wrzuciłam do kosza na pranie. Następnie zajęłam się biurkiem, a na samym końcu łóżkiem. Z wierzchu pościeliłam tylko i założyłam koc. Potem zajrzałam po łóżko. Tam było masakrycznie. Pełno papierków po Kinder Maxi i nie tylko. xd Wyciągając wszystko natknęłam się na lis zaadresowany do mnie. Dziwne nie przypominam sobie, żebym odpierała coś od listonosza. Otworzyłam go. To było od Felix'a. Zabrakło mi słów jak go czytałam.... po moim policzku momentalnie zaczęły spływać łzy....
_________________________________________________________________________________
Eyy yo Foooer ♥♥♥ Mamy dla was przed ostatni rozdział.. Tak ! Niestety za tydzień będzie ostatni, ale postanowiłyśmy z Julką, że nie będzie drugiej części, tylko kontynuacja. Życzę miłego wieczoru ♥ No i oczywiście komentujcie !! ♥ :* ~ Jagoda
wtorek, 24 marca 2015
Rozdział 28
*Felix, godz. 15*
Obudziłem się rano. Jakie rano ?! Już 15 ! Fuck. Nieźle wczoraj zabalowaliśmy. Przewróciłem się na drugi bok w stronę Julie, która jeszcze spała. Zacząłem ją delikatnie całować. Opierając się na łokciu, patrzyłem się na nią. Postanawiałem, że zrobię jej zdjęcie. Sięgnąłem po Iphon'a i akurat jak już włączyłem aparat to Julie się obudziła.
- Musisz mnie fotografować z rana ?- zapytała zaspana.
- Tak słodko wyglądałaś.
- A ty za to nie.
- O ty ! - zacząłem ją łaskotać
- Przestań ! Przestań ! - zwijała się
- Będziesz już grzeczna ?
- Tak, tak tylko przestań ! - nie mogła wyrobić ze śmiechu.
- Obiecujesz ? - zadałem kolejne pytanie
- Tak tak tak !!
- Haha. Ok. - pocałowałem ją.
- Dobra Sandi ty tu na mnie zaczekaj ja idę do łazienki. - wstała i wyszła. Ja za to przykryłem się cały kołdrą, że praktycznie nie było mnie widać. Po krótkiej chwili poczułem czyjeś ręce na plecach.
- Abby! Znalazłem cię ! - powiedział skacowany Oscar i położył się na mnie.
- O boże !
- Kochanie moje. - przytulił się do mnie.
- OSCAR!!! - krzyknęła Julie.
- RATUNKU!!!!!! - darłem się.
- Oscar ty dupo wołowa ! To ja Felix !!! -krzyknąłem
- Aaaaa, mój Felix ! - przytulił mnie mocniej
- Nie nie ! To jest mój Felix ! - odezwała się Julie.
- Oscar!Oscar ! Gdzie ty jesteś do cholery !! - Było słychać Abby, która po chwili weszła do pokoju.
- Enestad ! Ale już do swojego łóżka !! - krzyknęła na niego
- Błagam nie tak głośno....- powiedział Osci i podniósł z łóżka swoje cztery litery.
- Już nigdy nie pozwolę ci się tak upić !- znowu krzyknęła po czym oby dwoje wyszli z pokoju, a ja z Julie zaczęliśmy się śmiać. Położyliśmy się z powrotem na łóżku i przykryliśmy kołdrą. Objąłem swoją dziewczynę delikatnie w pasie, a ona się wtuliła.
- Kocham cię, wiesz ?- powiedziałem i pocałowałem ją
- Będziemy już razem przez cały czas ? - zapytała
- Zawsze. Nigdy cię nie opuszczę.- przytuliłem ją.
- Co tak myślisz ? - uśmiechnęła się
- Myślę, że jestem głodny. - odwzajemniłem jej uśmiech
- To zejdę na dół i zrobię nam coś na śniadanie o 15 godzinie xd - powiedziała i wstała
- Nie, ja pójdę, a ty leż sobie. - pocałowałem ją i wyszedłem.
- Musisz mnie fotografować z rana ?- zapytała zaspana.
- Tak słodko wyglądałaś.
- A ty za to nie.
- O ty ! - zacząłem ją łaskotać
- Przestań ! Przestań ! - zwijała się
- Będziesz już grzeczna ?
- Tak, tak tylko przestań ! - nie mogła wyrobić ze śmiechu.
- Obiecujesz ? - zadałem kolejne pytanie
- Tak tak tak !!
- Haha. Ok. - pocałowałem ją.
- Dobra Sandi ty tu na mnie zaczekaj ja idę do łazienki. - wstała i wyszła. Ja za to przykryłem się cały kołdrą, że praktycznie nie było mnie widać. Po krótkiej chwili poczułem czyjeś ręce na plecach.
- Abby! Znalazłem cię ! - powiedział skacowany Oscar i położył się na mnie.
- O boże !
- Kochanie moje. - przytulił się do mnie.
- OSCAR!!! - krzyknęła Julie.
- RATUNKU!!!!!! - darłem się.
- Oscar ty dupo wołowa ! To ja Felix !!! -krzyknąłem
- Aaaaa, mój Felix ! - przytulił mnie mocniej
- Nie nie ! To jest mój Felix ! - odezwała się Julie.
- Oscar!Oscar ! Gdzie ty jesteś do cholery !! - Było słychać Abby, która po chwili weszła do pokoju.
- Enestad ! Ale już do swojego łóżka !! - krzyknęła na niego
- Błagam nie tak głośno....- powiedział Osci i podniósł z łóżka swoje cztery litery.
- Już nigdy nie pozwolę ci się tak upić !- znowu krzyknęła po czym oby dwoje wyszli z pokoju, a ja z Julie zaczęliśmy się śmiać. Położyliśmy się z powrotem na łóżku i przykryliśmy kołdrą. Objąłem swoją dziewczynę delikatnie w pasie, a ona się wtuliła.
- Kocham cię, wiesz ?- powiedziałem i pocałowałem ją
- Będziemy już razem przez cały czas ? - zapytała
- Zawsze. Nigdy cię nie opuszczę.- przytuliłem ją.
- Co tak myślisz ? - uśmiechnęła się
- Myślę, że jestem głodny. - odwzajemniłem jej uśmiech
- To zejdę na dół i zrobię nam coś na śniadanie o 15 godzinie xd - powiedziała i wstała
- Nie, ja pójdę, a ty leż sobie. - pocałowałem ją i wyszedłem.
*Julie *
Felix jest taki kochany, zrobił świetne śniadanie do łóżka. Nie jestem pewna czy do końca zrobił je sam. xd Po zjedzeniu i ogarnięciu się razem z Felem wróciliśmy do mojego domu. Rodziców jak zawsze nie było. Poszliśmy do mojego pokoju i usiedliśmy razem na łóżku.
- To.. co teraz robimy ? - przerwałam cisze
- Co tylko chcesz. - przytulił się do mnie i wtedy zadzwonił jego telefon.
Halo ? .... Po co ? .... Muszę ?.... Dobrze, zaraz będę.... No hej..
- Kto to ? - zapytałam
- Kat. Chce porozmawiać ze mną i chłopakami.
- Rozumiem. Spotkamy się jeszcze dzisiaj ?
- Pewnie. - pocałował mnie i wyszedł. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Postanowiłam pójść sobie na siłownie. Dawno, ale to dawno nie ćwiczyłam. Spakowałam do torby ciuchy do ćwiczeń, buty i wyszłam. Daleko nie miałam, więc stwierdziłam, że pójdę pieszo. Włożyłam słuchawki do uszu i ruszyłam. Po niecałych 20 min doszłam na miejsce. Kupiłam bilet na godzinę i kierowałam się w stronę szatni. Przebrałam się i poszłam ćwiczyć. Zdecydowałam, że tą całą godzinę przeznaczę na bieżnie. Po skończonym "treningu" poszłam znowu do szatni tam wzięłam szybki orzeźwiający prysznic. Wychodząc z siłowni stwierdziłam, że wstąpię na chwile do Felix'a. Może jest nie po drodze, ale co mi tam. W końcu mieliśmy się jeszcze dzisiaj spotkać. Zrobię mu niespodziankę. Jego mamy w domu nie było a drzwi były otwarte. Więc weszłam nie dzwoniąc . Kiedy byłam na schodach dostałam sms'a . Był to Felix. Ten to ma wyczucie czasu.
'Hey Baby wpadnij do mnie za chwile mam dla ciebie niespodziankę :*!'
- Ja dla ciebie też. - powiedziałam wchodząc do jego pokoju.
- Ahh czytam ci w myślach. - zaśmiał się.
- Dobra gadaj jaka to niespodzianka.
- . Widzę, że byłaś na siłowni. Przebierz się. - powiedział.
- Ale po co ?- zapytałam
- Idziemy na boisko pograć sobie.
- Zawsze na koszu gramy w normalnych ciuchach, a po za tym zmęczona jestem..
- A kto powiedział, że idziemy na kosza ?!
- Zawsze tam chodzimy.
- Tym razem nie. Teraz idziemy sobie pograć w piłkę nożną.
- No ale czemu nie pójdziesz z chłopakami ?
- Bo im się nie chce.
- No, ok to możemy iść. - powiedziałam radośnie
- Ciesze się, że ty się cieszysz. A teraz rusz swoją piękną dupcie i idź się przebierz. - nic mu nie odpowiedziałam tylko poszłam z torbą do łazienki. Założyłam ciuch z siłowni i buty do ćwiczeń. Gotowa opuściłam pomieszczenie. Felix czekał już na mnie na dole, z piłką w ręce.
- Już jestem, możemy iść. - chwyciłam go za wolną rękę. Wyszliśmy z domu i szliśmy na orlik. Akurat nikogo nie było, więc mieliśmy całe boisko dla siebie.
- Dawno nie graliśmy razem. - stwierdził
- Rzeczywiście, powinniśmy częściej tu przychodzić.- na moje słowa Fel zrobił dziwną minę. Nie wiem dlaczego.
- Ok, zaczynaj. - kopnął mi piłkę. Graliśmy 1:1 więc wystarczyło , że minę go i strzelę do bramki. Więc, próbowałam, ale jak ominąć tak dobrego chłopaka ? Ugh... Wkurwiało mnie to bo za każdym razem z łatwością odbierał mi piłkę.
- Kochanie, masz dobry plan, gorzej z wykonaniem. - śmiał się
- Zamknij się ! Nie widzisz , że próbuję się skupić !! - nie wytrzymałam
- Przepraszam.. przepraszam - odpowiedział cichym głosem. Julie skup się !! Posłałam piłę między jego nogi ominęłam go i strzeliłam do bramki.
- Yeahh !!!!! Buuu ya !! - krzyknęłam uradowana
- Ej! Kto cię tego nauczył ?
- Nikt xd - rzuciłam się na niego - A tak wgl to z twoją nogą wszystko jest w porządku, czemu nie grasz już w drużynie ?
- Już dawno rozmawiałem z trenerem i powiedziałem, że odchodzę.
- No ale czemu ?
- Bo mnie miałem czasu dla was,dla ciebie i reszty paczki.
- Przesadzisz. To co gramy dalej ?
- Już nie mam siły... - stwierdził
- Ok, to wracajmy. - wzięliśmy swoje, rzeczy i powolnym krokiem wróciliśmy do domu.
_________________________________________________________________________________
Hey hey ! Przepraszamy, że rozdział tym razem jest krótki, ale nie miałyśmy zbytnio czasu na pisanie. Szkoła.. Komentujcie, jak zawsze ♥♥
6 komentarz = następny rozdział ♥
- To.. co teraz robimy ? - przerwałam cisze
- Co tylko chcesz. - przytulił się do mnie i wtedy zadzwonił jego telefon.
Halo ? .... Po co ? .... Muszę ?.... Dobrze, zaraz będę.... No hej..
- Kto to ? - zapytałam
- Kat. Chce porozmawiać ze mną i chłopakami.
- Rozumiem. Spotkamy się jeszcze dzisiaj ?
- Pewnie. - pocałował mnie i wyszedł. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Postanowiłam pójść sobie na siłownie. Dawno, ale to dawno nie ćwiczyłam. Spakowałam do torby ciuchy do ćwiczeń, buty i wyszłam. Daleko nie miałam, więc stwierdziłam, że pójdę pieszo. Włożyłam słuchawki do uszu i ruszyłam. Po niecałych 20 min doszłam na miejsce. Kupiłam bilet na godzinę i kierowałam się w stronę szatni. Przebrałam się i poszłam ćwiczyć. Zdecydowałam, że tą całą godzinę przeznaczę na bieżnie. Po skończonym "treningu" poszłam znowu do szatni tam wzięłam szybki orzeźwiający prysznic. Wychodząc z siłowni stwierdziłam, że wstąpię na chwile do Felix'a. Może jest nie po drodze, ale co mi tam. W końcu mieliśmy się jeszcze dzisiaj spotkać. Zrobię mu niespodziankę. Jego mamy w domu nie było a drzwi były otwarte. Więc weszłam nie dzwoniąc . Kiedy byłam na schodach dostałam sms'a . Był to Felix. Ten to ma wyczucie czasu.
'Hey Baby wpadnij do mnie za chwile mam dla ciebie niespodziankę :*!'
- Ja dla ciebie też. - powiedziałam wchodząc do jego pokoju.
- Ahh czytam ci w myślach. - zaśmiał się.
- Dobra gadaj jaka to niespodzianka.
- . Widzę, że byłaś na siłowni. Przebierz się. - powiedział.
- Ale po co ?- zapytałam
- Idziemy na boisko pograć sobie.
- Zawsze na koszu gramy w normalnych ciuchach, a po za tym zmęczona jestem..
- A kto powiedział, że idziemy na kosza ?!
- Zawsze tam chodzimy.
- Tym razem nie. Teraz idziemy sobie pograć w piłkę nożną.
- No ale czemu nie pójdziesz z chłopakami ?
- Bo im się nie chce.
- No, ok to możemy iść. - powiedziałam radośnie
- Ciesze się, że ty się cieszysz. A teraz rusz swoją piękną dupcie i idź się przebierz. - nic mu nie odpowiedziałam tylko poszłam z torbą do łazienki. Założyłam ciuch z siłowni i buty do ćwiczeń. Gotowa opuściłam pomieszczenie. Felix czekał już na mnie na dole, z piłką w ręce.
- Już jestem, możemy iść. - chwyciłam go za wolną rękę. Wyszliśmy z domu i szliśmy na orlik. Akurat nikogo nie było, więc mieliśmy całe boisko dla siebie.
- Dawno nie graliśmy razem. - stwierdził
- Rzeczywiście, powinniśmy częściej tu przychodzić.- na moje słowa Fel zrobił dziwną minę. Nie wiem dlaczego.
- Ok, zaczynaj. - kopnął mi piłkę. Graliśmy 1:1 więc wystarczyło , że minę go i strzelę do bramki. Więc, próbowałam, ale jak ominąć tak dobrego chłopaka ? Ugh... Wkurwiało mnie to bo za każdym razem z łatwością odbierał mi piłkę.
- Kochanie, masz dobry plan, gorzej z wykonaniem. - śmiał się
- Zamknij się ! Nie widzisz , że próbuję się skupić !! - nie wytrzymałam
- Przepraszam.. przepraszam - odpowiedział cichym głosem. Julie skup się !! Posłałam piłę między jego nogi ominęłam go i strzeliłam do bramki.
- Yeahh !!!!! Buuu ya !! - krzyknęłam uradowana
- Ej! Kto cię tego nauczył ?
- Nikt xd - rzuciłam się na niego - A tak wgl to z twoją nogą wszystko jest w porządku, czemu nie grasz już w drużynie ?
- Już dawno rozmawiałem z trenerem i powiedziałem, że odchodzę.
- No ale czemu ?
- Bo mnie miałem czasu dla was,dla ciebie i reszty paczki.
- Przesadzisz. To co gramy dalej ?
- Już nie mam siły... - stwierdził
- Ok, to wracajmy. - wzięliśmy swoje, rzeczy i powolnym krokiem wróciliśmy do domu.
_________________________________________________________________________________
Hey hey ! Przepraszamy, że rozdział tym razem jest krótki, ale nie miałyśmy zbytnio czasu na pisanie. Szkoła.. Komentujcie, jak zawsze ♥♥
6 komentarz = następny rozdział ♥
środa, 18 marca 2015
Rozdział 27
* Julie*
Obudziłam się o 10. Czułam się znacznie lepiej niż wczoraj. Wstałam z łózka. Zrobiło mi się zimno. Miałam na sobie króciutkie spodenki i koszulkę na na ramkach. Ubrałam bluzę Fela… Nie wiem czemu, ale mogłabym jej nigdy z siebie nie zdejmować. Ten wczorajszy jego pocałunek dał mi wiele do myślenia. Może on chce być ze mną. Nie ! Przecież powiedział, że mam się odwalić, sama już nie wiem co mam myśleć. Zeszłam do kuchni. Wołałam rodziców. Nikogo nie było w domu. PARTY!!! Krzyknęłam a potem zaczęłam się sama z siebie śmiać. Pewnie są w pracy. Puściłam głośno muzykę, akurat leciała piosenka Ballin The Fooo. Bardzo ją lubię. Zaczęłam przygotowywać sobie śniadanie cicho nucąc. Na gotowe gofry nałożyłam bitą śmietanę i borówki. Mniamm ! Byłam w połowie jedzenia mojego posiłku, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.
Graliśmy przez cały czas, całowałam się chyba z każdym prócz Felixa. Teraz była moja kolej kręcenia. Po porostu czułam że to się wydarzy teraz. I co ? Wypadło na Fela. OMG... Spojrzeliśmy się na siebie. po czym Fel się przysunął do mnie i powiedział :
- Strasznie mi tego brakowało - nic nie odpowiedziałam tylko zatopiłam się w jego ustach. Kiedy my się całowaliśmy Omar przechwycił butelkę i zakręcił wypadło na ALIS! Oni akurat zaczęli się całować a my skończyliśmy. Omar wbił się w Alis jakby miał ją połknąć XD Minęło chyba już z dwie minuty a oni nadal się całowali!
- Ey chodźcie wyjdziemy nie będziemy im przeszkadzać, bo tu może dojść do czegoś innego. - powiedziałam cicho. Wszyscy wstali i jakby nigdy nic się nie stało. Wyszliśmy na dwór się trochę przewietrzyć. Stała koło Fela. Poczułam jak jego ręka wędruje na moje ramię. Wtuliłam się w niego. Strasznie za nim tęskniłam.
- Przepraszam Julie.. - szepnął mi do ucha.
- Już ciii.. Nic się nie stało. Zapomnijmy o tym po prostu. - powiedziałam odchylając się od niego. Patrzyłam mu się głęboko w oczy. Znowu się do mnie przybliżył i namiętnie pocałował.
*Julie, na kanapie w czasie imprezy *
Siedzieliśmy razem z Felem na kanapie, reszta tańczyła. Moja głowa spoczywała na jego ramieniu.
- Pójdziesz ze mną na górę? - zapytał Sandi
- A po co ? - uśmiechnęłam się lekko. Felix przygryzł swoja wargę i zrozumiałam o co mu chodzi.
- Fel, jest impreza urodzinowa Og i Oscara, a ty chcesz iść ze mną na ''góre'' ?
- Tak xd Chce ściągnąć z ciebie tą śliczną sukienkę . Awwww. ! ♥
- Zatrzymaj swoje zboczone myśli dla siebie.
- Hahah ok :* To co idziemy ?
- Pfff kto by z tobą chciał !- poczochrałam go po włosach
- Każda laska w LA, chciałabym mieć to co ty :*
- Hahah tak sobie wmawiaj xd
- No powiedz, że nie ! Jak bym mógł to bym chodził ze sobą xd Jestem taki śliczny ! Ahhh.
- No bez przesady jest mnóstwo chłopaków lepszych od ciebie ! - dogryzałam mu
- Hahah ! No kto jest lepszy ?
- Oscar ! xd -Zaczęłam się tak głośno śmiać, że o mało się nie udusiłam.
- O mnie mowa ? - zapytał pijany już Osci
- Tak :) Jak zawsze.
- Ah ah jak miło !- okręcił się wokół własnej osi, prawie się przewalił. Zauważyłam, że Fel włożył mu coś do tylnej kieszczeni od spodni.
- Co robisz ?
- Ciii zaraz zobaczysz xd - uśmiechnął się szeroko
Oscar zaczął robić tweerka i wtedy Abby zobaczyła, że coś wystaje z kieszczeni Oscara, wyciągnęła i okazało się, że Fel włożył mu prezerwatywę. Zrobiłam Facepalma.
- OSCAR ! Co to ma być ? - pokazała mu
- Wowowoow ! Kobieto, zwolnij trochę !!! Ja jeszcze nie jestem gotowy!
- Oscar deklu !! - walnęła go w ramie i zaczęła się śmiać, z reszta jak cała reszta, a my z Felem normalnie sikaliśmy.xd
- Kurde muszę ja odzyskać bo nie będzie na wieczór.- powiedział Fel i pobiegł do Abby
- Aha xd
- OG, gdzie my będziemy spać ? -zapytałam jubilata
- Ok, ok już ci mówię- usiadł obok mnie- Ty i twój Feliś będziecie spali na wodzie - pokazywała fale swoimi rękoma.
- Na jakiej wodzie ?!
- No na normalniej !
Obudziłam się o 10. Czułam się znacznie lepiej niż wczoraj. Wstałam z łózka. Zrobiło mi się zimno. Miałam na sobie króciutkie spodenki i koszulkę na na ramkach. Ubrałam bluzę Fela… Nie wiem czemu, ale mogłabym jej nigdy z siebie nie zdejmować. Ten wczorajszy jego pocałunek dał mi wiele do myślenia. Może on chce być ze mną. Nie ! Przecież powiedział, że mam się odwalić, sama już nie wiem co mam myśleć. Zeszłam do kuchni. Wołałam rodziców. Nikogo nie było w domu. PARTY!!! Krzyknęłam a potem zaczęłam się sama z siebie śmiać. Pewnie są w pracy. Puściłam głośno muzykę, akurat leciała piosenka Ballin The Fooo. Bardzo ją lubię. Zaczęłam przygotowywać sobie śniadanie cicho nucąc. Na gotowe gofry nałożyłam bitą śmietanę i borówki. Mniamm ! Byłam w połowie jedzenia mojego posiłku, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.
- OTWARTE!!! - krzyknęłam, ponieważ nie chciało mi się wstawać. Do mojego domu weszła cała 4 chłopaków.
- Aaaa ! Kocham gofry !! Daj gryzka! - podbiegł do mnie Oscar.
- Też się cieszę, że cię widze xD - Wziął mojego gofra i wpieprzył całego.
- Ejjj! To było moje śniadanie. !
- No właśnie. BYŁO xD Hahahah - wstałam od stołu i przywitam się z Og i Omarem i .…. ta niezręczna sytuacja. Na szczęście zadzwonił mój telefon, wiec szybko po niego pobiegłam.
-Halo ?
- Julie, chłopacy chcą ci zrobić nalot na chatę, więc uważaj - to była Abby
-Trochę się spóźniłaś xd już są.
-Ahah xd to papa
-Ab ! - rozłączyła się, a miałam się spytać po co przyszli.
Wróciłam do jadalni w której był tylko Omar i Osci. I co zobaczyłam ?. Oscar + Bita śmietana w aerozolu.
To nie mogło się dobrze skończyć. Za chwile cała jadalnia była ubrudzona przez tego dekla.
- Oscar !! Świntuchu ty !
- Yy sory ! Zaraz to posprzątam .
- No raczej ! Chodź Omar zagramy sobie w Fife. - pociągnęłam go za rękę.
W salonie siedział już Og z Felixem. Włączyłam Xboxa i razem z Omarem zaczęliśmy grać . Wygrywałam 3:0 Hahhaha sama w to nie wierze! Przypomniało mi się, że dzisiaj są przecież 18 urodziny OG i że będzie impreza u niego . Momentalnie spauzowałam grę i przytuliłam się do niego.
- Sto lat !! Dużo zdrówka kochany ! - pocałowałam go w policzek
- Jejku dzięki ! Dzisiaj impreza u mnie .
- Tak wiem ! Ktoś będzie oprócz nas ?
- Jeszcze moja kuzynka.
- Super ! Idę się ubrać. - w końcu siedzę w piżamie i bluzie xd
- Poczekaj ! Pójdę z tobą ! - powiedział Felix
- Ale ja chce się ubrać ! - powtórzyłam
- No dobra, dobra idź. - no i poszliśmy razem do pokoju
Fel usiadł na moim nie pościelonym jeszcze łóżku i przyglądał się uważnie jak szykuje sobie cuchy .
- Musisz się tak gapić ? - zapytałam zirytowana
- Słodko wyglądasz w mojej bluzie. - stwierdził
Nic mu nie odpowiedziałam, ale nawet lekko się uśmiechnęłam i chyba zarumieniłam .
- Julie ile to jeszcze potrwa ?
- Przecież możesz iść na dół, zaraz wrócę tylko się ubiorę.
- Nie nie chodziło o to, tylko o nas .
- Aaaa. Sam chciałeś… - przerwał mi
- Nie ! Ja nie chciałem tego powiedzieć i bardzo żałuje, że tak zrobiłem. Kocham cie i chce być z tobą!
- Ty sam nie wiesz czego chcesz.
*Felix*
Julie poszła do łazienki a ja zszedłem na dół to chłopaków. Grali w Fife, więc przyłączyłem się do nich. Po nie całych 15 min. grania zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć, ponieważ Julie jeszcze nie zeszła na dół. Martwiłem się o nią, bo miała iść się tylko ubrać. Co ona ubiera gacie przez 15 min ?! Otworzyłem drzwi. Stała tam Abby. Wpuściłem ją do środka i od razu poszedłem na górę. Drzwi od łazienki były lekko uchylone Julie akurat nakładała tusz do rzęs. Ulżyło mi. Wszedłem po cichu, więc mnie nie zauważyła. Oparłem się o futrynę i przyglądałem się jej. Strasznie za nią tęsknie. Czemu ona nie chce mi wybaczyć ?! Z dołu było słychać chłopaków jak się cieszą, bo wygrali. xd Zaśmiałem się. Wtedy Julie się odwróciła.
- Eeem Fel ?
- Yy... y.. chciałem cię poinformować, iż przyszła twoja przyjaciółka Abby i wzywa cię na dół. - uśmiechnąłem się.
- Aaaa ! Kocham gofry !! Daj gryzka! - podbiegł do mnie Oscar.
- Też się cieszę, że cię widze xD - Wziął mojego gofra i wpieprzył całego.
- Ejjj! To było moje śniadanie. !
- No właśnie. BYŁO xD Hahahah - wstałam od stołu i przywitam się z Og i Omarem i .…. ta niezręczna sytuacja. Na szczęście zadzwonił mój telefon, wiec szybko po niego pobiegłam.
-Halo ?
- Julie, chłopacy chcą ci zrobić nalot na chatę, więc uważaj - to była Abby
-Trochę się spóźniłaś xd już są.
-Ahah xd to papa
-Ab ! - rozłączyła się, a miałam się spytać po co przyszli.
Wróciłam do jadalni w której był tylko Omar i Osci. I co zobaczyłam ?. Oscar + Bita śmietana w aerozolu.
To nie mogło się dobrze skończyć. Za chwile cała jadalnia była ubrudzona przez tego dekla.
- Oscar !! Świntuchu ty !
- Yy sory ! Zaraz to posprzątam .
- No raczej ! Chodź Omar zagramy sobie w Fife. - pociągnęłam go za rękę.
W salonie siedział już Og z Felixem. Włączyłam Xboxa i razem z Omarem zaczęliśmy grać . Wygrywałam 3:0 Hahhaha sama w to nie wierze! Przypomniało mi się, że dzisiaj są przecież 18 urodziny OG i że będzie impreza u niego . Momentalnie spauzowałam grę i przytuliłam się do niego.
- Sto lat !! Dużo zdrówka kochany ! - pocałowałam go w policzek
- Jejku dzięki ! Dzisiaj impreza u mnie .
- Tak wiem ! Ktoś będzie oprócz nas ?
- Jeszcze moja kuzynka.
- Super ! Idę się ubrać. - w końcu siedzę w piżamie i bluzie xd
- Poczekaj ! Pójdę z tobą ! - powiedział Felix
- Ale ja chce się ubrać ! - powtórzyłam
- No dobra, dobra idź. - no i poszliśmy razem do pokoju
Fel usiadł na moim nie pościelonym jeszcze łóżku i przyglądał się uważnie jak szykuje sobie cuchy .
- Musisz się tak gapić ? - zapytałam zirytowana
- Słodko wyglądasz w mojej bluzie. - stwierdził
Nic mu nie odpowiedziałam, ale nawet lekko się uśmiechnęłam i chyba zarumieniłam .
- Julie ile to jeszcze potrwa ?
- Przecież możesz iść na dół, zaraz wrócę tylko się ubiorę.
- Nie nie chodziło o to, tylko o nas .
- Aaaa. Sam chciałeś… - przerwał mi
- Nie ! Ja nie chciałem tego powiedzieć i bardzo żałuje, że tak zrobiłem. Kocham cie i chce być z tobą!
- Ty sam nie wiesz czego chcesz.
*Felix*
Julie poszła do łazienki a ja zszedłem na dół to chłopaków. Grali w Fife, więc przyłączyłem się do nich. Po nie całych 15 min. grania zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć, ponieważ Julie jeszcze nie zeszła na dół. Martwiłem się o nią, bo miała iść się tylko ubrać. Co ona ubiera gacie przez 15 min ?! Otworzyłem drzwi. Stała tam Abby. Wpuściłem ją do środka i od razu poszedłem na górę. Drzwi od łazienki były lekko uchylone Julie akurat nakładała tusz do rzęs. Ulżyło mi. Wszedłem po cichu, więc mnie nie zauważyła. Oparłem się o futrynę i przyglądałem się jej. Strasznie za nią tęsknie. Czemu ona nie chce mi wybaczyć ?! Z dołu było słychać chłopaków jak się cieszą, bo wygrali. xd Zaśmiałem się. Wtedy Julie się odwróciła.
- Eeem Fel ?
- Yy... y.. chciałem cię poinformować, iż przyszła twoja przyjaciółka Abby i wzywa cię na dół. - uśmiechnąłem się.
- Okej już schodzę. - mówiła nakładając róż na policzki.
Patrzyłem jeszcze trochę na nią. Potem razem zeszliśmy na dół. Okazało się, że Abby przyszła po Julie, bo maja iść na zakupu. Chcą sobie kupić kreacje na dzisiejszą imprezę. Postanowiliśmy razem z chłopakami, że pójdziemy z nimi. "Co nam szkodzi" pomyślałem. Potem się przekonałem, że to był błąd xd Dziewczyny wchodziły do każdego możliwego sklepu z ciuchami i nie tylko. Po godzinie chodzenia Julie i Abby kupiły sukienki . !!! Jej *.* Ale kolejne dwie godziny szukaliśmy butów i biżuterii. -,- Albo to za małe buty, albo nie taka biżuteria, bo to nie pasuje.. Bla bla bla... UGH ! XD Ale co tam.. kupiłem Julie jej ulubiony perfum Rihanny. Był na przecenie. To bardzo dobrze się składa, bo nie jest zbyt tani ani dostępny. Przede mną pani kupiła przed ostatnia fiolkę. O mało co nie kłóciłem się z jedna babcią o ostatnie pudełko, ale całe szczęście na magazynie jeszcze były. Ufff xd Poszedłem do kasy, zapłaciłem i wyszedłem. Julie akurat siedziała sama. Pewnie chłopacy byli z Abby szukać ozdób na przyjecie.
- Nie poszłaś z nimi ? - zapytałem.
- Nie.. Czekałam na ciebie, żebyś się nie denerwował, że nas nie ma.
- Miło z twojej strony. - uśmiechnąłem się do niej.
- A co tam masz ? - zapytała po czym dodała - Jeśli można wiedzieć.
- To dla ciebie - mrugnąłem do niej i dałem perfum.
- Ale ..
- Nie ma żadnego ale.. Zobacz. -
otworzyła. Jej oczy się lekko zaszkliły. Czy zrobiłem coś źle ?
- Nie podoba ci się ? - zrobiłem smutna minkę .
- Felix, nie wiem co powiedzieć. Ale jak ty go.... Przecież on...
- Tak, tak wiem. Zwrotów nie przyjmuje. - nic nie odpowiedziała tylko się do mnie przytuliła. Ale tą całą sielankę przerwała nam jakaś fanka -,-
- Awww pogodziliście się ? - zapytała uradowana.
- Nie... nie my tylko... - przerwała mi reszta piszczących fanek, kiedy mnie zauważyły. Super... Pierwszy raz nie ciesze się z tego, bo Julie może chciała mi wybaczyć a tu dupa... W dali zauważyłem chłopaków, postanowieniem pozbyć się tych dziewczyn.
- Ejj patrzcie ! - wskazałem na resztę paczki, a one całą grupa pobiegły do nich.
-Dalej !! Wiejemy !! - pociągnąłem Julie za rękę i wybiegliśmy z centrum . Stanęliśmy przy wejściu.
-Udało się ! - powiedziałem a Julie się zaśmiała. Zaczęliśmy zbliżać się do siebie. Nasze usta delikatnie się dotykały gdy przerwał nam Oscar.
- What's up ! -krzyknął. Momentalnie odsunęliśmy się od siebie.
- Oscar !! Deklu !! - wyzywała go Abby
- Co znowu zrobiłem? - zapytał
- Porozmawiamy sobie później. - ja z Julie lekko się uśmiechnęliśmy. Ale nadal nie byliśmy razem.....
*Julie, 10 min do imprezy*
Siedziałam na kanapie u Oggego. Byłam sama, bo poszedł do sklepu. Nagle po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Za pewne była to reszta paczki. Krzyknęłam : 'OTWARTE!!!' do domu wparował Felix. W oby dwóch rękach trzymał siatki. Po krótkiej chwili przyszedł domownik również cały obładowany. Było widać napoje, w tym też alkohol. W końcu to 18 ! ♥. Pierwsze jego słowa to:
- Kto chce drinka ? - wszyscy się na niego spojrzeli.
- Nie szalej OG. Hahhaah nie ma jeszcze twojej kuzynki. - powiedziałam
- Spokojnie, zaraz będzie. Miałem ją odebrać, ale zdecydowała się, jechać taksówką. To co z tym drinkiem ? - ponowił pytanie
- Ja chce! Jeszcze nie piłem na legalu . hahah - zaśmiał się Oscar. Usłyszeliśmy dzwonek.
- O to zapewne ona ! - Ogge poszedł otworzyć. Po chwili przyszedł ze swoją zapewne kuzynką i jeszcze jedną dziewczyną.
- Więc to jest Alice, moja kuzynka, a to jej przyjaciółka Natalie.
- Cześć ! - przywitaliśmy się z nimi, ja podeszłam do Alis, bo chciałam ją bardzo poznać.
- Hej Julie jestem. - przytuliłam ją
- Wiem, Og opowiadał mi o tobie. - uśmiechnęła się
- Serio, o mnie ? - zdziwiłam się
- No tak, tak .
- Alis, nie mówiłaś, że przyjedziesz z koleżanką. Nie żebym narzekał xd - odezwał się do niej Molander
- To taka moja niespodzianka dla ciebie.
-Super niespodzianka Ogge, każdy by chciał mieć taką.- wtrącił się Omar - A tak wgl to Omar jestem - zwrócił się do Alis a Natalie, że tak można było powiedzieć lekko olał xd. Uśmiechnęła się tylko do niego i podała rękę.
- To co po małym drinku na początek. - powiedział zadowolony jubilat.
- To ja ci pomogę - powiedział drugi jubilat Osci po czym dodał - W końcu to nasza wspólna impreza :)
Po krótkiej chwili chłopacy wrócili z drinkami na tacy. Wyglądały naprawdę świetnie. Postarali się :)).
Włączyliśmy muzykę i ruszyliśmy na mały parkiet. Nogi strasznie zaczęły mnie boleć, już po drugim tańcu. Może dlatego, że miałam trochę wysokie buty. 'Ściągnę je, co mi tam' pomyślałam. Odłożyłam je w kąt i ruszyłam z powrotem na parkiet. Tańczyłam chyba ze wszystkimi, nawet z Felem. Było strasznie miło. Alis ściszyła muzykę i przemówiła już lekko napita, tak jak prawie każdy. Z tego co naliczyłam to każdy wypił już po trzy drinki. Ja już powiedziałam, że nie pije. Z tego co widzę dziewczyny już ledwo kończą tego trzeciego drinka. xd A chłopacy szaleją i piją dalej. Wracając do Alis :
- SŁUCHAJCIE MNIE !! - zaśmiała się xd - Mam zajebisty pomysł !! Zagrajmy w butelkę.
- Nudna jest taka zwykła butelka. - znowu wtrącił się Omar xd - Ja mam lepszy pomysł xd Zagrajmy w całowaną butelkę !!! Zasady są, takie najpierw całujemy się w policzek dwa razy, a za trzecim i kolejnym razem w usta, ALE to nie taki buziak taki o - cmoknął się w rękę xd - Tylko musi to trwać więcej niż 3 sekundy. - każdy się zgodził. :)
Usiedliśmy po turecku w kółku, dla dziewczyn było to trochę trudne, bo miałyśmy sukienki. xd Ale co tam raz się żyje xd Pierwszy zakręcił nie kto inny jak Omar xd Wypadło na.... na... na.... na mnie xd
- No chodź tu Julie, moje kochanie !! - ahh ten napity Omar xd.
- Hahahha xd - wybuchłam śmiechem. Pocałował mnie w policzek. Teraz była moja kolej. Wypadło na mnie xd Więc musiałam kręcić jeszcze raz. Tym razem było to nowo poznana Natalie. Pocałowałam ją w policzek i potem ona kręciła i tak przez parę minut jak każdy miał już po buziaku w polik. Doszliśmy wreszcie do pocałunku w usta. Ulala xd będzie się działo. Byliśmy jeszcze na tyle trzeźwi, że ustaliliśmy, że dziewczyna z dziewczyną się nie całuje, ani chłopak z chłopakiem. Pierwszy kręcił jubilat Ogge. Wypadło na.....Natalie. Ogge siedział akurat koło niej, więc lekko się do niej przybliżył i pocałował *.* Patrzyłam na zegarek całowali się 10 sekund. Awww <3 Czuje, że to będzie coś więcej niż tylko przyjaźń xd.
*******- Ja chce! Jeszcze nie piłem na legalu . hahah - zaśmiał się Oscar. Usłyszeliśmy dzwonek.
- O to zapewne ona ! - Ogge poszedł otworzyć. Po chwili przyszedł ze swoją zapewne kuzynką i jeszcze jedną dziewczyną.
- Więc to jest Alice, moja kuzynka, a to jej przyjaciółka Natalie.
- Cześć ! - przywitaliśmy się z nimi, ja podeszłam do Alis, bo chciałam ją bardzo poznać.
- Hej Julie jestem. - przytuliłam ją
- Wiem, Og opowiadał mi o tobie. - uśmiechnęła się
- Serio, o mnie ? - zdziwiłam się
- No tak, tak .
- Alis, nie mówiłaś, że przyjedziesz z koleżanką. Nie żebym narzekał xd - odezwał się do niej Molander
- To taka moja niespodzianka dla ciebie.
-Super niespodzianka Ogge, każdy by chciał mieć taką.- wtrącił się Omar - A tak wgl to Omar jestem - zwrócił się do Alis a Natalie, że tak można było powiedzieć lekko olał xd. Uśmiechnęła się tylko do niego i podała rękę.
- To co po małym drinku na początek. - powiedział zadowolony jubilat.
- To ja ci pomogę - powiedział drugi jubilat Osci po czym dodał - W końcu to nasza wspólna impreza :)
Po krótkiej chwili chłopacy wrócili z drinkami na tacy. Wyglądały naprawdę świetnie. Postarali się :)).
Włączyliśmy muzykę i ruszyliśmy na mały parkiet. Nogi strasznie zaczęły mnie boleć, już po drugim tańcu. Może dlatego, że miałam trochę wysokie buty. 'Ściągnę je, co mi tam' pomyślałam. Odłożyłam je w kąt i ruszyłam z powrotem na parkiet. Tańczyłam chyba ze wszystkimi, nawet z Felem. Było strasznie miło. Alis ściszyła muzykę i przemówiła już lekko napita, tak jak prawie każdy. Z tego co naliczyłam to każdy wypił już po trzy drinki. Ja już powiedziałam, że nie pije. Z tego co widzę dziewczyny już ledwo kończą tego trzeciego drinka. xd A chłopacy szaleją i piją dalej. Wracając do Alis :
- SŁUCHAJCIE MNIE !! - zaśmiała się xd - Mam zajebisty pomysł !! Zagrajmy w butelkę.
- Nudna jest taka zwykła butelka. - znowu wtrącił się Omar xd - Ja mam lepszy pomysł xd Zagrajmy w całowaną butelkę !!! Zasady są, takie najpierw całujemy się w policzek dwa razy, a za trzecim i kolejnym razem w usta, ALE to nie taki buziak taki o - cmoknął się w rękę xd - Tylko musi to trwać więcej niż 3 sekundy. - każdy się zgodził. :)
Usiedliśmy po turecku w kółku, dla dziewczyn było to trochę trudne, bo miałyśmy sukienki. xd Ale co tam raz się żyje xd Pierwszy zakręcił nie kto inny jak Omar xd Wypadło na.... na... na.... na mnie xd
- No chodź tu Julie, moje kochanie !! - ahh ten napity Omar xd.
- Hahahha xd - wybuchłam śmiechem. Pocałował mnie w policzek. Teraz była moja kolej. Wypadło na mnie xd Więc musiałam kręcić jeszcze raz. Tym razem było to nowo poznana Natalie. Pocałowałam ją w policzek i potem ona kręciła i tak przez parę minut jak każdy miał już po buziaku w polik. Doszliśmy wreszcie do pocałunku w usta. Ulala xd będzie się działo. Byliśmy jeszcze na tyle trzeźwi, że ustaliliśmy, że dziewczyna z dziewczyną się nie całuje, ani chłopak z chłopakiem. Pierwszy kręcił jubilat Ogge. Wypadło na.....Natalie. Ogge siedział akurat koło niej, więc lekko się do niej przybliżył i pocałował *.* Patrzyłam na zegarek całowali się 10 sekund. Awww <3 Czuje, że to będzie coś więcej niż tylko przyjaźń xd.
Graliśmy przez cały czas, całowałam się chyba z każdym prócz Felixa. Teraz była moja kolej kręcenia. Po porostu czułam że to się wydarzy teraz. I co ? Wypadło na Fela. OMG... Spojrzeliśmy się na siebie. po czym Fel się przysunął do mnie i powiedział :
- Strasznie mi tego brakowało - nic nie odpowiedziałam tylko zatopiłam się w jego ustach. Kiedy my się całowaliśmy Omar przechwycił butelkę i zakręcił wypadło na ALIS! Oni akurat zaczęli się całować a my skończyliśmy. Omar wbił się w Alis jakby miał ją połknąć XD Minęło chyba już z dwie minuty a oni nadal się całowali!
- Ey chodźcie wyjdziemy nie będziemy im przeszkadzać, bo tu może dojść do czegoś innego. - powiedziałam cicho. Wszyscy wstali i jakby nigdy nic się nie stało. Wyszliśmy na dwór się trochę przewietrzyć. Stała koło Fela. Poczułam jak jego ręka wędruje na moje ramię. Wtuliłam się w niego. Strasznie za nim tęskniłam.
- Przepraszam Julie.. - szepnął mi do ucha.
- Już ciii.. Nic się nie stało. Zapomnijmy o tym po prostu. - powiedziałam odchylając się od niego. Patrzyłam mu się głęboko w oczy. Znowu się do mnie przybliżył i namiętnie pocałował.
*Julie, na kanapie w czasie imprezy *
Siedzieliśmy razem z Felem na kanapie, reszta tańczyła. Moja głowa spoczywała na jego ramieniu.
- Pójdziesz ze mną na górę? - zapytał Sandi
- A po co ? - uśmiechnęłam się lekko. Felix przygryzł swoja wargę i zrozumiałam o co mu chodzi.
- Fel, jest impreza urodzinowa Og i Oscara, a ty chcesz iść ze mną na ''góre'' ?
- Tak xd Chce ściągnąć z ciebie tą śliczną sukienkę . Awwww. ! ♥
- Zatrzymaj swoje zboczone myśli dla siebie.
- Hahah ok :* To co idziemy ?
- Pfff kto by z tobą chciał !- poczochrałam go po włosach
- Każda laska w LA, chciałabym mieć to co ty :*
- Hahah tak sobie wmawiaj xd
- No powiedz, że nie ! Jak bym mógł to bym chodził ze sobą xd Jestem taki śliczny ! Ahhh.
- No bez przesady jest mnóstwo chłopaków lepszych od ciebie ! - dogryzałam mu
- Hahah ! No kto jest lepszy ?
- Oscar ! xd -Zaczęłam się tak głośno śmiać, że o mało się nie udusiłam.
- O mnie mowa ? - zapytał pijany już Osci
- Tak :) Jak zawsze.
- Ah ah jak miło !- okręcił się wokół własnej osi, prawie się przewalił. Zauważyłam, że Fel włożył mu coś do tylnej kieszczeni od spodni.
- Co robisz ?
- Ciii zaraz zobaczysz xd - uśmiechnął się szeroko
Oscar zaczął robić tweerka i wtedy Abby zobaczyła, że coś wystaje z kieszczeni Oscara, wyciągnęła i okazało się, że Fel włożył mu prezerwatywę. Zrobiłam Facepalma.
- OSCAR ! Co to ma być ? - pokazała mu
- Wowowoow ! Kobieto, zwolnij trochę !!! Ja jeszcze nie jestem gotowy!
- Oscar deklu !! - walnęła go w ramie i zaczęła się śmiać, z reszta jak cała reszta, a my z Felem normalnie sikaliśmy.xd
- Kurde muszę ja odzyskać bo nie będzie na wieczór.- powiedział Fel i pobiegł do Abby
- Aha xd
- OG, gdzie my będziemy spać ? -zapytałam jubilata
- Ok, ok już ci mówię- usiadł obok mnie- Ty i twój Feliś będziecie spali na wodzie - pokazywała fale swoimi rękoma.
- Na jakiej wodzie ?!
- No na normalniej !
- Aaaaa - oświeciło mnie, Ogge ma łóżko wodne w swoim pokoju xd
- Mhm, a reszta ?
- Osci z Ab u moich rodziców, Alis z Natalie w gościnnym, a ja z Omarem w salonie.
- Zapomnij ja nie będę z tobą spał ! Ja śpię z Alis !- krzyknął z kuchni Omar
- Ejj ! To z kim mam spać ? - zrobił smutną minkę
- Ze mną !- odezwała się Natalie. OG zaszkliły się oczy xd ♥ Miłość ♥ Od pierwszego wejrzenia xd
*Julie, ok. 4 ranem*
Położył się na mnie i namiętnie zaczął całować.
- Felix, odzyskałeś swojego durex'a od Abby.
- Nie wywaliła go do kosza, a to był ostatni xd- zaśmiał się
- No to złaź ze mnie !
- A nie możemy... - nie dałam mu dokończyć
- Nie ma mowy ! Trzeba być odpowiedzialnym za swoje czyny.
- Ja mógłbym zostać tatą xd Wyobraź sobie, że byś zaszła w ciąże i mielibyśmy syna, pamiętaj ja ci spłodzę tylko syna xd Ty go nauczysz chodzić i mówić, a ja jak już będzie umiał chodzić, to będę go uczył grać w piłkę i będę ci mówił, że zabieram go do cyrku, a tak naprawdę pojedziemy na motocross się po ścigać ! - zaczął skakać po łóżku
- Felix ?
- Hmm - zapytał zafascynowany
- Uspokój się, nie skacz po łóżku tylko się połóż. xD
- Hahha ale ja mówię poważnie! Zróbmy se dzidzie !- położył się obok mnie
- Za dużo wypiłeś tych drinków i jeszcze ten 4% Somersby Apple Drink źle na ciebie działa xd
- Nie prawda ! Nie chcesz mieć dzieci ?
- Chce, ale nie w tym wieku !
- A no spoko spoko, ale syna! I ze mną ! Jak już xd
- Hahahaha pewnie, ale nie będziecie jeździć na motocross.
- No przecież mówiłem, że będziemy jeździć do cyrku !
- Hahahah oczywiście. Felix nie pij więcej. - przytuliłam się do niego.
- Dobrze :* To co teraz robimy ?- uśmiechnął się
- Śpimy.
- Serio ? :/ - posmutniał
- Tak, jest 4, jestem zmęczona, dobranoc. - pocałowałam go w policzek i obróciłam się na bok, a Fel przytulił się do moich pleców. Po krótkiej chwili obydwoje zasnęliśmy.
***********************************************************************************
To jest chyba jeden z najdłuższych rozdziałów który napisałyśmy ! xD Tak jak pisałyśmy, że będzie się działo ! To się działo *,* Chciałybyśmy wam bardzo podziękować za prawie 7000 wyświetleń i za te wszystkie komentarze !!!
- Mhm, a reszta ?
- Osci z Ab u moich rodziców, Alis z Natalie w gościnnym, a ja z Omarem w salonie.
- Zapomnij ja nie będę z tobą spał ! Ja śpię z Alis !- krzyknął z kuchni Omar
- Ejj ! To z kim mam spać ? - zrobił smutną minkę
- Ze mną !- odezwała się Natalie. OG zaszkliły się oczy xd ♥ Miłość ♥ Od pierwszego wejrzenia xd
*Julie, ok. 4 ranem*
Położył się na mnie i namiętnie zaczął całować.
- Felix, odzyskałeś swojego durex'a od Abby.
- Nie wywaliła go do kosza, a to był ostatni xd- zaśmiał się
- No to złaź ze mnie !
- A nie możemy... - nie dałam mu dokończyć
- Nie ma mowy ! Trzeba być odpowiedzialnym za swoje czyny.
- Ja mógłbym zostać tatą xd Wyobraź sobie, że byś zaszła w ciąże i mielibyśmy syna, pamiętaj ja ci spłodzę tylko syna xd Ty go nauczysz chodzić i mówić, a ja jak już będzie umiał chodzić, to będę go uczył grać w piłkę i będę ci mówił, że zabieram go do cyrku, a tak naprawdę pojedziemy na motocross się po ścigać ! - zaczął skakać po łóżku
- Felix ?
- Hmm - zapytał zafascynowany
- Uspokój się, nie skacz po łóżku tylko się połóż. xD
- Hahha ale ja mówię poważnie! Zróbmy se dzidzie !- położył się obok mnie
- Za dużo wypiłeś tych drinków i jeszcze ten 4% Somersby Apple Drink źle na ciebie działa xd
- Nie prawda ! Nie chcesz mieć dzieci ?
- Chce, ale nie w tym wieku !
- A no spoko spoko, ale syna! I ze mną ! Jak już xd
- Hahahaha pewnie, ale nie będziecie jeździć na motocross.
- No przecież mówiłem, że będziemy jeździć do cyrku !
- Hahahah oczywiście. Felix nie pij więcej. - przytuliłam się do niego.
- Dobrze :* To co teraz robimy ?- uśmiechnął się
- Śpimy.
- Serio ? :/ - posmutniał
- Tak, jest 4, jestem zmęczona, dobranoc. - pocałowałam go w policzek i obróciłam się na bok, a Fel przytulił się do moich pleców. Po krótkiej chwili obydwoje zasnęliśmy.
***********************************************************************************
To jest chyba jeden z najdłuższych rozdziałów który napisałyśmy ! xD Tak jak pisałyśmy, że będzie się działo ! To się działo *,* Chciałybyśmy wam bardzo podziękować za prawie 7000 wyświetleń i za te wszystkie komentarze !!!
10 komentarzy = następny rozdział !! ♥♥
środa, 11 marca 2015
Rozdział 26
* Julie 2h później *
Pisał i dzwonił bez przerwy, ale nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Po godzinnym płakaniu w moja ulubioną poduszkę, postanowiłam się trochę ogarnąć. Wyszłam z pokoju i natrafiłam na mamę. Kurde, teraz się zacznie..
- Kochanie możemy porozmawiać ?
- Nie, nie mam ochoty.. - ominęłam ja i poszłam do łazienki.
Zupełnie nie wiem co ze sobą zrobić.. Spojrzałam w lustro. Nienawidzę siebie. Czarne od tuszu łzy spływały po moich policzkach przez cały czas. Przemyłam zimną wodą twarz. Wytarłam ją i nałożyłam nowy makijaż. "Teraz już nie płacz głupia" mówił głos w mojej głowie. Rozczesałam włosy i zrobiłam wysoką kitkę. Od razu lepiej. Wyszłam z pomieszczenia. Poszłam do kuchni, nie pamiętam kiedy ostatni raz coś jadłam. Wyciągałam z lodówki jogurt. Usiadłam na krześle i konsumowałam posiłek. Gdy już skończyłam postanowiłam wrócić do swojego pokoju. Przeszłam przez salon w którym siedzieli moi rodzice wtuleni w siebie. Przynajmniej oni się nie kłócą. Zamknęłam za sobą drzwi od pokoju. Na moim łóżku nadal leżała bluza Fela. Tylko nie płacz. Powtarzałam sobie. Było mi trochę zimno. Ubrałam ją. Poczułam zapach jego perfum. Oczy zaczęły mi łzawić. Nie, nie ! Wzięłam chusteczkę i wytarłam kąciki oczu zanim łza spłynęła mi na policzek Uff. Ściągnęłam telefon, który leżał na stoliku nocnym i zaczęłam oglądać zdjęcia z Instagrama. Koncert. Felix uciekł. Chłopacy wywinęli się problemami technicznymi. Zobaczyłam swoje zdjęcie a pod nim ''To koniec ich związku" Uggh. To pewnie ta dziewczyna, która mnie wtedy zaczepiła. Super. Teraz już wszyscy są poinformowani, że zerwaliśmy. W sumie mogłam się tego spodziewać. Poczułam, że robi mi się niedobrze. Szybko pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Co się ze mną dzieje ?! Cały czas serce wali mi jak szalone. Do tego boli głowa i brzuch. To pewnie przez te nerwy.
- Kochanie możemy porozmawiać ?
- Nie, nie mam ochoty.. - ominęłam ja i poszłam do łazienki.
Zupełnie nie wiem co ze sobą zrobić.. Spojrzałam w lustro. Nienawidzę siebie. Czarne od tuszu łzy spływały po moich policzkach przez cały czas. Przemyłam zimną wodą twarz. Wytarłam ją i nałożyłam nowy makijaż. "Teraz już nie płacz głupia" mówił głos w mojej głowie. Rozczesałam włosy i zrobiłam wysoką kitkę. Od razu lepiej. Wyszłam z pomieszczenia. Poszłam do kuchni, nie pamiętam kiedy ostatni raz coś jadłam. Wyciągałam z lodówki jogurt. Usiadłam na krześle i konsumowałam posiłek. Gdy już skończyłam postanowiłam wrócić do swojego pokoju. Przeszłam przez salon w którym siedzieli moi rodzice wtuleni w siebie. Przynajmniej oni się nie kłócą. Zamknęłam za sobą drzwi od pokoju. Na moim łóżku nadal leżała bluza Fela. Tylko nie płacz. Powtarzałam sobie. Było mi trochę zimno. Ubrałam ją. Poczułam zapach jego perfum. Oczy zaczęły mi łzawić. Nie, nie ! Wzięłam chusteczkę i wytarłam kąciki oczu zanim łza spłynęła mi na policzek Uff. Ściągnęłam telefon, który leżał na stoliku nocnym i zaczęłam oglądać zdjęcia z Instagrama. Koncert. Felix uciekł. Chłopacy wywinęli się problemami technicznymi. Zobaczyłam swoje zdjęcie a pod nim ''To koniec ich związku" Uggh. To pewnie ta dziewczyna, która mnie wtedy zaczepiła. Super. Teraz już wszyscy są poinformowani, że zerwaliśmy. W sumie mogłam się tego spodziewać. Poczułam, że robi mi się niedobrze. Szybko pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Co się ze mną dzieje ?! Cały czas serce wali mi jak szalone. Do tego boli głowa i brzuch. To pewnie przez te nerwy.
* Abby, tydzień później*
Biedna Julie. Strasznie mi jej szkoda. Mam zamiar ich pogodzić, jak najszybciej.. Oby dwoje cierpią. Postanowiłam, że wyciągnę Julie na ich próbę. Zapukałam do drzwi od domu mojej przyjaciółki. Otworzył mi jej tata. Od razu wpuścił mnie do środka. Weszłam po schodach na górę. Akurat wychodziła z łazienki. Nie wyglądała za dobrze.
- Hej, nawet się nie pytam jak czujesz bo widzę, że ledwo żyjesz.
- Nie no jest ok. - skłamała.
- Taaa. - weszłyśmy razem do pokoju. W oczy rzuciła mi się bluza Felixa. Pogodzili się ? Super !!
- Sory za ten syf nie chciało mi się sprzątać.
- Nie no spk. - szeroko się uśmiechnęłam.
- A ty co taka zadowolona ? Oscar ci się oświadczył?
- Nie , ale widzę, że się z Felem pogodziłaś ! Mówiłam, że to tylko chwilowe.
- Co ? Nie pogodziłam się z nim ..
- Jak to ? To co tu robi jego bluza ?
- Zostawił ją jeszcze za nim się pokłóciliśmy.
- Ale czekaj ! Ty się z nim pokłóciłaś tydzień temu ! I jeszcze mu jej nie oddałaś ?!
- Nie, on dał mi ją. Nieważne.
-Dobra. Musisz mi pomóc, chce zrobić Oscarowi i OG imprezę na urodziny, słyszałam, że tamta się nie udała przez Emily.
- No tak. Też o tym myślałam, ale potem zupełnie o tym zapomniałam .
- To może jutro ? OG mówił, że ma wolna chatę także można by coś zorganizować.
- Pewnie :) - od razu się zgodziłam.
- No to szykuj się idziemy kupić sukienki.
- Nie możemy jutro ? Za 2h zamykają sklepy.
- To co ! Zdążymy. - w cale nie miałam zamiaru iść do centrum. Zaciągnę ją na próbę chłopaków, żeby mogła pogodzić się z Felixem. Oh ja xD
- Hej, nawet się nie pytam jak czujesz bo widzę, że ledwo żyjesz.
- Nie no jest ok. - skłamała.
- Taaa. - weszłyśmy razem do pokoju. W oczy rzuciła mi się bluza Felixa. Pogodzili się ? Super !!
- Sory za ten syf nie chciało mi się sprzątać.
- Nie no spk. - szeroko się uśmiechnęłam.
- A ty co taka zadowolona ? Oscar ci się oświadczył?
- Nie , ale widzę, że się z Felem pogodziłaś ! Mówiłam, że to tylko chwilowe.
- Co ? Nie pogodziłam się z nim ..
- Jak to ? To co tu robi jego bluza ?
- Zostawił ją jeszcze za nim się pokłóciliśmy.
- Ale czekaj ! Ty się z nim pokłóciłaś tydzień temu ! I jeszcze mu jej nie oddałaś ?!
- Nie, on dał mi ją. Nieważne.
-Dobra. Musisz mi pomóc, chce zrobić Oscarowi i OG imprezę na urodziny, słyszałam, że tamta się nie udała przez Emily.
- No tak. Też o tym myślałam, ale potem zupełnie o tym zapomniałam .
- To może jutro ? OG mówił, że ma wolna chatę także można by coś zorganizować.
- Pewnie :) - od razu się zgodziłam.
- No to szykuj się idziemy kupić sukienki.
- Nie możemy jutro ? Za 2h zamykają sklepy.
- To co ! Zdążymy. - w cale nie miałam zamiaru iść do centrum. Zaciągnę ją na próbę chłopaków, żeby mogła pogodzić się z Felixem. Oh ja xD
*Julie*
Szłyśmy w stronę centrum handlowego, gdy nagle Abby chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w całkowicie inną stronę.
- Emm Ab gdzie ty idziesz ? - zapytałam - Centrum jest tam - wskazałam palcem i dodałam.
- Idziemy do chłopaków na próbę. Zapomniałaś ?
- Nie przypominam sobie, żebym na coś takiego się godziła. - oburzyłam się.
- No to teraz ci przypominam. - szczerze się do mnie uśmiechnęła.
- Ale..
- Nie ma żadnych ale !!!
Szłyśmy jeszcze tak przez jakieś 15 min. Kiedy doszłyśmy pod centrum taneczne. Wzięłam głęboki oddech i weszłam. Szłam przez trochę długi korytarz, kiedy wreszcie dotarłam do odpowiednich drzwi, nie zapukałam tylko weszłam jak do siebie. xd Co trochę dziwnie wyglądało, ale co tam. xD
- Hej wszystkim! - powiedziała uradowana Abby.
- Hej - wszyscy powiedzieli równo po czym się zaśmiali xd
Przywitałam się najpierw z Mattem potem Oscar, Ogge i Omar. Fela jeszcze nie było a ich próba zaczęła się jakieś 30 min temu.. Jak zawsze spóźniony.. Gadaliśmy i śmialiśmy się jeszcze chwile po czym do sali wleciał cały zdyszany Felix, zapewne biegł.
- Hej przepraszam za spóźnienie.. - powiedzial biorąc butelkę wody z krzesła obok drzwi. Kiedy tylko go zauważyłam łzy napłynęły mi do oczu i zrobili mi się niedobrze. Wybiegłam z sali i przez korytarz kierowałam się do łazienki. Wymiotowałam.. Tylko takie pytanie dlaczego ?! Jak ja nic nie jadłam .. Kątem oka widziałam, że do łazienki wchodzi Fel. Podszedł do mnie i przytrzymał mi włosy, żebym sobie ich nie ubrudziła. Obmyłam buzie i wytarłam ją w papierowy ręcznik. Co się dzieje ?
- Już dobrze ?- zapytał.
- Taa- powiedziałam zwyczajnie
- Chyba powinnaś się położyć .
- Wiem co mam robić. - zakręciło mi się w głowie i tak trochę jakby wpadłam na niego. Zwykłe osłabienie.
- Julie co jest ? - objął mnie, żebym nie upadła
- Nic. - wyswobodziłam się z uścisku i opuściłam łazienkę, a on razem ze mną. Szliśmy w stronę sali. Zauważyłam Marco! Od razu do niego podeszłam .
- Julie !! - odezwał się pierwszy
- Marco! Widzę, że wróciłeś z Barcelony, i co wygraliście ten mecz ?
- Pewnie 3:0 - powiedział dumnie
- To gratulacje. - przytuliłam go
- Ty coś słabo wyglądasz...
- Ee no trochę, ale jakoś się trzymam . - Naszej rozmowie przyglądał się Felix
- Powinnaś się położyć.- stwierdził Marco
- Też jej to mówiłem, nie musisz się interesować nie swoimi dziewczynami, a teraz Julie możemy już iść ?!?- odezwał się Sandman
- Przypominam ci, że my już nie jesteśmy razem.- zwróciłam się do Fela
- Może ja wam nie będę przeszkadzał. - wtracił się Marco.
Nastała chwila ciszy.. Patrzyłam na Fela zabijającym wzrokiem, po czym ten dekl się skapnął żeby go przeprosić.
- Przepraszam Marco, że tak na ciebie naskoczyłem. Ale wiesz...
- Spoko znam ten ból. - poklepał go po ramieniu i odszedł.
- Gratuluje Fel... - powiedziałam oschle i weszłam do sali. Wszyscy się na mnie patrzyli jakby człowieka pierwszy raz na oczy zobaczyli, może dlatego, że byłam cała blada. Podeszłam do Ogge'go i poprosiłam, żeby uszykował mi materac w osobnej sali, bo się źle czuje. Zrobił to od razu. Położyłam się wygodnie. Po paru sekundach przed moimi oczami zrobiło się czarno. Zasnęłam.
*Felix*
Oczywiście się spóźniłem na próbę -.-! Ugh.. Ale kiedy wszedłem do sali pierwsze kto mi się rzucił w oczy to Julie. Strasznie się ucieszyłem na jej widok. Nie widziałem jej ponad tydzień. Nie mogłem jej dotknąć, pocałować, przytulić. To było okropne.. Wracając do tego co się działo. Julie nie wyglądała za dobrze. Wybiegła nagle i pobiegła do łazienki. Poszedłem za nią. Wymiotowała. Pomogłem jej i potem wracaliśmy do sali. Ona poszła się położyć a my poszliśmy ćwiczyć. Moja podświadomość, że Julie tu jest, nie dawała mi spokoju. Do sali weszła Kat.
- Hej hej - powiedziała uśmiechnięta.
- Cześć.- powiedział Omar.
- Co cie tu sprowadza? - zapytał Osci. Kat nie przychodziła na nasze próby.Wyszedłem z sali nie zauważony, bo wszyscy byli zajęci menadżerką. Moje serce mówi "idź do niej " ! No i poszedłem. Uchyliłem lekko drzwi i zauważyłem pod ściana, śpiącą na materacu Julie. Wyglądała tak słodko. Aww. *,*! Usiadłem obok niej. Chwyciłem jej rękę na której był pierścionek, który jej dałem. Była strasznie zimna.. Zdjąłem swoją bluzę i ją przekryłem. Nagle do sali wlecieli chłopacy, razem z Kat.
- Mówiłem, że go tu znajdziemy. - odparł Oscar.
- Ciiii - pokazałem, żeby byli cicho po czym dodałem - bo Julie śpi. !
Zaczęli rozmawiać szeptem.
*1h później*
Reszta paczki już wyszła, a ja zostałem z Julie. Właściwie to Abby kazała mi zostać, ale i tak bym z nią został. Cały czas patrzyłem na słodko śpiącą Julie, gdy zaczęła się przebudzać. Otworzyła swoje zaspane oczka i rozglądała się po pomieszczeniu, dopiero na końcu mnie zauważyła.Spojrzała na swoją rękę, którą obejmowałem. Uppss..
- Yyyyyyyyyy... grzeje ci rączkę ☺. - Taaa, to nie było śmieszne.
- Nie musisz. - wzięła swoją rękę. Oddała mi bluzę, którą była przykryta.
- Gdzie jest reszta ? - zapytała śpiącym głosem
- Poszli, jakąś godzinę temu.- lekko się uśmiechnąłem
- Abby też ? Zostawiła mnie ?
- Poprosiła, żebym z tobą został, bo ona nie mogła.
- Wystarczyło mnie obudzić -,- - Która jest godzina ?.- dodała
Spojrzałem na zegarek, który podarowała mi na rocznice.
- 20 już. - odpowiedziałem
- Fuck, muszę wracać do domu.- wyciągnęła telefon i zadzwoniła, jak się później okazało do swojego taty.
' Przyjedziesz po mnie ? .... Uhg czemu ? .... Nie chce mi się iść pieszo....A no tak dobra to pa .. '
- I co ? - zapytałem
- Jadę autobusem.
- To pojedziemy razem.
- Mhhmm - odpowiedziała, chyba nieco nie zadowolona. Nie dziwię się, skrzywdziłem ją. Wyszliśmy z centrum tanecznego i zmierzaliśmy na przystanek. Chciałbym chwycić ją za rękę, ale domyślam się jak by zareagowała. Czekaliśmy na autobus jakieś 15 min. W końcu przyjechał !
- 2 bilety na Edgeware Street i Carroll Ave.- powiedziałem do kierowcy
- Felix ! - wkurzyła się, że kupiłem jej bilet, ale tak jakby zbytnio się tym nie przejąłem. Usiadłem na miejsce. W autobusie oprócz nas były jeszcze 2 babcie i nikogo więcej. O dziwo Julie usiadła obok mnie.
- Nie musiałeś.
- Ale chciałem. Julie, proszę wybacz mi. Tak strasznie cię kocham.
- Słucham ? To ty powiedziałeś, że mam się odwalić, więc czego teraz chcesz ?!
- Nie miałem tego na myśli. Przecież wiesz, że zależy mi na tobie.
- ... - nic. Cisza. Dojechaliśmy na jej ulicę. Było widać jej dom. Wstała, ale ja musiałem jeszcze coś zrobić.
- Julie.
- Tak ? - szybko zbliżyłem się do niej i pocałowałem. Jej usta są takie delikatne.
- Śpij dobrze. - powiedziałem, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi ponieważ Julie od razu wyszła. Widziałem przez szybę jak siada na ławce koło przystanku i chowa twarz w dłonie. Chyba się rozpłakała. Źle zrobiłem ? Może nie powinienem jej całować. Tak, raczej tak. Znowu zawaliłem.
***********************************************************************************
Ey yo ! What's up ! Proszę, proszę mamy 26 rozdział ♥♥ Jeśli się podoba to komentujcie, a jeśli nie, to też komentujcie xd Come on !! ☺☺☺☺
5 komentarzy = 27 rozdział ( Ojjj będzie się działo xd )
- Hej hej - powiedziała uśmiechnięta.
- Cześć.- powiedział Omar.
- Co cie tu sprowadza? - zapytał Osci. Kat nie przychodziła na nasze próby.Wyszedłem z sali nie zauważony, bo wszyscy byli zajęci menadżerką. Moje serce mówi "idź do niej " ! No i poszedłem. Uchyliłem lekko drzwi i zauważyłem pod ściana, śpiącą na materacu Julie. Wyglądała tak słodko. Aww. *,*! Usiadłem obok niej. Chwyciłem jej rękę na której był pierścionek, który jej dałem. Była strasznie zimna.. Zdjąłem swoją bluzę i ją przekryłem. Nagle do sali wlecieli chłopacy, razem z Kat.
- Mówiłem, że go tu znajdziemy. - odparł Oscar.
- Ciiii - pokazałem, żeby byli cicho po czym dodałem - bo Julie śpi. !
Zaczęli rozmawiać szeptem.
*1h później*
Reszta paczki już wyszła, a ja zostałem z Julie. Właściwie to Abby kazała mi zostać, ale i tak bym z nią został. Cały czas patrzyłem na słodko śpiącą Julie, gdy zaczęła się przebudzać. Otworzyła swoje zaspane oczka i rozglądała się po pomieszczeniu, dopiero na końcu mnie zauważyła.Spojrzała na swoją rękę, którą obejmowałem. Uppss..
- Yyyyyyyyyy... grzeje ci rączkę ☺. - Taaa, to nie było śmieszne.
- Nie musisz. - wzięła swoją rękę. Oddała mi bluzę, którą była przykryta.
- Gdzie jest reszta ? - zapytała śpiącym głosem
- Poszli, jakąś godzinę temu.- lekko się uśmiechnąłem
- Abby też ? Zostawiła mnie ?
- Poprosiła, żebym z tobą został, bo ona nie mogła.
- Wystarczyło mnie obudzić -,- - Która jest godzina ?.- dodała
Spojrzałem na zegarek, który podarowała mi na rocznice.
- 20 już. - odpowiedziałem
- Fuck, muszę wracać do domu.- wyciągnęła telefon i zadzwoniła, jak się później okazało do swojego taty.
' Przyjedziesz po mnie ? .... Uhg czemu ? .... Nie chce mi się iść pieszo....A no tak dobra to pa .. '
- I co ? - zapytałem
- Jadę autobusem.
- To pojedziemy razem.
- Mhhmm - odpowiedziała, chyba nieco nie zadowolona. Nie dziwię się, skrzywdziłem ją. Wyszliśmy z centrum tanecznego i zmierzaliśmy na przystanek. Chciałbym chwycić ją za rękę, ale domyślam się jak by zareagowała. Czekaliśmy na autobus jakieś 15 min. W końcu przyjechał !
- 2 bilety na Edgeware Street i Carroll Ave.- powiedziałem do kierowcy
- Felix ! - wkurzyła się, że kupiłem jej bilet, ale tak jakby zbytnio się tym nie przejąłem. Usiadłem na miejsce. W autobusie oprócz nas były jeszcze 2 babcie i nikogo więcej. O dziwo Julie usiadła obok mnie.
- Nie musiałeś.
- Ale chciałem. Julie, proszę wybacz mi. Tak strasznie cię kocham.
- Słucham ? To ty powiedziałeś, że mam się odwalić, więc czego teraz chcesz ?!
- Nie miałem tego na myśli. Przecież wiesz, że zależy mi na tobie.
- ... - nic. Cisza. Dojechaliśmy na jej ulicę. Było widać jej dom. Wstała, ale ja musiałem jeszcze coś zrobić.
- Julie.
- Tak ? - szybko zbliżyłem się do niej i pocałowałem. Jej usta są takie delikatne.
- Śpij dobrze. - powiedziałem, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi ponieważ Julie od razu wyszła. Widziałem przez szybę jak siada na ławce koło przystanku i chowa twarz w dłonie. Chyba się rozpłakała. Źle zrobiłem ? Może nie powinienem jej całować. Tak, raczej tak. Znowu zawaliłem.
***********************************************************************************
Ey yo ! What's up ! Proszę, proszę mamy 26 rozdział ♥♥ Jeśli się podoba to komentujcie, a jeśli nie, to też komentujcie xd Come on !! ☺☺☺☺
5 komentarzy = 27 rozdział ( Ojjj będzie się działo xd )
sobota, 7 marca 2015
Rozdział 25
* Julie, 3 dni później, godz:16 *
Leżeliśmy z Felixem na moim łóżku. Jak zawsze śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Razem zjedliśmy całą paczkę Kinder Maxi. Wczoraj tata Fela wyjechał do Szwecji. Felix jakoś się trzyma, musi się przyzwyczaić do nowej sytuacji. W końcu został sam z mamą. Felicja już jakiś czas temu przeprowadziła się do swojego chłopaka. Ehhh. Chłopacy postanowili zrobić jeszcze jeden koncert, taki ostatni na koniec wakacji. Odbędzie się jutro.
- Julie ? - zapytał mój ukochany
- Tak ?
- Będziesz na naszym koncercie jutro ?
- Oczywiście ! Jak mogła bym nie być. - pocałowałam go. Felix zaczął mnie namiętnie całować. Wędrował ręką po całym moim ciele. Zaczął podciągać moją bluzkę do góry.
- Sandi, co ty robisz ?!- walnęłam go w rękę
- No co ?- zapytał zdziwiony.
- Rodzice są w domu.
- Ale w pokoju jesteśmy sami.- uśmiechnął się.
- Ale w każdej chwili mogą wejść.
- O co ci chodzi ?! - podniósł ton, nie wiem dlaczego
- Nie mam ochoty. - odparłam
- A w domku na drzewie jakoś miałaś.
- Nie przesadzaj Fel.
- Jak nie przesadzaj !? - zapytał oburzony.
- Nie! Uszanuj to ! Proszę cię - nie wiem czemu, ale miałam łzy w oczach.
- Weź najlepiej się odwal. - powiedział i wyszedł z pokoju. Rozryczałam się jak malutkie dziecko... A na dodatek cała się z nerwów trzęsłam. Mama była na dole, więc zapewne wszystko słyszała. No po prostu super.. Płakałam jeszcze tak przez jakieś 30 min. Potem się trochę ogarnęłam. Zeszłam na dół po jakieś tabletki nasenne.
- Mamuś możesz mi dać jakieś tabletki nasenne? - zapytałam.
- A co ci jest ? - zapytała troskliwie.
- Źle się czuje, chce się położyć.
- Dobrze, ale te tabletki przestaną dopiero działać jutro. Więc będziesz spała prawie przez cały dzień.
- Może i to dobrze - wymusiłam uśmiech. Mama dała mi pół tabletki i podała wodę, żebym mogła ją popić. Poszłam od razu do pokoju. Na łóżku zauważyłam bluzę Fela. Zapewne jej zapomniał.. A w oczach pojawimy mi się znowu łzy.. Super.. Ubrałam bluzę Fela z Brooklyn Nets i położyłam się na łózko. Tabletka tak mocno zaczęła działać, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*Felix*
Wyszedłem wkurwiony z domu Julie.. Może byłem zbyt nerwowy dla niej, ale ta wyprowadzka taty i jeszcze ta cała Kat mnie wnerwia.. Wymyśla niestworzone rzeczy związane z zespołem, ale dobra kit tam z nią. Jakoś będę musiał sobie z nią poradzić. Wracając do Julie, strasznie ją kocham i nie chce jej stracić.. Nie długą kończą się wakacje i znowu nie będziemy mieli dla siebie czasu.. Za dwa lata czeka mnie matura.. Po prostu świetnie. Muszę przeprosić Julie za to co powiedziałem, tak naprawę nie chciałem tego powiedzieć, działałem pod wpływem emocji.. Byłem już w połowie drogi, kiedy głupi ja zorientowałem się, że nie mam ze sobą mojej bluzy.. Musiałem się cofnąć po nią. Zawróciłem i kierowałem się w stronę Julie domu. Doszedłem tam w około 20 min. Lekko zapukałem i poczekałem chwileczkę. Drzwi otworzyła mi mama Julie, bez słowa mnie wpuściła tylko się do mnie szczerze uśmiechnęła. Poszedłem prosto do pokoju Julie. Zobaczyłem ją śpiącą w mojej bluzie. Wyglądała tak słodko, że szkoda było mi jej budzić. Niestety niezdarny ja zrzuciłem jej książki z biurka i to tak głośno, że nawet jej mama przybiegła zobaczyć co się stało, a Julie nawet nie drgnęła. O co tu chodzi ?! Podbiegłem do niej i zacząłem ją pomału przebudzać. Sprawdziłem jej nadgarstki, czy czasem nie zrobiła sobie krzywdy. Były w początku.
- Julie, skarbie wstawaj. - byłem trochę zdenerwowany. Ona wgl nie reagowała na moje słowa, ruchy.
- To ci nic nie da. - powiedziała Julie mama - Wzięła tabletkę nasenną, bo źle się czuła. Obudzi się dopiero jutro - dodała i wszyła z pokoju. Do ciężkiego chuja ! Po co ja tak na nią nakrzyczałem ?!?! Jestem idiotą... Wielkim gnojkiem, który nie umie uszanować dziewczyny -,-!! UGHH !! Jestem wkurwiony na siebie... Wziąłem kartę z jej biurka i napisałem wiadomość.Zostawiłem ją koło naszego zdjęcia na szafce nocnej, jak się od razu obudzi, zapewne ją zauważy. Pocałowałem ją w czoło i wyszedłem.
*Julie, na drugi dzień*
Leżeliśmy z Felixem na moim łóżku. Jak zawsze śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Razem zjedliśmy całą paczkę Kinder Maxi. Wczoraj tata Fela wyjechał do Szwecji. Felix jakoś się trzyma, musi się przyzwyczaić do nowej sytuacji. W końcu został sam z mamą. Felicja już jakiś czas temu przeprowadziła się do swojego chłopaka. Ehhh. Chłopacy postanowili zrobić jeszcze jeden koncert, taki ostatni na koniec wakacji. Odbędzie się jutro.
- Julie ? - zapytał mój ukochany
- Tak ?
- Będziesz na naszym koncercie jutro ?
- Oczywiście ! Jak mogła bym nie być. - pocałowałam go. Felix zaczął mnie namiętnie całować. Wędrował ręką po całym moim ciele. Zaczął podciągać moją bluzkę do góry.
- Sandi, co ty robisz ?!- walnęłam go w rękę
- No co ?- zapytał zdziwiony.
- Rodzice są w domu.
- Ale w pokoju jesteśmy sami.- uśmiechnął się.
- Ale w każdej chwili mogą wejść.
- O co ci chodzi ?! - podniósł ton, nie wiem dlaczego
- Nie mam ochoty. - odparłam
- A w domku na drzewie jakoś miałaś.
- Nie przesadzaj Fel.
- Jak nie przesadzaj !? - zapytał oburzony.
- Nie! Uszanuj to ! Proszę cię - nie wiem czemu, ale miałam łzy w oczach.
- Weź najlepiej się odwal. - powiedział i wyszedł z pokoju. Rozryczałam się jak malutkie dziecko... A na dodatek cała się z nerwów trzęsłam. Mama była na dole, więc zapewne wszystko słyszała. No po prostu super.. Płakałam jeszcze tak przez jakieś 30 min. Potem się trochę ogarnęłam. Zeszłam na dół po jakieś tabletki nasenne.
- Mamuś możesz mi dać jakieś tabletki nasenne? - zapytałam.
- A co ci jest ? - zapytała troskliwie.
- Źle się czuje, chce się położyć.
- Dobrze, ale te tabletki przestaną dopiero działać jutro. Więc będziesz spała prawie przez cały dzień.
- Może i to dobrze - wymusiłam uśmiech. Mama dała mi pół tabletki i podała wodę, żebym mogła ją popić. Poszłam od razu do pokoju. Na łóżku zauważyłam bluzę Fela. Zapewne jej zapomniał.. A w oczach pojawimy mi się znowu łzy.. Super.. Ubrałam bluzę Fela z Brooklyn Nets i położyłam się na łózko. Tabletka tak mocno zaczęła działać, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*Felix*
Wyszedłem wkurwiony z domu Julie.. Może byłem zbyt nerwowy dla niej, ale ta wyprowadzka taty i jeszcze ta cała Kat mnie wnerwia.. Wymyśla niestworzone rzeczy związane z zespołem, ale dobra kit tam z nią. Jakoś będę musiał sobie z nią poradzić. Wracając do Julie, strasznie ją kocham i nie chce jej stracić.. Nie długą kończą się wakacje i znowu nie będziemy mieli dla siebie czasu.. Za dwa lata czeka mnie matura.. Po prostu świetnie. Muszę przeprosić Julie za to co powiedziałem, tak naprawę nie chciałem tego powiedzieć, działałem pod wpływem emocji.. Byłem już w połowie drogi, kiedy głupi ja zorientowałem się, że nie mam ze sobą mojej bluzy.. Musiałem się cofnąć po nią. Zawróciłem i kierowałem się w stronę Julie domu. Doszedłem tam w około 20 min. Lekko zapukałem i poczekałem chwileczkę. Drzwi otworzyła mi mama Julie, bez słowa mnie wpuściła tylko się do mnie szczerze uśmiechnęła. Poszedłem prosto do pokoju Julie. Zobaczyłem ją śpiącą w mojej bluzie. Wyglądała tak słodko, że szkoda było mi jej budzić. Niestety niezdarny ja zrzuciłem jej książki z biurka i to tak głośno, że nawet jej mama przybiegła zobaczyć co się stało, a Julie nawet nie drgnęła. O co tu chodzi ?! Podbiegłem do niej i zacząłem ją pomału przebudzać. Sprawdziłem jej nadgarstki, czy czasem nie zrobiła sobie krzywdy. Były w początku.
- Julie, skarbie wstawaj. - byłem trochę zdenerwowany. Ona wgl nie reagowała na moje słowa, ruchy.
- To ci nic nie da. - powiedziała Julie mama - Wzięła tabletkę nasenną, bo źle się czuła. Obudzi się dopiero jutro - dodała i wszyła z pokoju. Do ciężkiego chuja ! Po co ja tak na nią nakrzyczałem ?!?! Jestem idiotą... Wielkim gnojkiem, który nie umie uszanować dziewczyny -,-!! UGHH !! Jestem wkurwiony na siebie... Wziąłem kartę z jej biurka i napisałem wiadomość.Zostawiłem ją koło naszego zdjęcia na szafce nocnej, jak się od razu obudzi, zapewne ją zauważy. Pocałowałem ją w czoło i wyszedłem.
*Julie, na drugi dzień*
Obudziłam się dopiero o 13. Czułam się bardzo źle .Oczy bolały mnie od płaczu. Do tego było mi słabo . Przewróciłam się na drugi bok i zobaczyłam kartkę
"Przyszedłem po swoją bluzę, ale miałaś ją na sobie. Słodko w niej wyglądasz. Zatrzymaj ją. Ps: Przepraszam. Pamiętaj, że zawsze będę cię kochał, bez względu na wszystko. -na zawsze tylko twój Felix "
Zrobiło mi się smutno. Ja też go kocham, ale on nie umie uszanować mojego zdania. Nie mogę z nim być, skoro on tak mnie traktuje. Chociaż, bardzo bym chciała. Ktoś zapukał w moje drzwi. Po chwili zobaczyłam Abby. Jednak chyba pierwszy raz nie miałam ochoty z nią gadać.
- Siema! A ty jeszcze w łóżku? Wstawaj ! Dzisiaj koncert, ale się ciesze!!
- …..
- Ej co ci ? I wgl jak ty wyglądasz? Coś się stało ? Chodzi o Fela ?
- Tak, pokłóciliśmy się, ale nie chce o tym rozmawiać.
- Jejku i to jeszcze przed koncertem. Może to tylko chwilowe.
- Nie Abby. - rozpłakałam się
- Nie płacz, będzie dobrze. A teraz wstawaj, musisz się ogarnąć trochę, wyglądasz jak upiór ! Daje ci 15 min później pójdziemy gdzieś, żeby ci się humor poprawił .
- Ughh nigdzie nie idę ! Ani z tb, ani na koncert !!
- Owszem pójdziesz ! Nie będziesz cały dzień użalać się nad tym, co się stało ! A teraz rusz swoja dupę i do łazienki! - zepchnęła mnie z łózka i upadłam na ziemie.
(...)
Po 2 godzinnym chodzeniu po sklepach, miałam serdecznie dosyć wszystkiego. Jeszcze teraz koncert. Wyjątkowo tym razem nie stałyśmy za kulisami tylko w pierwszym rzędzie widowni . To był pomysł Abby. Te wszystkie fanki koło mnie .. Piszczały, krzyczały, jakaś masakra, z reszta Abby też . Chyba tylko ja jedyna zachowałam spokój . Nagle cała czwórka wyszła na scene , a ja poczułam jak pękają mi bębenki w uszach. Jak przed każdym koncertem chłopacy nwm po co, ale się przedstawiali . Mówili dokładnie tą samą kwestie co zawsze. Pierwszy zaczynał Felix.
- Hej wszystkim ! Więc jak wiecie jestem Felix ☺- krzyki fanek były nie do zniesienia.
- Uwielbiam tańczyć i śpiewać. Mam.... - zamilczał, i nawet spojrzał na mnie. Zawsze mówi, że ma dziewczyne, ale tym razem było inaczej.
- Mam.. yyyy pieska ! Tak szczeniaczka! Uwielbiam zwierzęta ! - poczułam jak łzy napływają mi do oczu, nie powiedział o mnie... o NAS.. jeśli można to tak dalej nazywać. Jestem nie potrzebna. Tak, to był wyraźny znak, że z nami koniec .Nie miałam ochoty tam dłużej stać i musieć patrzeć na niego. Zaczęłam się przepychać do wyjścia, gdy nagle jakaś dziewczyna chwyciła mnie za rękę.
- Ej ty jesteś Julie ! Dziewczyna Felixa !!!
- Już nie.. - rzuciłam i dalej przepychałam się do wyjścia. Udało się. Szłam z łzami w oczach do domu. To było okropne. W głowie wyobrażałam sobie najgorsze scenariusze .Gdy nagle ktoś położył rękę na moim ramieniu. To był ON. Zdyszany, pewnie biegł.
- Co ty tu robisz ?! Masz koncert ! Idź do swoich fanek..
- Ja.. ja wybiegłem za tobą . Julie to nie tak miało zabrzmieć..
- Opuściłeś koncert ?! Wgl nie musisz nad tym co robisz i mówisz, ale co się będę odzywać. Nie jesteśmy razem .
- To nie tak ! Ja po prostu po tym, co ci powiedziałem nie wiedziałem czy zasługuje, żeby nazywać się twoim chłopakiem, jesteś moim szczęściem które cały czas ranie. - nie wiedziałam jak się zachować. Uciekłam . Pobiegłam do domu. Zamknęłam się w pokoju i po raz kolejny rozpłakałam.
**********************************************************************************
Hej hej ! Kochane foooer ♥ Z góry chcemy przeprosić, że rozdział jest krótki, ale nie miałyśmy czasu. Szkoła -,- Mam nadzieję, że wam się podoba ☺ Komentujcie, komentujcie i jeszcze raz komentujcie. ~ Julia i Jagoda
4 komentarze = Kolejny rozdział :P
- Ej co ci ? I wgl jak ty wyglądasz? Coś się stało ? Chodzi o Fela ?
- Tak, pokłóciliśmy się, ale nie chce o tym rozmawiać.
- Jejku i to jeszcze przed koncertem. Może to tylko chwilowe.
- Nie Abby. - rozpłakałam się
- Nie płacz, będzie dobrze. A teraz wstawaj, musisz się ogarnąć trochę, wyglądasz jak upiór ! Daje ci 15 min później pójdziemy gdzieś, żeby ci się humor poprawił .
- Ughh nigdzie nie idę ! Ani z tb, ani na koncert !!
- Owszem pójdziesz ! Nie będziesz cały dzień użalać się nad tym, co się stało ! A teraz rusz swoja dupę i do łazienki! - zepchnęła mnie z łózka i upadłam na ziemie.
(...)
Po 2 godzinnym chodzeniu po sklepach, miałam serdecznie dosyć wszystkiego. Jeszcze teraz koncert. Wyjątkowo tym razem nie stałyśmy za kulisami tylko w pierwszym rzędzie widowni . To był pomysł Abby. Te wszystkie fanki koło mnie .. Piszczały, krzyczały, jakaś masakra, z reszta Abby też . Chyba tylko ja jedyna zachowałam spokój . Nagle cała czwórka wyszła na scene , a ja poczułam jak pękają mi bębenki w uszach. Jak przed każdym koncertem chłopacy nwm po co, ale się przedstawiali . Mówili dokładnie tą samą kwestie co zawsze. Pierwszy zaczynał Felix.
- Hej wszystkim ! Więc jak wiecie jestem Felix ☺- krzyki fanek były nie do zniesienia.
- Uwielbiam tańczyć i śpiewać. Mam.... - zamilczał, i nawet spojrzał na mnie. Zawsze mówi, że ma dziewczyne, ale tym razem było inaczej.
- Mam.. yyyy pieska ! Tak szczeniaczka! Uwielbiam zwierzęta ! - poczułam jak łzy napływają mi do oczu, nie powiedział o mnie... o NAS.. jeśli można to tak dalej nazywać. Jestem nie potrzebna. Tak, to był wyraźny znak, że z nami koniec .Nie miałam ochoty tam dłużej stać i musieć patrzeć na niego. Zaczęłam się przepychać do wyjścia, gdy nagle jakaś dziewczyna chwyciła mnie za rękę.
- Ej ty jesteś Julie ! Dziewczyna Felixa !!!
- Już nie.. - rzuciłam i dalej przepychałam się do wyjścia. Udało się. Szłam z łzami w oczach do domu. To było okropne. W głowie wyobrażałam sobie najgorsze scenariusze .Gdy nagle ktoś położył rękę na moim ramieniu. To był ON. Zdyszany, pewnie biegł.
- Co ty tu robisz ?! Masz koncert ! Idź do swoich fanek..
- Ja.. ja wybiegłem za tobą . Julie to nie tak miało zabrzmieć..
- Opuściłeś koncert ?! Wgl nie musisz nad tym co robisz i mówisz, ale co się będę odzywać. Nie jesteśmy razem .
- To nie tak ! Ja po prostu po tym, co ci powiedziałem nie wiedziałem czy zasługuje, żeby nazywać się twoim chłopakiem, jesteś moim szczęściem które cały czas ranie. - nie wiedziałam jak się zachować. Uciekłam . Pobiegłam do domu. Zamknęłam się w pokoju i po raz kolejny rozpłakałam.
**********************************************************************************
Hej hej ! Kochane foooer ♥ Z góry chcemy przeprosić, że rozdział jest krótki, ale nie miałyśmy czasu. Szkoła -,- Mam nadzieję, że wam się podoba ☺ Komentujcie, komentujcie i jeszcze raz komentujcie. ~ Julia i Jagoda
4 komentarze = Kolejny rozdział :P
środa, 4 marca 2015
INFORMACJA !
Ey Yo Foooer ;*! Chciałybyśmy was bardzo poinformować, że rozdziały będą się pojawiały tylko raz w tygodniu. Sobota albo niedziela, niestety brak czasu i nauka nie pozwalają nam pisać.. :( ! Życzymy miłego dnia i powodzenia w szkole :) ~ Jagoda i Julia
niedziela, 1 marca 2015
Rozdział 24
*Oscar, następnego dnia *
Jak zawsze rano, szedłem do Fela. Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Poczekałem chwilę i drzwi otwiera mi JULIE ! :o
- Eee.. Hej - uśmiechnąłem się do niej.
- Haha xd Hej, wchodź. - otworzyła mi szerzej drzwi, żebym mógł wejść.
- Dzięki, a ty wgl co tu robisz ? - zapytałem.
- Wczoraj na meczu ktoś sfaulował Fela i trafił do szpitala, ale szybko wyszedł to nic groźnego. No i jak wróciliśmy razem do niego to tak jakoś trochę przysnęłam :)
- Nie wiedziałem, że Fel był w szpitalu.- powiedziałem wchodząc do jego pokoju
- O hej ! - przywitał się leżący na łóżku Felix
- Siema, co z nogą ? - zapytałem
- Trochę boli, ale mam przy sobie moją osobistą pielęgniarkę, która się mną opiekuje xD- puścił oczko Julie.Usiedliśmy koło niego na łóżku.
- Fel, mieliśmy powiedzieć coś Julie, pamiętasz ?
- Aaa no tak. Boo.. pamiętasz Kat ?? Została naszą menadżerką. Julie proszę nie bij... - zasłonił twarz dłońmi.
- Hahah, Fel nie będę cię biła. - pocałowała go w policzek - Bynajmniej nie dzisiaj.- dodała
- Kat jest naprawdę spoko. Ten psycholog jej bardzo pomógł. - powiedziałem
- No ok już, a wgl ona to skończyła jakieś kursy czy coś ?.- uśmiechnęła się
- Tak, i ona ma już 20 lat !
- Wow ! Dobra ja muszę wracać do siebie. -Dała Felixowi buziaka, a mnie przytuliła i pocałowała w policzek.
- Julie ! - zatrzymał ją Fel
- Hmm?
- Przyjdę po ciebie o 17, ubierz się ładnie.
- Z tą chorą nogą ?
- Tak ! Przecież mogę normalnie chodzić.
- Ok , tylko się nie spóźnij. - powiedziała i wyszła z domu
- Eee.. Hej - uśmiechnąłem się do niej.
- Haha xd Hej, wchodź. - otworzyła mi szerzej drzwi, żebym mógł wejść.
- Dzięki, a ty wgl co tu robisz ? - zapytałem.
- Wczoraj na meczu ktoś sfaulował Fela i trafił do szpitala, ale szybko wyszedł to nic groźnego. No i jak wróciliśmy razem do niego to tak jakoś trochę przysnęłam :)
- Nie wiedziałem, że Fel był w szpitalu.- powiedziałem wchodząc do jego pokoju
- O hej ! - przywitał się leżący na łóżku Felix
- Siema, co z nogą ? - zapytałem
- Trochę boli, ale mam przy sobie moją osobistą pielęgniarkę, która się mną opiekuje xD- puścił oczko Julie.Usiedliśmy koło niego na łóżku.
- Fel, mieliśmy powiedzieć coś Julie, pamiętasz ?
- Aaa no tak. Boo.. pamiętasz Kat ?? Została naszą menadżerką. Julie proszę nie bij... - zasłonił twarz dłońmi.
- Hahah, Fel nie będę cię biła. - pocałowała go w policzek - Bynajmniej nie dzisiaj.- dodała
- Kat jest naprawdę spoko. Ten psycholog jej bardzo pomógł. - powiedziałem
- No ok już, a wgl ona to skończyła jakieś kursy czy coś ?.- uśmiechnęła się
- Tak, i ona ma już 20 lat !
- Wow ! Dobra ja muszę wracać do siebie. -Dała Felixowi buziaka, a mnie przytuliła i pocałowała w policzek.
- Julie ! - zatrzymał ją Fel
- Hmm?
- Przyjdę po ciebie o 17, ubierz się ładnie.
- Z tą chorą nogą ?
- Tak ! Przecież mogę normalnie chodzić.
- Ok , tylko się nie spóźnij. - powiedziała i wyszła z domu
* Julie*
Dzisiaj nasza rocznica, nie mogę się już doczekać wieczora. Tak mi głupio bo jeszcze nic nie mam dla Felixa. Postanowiłam, że pójdę mu teraz coś kupić, ale nie sama. Zadzwoniłam do OG i Omara z prośbą o pomoc przy wyborze prezentu. Oby dwaj się zgodzili i umówiliśmy się przed centrum z 20 min. Poszłam jeszcze szybko do domu i przywitałam się z rodzicami.
- Tato! Podwieziesz mnie do centrum ? Dzisiaj mamy z Felixem rocznice, a ja nic jeszcze dla niego nie mam.
- Ok i tak miałem jechać do supermarketu.- Wyszłam razem z tatą z domu i wsiedliśmy do samochodu. Na miejscu byliśmy po 5 min. Og z Omarem już na mnie czekali. Pożegnałam się z tatą , który ruszył w dalsza drogę.
- Cześć.- przytuliłam ich
- To co chcesz mu kupić ? - zapytał Omar
- No nie wiem, myślałam, że wy macie jakiś pomysł.
- Może zegarek ? - zaproponował OG
- Super ! To chodźmy do jubilera.
- Tato! Podwieziesz mnie do centrum ? Dzisiaj mamy z Felixem rocznice, a ja nic jeszcze dla niego nie mam.
- Ok i tak miałem jechać do supermarketu.- Wyszłam razem z tatą z domu i wsiedliśmy do samochodu. Na miejscu byliśmy po 5 min. Og z Omarem już na mnie czekali. Pożegnałam się z tatą , który ruszył w dalsza drogę.
- Cześć.- przytuliłam ich
- To co chcesz mu kupić ? - zapytał Omar
- No nie wiem, myślałam, że wy macie jakiś pomysł.
- Może zegarek ? - zaproponował OG
- Super ! To chodźmy do jubilera.
(..)
- Ten jest mega ! - Omar prawie krzyknął
- Dokładnie ! Fel bardzo lubi Brooklyn Nets.
- To kupuję. - Podeszłam do pani i poprosiłam o zegarek, przyznam za tani to on nie był, ale dla Felixa wszystko ♥. W eleganckim pudełku, otrzymałam prezent.
- Dziękuje, miłego dnia. - powiedziałam wychodząc
- Wzajemnie! - uśmiechnęła się
Wyszliśmy z chłopakami z centrum handlowego i każdy poszedł w swoją stronę. Zanim wrócę do domu,postanowiłam zahaczyć jeszcze o Starbucksa. Z gorącą czekoladą, wracałam powoli do siebie, gdy spotkałam Abby.
- Hej - przytuliłyśmy się
- Co tam ? - zapytałam
- A nic ciekawego. Idę do Oscara teraz, byłam trochę na zakupach .
- O ! Co kupiłaś ?
- 3 bluzki, 1 spodnie, i chipsy dla Oscara xD
- Hahaha ! Ok . Musze lecieć, już 15 a na 17 umówiłam się z Felixem. Kompletnie nie wiem w co mam się ubrać!
- To może pójdę z tobą, a do Oscara wejdę później.
- Oooo dzięki. Kochana jesteś !
- Dokładnie ! Fel bardzo lubi Brooklyn Nets.
- To kupuję. - Podeszłam do pani i poprosiłam o zegarek, przyznam za tani to on nie był, ale dla Felixa wszystko ♥. W eleganckim pudełku, otrzymałam prezent.
- Dziękuje, miłego dnia. - powiedziałam wychodząc
- Wzajemnie! - uśmiechnęła się
Wyszliśmy z chłopakami z centrum handlowego i każdy poszedł w swoją stronę. Zanim wrócę do domu,postanowiłam zahaczyć jeszcze o Starbucksa. Z gorącą czekoladą, wracałam powoli do siebie, gdy spotkałam Abby.
- Hej - przytuliłyśmy się
- Co tam ? - zapytałam
- A nic ciekawego. Idę do Oscara teraz, byłam trochę na zakupach .
- O ! Co kupiłaś ?
- 3 bluzki, 1 spodnie, i chipsy dla Oscara xD
- Hahaha ! Ok . Musze lecieć, już 15 a na 17 umówiłam się z Felixem. Kompletnie nie wiem w co mam się ubrać!
- To może pójdę z tobą, a do Oscara wejdę później.
- Oooo dzięki. Kochana jesteś !
(...)
*Abby*
- A ta ? - pokazała mi już 6 sukienkę. Uggh jaka ona wybredna. W każdej jej ładnie.
- O ta będzie idealna !
- Abby, pokazuje ci już nie wiem którą sukienkę, a ty zawsze odpowiadasz to samo !
- Kurwa mać !! Ubierz tą ! - dałam jej do ręki
- O ! Nie zauważyłam jej wcześniej. - poszła do łazienki się, mam nadzieję już ostatecznie przebrać. W tym czasie uszykowałam jej biżuterie : bransoletkę i naszyjnik .
- Ab ! Zrób mi loki ! - darła się z łazienki. Weszłam do pomieszczenia w którym była i zaczęłam układać jej włosy. Po jakiś 20 min skończyłam. Julie ubrała biżuterie, którą jej uszykowałam i zeszłyśmy na dół.
- Ok, jesteś gotowa, wyglądasz oszałamiająco. Dobra ja idę do Oscara. Miłego wieczoru. - pocałowałam ją w policzek i opuściłam jej dom.
- O ta będzie idealna !
- Abby, pokazuje ci już nie wiem którą sukienkę, a ty zawsze odpowiadasz to samo !
- Kurwa mać !! Ubierz tą ! - dałam jej do ręki
- O ! Nie zauważyłam jej wcześniej. - poszła do łazienki się, mam nadzieję już ostatecznie przebrać. W tym czasie uszykowałam jej biżuterie : bransoletkę i naszyjnik .
- Ab ! Zrób mi loki ! - darła się z łazienki. Weszłam do pomieszczenia w którym była i zaczęłam układać jej włosy. Po jakiś 20 min skończyłam. Julie ubrała biżuterie, którą jej uszykowałam i zeszłyśmy na dół.
- Ok, jesteś gotowa, wyglądasz oszałamiająco. Dobra ja idę do Oscara. Miłego wieczoru. - pocałowałam ją w policzek i opuściłam jej dom.
* Julie godz: 17 *
Abby bardzo mi pomogła, bez niej nie dała bym rady. Założyłam jeszcze buty i czekałam na Felixa. Na szczęście zaraz się pojawił, miał na sobie garnitur, a w ręce trzymał bukiet róż. Przystojniak *.*
- Ślicznie wyglądasz - pocałował mnie w usta
- Dziękuję, ty też.
- Proszę, dla ciebie.- wręczył mi kwiaty
- Oooo! - przytuliłam go Chodźmy już. - popędzałam, nie mogłam się doczekać tego wieczora. Jego tata zawiózł nas do restauracji. Usiedliśmy w zarezerwowanym przez Felixa miejscu. Siedziałam na przeciwko niego i cały czas się na niego patrzyłam. Zjedliśmy swoje dania. Rozmawialiśmy o tym jak się poznaliśmy. Cały czas trzymaliśmy się za ręce. Od 1,5 godziny siedzieliśmy już w restauracji, postanowiłam dać mu prezent.Wyciągnęłam z torebki pudełko z zegarkiem i wręczyłam mu je.
- Mam nadzieję, że ci się spodoba. - powiedziałam jak otwierał pudełko
- Omg ! Zegarek Nets'ów ! Boże, kocham cię !! - pocałował mnie
- Ubierz go. - Fel założył swój prezent na rękę.
- Dziękuję.
- Proszę. To co zbieramy się ?
- Tak, moglibyśmy, ale przed nami jeszcze coś .
- Hee ? Fel ja o 21 mam być w domu.
- Nie prawda xd Chodź. - wstał i wyciągnął rękę
Wyszliśmy z restauracji i spacerkiem szliśmy w nie znanym mi kierunku. Była już 20, więc robiło się ciemno. Felix dał mi swoją marynarkę.
- Gdzie idziemy ?- zapytałam
- Zobaczysz. - odpowiedział krótko. Po jakiś 20 min drogi dotarliśmy nad zalew. Miejsce naszej pierwszej randki i pierwszego pocałunku. Na piasku , koło wody były zapalone małe świeczki z których powstało serce. Fel stanął i mnie przytulił.
- Kocham cię- wyszeptał. Po czym wyciągnął z kieszeni pudełko, które już wcześniej widziałam w jego szafce. Wręczył mi prezent. Zobaczyłam śliczny pierścionek. Felix założył mi go na rękę i po raz kolejny pocałował.
- Jest bardzo ładny. - przytuliłam go - Ale ty mi się nie oświadczyłeś, nie ? xd
- Jeszcze nie ^^ .
- Hah. Ok. Mówiłam ci już, że cię kocham ?
- Yyy nie przypominam sobie. - zaśmiał się. Wyciągnął z marynarki, którą miałam na sobie, czarną chustę.
- Co robisz ? - zapytałam gdy przepasał mi nią oczy
- Zaufaj mi . - chwycił mnie za rękę i powoli prowadził. Długo nie szliśmy. Cały czas miałam ciemno przed oczami.
- Gotowa ?
- Nwm na co, ale chyba nie xd . Felix odsłonił mi oczy i zobaczyłam domek na drzewie *.*
- Zbudowanie go zajęło mi i reszcie paczki 2 miesiące. - Nie wytrzymałam i się rozpłakałam domek był taki śliczny! I jeszcze zbudował go , dla mnie ♥♥ .
- Nie mogę uwierzyć ! - przytuliłam go
- Chodź zobaczyć jak jest w środku. - Żeby wejść do domku , trzeba wspiąć się po drabince.
- Panie przodem..- uśmiechnął się
- Oooo, co to ,to nie ! Mam sukienkę i nie będziesz mi się na dupę patrzył! Idź pierwszy.
- Hahh , ok ,ok - szybko wspiął się do góry, a ja zaraz po nim. W środku było ładnie. Zastanawia mnie jedynie co robią tam moje ciuchy ? WTF ?
- Podoba ci się ?- zapytał, gdy przez dłuższy czas się nie odzywałam.
- Tak ♥ Ale co tu robią moje rzeczy ?
- Ok, więc wszystko było zaplanowane. Twoi rodzice o wszystkim wiedzą i Abby mi pomogła w organizacji. Będziemy mogli spędzić noc w domku na drzewie. Tylko we dwoje. - pocałował mnie w policzek
- Mam nadzieje , że te małe fioletowe pudełeczko w twojej szafce koło łóżka, nie było częścią twojego planu na wieczór.
- Yyyyy nie. - zaczął się śmiać
- Moi rodzice się zgodzili żebym z tobą spała ? Upiłeś ich, czy co ?
- Nie, powiedziałem, że mamy osobne łóżka.
- Spk. Dziwne, że uwierzyli.
- Ślicznie wyglądasz - pocałował mnie w usta
- Dziękuję, ty też.
- Proszę, dla ciebie.- wręczył mi kwiaty
- Oooo! - przytuliłam go Chodźmy już. - popędzałam, nie mogłam się doczekać tego wieczora. Jego tata zawiózł nas do restauracji. Usiedliśmy w zarezerwowanym przez Felixa miejscu. Siedziałam na przeciwko niego i cały czas się na niego patrzyłam. Zjedliśmy swoje dania. Rozmawialiśmy o tym jak się poznaliśmy. Cały czas trzymaliśmy się za ręce. Od 1,5 godziny siedzieliśmy już w restauracji, postanowiłam dać mu prezent.Wyciągnęłam z torebki pudełko z zegarkiem i wręczyłam mu je.
- Mam nadzieję, że ci się spodoba. - powiedziałam jak otwierał pudełko
- Omg ! Zegarek Nets'ów ! Boże, kocham cię !! - pocałował mnie
- Ubierz go. - Fel założył swój prezent na rękę.
- Dziękuję.
- Proszę. To co zbieramy się ?
- Tak, moglibyśmy, ale przed nami jeszcze coś .
- Hee ? Fel ja o 21 mam być w domu.
- Nie prawda xd Chodź. - wstał i wyciągnął rękę
Wyszliśmy z restauracji i spacerkiem szliśmy w nie znanym mi kierunku. Była już 20, więc robiło się ciemno. Felix dał mi swoją marynarkę.
- Gdzie idziemy ?- zapytałam
- Zobaczysz. - odpowiedział krótko. Po jakiś 20 min drogi dotarliśmy nad zalew. Miejsce naszej pierwszej randki i pierwszego pocałunku. Na piasku , koło wody były zapalone małe świeczki z których powstało serce. Fel stanął i mnie przytulił.
- Kocham cię- wyszeptał. Po czym wyciągnął z kieszeni pudełko, które już wcześniej widziałam w jego szafce. Wręczył mi prezent. Zobaczyłam śliczny pierścionek. Felix założył mi go na rękę i po raz kolejny pocałował.
- Jest bardzo ładny. - przytuliłam go - Ale ty mi się nie oświadczyłeś, nie ? xd
- Jeszcze nie ^^ .
- Hah. Ok. Mówiłam ci już, że cię kocham ?
- Yyy nie przypominam sobie. - zaśmiał się. Wyciągnął z marynarki, którą miałam na sobie, czarną chustę.
- Co robisz ? - zapytałam gdy przepasał mi nią oczy
- Zaufaj mi . - chwycił mnie za rękę i powoli prowadził. Długo nie szliśmy. Cały czas miałam ciemno przed oczami.
- Gotowa ?
- Nwm na co, ale chyba nie xd . Felix odsłonił mi oczy i zobaczyłam domek na drzewie *.*
- Zbudowanie go zajęło mi i reszcie paczki 2 miesiące. - Nie wytrzymałam i się rozpłakałam domek był taki śliczny! I jeszcze zbudował go , dla mnie ♥♥ .
- Nie mogę uwierzyć ! - przytuliłam go
- Chodź zobaczyć jak jest w środku. - Żeby wejść do domku , trzeba wspiąć się po drabince.
- Panie przodem..- uśmiechnął się
- Oooo, co to ,to nie ! Mam sukienkę i nie będziesz mi się na dupę patrzył! Idź pierwszy.
- Hahh , ok ,ok - szybko wspiął się do góry, a ja zaraz po nim. W środku było ładnie. Zastanawia mnie jedynie co robią tam moje ciuchy ? WTF ?
- Podoba ci się ?- zapytał, gdy przez dłuższy czas się nie odzywałam.
- Tak ♥ Ale co tu robią moje rzeczy ?
- Ok, więc wszystko było zaplanowane. Twoi rodzice o wszystkim wiedzą i Abby mi pomogła w organizacji. Będziemy mogli spędzić noc w domku na drzewie. Tylko we dwoje. - pocałował mnie w policzek
- Mam nadzieje , że te małe fioletowe pudełeczko w twojej szafce koło łóżka, nie było częścią twojego planu na wieczór.
- Yyyyy nie. - zaczął się śmiać
- Moi rodzice się zgodzili żebym z tobą spała ? Upiłeś ich, czy co ?
- Nie, powiedziałem, że mamy osobne łóżka.
- Spk. Dziwne, że uwierzyli.
Usiedliśmy na łóżku. Fel wyciągnął gitarę i zaczął śpiewać piosenkę All Of Me ♥ a ja w połowie zaczęłam śpiewać razem z nim.
"Give your all to me
I’ll give my all to you
You’re my end and my beginning
Even when I lose I’m winning
‘Cause I give you all of me
And you give me all of you, all"
Gdy skończył nie mogłam się nacieszyć tą chwilą. Zaczęliśmy się całować. Oboje opadliśmy na łóżko. On leżał na mnie i zostawiał ślady na mojej szyi. Nie wiedziałam jakie on do końca miał zamiary, ale podobał mi się sposób w jaki mnie dotykał. Był taki czuły. . Jak mam się zachować ? Jesteśmy sami, tylko ja i on. W domku na drzewie, przy świetle księżyca. Poczułam jak rozpina mi sukienkę. Ściągnął ze mnie ją i opierając się na swoich silnych ramionach patrzył się w moje oczy z wyraźnym porządaniem. Położyłam swoje ręce na szyi Fela i całowałam go bardzo namiętnie. Jego ręka zsuwała z mojego ciała rajstopy i dolną część bielizny. Po nie długiej chwili, oby dwoje byliśmy przykryci tylko cienką, białą kołdrą. Nie mieliśmy nic na sobie .Bałam się tego co się za chwile wydarzy. Dalej, tylko się całowaliśmy... Na mojej szyi było już kilka wyraźnych śladów, które zapewne nie zejdą za szybko.
- Nie bój się. Kocham cię i będę delikatny. - szepną mi na ucho.
Nawet nie zdołałam nic z siebie wydusić. Dałam upust moim emocją. Rzeczywiście, Felix był bardzo delikatny, ale mimo to za pierwszym razem poczułam dość mocny ból. Gdy wchodził we mnie po raz kolejny czułam jedynie rozkosz, którą mi dawał. Nasze ciała do samego końca współgrały ze sobą. Zmęczeni, wtuliliśmy się w siebie. Moja głowa leżała na jego torsie. Może to stało się za szybko...
"Give your all to me
I’ll give my all to you
You’re my end and my beginning
Even when I lose I’m winning
‘Cause I give you all of me
And you give me all of you, all"
Gdy skończył nie mogłam się nacieszyć tą chwilą. Zaczęliśmy się całować. Oboje opadliśmy na łóżko. On leżał na mnie i zostawiał ślady na mojej szyi. Nie wiedziałam jakie on do końca miał zamiary, ale podobał mi się sposób w jaki mnie dotykał. Był taki czuły. . Jak mam się zachować ? Jesteśmy sami, tylko ja i on. W domku na drzewie, przy świetle księżyca. Poczułam jak rozpina mi sukienkę. Ściągnął ze mnie ją i opierając się na swoich silnych ramionach patrzył się w moje oczy z wyraźnym porządaniem. Położyłam swoje ręce na szyi Fela i całowałam go bardzo namiętnie. Jego ręka zsuwała z mojego ciała rajstopy i dolną część bielizny. Po nie długiej chwili, oby dwoje byliśmy przykryci tylko cienką, białą kołdrą. Nie mieliśmy nic na sobie .Bałam się tego co się za chwile wydarzy. Dalej, tylko się całowaliśmy... Na mojej szyi było już kilka wyraźnych śladów, które zapewne nie zejdą za szybko.
- Nie bój się. Kocham cię i będę delikatny. - szepną mi na ucho.
Nawet nie zdołałam nic z siebie wydusić. Dałam upust moim emocją. Rzeczywiście, Felix był bardzo delikatny, ale mimo to za pierwszym razem poczułam dość mocny ból. Gdy wchodził we mnie po raz kolejny czułam jedynie rozkosz, którą mi dawał. Nasze ciała do samego końca współgrały ze sobą. Zmęczeni, wtuliliśmy się w siebie. Moja głowa leżała na jego torsie. Może to stało się za szybko...
- To było niesamowite. - skomentował pierwszy. Ja tylko się uśmiechnęłam
- Wszystko ok ? - zapytał zatroskany
- Pewnie. - pocałowałam go
- Masz ochotę na coś jeszcze ?
- Haha. Co znowu wymyśliłeś ?
- Pomyślałem, że moglibyśmy iść popływać.
- Jest 2 w nocy. Pewnie woda będzie zimna.
- No weź ! - marudził
- A masz dla mnie strój kąpielowy ?
- Po co ci xd
- Nie żartuj ! - zaczęłam się śmiać
- Pewnie że mam. - pochylił się trochę i otworzył małą drewnianą szafkę. Wyciągnął z niej swoje kąpielowe bokserki, ubrał je i wstał.
- Ja jestem gotowy. - uśmiechnął się
- Super, to zejdź już na dół, a ja się spokojnie ubiorę.
- Muszę ? - zrobił słodką minkę
- Tak, tylko nie podglądaj !- uśmiechnęłam się. Felix grzecznie zszedł na dół. A ja przebrałam się w mój 2 częściowy strój. Powoli zeszłam po drabinie i podeszłam do Fela. On wziął mnie na ręce i szedł w kierunku wody. Myślałam, że będzie zimniejsza, ale nie było tak źle. Sandi zaniósł mnie tak daleko, że jak mnie puścił, to nie miałam gruntu, a on tak. Dlatego oplotłam swoje nogi wokół jego bioder i przytuliłam się do niego. On trzymał mnie za uda.
- Żałujesz, że to się stało tak szybko ?
- Wszystko ok ? - zapytał zatroskany
- Pewnie. - pocałowałam go
- Masz ochotę na coś jeszcze ?
- Haha. Co znowu wymyśliłeś ?
- Pomyślałem, że moglibyśmy iść popływać.
- Jest 2 w nocy. Pewnie woda będzie zimna.
- No weź ! - marudził
- A masz dla mnie strój kąpielowy ?
- Po co ci xd
- Nie żartuj ! - zaczęłam się śmiać
- Pewnie że mam. - pochylił się trochę i otworzył małą drewnianą szafkę. Wyciągnął z niej swoje kąpielowe bokserki, ubrał je i wstał.
- Ja jestem gotowy. - uśmiechnął się
- Super, to zejdź już na dół, a ja się spokojnie ubiorę.
- Muszę ? - zrobił słodką minkę
- Tak, tylko nie podglądaj !- uśmiechnęłam się. Felix grzecznie zszedł na dół. A ja przebrałam się w mój 2 częściowy strój. Powoli zeszłam po drabinie i podeszłam do Fela. On wziął mnie na ręce i szedł w kierunku wody. Myślałam, że będzie zimniejsza, ale nie było tak źle. Sandi zaniósł mnie tak daleko, że jak mnie puścił, to nie miałam gruntu, a on tak. Dlatego oplotłam swoje nogi wokół jego bioder i przytuliłam się do niego. On trzymał mnie za uda.
- Żałujesz, że to się stało tak szybko ?
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.
- Kocham cię, i to jest najważniejsze, ale nie spodziewałam się, że to się wydarzy.
- Ja też nie.
- Hahhaha ! Serio ?
- Gdy powiedziałeś, że te prezerwatywy są na przyszłość, myślałam że chodzi ci o bardziej odległy czas , a nie następny dzień xd
- Nie wiedziałem czy się zgodzisz.
- Normalnie bym się nie zgodziła, ale to była wyjątkowa noc i byliśmy zupełnie sami, więc nie chciałam psuć atmosfery. Było idealnie, i nie musisz się przejmować, nie żałuję tego co się stało. Przynajmniej na razie.
- Ooo, jesteś kochana - pocałował mnie
- Ale to co się wydarzyło, zostaje między nami.
- Oczywiście. Dobra, chodźmy już bo cała się trzęsiesz.- Dalej niosąc mnie kierował się w stronę domku. Weszłam pierwsza a po mnie Felix. Ubrałam się w porannik i dyskretnie ściągnęłam mokry strój.
- Cholera, przegapiłem..
- Hahahah :*
Jakimś cudem, udało mi się założyć piżamę nie ściągając z siebie porannika.
Położyłam się obok leżącego już na łóżku Fela, który jak to on był w samych spodenkach, bez koszulki. Felix wstał, zgasił wszystkie drobne, działające na baterie lampki, po czym wrócił do łóżka. Pocałowaliśmy się na dobranoc i zasnęliśmy.
************************************************************
Ey Yo Foooer :* ! Rozdział 24 !! Wohohoho! Dużo ich trochę, ale tak jak wiecie będzie druga część i będzie się tam duuuuużo działo !! :D Ferie się już nam skończyły :c Jutro do szkoły.. Kill me.. ;cc
Ale cóż .. Już niedługo wakacje !! No jakieś 3 miesiące xd Jesteśmy wam ogromnie wdzięczne za już ponad 4500 wyświetleń!!!!!!! *.* KOMENTUJCIE, zależy nam na waszej opinii <3 ~Jagoda :)
- Kocham cię, i to jest najważniejsze, ale nie spodziewałam się, że to się wydarzy.
- Ja też nie.
- Hahhaha ! Serio ?
- Gdy powiedziałeś, że te prezerwatywy są na przyszłość, myślałam że chodzi ci o bardziej odległy czas , a nie następny dzień xd
- Nie wiedziałem czy się zgodzisz.
- Normalnie bym się nie zgodziła, ale to była wyjątkowa noc i byliśmy zupełnie sami, więc nie chciałam psuć atmosfery. Było idealnie, i nie musisz się przejmować, nie żałuję tego co się stało. Przynajmniej na razie.
- Ooo, jesteś kochana - pocałował mnie
- Ale to co się wydarzyło, zostaje między nami.
- Oczywiście. Dobra, chodźmy już bo cała się trzęsiesz.- Dalej niosąc mnie kierował się w stronę domku. Weszłam pierwsza a po mnie Felix. Ubrałam się w porannik i dyskretnie ściągnęłam mokry strój.
- Cholera, przegapiłem..
- Hahahah :*
Jakimś cudem, udało mi się założyć piżamę nie ściągając z siebie porannika.
Położyłam się obok leżącego już na łóżku Fela, który jak to on był w samych spodenkach, bez koszulki. Felix wstał, zgasił wszystkie drobne, działające na baterie lampki, po czym wrócił do łóżka. Pocałowaliśmy się na dobranoc i zasnęliśmy.
************************************************************
Ey Yo Foooer :* ! Rozdział 24 !! Wohohoho! Dużo ich trochę, ale tak jak wiecie będzie druga część i będzie się tam duuuuużo działo !! :D Ferie się już nam skończyły :c Jutro do szkoły.. Kill me.. ;cc
Ale cóż .. Już niedługo wakacje !! No jakieś 3 miesiące xd Jesteśmy wam ogromnie wdzięczne za już ponad 4500 wyświetleń!!!!!!! *.* KOMENTUJCIE, zależy nam na waszej opinii <3 ~Jagoda :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
