czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 48

* Julie*

Po godzinie, w końcu byłam zdolna powiedzieć Felowi, co się stało. Wyjaśniłam mu wszystko.  Felix nigdy go nie lubił i pewnie dla niego to może być dobra informacja, ale jednak widziałam, że on mnie rozumie i wcale się z tego powodu nie cieszy. Leżeliśmy cały czas na łóżku i dalej rozmawialiśmy o całej sytuacji.
- Co zrobisz z domem, który ci dał ? - zapytał
- Nie wiem jeszcze... Nie mam teraz głowy, żeby o tym myśleć. Jutro jadę go odwieść na lotnisko. Chyba pojadę teraz do niego. Pomogę mu się spakować.
- Okej. - pocałował mnie w policzek.  Wstałam i trochę się ogarnęłam.
- Nie jesteś głodny ? - zapytałam jeszcze przed wyjazdem.
- Trochę, ale poradzę sobie.
- No dobrze to ja jadę.
- Pa. -wysłał mi buziaka w powietrzu. Poszłam do garażu i wsiadłam w samochód. Mam nadzieję, że będzie w domu. Szybko dotarłam na miejsce. Wzięłam głęboki oddech i zadzwoniłam do drzwi.
- Julie ?! Od kiedy ty dzwonisz ? - zapytał z uśmiechem i wpuścił mnie do środka. Od razu w salonie zauważyłam dużą walizkę.
- Już jesteś spakowany ? To wszystko co bierzesz ? - zdziwiłam się
- Tak, to tylko ciuchy i jeszcze inne drobne rzeczy. Chcesz coś do picia ?? Sok pomarańczowy ?
- Dokładnie. - usiadłam sobie na sofie. Po chwili mój przyjaciel siedział już obok mnie. Obydwoje popijaliśmy sok i milczeliśmy.
- Przepraszam, że cię tak zostawiam. - przerwał ciszę
- Przyzwyczaiłam się.
- Ejj, nie mów tak. Będę cię odwiedzał, dzwonił, pisał, aż będziesz miała mnie dość xd
- Oby. - przytuliłam go
- Pamiętasz jak wylałem na ciebie kawę ?
- Haha, tak. Byłeś wtedy taki zestresowany. Bałeś się mnie xd
- Yyyy nie ? - spojrzałam na niego tym swoim wzorkiem.
- No może trochę. - przyznał - Ale potem to już nie.
- Albo mój pierwszy dzień w klubie.W sumie to trochę szybko zostaliśmy parą.
-No wystarczyła jedna noc.
- Pijana byłam, nie wypominaj mi.
- Ale i tak fajnie było. - uśmiechnął się.
- Dobra, dobra. Muszę już wracać. O której mam przyjechać jutro ?
- Samolot mam na 12. Czyli tak na 11.
- Okej. Pa. - przytuliłam go jeszcze i wróciłam do domu.

* Felix *

Szkoda mi Julie. Teraz już wiem jak to było, gdy ja wyjeżdżałem. Powiem wprost, nie cierpię tego gościa. Wielki piłkarzyk -,-. No ale wiem, że to przyjaciel Julie i staram się ją zrozumieć. O godzinie 20 dziewczyna wróciła do domu i w ciszy jedliśmy kolację którą zrobiłem. Właściwie to ja jadłem, a Julie tylko rozgrzebywała jedzenie widelcem.
- Jakoś nie jestem głodna. Pójdę się położyć. - powiedziała
- Okej. - siedziałem nad swoim talerzem i myślałem co zrobić, żeby nie była taka smutna. Wyciągnąłem z szafki pudełko Kinder Maxi. Posprzątałem wszystko po kolacji i poszedłem na górę do sypialni. Dziewczyna leżała w łóżku, na sobie miała bluzę, którą jej dałem przed moim wyjazdem 4 lata temu.
- To co? Pogadamy? - pokazałem jej moje ulubione czekoladki. Julie uśmiechnęła się i usiadła po turecku na łóżku. Usiadłem obok i otworzyłem pudełko. Zaczęliśmy znowu jeść xd
- Jak jest mi smutno, to one zawsze mi pomagają.- przyznałem i uśmiechnąłem się do niej
- Na mnie chyba nie działają.
- Mógłbym ci przynieść ćwiartkę wódki, ale jutro będziesz prowadzić więc nie xd
- Haha. - przytuliła mnie - Kocham cię.
- Widzisz! Kinder Maxi zawsze działa! Haha xd
- Może masz rację. - uśmiechnęła się
- Idziemy spać ? - zaproponowałem
- Hmmm. Możemy.

* Abby godzina 21*

Było już późno, a chłopacy nadal grali w Fifę. A właściwie to Oscar z Omarem, bo Olly siedzi u Natalie. Słodko ♥ Mam nadzieję, że szybko zostaną kimś więcej niż są teraz. Chyba, że już są parą o.o. Molander nie mówi nic o niej, ale ja ich chyba rozkminiłam xd No cóż okaże się w praniu.
- Yeah !! - krzyknął Omar, gdy strzelił kolejnego gola Enestadowi. Zaczął sobie tańczyć. :D
- Bierz mi tą tłustą i grubą dupę z przed ekranu ! - krzyczał Oscar, a ja się tylko śmiałam.
- Kochanie, chodźmy spać. Zmęczona jestem. - szturchnęłam mojego chłopaka
- Dzieci to możecie sobie płodzić kiedy indziej. Dawaj jeszcze raz ! Ja Barceloną. - powiedział Omi. Oscar spojrzał na mnie błagalnie o jeszcze jeden mecz. Na co ja odpowiedziałam:
- Dobra jak chcesz, ja idę spać. - rzuciłam i poszłam się wykąpać. Postanowiłam wziąć długą relaksacyjną kąpiel. Napuściłam ciepłej wody do wanny i wlałam płyn o zapachu świeżych brzoskwiń *.* Chwile potem byłam już we wodzie. Oczywiście w ręku miałam telefon xd Postanowiłam zadzwonić do Julie, od czasu przyjazdu z jachtu jej nie widziałam. Wybrałam numer i czekałam, aż odbierze.
J: Halo ?
A: No hej ! Wszystko dobrze u ciebie ?
J: Ogl to jest do dupy. 
A: Jejku ! Co się stało ? Pokłóciłaś się z Felem ?
J: Nie.. Chodzi o to, że Mario wyjeżdża.. do Niemiec.. zmienia klub. - chyba się rozpłakała.
A: O mój boże.. ;'( Kiedy wylatuje ?
J: Jutro o 11 zawożę go na lotnisko... - łamał jej się głos
A: To ja z chłopakami też pojadę i się z nim pożegnamy.. Dlaczego nic nie mówił ?
J: Gdybym nie podsłuchała rozmowy z trenerem, też bym nie wiedziała. - usłyszałam jakieś śpiewanie
A: Julie, gdzie ty jesteś ?
J: W domu, akurat stoję niedaleko łazienki, to Felix śpiewa pod prysznicem. 
A: Hahah, wiesz Omar ma tak samo xd 
- Abby wyłaź !!! Siedzisz tam już z 2 godziny, a ja muszę siku !!! - krzyczał Omi
- Spadaj ! Było trzeba tyle nie pić !! - odkrzyknęłam
A: Dobra, będę kończyć, widzimy się jutro na lotnisku. Pa. 
J: Pa. - rozłączyłam się i zaczęłam myć włosy

* Olly, godzina 22 *

Gdy tylko wracaliśmy z próby, cały czas spędzałem z Natalie. Bardzo ją kocham. Czuję, że to ta jedyna. Leżeliśmy akurat na kanapie w salonie i oglądaliśmy film. Zastanawiałem się czy nie powiedzieć reszcie paczki, że jestem z Natalie, z resztą pewnie i tak się domyślają. Nie trudno zauważyć xd Gdy film się skończył, postanowiłem porozmawiać o tym z dziewczyną.
- Nati, a może powiemy im, że jesteśmy razem ?
- Na pewno chcesz ?
- Chyba tak xd Ale jeśli ty nie chcesz to ok.
- Myślę, że może już czas.
- Super. - pocałowałem ją i przytuliłem. - To co, śpiąca jesteś ?
- Trochę. - przetarła oczy. Wstałem z kanapy i wziąłem ją na ręce.
- Ekhem. co robisz ? - zapytała gdy ją niosłem
- Niosę moją królewnę ♥, do królewskiego łoża, z królewską pościelą i kr- - przeszkodziła mi
- Tak, tak już wiem xd - pocałowała mnie delikatnie. Położyłem ją na łóżku i po chwili leżeliśmy już obydwoje. Wtuleni w siebie, mogliśmy spokojnie spać.

* Julie, następnego dnia *

Felix wstał razem ze mną. Obydwoje się szykowaliśmy, żeby pożegnać Mario. Ubraliśmy się i zjedliśmy razem śniadanie. Tosty z nutellą *.* Wsiedliśmy w samochód, oczywiście ja prowadziłam. Szybko dojechaliśmy pod dom Mario. Nawet nie zdążyliśmy wysiąść z auta, a Gotze już wyszedł z domu. Spakował swoją walizkę do bagażnika i przywitał się z nami. W zupełnej ciszy jechaliśmy na lotnisko. Gdy dojechaliśmy, z trudem znalazłam miejsce, zęby zaparkować, ale w końcu się udało.
Przed wejściem stała już reszta paczki.
- Ohh Mario, będę za tobą strasznie tęsknić ! ;'( - przytuliła go Abby. Ja już miałam łzy w oczach.  Potem reszta chłopaków pożegnała piłkarza. Zauważyłam jak Mario szepcze coś na ucho Felixowi, ale nic nie usłyszałam. Na końcu mocno przytuliłam się do przyjaciela. Nadal nie mogłam uwierzyć w to, że on wyjeżdża... Drugie najbardziej bolesne pożegnanie w moim życiu.. Chłopak zniknął z mojego pola widzenia i wtedy rozpłakałam się na dobre. Felix podszedł do mnie i przytulił. Chwilę potem poczułam jak cała reszta paczki również się do nas przytuliła.


* Julie, tydzień później *

Dziś mija tydzień od kiedy Mario wyjechał. Rozmawiamy ze sobą codziennie na skype. Niby czuje jakby był blisko, a zarazem jest tak daleko. Przyzwyczaiłam się do nowej sytuacji. Gotze opowiada mi o nowym klubie i o miłych niemcach, którzy  pomagają mu załapać nowy język. Cieszę się jego szczęściem. Podobno trener bardzo go chwali i jest zadowolony z transferu. Jeśli chodzi o mnie to bardzo dobrze układa mi się z Felixem. Jeździmy razem na próby gdzie zawsze wesoło spędzamy czas. Dom, który zostawił mi przyjaciel, na razie stoi pusty, ale planuję jednak się tam przeprowadzić razem z Felixem. Wtedy Abby z Oscarem zamieszkają w tym co ja teraz. Szykuję się dużo zmian.  Niedługo przyjedzie mój mały przystojniak Nico i zostanie na weekend ♥ Strasznie kocham tego malucha.
- Julie ! Jedziesz z nami na próbę ?- krzyczał z salonu Oscar
- Tak, już idę ! - odkrzyknęłam i zeszłam na dół. Cała paczka już była gotowa do wyjazdu. Jechaliśmy dwoma samochodami. Felix kierował swoim autem gdzie byłam ja Olly i Natalie. I drugi prowadziła Abby i z nią byli Oscar i Omar. Dość sprawnie dojechaliśmy pod studio. Po krótkiej rozgrzewce głosowej, chłopacy zaczęli nagrywać nową piosenkę. Oczywiście nie obyło się bez wygłupów. Omar wszedł do pomieszczenia z mikrofonem i miał śpiewać swoją część, ale chłopacy go rozpraszali, bo pokazywali mu przez szybę różne DZIWNE rzeczy i Omar co chwile wybuchał śmiechem. Po 3 godzinach wróciliśmy wszyscy do Fooohouse. Abby przygotowała nam mega dobre koktajle i wygrzewaliśmy się wszyscy na ogrodzie.
- Więc, ja i Natalie, chcielibyśmy wam coś powiedzieć.. - zaczął Olly
- Kontynuuj xd - odezwałam się i wzięłam łyka napoju.
- Więc razem z Nat, jesteśmy parą. - powiedział
- Haha, no nie zgadłbym. - zaśmiał się Fel.
- Ooo ♥ Wiedziałam, że w końcu nam powiecie ! - uściskała ich Ab, a ja i reszta się dołączyliśmy.

*************************************************************

Nowy rozdział ! ♥ Komentujcie i takie tam inne xd ♥♥♥♥ Dziękujemy za wszystkie miłe słowa ♥♥♥♥♥♥♥♥ Może teraz wy nam powiecie co byście chciały w następnym rozdziale ?! Czekamy na ciekawe propozycje ! ♥

~ Julia

poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział 47

*Julie, tydzień później*

Spędziliśmy na jachcie jeszcze jeden dzień i wróciliśmy do domu. Wszyscy odpoczęliśmy na tym wyjeździe. Od razu po powrocie chłopacy zaczęli ćwiczyć nowe piosenki i choreografie, bo już niedługo będzie ich koncert 5th Element. Mam nadzieje, że przez to z Felixem, nie oddalimy się od siebie.  Właściwie to już tak się dzieje.. Mają codziennie próby i nie mamy nawet chwili dla siebie. No ale cóż, takie życie. Był późny wieczór, a jego nie było w domu. Trochę się bałam, że może coś się stało. Leżałam na kanapie, przykryta kocem. W telewizji leciał mój serial, a raczej jego powtórka. Dawno go nie oglądałam. Powoli zaczęłam przysypiać. Gdyby nie dźwięk zamykających się drzwi, zasnęłabym.
- Już jestem ! - oznajmił chłopak wchodząc do salonu. Usiadł obok mnie i pocałował na przywitanie.
- Felix jest 23 w nocy ! A ty dopiero z próby wróciłeś ?!! Wiesz jak się martwiłam !! - trochę na niego nakrzyczałam. Mógł chociaż zadzwonić.
- No przepraszam al-e. - przerwałam mu
- W dupe sobie wsadź te przeprosiny.- podniosłam się z kanapy i razem z kocem poszłam do sypialni. Co on sobie myśli ? Będzie wracał o 23 do domu, a ja będę to tolerować ? Nie.  Odłożyłam koc do szafy i poszłam do łazienki.  Wykąpałam się i wróciłam do sypialni. Felix leżał na łóżku i patrzył się tempo w sufit.
- Przeszło ci już ? - zapytał gdy tylko weszłam.
- Nie. - odpowiedziałam krótko i położyłam się do łóżka. Fel natychmiastowo obrócił się w moją stronę i przytulił.
- Wiesz, ostatnio to masz te swoje humorki częściej niż zazwyczaj. - powiedział. - Może w ciąży jesteś. - dodał, a ja aż zakrztusiłam się powietrzem i zaczęłam kaszleć.
- Taa, najlepiej, ciężarną mnie zrób !
- Hahah. - zaśmiał się, po czym przytulił mnie mocniej i pocałował.
- Felix, nigdy cię nie ma...
- To wszystko przez ten zbliżający się koncert. Jak już będzie po wszystkim, to będzie tak jak dawniej.
- Wiem jakie to dla ciebie ważne i dla mnie też. Jestem z was dumna, że tak bardzo się wybiliście w górę, macie więcej fanów. no ale co z nami ?
- Będziemy razem cały czas. To tylko chwilowe, poza tym jak chcesz to możesz jeździć ze mną na próby. Nikt cię nie wywali przecież.
- No okej. Ale jutro nie mogę. Muszę pozałatwiać jeszcze parę spraw w klubie. Spakować swoje rzeczy. Dawno się z Mario i z resztą drużyny nie widziałam. Musze ich odwiedzić.
- Dobrze, to najwyżej przyjedziesz jak już wszystko pozałatwiasz. Pasuje ?
- Tak. - uśmiechnęliśmy się do siebie i pocałowaliśmy.
- Idę się wykąpać, zaraz wrócę. - powiedział i wyszedł z sypialni. Po 20 minutach leżał już z powrotem przy mnie.
- Mogę tobie jakoś wynagrodzić to, że mnie nie ma? - zapytał
- Jest coś co mógłbyś zrobić.
- Mhmm. - zaczął mnie całować
- Nie chodziło mi o to, o czym ty na okrągło myślisz.
- Skąd wiesz o czym myślę ?!
- Nie jest trudno zgadnąć xd - uśmiechnęłam się
- No to powiedz co innego mogę dla ciebie zrobić,bo ja lepszego pomysłu nie mam. :)
- Jak się obudzę to bądź przy mnie.
- To zależy o której się o budzisz. O 11 mamy próbę.
- Najwyżej mnie obudź jak będziesz wstawał, ok?
- Mam cię budzić? Jesteś pewna, że tego właśnie chcesz?
- Tak, i jak tego nie zrobisz to nie masz już po co do domu wracać.
- Haha ok, ok. - zaśmiał się, a ja z nim.
- Idziemy spać? - zapytałam
- Już?
- A co chcesz robić? - widząc jego minę dodałam - Nie odpowiadaj.
- Dobra, możemy spać. Dobranoc. - pocałował mnie, zgasił lampkę nocną i przytulił się do mnich pleców.

* Julie, następnego dnia *

Obudziłam się bardzo wcześnie. Była dopiero 8 rano. Obróciłam się w drugą stronę. Felix jeszcze słodko spał. Położyłam swoją głowę na jego torsie i przytuliłam go. Byłam jeszcze nie do końca wyspana więc ponownie zasnęłam. 
- Julie... - mówił cichym głosem 
- Hmm... - wymamrotałam
- Muszę się szykować na próbę. 
- Ok, pa. - cały czas byłam pół przytomna. 
- Ale zejdź ze mnie, bo inaczej nie wstanę. - dopiero wtedy oprzytomniałam. Otworzyłam oczy i zeszłam z chłopaka. Felix pocałował mnie na pożegnanie i wyszedł z sypialni, a ja po raz kolejny zasnęłam. Obudziłam się o 11:40 wypaliłam z łózka jak szalona, bo przypomniałam sobie, że na 12 jestem umówiona w klubie z trenerem. Wzięłam byle jakie cichy i szybko poszłam do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic, ciało posmarowałam balsamem, wyprostowałam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Ubrana wyszłam z łazienki i szłam na dół do kuchni zrobić jakieś szybkie śniadanie. Najedzona, ubrałam moje nowe conversy i chwyciłam torebkę plus kluczyki od samochodu. Otworzyłam bramę żebym mogła wyjechać. Z piskiem opon ruszyłam. Oczywiście na drodze był  korek. W pewnym momencie mój telefon zaczął dzwonić. Był to Felix, włączyłam na głośnomówiący.  
J: Tak skarbie ? 
F: Wstałaś już ? 
J: Mhm, właśnie jadę do klubu pozałatwiać parę spraw. 
F: To jak pozałatwiasz to wpadnij do nas. 
J: Postaram się. 
F: Kocham Cię. 
J: Ja ciebie też, pa - i się rozłączyłam. Po prawie 20 min wreszcie dotarłam do celu. Wysiadłam z samochodu i ruszyłam do gabinetu trenera. Zapukałam lekko w drzwi i nie czekając długo usłyszałam "proszę" . 
- Dzień dobry trenerze. 
- Witaj Julie. Chciałem tobie dzisiaj przedstawić nową dziewczynę od rachunkowości. Czeka w twoim biurze. 
- Jestem bardzo ciekawa, kto zajmie moje miejsce. - uśmiechnęłam się
- To chodźmy ! - i szliśmy do mojego byłego już biura, który znajdował się na samym końcu korytarza. Otworzyłam drzwi i weszłam. Na kanapie siedziała młoda dziewczyna. Wyglądała na bardzo zestresowaną.
- Cześć- podałam jej rękę - Julie jestem. 
- Vanessa. - odzwajemniła gest.
- To  ja was dziewczyny zostawiam.
- Do widzenia trenerze. - odpowiedziałam 
- Chodź pokaże ci wszystko co i jak. - po 2 godzinach wreszcie skończyłyśmy. Bardzo ją polubiłam, jest strasznie miła. Swoją pracę ma zacząć od jutra. Powiedziałam jej, że gdyby sobie nie mogła poradzić, zawsze będzie mogła zadzwonić, a ja jej pomogę. Po spakowaniu swoich rzeczy z biurka Vanessy, chciałam jeszcze pójść do trenera, zapytać się jak będę pracować. Drzwi były lekko uchylone. Zauważyłam, że trener rozmawia z Mario. Nie chciałam podsłuchiwać, ale ciekawość zżerała mnie od środka. Przystawiałam lekko ucho i słuchałam. 
- Mario będzie nam cię brakować, jesteś bardzo dobrym piłkarzem. - to co usłyszałam było okropne. Czy to znaczy, że mój kochany przyjaciel mnie zostawia?! Zmienia klub, miasto... wszystko. Czy to nie może być tylko sen?! 
 - Kiedy miałeś zamiar mi powiedzieć ?! -zdenerwowałam się i weszłam do pomieszczenia. Krzyczałam i jednocześnie płakałam.
- Julie to nie tak. 
- A jak ?! Chciałeś wyjechać bez pożegnania tak poprostu chciałeś mnie zostawić !!! Jak możesz! Po tym wszystkim.. 
- Julie daj mi to wyjaśnić !! - nic nie odpowiedziałam, tylko czekałam, aż on zacznie swoje kazanie.  
- Bayern Munchen od dłuższego czasu się mną interesował, aż zgodziłem się na zmianę klubu i nowy kontrakt. To świetna okazja dla mnie. 
- Chcesz wyjechać aż do Niemiec!!! Wiesz co.... sprzedałeś się... Myślałam, że jesteś inny, że nie patrzysz na to gdzie dadzą ci więcej do ręki. Myliłam się. 
- NIE !! - wykrzyczał. 
- Julie. Mario. Uspokójcie się. - wtrącił się trener, który przyglądał się całej sytuacji. 
- Jak mam się uspokoić jak mój najlepszy przyjaciel który był przy mnie zawsze gdy go potrzebowałam wyjeżdża?! 
- Trenerze możemy pogadać chwilę sami? - zapytał chłopak 
- Ok, pójdę do Vanessy. - gdy trener wyszedł, Mario mocno mnie przytulił. Staliśmy tak z jakieś 15 min. W końcu uspokoiłam się. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Łzy cały czas spływały mi po policzkach. Mario mi tłumaczył , że tam będzie dla niego lepiej bla bla bla..  
- Kiedy wylatujesz ? - zapytałam. 
- Jutro wieczorem. - patrzyłam się w podłogę. 
- Julie.. - chwycił mnie za rękę. 
- Chciałbym ci coś dać. - wręczył mi klucze. 
- Po co mi to dajesz ? 
- To klucze od mojego domu. Jest teraz twój. Możesz go sprzedać, albo w nim zamieszkać razem z Felixem. 
- Nie Mario...
- Już za późno. Przepisałem go na ciebie. Jest twój. Będę tęsknić Julie. - szepnął mi na ucho. 
- Ja za tobą też. 
- Już jest okej ? 
- Mniej wiecej.. 
- Dobrze kochanie ja już będę musiał się zbierać. 
- Nie mów tak do mnie .. 
 - Będzie mi tego brakować. - odparł. 
- Powiem ci szczerze, że mi też xd. - uśmiechnęłam się. Po raz kolejny go przytulilam i pożegnałam. Powiedziałam mu, że odwiozę go jutro na lostnisko. Smutna kierowałam się do auta. Nie miałam ochoty już nigdzie jechać więc wróciłam do domu. Zaparkowałam samochód w garażu i weszłam do salonu. Poszłam jeszcze ściągnąć buty. Cały czas nie mogłam w to uwierzyć. Za szybko to go nie zobaczę. Te wszystkie emocje cały czas napierały na mnie. Musiałam jakoś odreagować. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Chodziłam po całym domu bez sensu. W końcu po prostu usiadłam na łóżku w sypialni i się rozpłakałam. W ręku cały czas trzymałam klucze, które mi dał. 
Była 17. Nie jadłam obiadu, bo nie chciało mi się go robić. 
- Julie!! Gdzie jesteś?! - krzyczał Felix. Nawet nie miałam siły mu odpowiedzieć. Po pewnym czasie trafił do sypialni i zobaczył mnie w nie za dobrym stanie. 
- Dlaczego nie przyjechałaś? Ejj, skarbie, co się stało? Płakałaś. - ja tylko milczałam... Przytuliłam go mocno. Właśnie tego teraz potrzebowałam. 

****************************************************
Bardzo was przepraszamy, że tak długo nie było rozdziału no ale tak wyszło... Mam nadzieję, że się nie gniewacie :)❤ 

~ Julia

sobota, 11 lipca 2015

Rozdział 46

* Julie godz: 18:00 *

Weszliśmy do środka wynajętego jachtu. Był jak ze snu. Dużo przestrzeni. Niesamowity ! Położyliśmy swoje rzeczy byle gdzie i rozglądaliśmy się po całym pokładzie. Szłam za Felixem, trzymając go za rękę. Chłopak otworzył jedne z drzwi.
- To nasz pokój. - uśmiechnął się
- Śliczny ♥ - pocałowałam go
Po obejrzeniu całego jachtu, ubrani w stroje, odpoczywaliśmy opalając się na leżakach i popijając zimny sok pomarańczowy. Było bardzo gorąco.  Mimo, że było już po 18 słońce nadal świeciło w górze. W pewnym momencie Felix wstał ze swojego leżaka i  wyszedł na sam środek.
- Eyy zasłaniasz mi słońce !! - oburzył się Omar
- I tak zawsze jesteś czarny. - zaśmiał się - Muszę wam coś powiedzieć. - dodał
- No mów. - odezwała się Abby
- Więc o 20 jest koncert niedaleko plaży.
- Tak ? A kto występuje ? - zapytał Olly
- Beyonce i Jay-Z oraz Tyga ! - powiedział piskliwym głosem, to dlatego, że bardzo się cieszył.
- Oooo ja ! Idziemy ? - aż się podniosłam
- No właśnie .. TAK ! ♥ - krzyknął. Wszyscy się ucieszyliśmy i razem przytuliliśmy. Trzeba się szykować.

*Felix*

Jak tylko się uszykowaliśmy zmierzaliśmy na koncert. Było już pełno ludzi. Wziąłem Julie na swoje barki, żeby lepiej widziała i robiła zdjęcia. Podobnie zrobił Oscar i Olly.
- Proszę pani !!! Podniesie mnie pani, bo nic nie widzę!!! - powiedział do jakiejś dość masywnej kobiety Omar. Pewnie trenuje albo coś. W końcu Rudberg nie jest za wysoki i zupełnie nic nie widział. O dziwo kobieta się zgodziła. Haha
- Om ty to coś zawsze wykombinujesz xd - zaczęliśmy się z Julie śmiać xd Nareszcie zaczął się koncert. Trójka moich ulubionych wokalistów na jednej scenie ♥

*Abby*

Koncert był zajebisty! Felix na prawdę, miał świetny pomysł z tym wyjazdem. Powoli wracaliśmy do zatoki. Pomyślałam, że warto by było zobaczyć plażę.
- Ey może wstąpimy jeszcze na chwile na plaże ? - zaproponowałam.
- No czemu nie. - powiedziała Natalie. Kierowaliśmy się na wspomniane wcześniej miejsce. Pierwszy raz tam będę. Nie mogę się doczekać. Kiedy wreszcie całą gromadą dotarliśmy, ściągnęłam swoje buty i szłam na boso, po jeszcze ciepłym piasku. Akurat trafiliśmy na zachód słońca. Bardzo romantycznie. *.* Woda uderzała o moje stopy. W pewnej chwili podszedł do mnie Oscar i objął od tyłu. 
- Kocham cię. - szepnął na ucho. Nic nie opowiedziałam tylko odwróciłam się w jego stronę i na jego ustach złożyłam czuły pocałunek. Kątem oka widziałam, że Natalie i Olly oddalają się od nas. Niech sobie gołąbeczki pobędą same. :) Mam tylko nadzieję, że trafią na jacht xd Najwyżej spędzą upojną noc na plaży. :D

* Olly *

Od kiedy Natalie wróciła staram się spędzać z nią każdą wolną chwilę. Bardzo ją lubię. Ale tak bardzo bardzo bardzo ♥ Ona chyba mnie też. Zbliżyliśmy się do siebie. Szliśmy w ciszy po plaży. Przez przypadek moja ręką dotknęła jej ręki. Spojrzeliśmy się na siebie i lekko uśmiechnęliśmy. 
- Usiądziemy? - zaproponowałem
- Jasne. - dziewczyna uśmiechnęła się. Była już 23. Mimo tego było ciepło. Zorientowałem się, że reszta paczki sobie poszła. Byliśmy zupełnie sami.
- Ej idziemy się kąpać ? - zapytałem 
- Pewnie !! - odparła. Szybko wbiegliśmy do wody. Była przyjemna. Zaczęliśmy się chlapać i wygłupiać. Podpłynąłem do niej i pod wodą chwyciłem ją za biodra. Ona oplotła swoje nogi wokół moich bioder, a ręce wokół szyi. Nasze usta dzieliły milimetry. Pocałowałem ją. My się rzeczywiście dziwnie zachowujemy. Jakbyśmy byli parą. No ale kutfa nią nie jesteśmy !
- Wracamy? - zapytałem, gdy zauważyłem, że Natalie się trzęsie.
- Możemy. - trochę mokrzy wracaliśmy na jacht. Musiałem coś zrobić, bo już dłużej nie wytrzymam. Zatrzymałem się, a dziewczyna stanęła naprzeciwko mnie.
- Wiesz, Natalie cieszę się, że wróciłaś. Zależy mi na tobie. - wydukałem z siebie.
- Mi na tobie też. Kocham cię Olly. - jkdnsauhjhjkhg  powiedziała to ♥♥
- Ja ciebie też, bardzo. - pocałowaliśmy się - To będziesz moją dziewczyną ?
- Tak ♥ - przytuliła mnie. Teraz mogę spać spokojnie, z nią u boku ♥ Bez żadnej obawy chwyciłem ją za rękę. Dotarliśmy na jacht. Po cichu, żeby nikogo nie obudzić szliśmy do pokoju.  Natalie od razu poszła do łazienki, a ja czekałem na swoją kolej. Po 15 minutach zająłem jej miejsce. Szybko wszedłem pod prysznic. Ogarnięty wróciłem do dziewczyny. Leżała już na łóżku i patrzyła coś na swoim Iphonie. Położyłem się obok niej i przytuliłem. Przy okazji patrzyłem na co patrzy. Przeglądała Instagrama. 
- Powiemy reszcie paczki, że oficjalnie jesteśmy razem? 
- Teraz ? - zaśmiała się xd. 
- Nie głuptasie, jutro rano :D
- Może na razie im nie mówmy. - odparła. 
- Jak sobie życzysz. - pocałowałem ją. Mój całus przerodził się w trochę dłuższy i bardziej namiętny pocałunek. Dziewczyna cały czas mnie całując, odłożyła telefon i skupiła się na mnie. Położyłem się nad nią. Natalie wędrowała swoimi dłońmi po całych moich plecach, delikatnie podnosząc mój top do góry. Postanowiłem go ściągnąć. Po czym dalej całowałem się ze swoją dziewczyną. Cokolwiek się wydarzy, wiem, że będzie to wspaniałe przeżycie.
- Na pewno ? - zapytałem ostatecznie i spojrzałem w jej piękne zielone oczy.
- Tak. - odpowiedziała krótko
(...)

*Julie, drugi dzień na rano* 

Obudziłam się ok. 12 rano. Felixa już obok mnie nie było. UGH !!! Jak ja nie lubię się sama budzić.. Założyłam na siebie lekki szlafrok i wyszłam z pokoju. Wszyscy siedzieli już na leżakach i trzymali w ręku koktajle pewnie zrobione przez Abby. No tak, nasza zdrowa i fit Abby :'). Ostatnio ma bzika na punkcie ćwiczeń i zdrowego odżywiania. Współczuję jej dzieciom i Oscarowi. xD 
-Dzień dobry wszystkim. - powiedziałam 
- Hej. - opowiedzieli chórem.
- Cześć, skarbie ♥ - powiedział Felix, gdy usiadłam obok niego na leżaku.
- Jak mogłeś mnie tak zostawić samą w łóżku, wiesz, że tego nie lubię. - marudziłam
- No przepraszam.- pocałował mnie w policzek
- Gdzie Olly i Natalie ? - odparłam biorąc koktajl do ręki. 
- Wstałem coś ok. 11 jako pierwszy i jak zaglądałem do pokoi to ich nie było. - odparł Felix
- Może nie wrócili na noc na jacht. - trochę się wystraszyłam, że może im się coś stało. 
- Niee wątpię. - powiedział Om. 
- Felix cioto, a kartkę zauważyłeś ? xD - powiedział Oscar i chwycił za kartkę leżącą na małym stoliczku
- Ohh shit. - zaklął pod nosem. 
- Pokaż mi to. - wzięłam kawałek papieru i przeczytałam na głos." POSZLIŚMY NA ŚNIADANIE DO CENTRUM "
- Felix naprawdę jesteś spostrzegawczy. - zaśmialiśmy się
- Dobra koniec xd Co robimy ? -zmienił temat
- Odpoczywamy. - odetchnął Osci
- Abby pójdziemy na zakupy ? - zwróciłam się do przyjaciółki. 
- Jasne !!! - ucieszyła się.  - To chodź teraz nie będziemy traciły czasu.  - złapała mnie za rękę i wędrowała ku wyjściowi z jachtu.
- Eyyy kolego nie zapędzaj się ! - zatrzymałam się.  - Daj mi 15 min na ubranie się ok? - dodałam
- Z zegarkiem w ręku !!! - wykrzyczała kiedy ja już byłam przed drzwiami do pokoju. Postanowiłam nie stroić się. Wzięłam szybko z walizki krótkie spodenki, crop top i płaskie sandały.  Weszłam tylko szybko do łazienki, żeby zrobić makijaż. Włosy spięłam w niedokładnego koka i byłam gotowa do wyjścia.
- Jestem. - powiedziałam.
- Wooow !!! Julie jest przed czasem, aż 5 min!! - powiedział Fel. 
- Pobijam rekordy.- zaśmiałam się - Emm Ab ty wytrzymasz w tych sandałach na koturnie ? - dodałam zwracając się do dziewczyny. 
- Ze spokojem. - uśmiechnęła się. 
- Tak, tak ,a potem będzie "ALE MNIE NOGI BOLĄ !!!" - droczył się z nią Oscar. Abby nic nie powiedziała, tylko do niego podeszła.  
- PROSZĘ NIE BIJ MNIE !!!! - powiedział Osci zasłaniając się rękoma. Ab wrzuciła go do wody. xd Ja z chłopakami byliśmy posikani ze śmiechu, no ale mogłam się po niej tego spodziewać. 
- No dalej chodź już xd - odparłam wycierając łzy ze śmiechu.  Ruszyłyśmy na podbój sklepów w Miami. 

*Julie, 3 godziny później*

Zadowolone i całe obładowane siatkami wracałyśmy już na jacht. Kupiłam sobie nowe conversy, dwa crop topy, sukienkę, jeasny, spódniczkę, strój kąpielowy. Abby za to nowe, białe Air Force, dwa crop topy, bluzę, sukienki, jedna i druga. i nowy strój kąpielowy. Po dotarciu na jacht chłopacy ugościli nas drinkami. Miło z ich strony. Poszłyśmy się przebrać w nowo zakupiony strój i opalać z resztą na leżakach. Olly z Natalie wrócili, więc mogliśmy wypłynąć. Całe szczęście Felix umiał "prowadzić" jacht. Przynajmniej tak mówił xd
- Misiu, na pewno wiesz co i jak ? - zapytałam
- No jasne ! To nie może być trudne. - uśmiechnął się. Zrobiłam *facepalm* .
- Tylko nie wypływaj za daleko, bo nikt nas nie uratuje. Haha.
- Gdzieś tutaj staniemy. - odpowiedział. Pocałowałam go szybko w policzek i poszłam zobaczyć co tam słychać u reszty. Tak jak przypuszczałam byli na leżakach.

*******************************************************
Eyyy yo the Fooo ! ♥ Kochane mamy już 46 rozdział !!!♥ Bum bum ♥ ! Jak tam wakacje ?! Komentujcie miśki to na prawdę motywuje ♥♥♥♥♥♥♥♥♥ ( Przepraszam za te serca, ale mam na nie fazę xd ♥ )

~ Julia ♥

wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 45

*Julie, dzień wyjazdu*

Obudziłam się bardzo wcześnie rano. Felix jeszcze spał, nie budziłam go tylko po cichu wstałam. Jak się wczoraj dowiedziałam o 14 wylatujemy do Miami. Byłam zbyt podekscytowana, żeby się spakować, więc muszę to zrobić dzisiaj. Fel bardzo się postarał. Myślę, że taki wyjazd dobrze nam zrobi. Zeszłam do kuchni i zaczęłam robić śniadanie.  Tosty z szynka i serem. Postawiłam wszystko na stole i poszłam obudzić mojego śpiocha. 
- Misiuu wstawaj. - pogłaskałam go po policzku.
- Jeszcze 5 minut.
- Dalej, dalej, bo śniadanie będzie zimne.
- A co jest ?
- Tosty i kawa. - usiadłam na nim.
- Przekonaj mnie jakoś. - chłopak cały czas miał zamknięte oczy, ale uśmiechał się lekko. Żeby go całkiem wybudzić pocałowałam go.
- Może być ? - zapytałam.
- No nwm, nwm. - tym razem to on mnie pocałował i obrócił tak, że on leżał na mnie.
- Tak to my wgl nie zjemy tego śniadania.
- Przeżyjemy jakoś. - powiedział i zaczął mnie całować. Tak po 10 min "miziania", poszliśmy jeść. Tak jak mówiłam tosty i kawa były już zimne. Ale cóż to tylko i wyłącznie jego wina xd. Posprzątaliśmy po jedzeniu i poszliśmy się ogarnąć.  Zaczęłam nas pakować. Gdy skończyłam zastanawiałam się co ubrać na siebie nagle po domu rozległ się dźwięk dzwonka.
- Spodziewasz się kogoś ? - zapytał mnie Felix.
- Nie, ale to może być reszta paczki. - zeszłam na dół, aby otworzyć drzwi. Przed nimi stała moja kuzynka Viki ze swoim synkiem Nico. Często zostawia małego u mnie gdy ma coś ważnego do załatwienia na mieście albo po prostu chce spędzić chwile ze swoim mężem sam na sam, a ja z miłą chęcią zajmuję się Nico. Uwielbiam malca, on z resztą mnie też :)
- Hej Viki ! Co cię do mnie sprowadza ? - pocałowałam ją w policzek.
- Hej !! Powiem ci w środku. - wpuściłam ich do środka.
- Nico zasuwaj na górę do cioci sypialni po za.. - nie zdarzyłam dokończyć jak malec był już na schodach.
- TYLKO POMAŁU !!- wydarła się jego mama. - Okej Julie mam do ciebie sprawę - dodała nuż ton niżej.
- Wal śmiało. - uśmiechnęłam się do niej.
- Mogła byś tak za dwa tygodnie zając się Nico na weekend, bo my z Nathanem jedziemy na Majorkę z okazji naszej czwartej rocznicy ślubu.
- No jasne, że tak! To dla mnie ..... - przerwał mi mały krzyczący z góry.
- AAAAAAAAA !!!!! MAAAAAAAAAMOOOOO!!!! DO GÓLYYY JEŚT JAKIŚ OBCI PAAAN !!!!!! - szybko pobiegłam na górę, wzięłam malca na ręce a ten od razu przytulił się do mnie.
- Julie czy ty mi masz coś do powiedzenia ? - zapytał meeeeega zdziwiony Felix.
- Eeemm.. kochanie... chciałam ci to już dawno powiedzieć, ale nie miałam okazji...
- Nie proszę cię nie mów tego...
- Ale Nico to syn mojej kuzynki... Nie chciałam ci tego mówić, ale rozumiesz tak jakoś wyszło...
- A-a-a-a-le - jego mina byla bezcenna !! XD
- Hahahhahahahahahhaha xddd  - płakałam ze śmiechu.
- Dobrze to my wam nie będziemy przeszkadzać. - powiedziała Viki i wzięła malca ode mnie i dodała. - To jesteśmy umówione?
- Jasne :* Pa Nicoo !! Kocham cię <3 - wysłałam jeszcze malcowi buziaka w powietrzu i zeszli na dół. Po chwili było słychać zamykające się drzwi wejściowe, a ja wróciłam do szukania ubrań. Sandi podszedł do mnie, przytulił od tyłu i szepnął na ucho.
- Idziemy się myć ?
- Możesz iść, a ja uszykuję sobie ciuchy.
- Ale ja chcę z tobą.
- Ok, to możesz napuścić wody, a ja dokończę wybieranie ubrań.
- Super. 
- Tylko dużo piany !!! - krzyknęłam gdy chłopak już był za drzwiami pokoju. Długo zastanawiałam się co wybrać... W końcu wybrałam ten zestaw. Położyłam wszystko na łóżko i poszłam do chłopaka, który już był w wannie. Czy on się bawił żółtą kaczuszką Nico ?
- Felix, czy ty zużyłeś cały płyn do kąpieli ? - zapytałam, bo zobaczyłam pustą butelkę, która wcześniej była zupełnie pełna.
- Yyyy, miało być dużo piany, nie ? - zdziwił się. Zrobiłam facepalma i usiadłam na małej pufie stojącej obok wanny. ( łazienka )
- To co wchodzisz ? - zapytał 
- A mam jakieś wyjście ?
- Nie, a tak btw fajna kaczka. - zaśmiał się
- To nie moja, lepiej ją zostaw bo jeszcze zepsujesz i Nico będzie płakał. 
- Najwyżej xd Kupie mu lepszą :) - ściągnęłam z siebie ubrania i dołączyłam do niego. Przytuliłam się do chłopaka i tak sobie przez dłuższy czas leżeliśmy. Nie obyło się bez całowania. 
- Umyjesz mi plecki ? - zapytał w pewniej chwili
- A co za to dostane ?
- Wszystko.- przybliżył się do mnie. 
- A gdybym nie chciała wszystkiego, tylko ciebie. Na zawsze. - spojrzałam prosto w jego śliczne oczy.
- To już masz. Na zawsze. Obiecuję. - lekko musnął moje usta. Wzięłam nowy kokosowy  płyn do kąpieli i wylałam trochę na jego plecy.
- A ! Zimne ! - krzyknął. Rozsmarowałam płyn po całych jego plecach. Po kąpieli już ubrani i ogl cali ogarnięci. Postanowiliśmy pójść piechotą do Fooohouse. Z racji tego, że daleko nie mieliśmy spacerek dobrze nam zrobi. Zakluczyłam dom i włożyłam klucze do torebki. Fel w jednej ręce trzymał, a raczej ciągnął walizkę, a w drugiej trzymał mnie za rękę. Po niecałych 15 min, byliśmy już na miejscu. Bez pukania weszliśmy do środka.
- EY YO !!!! - wydarł się Felix.
- W OGRODZIE !!! - krzyknął Olly. Fel zostawił walizkę w kącie, a ja poszłam do kuchni i z lodówki wyciągnęłam dwie puszki Coli. Weszłam do ogrodu i wręczyłam napój mojemu chłopakowi i usiadłam mu na kolanach, ponieważ już nie było miejsca do siedzenia.. Pomału będzie trzeba zamówić taksówkę i ruszyć na lotnisko. Ab zadzwoniła po taxi a reszta wstała z miejsc i poszła się jeszcze ostatecznie ogarnąć. 
- Wszyscy gotowi? - zapytała 
- Tak! - odpowiedzieliśmy chórem i spakowaliśmy swoje torby w dużej taksówce. Siedziałam koło Felix'a, cały czas trzymając go za rękę. Oparłam się o jego ramię. Po chwili byliśmy na lotnisku. Przeszliśmy te wszystkie pierdółka i czekaliśmy na samolot. Dochodziła godzina 14 i już szliśmy w stronę ostatecznego sprawdzenia biletu czyli przy wejściu do samolotu. Miałam miejsce obok Abby, przy oknie. Za nami siedział Felix z Oscarem i Omarem a jeszcze za nimi Olly i Natalie. Chwilę gadałam z Abby, a potem bawiłam się telefonem.. Robiłam zdjęcia nam wszystkim. Mieliśmy bekę, bo Omar podrywał stewardessę. Cały Rudberg. Nie mogę się doczekać, aż w końcu wylądujemy. Piękne Miami. 
- Oscar, zamienisz się ze mną miejscami? - zapytałam 
- Pewnie. - uśmiechnął się i zajął moje poprzednie miejsce obok Abby. Ja usiadłam przy moim chłopaku. Położyłam głowę na jego ramię i zamknęłam oczy. Nie mogłam zasnąć, bo Omar cały czas się wiercił i obracał do Ollyego i Natalie i z czegoś się śmiali. Podniosłam się z Felix'a i westchnęłam. 
- Co jest? - zapytał troskliwie 
- Nie mogę zasnąć.. 
- Ojj, biedna moja. - przytulił mnie
- A Tak wgl to skąd wziąłeś ten pomysł, żeby wyjechać? 
- Po tym jak się tak kłóciliśmy, pomyślałem, że muszę ci to jakoś wynagrodzić no i znalazłem śliczny jacht na wybrzeżu w Miami. 
- Jesteś kochany. - pocałowałam go
- Mamo fuuuuu! Oni się całują! - powiedział jakiś chłopiec, który siedział po drugiej stronie samolotu. My się lekko zaśmialiśmy i skupiliśmy na sobie. 
- Ale ta stewardessa ma sexi dupę.. - usłyszałam Omara 
- Haha ty masz lepszą xd - powiedziałam 
- Tak to prawda. - zaśmiał się. W końcu nadszedł moment na który Rudberg czekał. Stewardessy zaczęły rozwozić jedzenie. Om tylko patrzył, kiedy ona podejdzie do nas. Tak się cieszył, że aż podskakiwał na siedzeniu jak małe dziecko xd Ja bawiłam się Felix'a telefonem, a on moim xd Trochę bez sensu, bo mamy ten sam model xd przeglądałam sobie jego galerię zdjęć. Najwięcej to miał selfisów Oscara xd Zobaczyłam nasze pierwsze wspólne zdjęcie, kiedy się pocałowaliśmy. <3 Śliczne. 
- Witam ! Chcieliby coś państwo? - zapytała wyczekiwana przez Omara stewardessa. 
- Ja pierwszy! - prawie krzyknął - Więc tak : poproszę jedną Pepsi, sandwicza z szynką, Marsa, małe Laysy zielona cebulka i pani numer telefonu. - puścił jej oczko. Myślałam, że się zesikam ze śmiechu. Pani podała mu wszystko prócz numeru. 
- Razem będzie 12 dolarów. - wręczył jej należne pieniądze.. 
- A numer? 
- Numerów nie sprzedajemy. - uśmiechnęła się sztucznie i spytała się czy my czegoś nie chcemy. Wzięliśmy tylko coś do picia i po małej kanapce. 
- Co za baba! Numerów nie sprzedajemy.. - przedrzeźniał ją Omar, gdy już odjechała.
- Proszę zapiąć pasy zaraz lądujemy - odezwała się jedna ze stewardess.
- Nareszcie - powiedziałam cicho. Po wylądowaniu wzięliśmy swoje walizki, w między czasie zadzwoniłam po Taxi, która dojechała po niecałych 15 min. Kiedy ujrzałam ten cudowny jacht nie mogłam uwierzyć, że to w nim spędzę dwie noce!

*******************************************************
Hej !! <3 Rozdział 45 gotowy na wasze recenzję, które są mile widziane w komentarzach poniżej :* Życzymy miłych i szalonych wakacji <3 ~ Jagoda i Julia :D