sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 55

*Julie, kilka dni później*

Tak jak zwykle rano wstałam z łóżka i poszłam się ogarnąć do łazienki. Felix jeszcze spał więc postanowiłam go nie budzić. Co prawda pracuje w domu i co jakiś czas jeszcze do klubu. Ale postanowiłam to zmienić. Strasznie się stęskniłam za tymi pacanami i oczywiście za moim gabinetem także. Przyszykowałam śniadanie dla siebie i Felixa. Zwykle kanapki. Po zjedzonym posiłku zostawiałam Felowi kartkę żeby się nie martwił.
' Pojechałam do pracy. Śniadanie na stole. Kocham cie Julie xoxo.'
Wsiadłam w samochód i kierowałam się w stronę stadionu. Zaparkowałam auto na parkingu. Wzięłam torebkę, kilka teczek i wysiadłam. Byłam jako druga. Pierwszy był oczywiście trener. Postanowiłam do niego zajrzeć. Zapukałam lekko w drzwi i nie czekaj na 'proszę' otworzyłam je.
- Dzień dobry trenerze. - przywitałam się.
- Witaj Julie co cie do nas sprowadza ? - uśmiechnął się.
- Chciałabym wrócić do pracy.
- To żaden problem. Chłopacy strasznie się za tobą stęsknili.
- Ja za nimi trochę też. - zaśmiałam się. Chwilkę jeszcze porozmawialiśmy i poszłam do siebie. Na biurku leżała sterta papierów od Vanessy. Sprawdziłam je i poprawiłam kilka błędów. Po niecałej godzinie odłożyłam segregatory na odpowiednie półki. Zauważyłam, że chłopaki zaczęli trening. Chwyciłam coś do notowania oraz telefon i ruszyłam w stronę boiska. Niezauważona przemknęłam na murawę. Usiadłam na niewidocznym dla nich miejscu. Przyglądam się im dokładnie, jak grają i jak się zachowują. Było normalnie xd wygłupiali się jak zawsze. Przez dłuższy czas patrzyłam się na Davida, który jedyny stał na boku. Postanowiłam z nim porozmawiać. Zeszłam na dół i stanęłam koło trenera.
- Dobrze chłopaki na dzisiaj to, koniec rozejść się.
- Tak jest. - odpowiedzieli równo.
- David mogę cie prosić do siebie? - zapytałam.
- Jasne. - razem kierowaliśmy się do gabinetu. Obydwoje usiedliśmy na kanapie.
- No to gadaj co jest. - zaczęłam.
- Nic. - odparł
- Przecież widzę. Jesteś niedostępny, chcę ci pomóc.
- Oj no już dobrze. Pokłóciłem się z dziewczyną. Powiedziałem kilka słów za dużo.
- A o co dokładniej poszło ?
- Wszystko przez jej przyjaciela. Poświecą mu więcej czasu niż mnie.
- Wydaje mi się, że powinieneś z nią o tym porozmawiać.
- Tylko jest jeden problem. Ona nie chce mnie widzieć...
- Walcz o nią. Jestem pewna, że po jakimś momencie ulegnie i ci wybaczy.
- Może masz racje. Dziękuję ci, było potrzeba mi tej rozmowy.
- Od tego tutaj jestem. - zaśmiałam się.
- Będę się już zbierał.
- Jasne leć pa :)
- Pa. - po wyjściu piłkarza, wzięłam się za sprawozdanie z rozmowy i włożyłam je do jego teczki. Na zegarku widniała godzina 13:30. Postanowiłam się zbierać do domu. Wzięłam torebkę i wyszłam. Zakluczyłam za sobą drzwi od gabinetu i poszłam na parking. Po kilku minutach byłam już w domu.
- Wróciłam! - powiedziałam.
- W salonie. - krzyknął Felix. Zdjęłam buty, a płaszcz powiesiłam na wieszaku. Poszłam przywitać się z moim narzeczonym.
- Hej skarbie. - pocałował mnie.
- Hej.
- Dzięki za śniadanie.
- Smakowało?
- Bardzo ❤
- To dobrze. Idę się przebrać. - powiedziałam i poszłam na górę.. Usłyszałam, że mój telefon dzwoni. Wyciągnęłam go z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. Był tylko numer. Postanowiłam odebrać. 
' Halo? '
' Hej, Julie to ja Timo! '
'O cześć, co tam? '
'Tak się tylko chciałem spytać czy nie chciałabyś przyjść do studia, będę nagrywał nową piosenkę. '
'Pewnie, a kiedy? '
' Dzisiaj o 18. '
' Ok, do tego studia koło biblioteki? '
' Dokładnie. '
'Dobra to do zobaczenia. '
' Pa.'
- rozłączyłam się. Zmieniłam ciuchy na jakieś wygodniejsze i myślałam jak by to wymyślić, żeby pójść do tego studnia nie mówiąc nic Felixowi. Hmmm. Może powiem, że idę z Omarem do centrum. Tak, właśnie tak zrobię. Napisałam do Rudberga i wyjaśniłam całą sytuację. Chłopak zgodził się przyjechać po mnie. Gdy już wszystko miałam załatwione wróciłam do swojego narzeczonego.
- Idę z Omarem do centrum o 18.
- Dlaczego akurat z nim ? Przecież ja mogę z tobą iść.
- Yyyy... ale Omi chce kupić jakiś prezent dla Vannessy i nie wie co, więc mam mu pomóc. - uff jakoś nazmyślałam
- Aaaa, no to ok.

****

Czekałam cierpliwie na Omara. Dochodziła już 17:50, a jego nadal nie było. 
- O nareszcie ! - powiedziałam gdy chłopak wszedł do domu. Pożegnałam się z Felixem i wyszłam z Rudbergiem. Wsiedliśmy do samochodu. 
- Nie wiem, czy dobrze robię, że ci pomagam. - odezwał się gdy ruszyliśmy 
- Słuchaj, ja chce się tylko spotkać z kolegą, który będzie nagrywał nową piosenkę.
- To dlaczego nie powiesz o tym Felixowi ?
- Bo będzie zazdrosny !
- Może ma powody. 
- Dobra no, ale chce zobaczyć jak Timo śpiewa. - do końca drogi już nie rozmawialiśmy. Gdy dojechaliśmy pod studio, wysiedliśmy z auta i zmierzaliśmy do wejścia. Od razu zauważyłam chłopaka. 
- Cześć ! - przywitał się i przytulił mnie 
- Hej, przepraszam za spóźnienie, to jest mój przyjaciel Omar. - chłopacy podali sobie ręce. Razem z Omarem usiedliśmy sobie na krzesełkach, a Timo wszedł do pomieszczenia z mikrofonem. 
- Ej Julie ! Chodź tutaj.- zawołał 
- Na pewno mogę ? - zapytałam
- No pewnie ! - po chwili byłam już razem z nim w małym pomieszczeniu. W pewniej chwili gdy chłopak śpiewał piosenkę, zgasło światło. Było zupełnie ciemno nic nie widziałam. 
- Timo, gdzie jesteś ? - chodziłam po macku. 
- Tutaj. - poczułam jego ręce na swoich biodrach i po krótkim czasie chłopak złożył na moich ustach czuły pocałunek. Wow. Nie, to nie powinno się wydarzyć.. :'( Otworzyłam oczy, które przymknęłam podczas pocałunku, i zobaczyłam, że było już jasno. 
- Podobasz mi się, Julie. - powiedział 
- Nie, nie ja jestem zaręczona. - szybko wyszłam ze studia zapominając o Omarze. Ukucnęłam przy samochodzie i rozpłakałam się. 
- Przeczuwałem, że tak będzie.. - Rudberg przytulił mnie 
- Proszę, nie mów nic Felixowi. - poprosiłam 
- Dobrze, ale wracajmy już. 
- Ok. - szybko dotarliśmy na miejsce. Podczas drogi ogarnęłam trochę rozmazany makijaż. Pożegnałam się z Omarem i weszłam do domu. 
- Hej ! - powiedziałam najweselej jak umiałam 
 - Cześć. - narzeczony podszedł do mnie i pocałował. - Szybko wróciłaś. - dodał 
- A tak jakoś wyszło xd Co na kolację ? 
- Może zamówimy pizze, albo coś ?
- Super ! To ja idę się wykąpać. - po drodze do łazienki skasowałam numer i wszystkie smsy od Timo.  Wzięłam szybki prysznic wysuszyłam włosy i wróciłam do Felixa, który właśni odbierał
pizzę. Usiedliśmy sobie wygodnie na sofie w salonie i zaczęliśmy jeść naszą kolację. Gdy skończyliśmy, zmieniliśmy pozycję na leżącą. 
- Muszę odwiedzić rodziców. - powiedziałam i bardziej przytuliłam się do narzeczonego. 
- Możemy pojechać razem. 
- Chcę pogadać o czymś z mamą. Takie wiesz, babskie sprawy, zanudziłbyś się xd
- A twój tata ? 
- W pracy będzie. 
- To ja jednak zostanę xd 
- Tak myślałam. - pocałowałam go.
- Idziemy do łóżka ? - zapytał 
- Spać ?
- Możemy iść spać xd 
- Ok. - staliśmy i poszliśmy do sypialni.
****************************************************
Jeszcze tylko kilka rozdziałów przed nami :'( Wakacje się skończyły, a pomału razem z nimi blog.

~ Jagoda

Rozdział 54

*Felix, 2 dni później *

Po bardzo hucznym weselu, które trwało do 7 na rano, razem z Julie wróciliśmy taksówką do domu. Od razu położyliśmy się spać. Abby z Oscarem wyjeżdżają dzisiaj na Majorkę. Julie odwozi ich na lotnisko.
- Felix, ja jadę. - oznajmiła
- Czekaj, ja też pojadę ! - zerwałem się z kanapy
- To dalej. - poszliśmy razem do garażu i wsiedliśmy do Julie samochodu. Nie mieliśmy daleko. Chwilę później byliśmy już pod domem. Nie pukając otworzyłem drzwi i przepuściłem dziewczynę.
- Już jesteśmy !! - krzyknęła
- Ok, ok mamy jeszcze trochę czasu. - powiedziała Abby schodząc po schodach. Dziewczyny zostały w domu, a ja z Oscarem zaniosłem bagaże do samochodu. Chłopak wyglądał trochę inaczej niż zwykle.
- Eyy yoo, coś nie tak ? - zapytałem
- Sam nie wiem..
- Chodzi o Abby ?
- O dziecko, boję się, że nie dam sobie rady.
- Spokojnie, przecież masz mnie, Julie i całą resztę. Pomożemy wam ;) Będziesz dobrym tatą zobaczysz.
- Dzięki, tego potrzebowałem.Ty też powinieneś coś zrobić.
- Ja ?!
- No przecież mówię xd Dlaczego jej się nie oświadczysz ?
- Nie myślałem wgl o tym.
- Może powinieneś.
- Bo ja wiem.. Jest dobrze, tak jak jest teraz i wiem, że Julie też to pasuje.
- Nie mówię, że macie od razu ślub brać xd Ale pomyśl o tym. - poklepał mnie po plecach i weszliśmy do domu.
- To co jedziemy ? - zapytała Abby
- Możemy. - wsiedliśmy wszyscy samochodu.
- Będę tęsknić. - Abby żegnała się z Julie.
- Tylko uważaj na siebie i na maluszka ;)
- Pewnie - po pożegnaniu wróciliśmy do domu.

* Julie *

Fel siedział w gabinecie od 2 godzin. Gdy skończyłam oglądać mój serial poszłam do kuchni.
- Jadę na chwilę do Omara, zaraz wrócę. - powiedział
- Ok. - odpowiedziałam krótko. Chłopak pocałował mnie na pożegnanie i wyszedł z domu.  Strasznie mi się nudziło. Przejrzałam Instagrama, Twittera itp.  Kiedy mój iPhon miał 1% poszłam go podłączyć. Zostawiłam telefon w sypialni i zeszłam na dół do kuchni, żeby zrobić obiad. Akurat wtedy wrócił Felix.
- Co tak długo ? - zapytałam.
- Wiesz jak Omar się rozgada to nie idzie go uciszyć :* Teraz usiądź, mam dla ciebie niespodziankę.
- posłusznie usiadłam i czekałam, aż chłopak mnie oświeci.
- Co ty na to, abyśmy jechali na dwa dni do Paryża ?
- Yyy. Ale kiedy ?
- Za 3 godziny mamy samolot.
- Żartujesz ? - pytałam poważnie
- Oczywiście, że nie ! - uśmiechnął się i mnie pocałował. Strasznie się ucieszyłam. Dosłownie rzuciłam się mu na szyję.
- Kochany jesteś ♥
- No wiem xd - po paru pocałunkach, zaczęliśmy się pakować w jedną dużą walizkę. Gotowi pojechaliśmy na lotnisko. Zostawiliśmy samochód na parkingu i szliśmy na odprawę. Po 2 godzinach siedzieliśmy już w samolocie. Cały czas trzymaliśmy się za ręce.
- Dziękuję. - pocałowałam go i położyłam głowę na jego ramieniu.
- Wiesz, że jak dolecimy do Paryża to tam będzie godzina 22 ?
-Tak ? To idziemy od razu spać, a jutro będziemy zwiedzać.
- Pewnie. - chłopak uśmiechnął się

****
Tak jak mówiliśmy, gdy wylądowaliśmy pojechaliśmy taksówką do hotelu odebraliśmy klucze od zarezerwowanego pokoju i wsiedliśmy do windy. Szukaliśmy drzwi z numerem 450. Były na samym końcu korytarza. W środku było bardzo nowocześnie. Przez bardzo duże okna było widać cały Paryż. Zmęczeni położyliśmy się spać. Następnego dnia po bardzo dobrym śniadaniu zaczęliśmy odwiedzać różne ciekawe miejsca, ale postanowiliśmy, że wieżę Eiffla, zostawimy na sam koniec. Ok 15 zjedliśmy obiad w pięknej restauracji . Byliśmy paryskim disneylandzie, gdzie robiliśmy mnóstwo zdjęć. Potem widzieliśmy piramidę Luwru oraz kanał Saint Martin. Gdy zaczęło robić się już ciemno.  Przyszedł czas na Wieżę Eiffla :) Wjechaliśmy windą na sam szczyt. Zajęliśmy miejsce w kawiarence i zamówiliśmy białe wino. Chwile siedzieliśmy i rozmawialiśmy o tym jak pięknie tutaj jest. Niestety już jutro o 14 wyjeżdżamy. 
- Chodź. - wyciągnął rękę w moją stronę. Wyszliśmy na zewnątrz. To był nasz widok ♥ Staliśmy przy barierkach. Felix obejmował mnie w pasie. 
- Idealnie. - pocałowałam go 
- Wiedziałem, że ci się spodoba. - odwzajemnił mój pocałunek.
- Julie.. - powiedział tak cicho, że ledwo usłyszałam. Spojrzałam na niego. Chłopak uklęknął przede mną i wyciągnął pudełeczko z pierścionkiem. Zrobiłam wielkie oczy i zasłoniłam rękoma usta. Felix wziął oddech i zapytał.
- Wyjdziesz za mnie ? - chwile stałam i nie wiedziałam co zrobić. Nogi miałam jak z waty. W końcu udało mi się wykrztusić jedno słowo.
- TAK ♥ - Fel wsunął na mój palec pierścionek, wstał i namiętnie mnie pocałował. 



- Kocham Cię. - powiedział i mnie przytulił. Przytuliłam się jeszcze mocniej i poczułam bicie jego serca. Jedna łza spłynęła mi po policzku. Wszyscy inni którzy byli w kawiarence zaczęli bić nam brawo i gratulować, choć tak na prawdę nas nie znają.  Powoli wracaliśmy do hotelu. Wszędzie było zupełnie cicho. Ciemne ulice oświetlały jedynie małe lampy. Zaręczyliśmy się. Nawet przez myśl mi to nie przeszło. Do hotelu nie mieliśmy daleko. Felix odkluczył drzwi od naszego pokoju i weszliśmy do środka. Ściągnęłam wysokie buty i podeszłam bliżej chłopaka, który zasłaniał okna jedwabną firaną. Felix obrócił się w moją stronę z wielkim uśmiechem na ustach. 
- Nie żału.. - przerwałam mu. Położyłam jeden palec na jego ustach
- Nawet tak nie myśl. - Fel przyciągnął mnie bardziej do siebie i zaczął całować. Powoli cofaliśmy się na łóżko, aż upadliśmy na nie. Chłopak składał czułe pocałunki na mojej szyi zostawiając zapewne wyraźne ślady. Powoli podciągałam jego koszulkę do góry uwidaczniając jego idealny brzuch. Nagle coś sobie przypomniałam. 
-  Czekaj. Muszę zadzwonić. - powiedziałam gdy Felix ściągnął moją bluzkę. 
- Akurat teraz?! - zapytał zirytowany 
- Tak, to ważne. - próbowałam się podnieść, ale chłopak cały czas na mnie siedział. 
- A nie możesz jak skończymy ? 
- Nieee. Przecież ci nie ucieknę. 
- Ok, ale pospiesz się. - wstałam i chwyciłam telefon. Dzwoniłam do mamy, która ma dzisiaj urodziny. 
'Halo? '
' Wszystkiego najlepszego mamo!! ' - krzyknęłam 
' Pamiętałaś no nie wierzę xd '
' Hahaha. Co tam ciekawego słychać? '
' A nic. U ciebie zapewne ciekawiej. '
' Jestem z Felixem w Paryżu. Która jest u ciebie godzina? '
' To świetnie! Ok 16.'
' Jest jeszcze coś. '
' No mów śmiało. '
'Zaręczyliśmy się. '
' O matko! Tak się cieszę córeczko!! Jak wrócisz to musisz koniecznie do mnie i do taty przyjechać. '
' Pewnie. Ja będę już kończyć. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego. '
' Dziękuję, pozdrów Felixa. ''
' Dobrze, pa. '- rozłączyłam się i wróciłam do chłopaka.
- Wcześnie ci się przypomniało. - zaśmiał się
- Cicho. - uciszyłam go pocałunkiem. Po chwili Felix całował tak mocno, że swoim ciałem wciskał mnie w łóżko. 
- Chcesz tego? - zapytał jak nigdy wcześniej. 
- Trochę za późno na takie pytania. 
- Racja. - ponownie się zaśmiał, ale po chwili zrobił się zupełnie poważny. Z bólu wbiłam paznokcie w jego plecy..
- Delikatniej. - szepnęłam. Chłopak momentalnie zwolnił tempo.


 

*****

- Która godzina? - zapytałam wtulona w mojego narzeczonego. 
- 3 nad ranem. - odpowiedział spoglądając na telefon. 
- Serio? 
- Szybko nam zleciało xd 
- To dlatego, że było tak idealnie. 
- Tak, znam się na tym xd - powiedział. Nastała chwila ciszy po czym zaczęliśmy się śmiać. Chwilę leżeliśmy, po czym zasnęłam. 


****************************************************
Cześć ! ☺☺ Nie za słodko ? Może trzeba wprowadzić trochę dramatu ? Oooo tak xd  KOMENTUJCIE ♥♥♥

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Liebster Blog Award ♥ Dziękujemy za 20.000 wyświetleń ! ♥

 Dziękujemy za nominację Marta ! ♥ Wszystkie wyjaśnienia są na jej blogu  :)


Julia

1.Co robisz w wolnym czasie?

- Piszę bloga ^^ 

2.Kiedy zaczęłaś pisać?

- W pierwszej klasie gimnazjum czyli 2 lata temu. 

3.Ulubiony film?

- Iron Man 3

4.Ulubiona pora roku? Uzasadnij.

- Lato ! ♥ Nie ma szkoły i jest ciepło :)


5.Do której idziesz klasy po wakacjach?

- 3 gimnazjum :'( To będzie najgorszy rok w życiu :( 


 6.Co w przyszłości chciała byś robić? Uzasadnij.


- Chciała bym zostać menadżerką i wszystkim rozkazywać, a szczególnie mojej asystentce.
( pozdro dla niej xd )


7.Rzecz bez której uważasz, że nie dasz rady przeżyć?

- Chyba telefon :D


8.Ulubiony piłkarz?

- Marco Reus bogiem *.* ♥


9.Wolisz mieć dużo znajomych czy kilka przyjaciół?


- Lepiej mieć jedną przyjaciółkę, a prawdziwą ♥


10.Ulubiony kolor? 


- Żółty :)

11.Dlaczego piszesz i czy będziesz jeszcze pasała?

- Pfff. To jest chyba najtrudniejsze pytanie.. Pisze przede wszystkim, booo nwm na prawdę nie wiem xd Do puki będą pomysły, to tak ♥


Jagoda

1.Co robisz w wolnym czasie?

 - Spotykam się z przyjaciółmi, pisze bloga. 

2.Kiedy zaczęłaś pisać?

- Niecały rok temu :)

3.Ulubiony film?

-  "Łatwa dziewczyna " xd polecam !!!! 

4.Ulubiona pora roku? Uzasadnij.

- lato i zima 
Lato dlatego, że jest czas wolny od szkoły :)
Zima dlatego, ponieważ kocham śnieg i góry :) 

5.Do której idziesz klasy po wakacjach?

- 3 gimnazjum :'(

 6.Co w przyszłości chciała byś robić? Uzasadnij.

- Pozdrawiam mojego menadżera z góry xd 

7.Rzecz bez której uważasz, że nie dasz rady przeżyć?

- telefon xd 

8.Ulubiony piłkarz?

- Marco Reus <3

9.Wolisz mieć dużo znajomych czy kilka przyjaciół?

- Przyjaciółkę jedną i kochaną :* 

10.Ulubiony kolor? 

- czarny i  żółty

11.Dlaczego piszesz i czy będziesz jeszcze pasała?

- hmm.. xd pisze dlatego, że to co napisze chciałabym kiedyś przeżyć xd Jak będę miała czas to będę pisać :)


Blogi które nominujemy to :


http://noticed-fanfiction.blogspot.com/ ( Bardzo byśmy chciały, żeby był kontynuowany ! ♥  To był pierwszy blog o TFC, który przeczytałyśmy, więc ma dla nas szczególną wartość)




NASZE PYTANIA

1. Ile masz lat ?

2. Jaki jest twój znak zodiaku ?

3. Jakie masz plany na przyszłość ?

4. Czy twoi rodzice wiedzą o blogu ? 

5. Ulubiony serial/film/książka.

6. Jakie jest twoje największe marzenie ?

7. Dlaczego zdecydowałaś się pisać bloga ?

8. Czy w pewnych sytuacjach utożsamiasz się z główną bohaterką 

opowiadania?

9. Jak określiłabyś swój charakter?

10. Co chciałabyś zmienić w swoim życiu ?

11. Co Cię najbardziej inspiruje ?

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział 53

3 LATA PÓŹNIEJ

*Julie, 11 stycznia*

Przez te 3 lata wydarzyło się masę rzeczy. Razem z Felem przeprowadziliśmy się do domu Mario. Olly z Natalie mieszkają w jej domu. Omar oficjalnie jest z Vanessą i mieszkają w Fooohous, a Abby z Oscarem się zaręczyli i mieszkają w naszym poprzednim domu. Datę ślubu mają wyznaczone za  dwa tygodnie. Razem z Felem jesteśmy świadkami na ich ślubie. Jestem mega z tego powodu zadowolona tak jak chyba wszyscy. :) Dzisiaj mam wybrać się z Felem na zakupy w poszukiwaniu sukienki i garnituru dla niego. Po zjedzonym śniadaniu wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy na podbój sklepów. Na mieście nie było korków, więc szybko dotarliśmy do galerii. Fel zaparkował samochód na parkingu podziemnym. Postanowiliśmy, że Felek pierwszy kupi sobie garnitur, bo z nim nie będzie takiego problemu jak ze mną xd. Weszliśmy do męskiego sklepu i zaczęliśmy szukać. Po niecałych 20 min podchodzi do mnie chłopak i pokazuje ciuch. 
- Co o tym myślisz ? - zapytał.
- Przymierzaj, a ja poszukam ci koszuli.
- A krawat ? 
- Kupimy ci muszkę.
- Czemu?  
- Bo lepiej pasuje.
- Okej. - uśmiechnął się i zniknął za drzwiami przymierzalni. Po znalezieniu odpowiedniej koszuli i muszki wróciłam do chłopaka. 
- I jak ? - pokazał kawałek swoich śnieżno-białych ząbków. 
- Idealnie - pocałowałam go. - Przymierz jeszcze to i jesteś gotowy - dodałam. Podałam mu koszulę i czekałam, aż się ubierze. Była dobra, więc ja poszłam zapłacić, a Felix znowu ubrać, ale tym razem swoje poprzednie ciuchy. :) Po kupieniu zestawu dla Felixa, poszliśmy szukać sukienki. Po godzinie szukania znalazłam odpowiednią kieckę. Teraz tylko buty i biżuteria. 
- Wiesz co myślałem, że będzie gorzej. - zaśmiał się. 
- Ja też. - odparłam. Weszliśmy do butiku. Od razu rzuciły mi się w oczy buty idealnie pasujące do kiecki. Poszukałam swój rozmiar i poszłam przymierzyć. Idealnie pasują. Z nowym obuwiem podążaliśmy do Apartu. Tam kupiłam sobie nowy naszyjnik, kolczyki i bransoletkę. 
- Wszystko masz ? - zapytał Fel 
- Tak - uśmiechnęłam się. 
- To co wracamy? 
- Czekaj wydaje mi się, że tam ktoś śpiewa. - wskazałam palcem - Pójdziemy zobaczyć ? 
- Jasne. - pociągnął mnie za rękę i już staliśmy pod malutką sceną. Bardzo mi się podobało jak ten chłopak śpiewał. Miał w sobie takie coś jak ma Felix jak dla mnie śpiewa. Nagle podszedł do mnie, podał rękę i wciągnął mnie na scenę. Staliśmy tak na środku patrząc sobie głęboko w oczy i lekko się uśmiechając.
`Got a feeling that I'm going under
But i know that I'll make it out alive
If i guit calling you my lover and
Move on`
Skończył śpiewać wyłączył mikrofon i się przedstawił. 
- Timothe, ale mów mi Timo. - podał mi rękę. 
- Julie - w tle słyszeliśmy oklaski. Zeszliśmy ze sceny i poszliśmy do Felixa. Po jego minie było widać, że nie jest zadowolony. 
- Co wy na to abyśmy poszli na kawę do Starbucksa. - zaproponował nowo poznany nam chłopak.
- Świetny pomysł. - uśmiechnęłam się. Chciałam chwycić Fela za rękę, ale ten się odsunął. -,- W kawiarni bardzo dobrze rozmawiało mi się z Timo. Dowiedziałam się, że miesza we Francji, ale przeprowadził się do LA. Chciał zobaczyć coś innego. Felix siedział cały czas cicho. Wgl się nie odzywał. -,- Zazdrośnik. 
- Słuchajcie było bardzo miło, ale będę musiał się już zbierać. - odparł Timo. 
- Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. - uśmiechnęłam się. 
- Może dasz mi swój numer? - zapytał. 
- Jasne - podałam mu numer i każdy rozszedł się w swoją stronę. W ciszy szliśmy do samochodu. Felix zapakował torby do bagażnika. Kierowaliśmy się w stronę domu.
- O co ci chodzi ? - przerwałam ciszę która panowała w aucie. 
- Ty jesteś taka głupia czy tylko udajesz?  - odparł oschle. 
- Przegiąłeś Fel!!! Nic mnie z Timo nie łączy. Rozumiesz ?! Ledwo co go znam. To jest tylko kolega!! Zaprosił nas na kawę. Rozumiesz NAS ! A nie samą mnie! - krzyknęłam i wyszłam z samochodu trzaskając drzwiami. Odkluczyłam dom i od razu pobiegłam do sypialni. Zakluczając się, aby Felix nie mógł wejść. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Tak jak myślałam. Fel dobijał się do drzwi, ale mu nie otworzyłam. Kiedy się już uspokoiłam zrobiłam się głodna. Otworzyłam drzwi i kierowałam się w stronę kuchni. W salonie siedział Felix i oglądał coś w telewizji.Mówił coś do mnie, ale olałam go i poszłam zrobić sobie posiłek. Kiedy kroiłam pomidora Felix przytulił mnie od tyłu i szepnął na ucho.
- Przepraszam, nie chciałem tego powiedzieć. - pocałował mnie w szyję.
- Nie możesz być tak zazdrosny. - odwróciłam się w jego stronę. 
- Tak wiem jeszcze raz się za to bardzo przepraszam. - po tych słowach bardzo namiętnie mnie pocałował. 
- Okej wybaczam ci,a teraz mnie puść, bo chce zjeść. - uśmiechnęłam się. Nie musiałam dwa razy mówić, puścił mnie i poszedł do salonu. Ja dokończyłam kanapki i usiadłam przy stole. Najedzona poszłam do łazienki się ogarnąć. Nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko zleciał i zrobiła się godzina 21. Zmęczona położyła się spać. Po chwili dołączył do mnie chłopak. Wtuleni w siebie zasnęliśmy.

2 tygodnie później
*Abby, dzień ślubu, godzina 11*

Dzisiaj jest najważniejszy dzień w moim życiu. Otóż to za kilka godzin z kościoła wyjdę jako Abby Enestad!!!! Strasznie się stresuje, że wyjdzie coś nie tak. Siedzę teraz na balkonie i czekam, aż przyjedzie moja świadkowa. Paznokcie zrobiłam sobie wczoraj. Więc jeden problem z głowy. Fryzjerka zamówiona jest na 12, a makijażystka na 14 ma pomalować mnie i Julie. Msza w kościele ma odbyć się o 16:30. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Do ślubu prowadzić ma mnie mój tata. Z rozmyśleń wyciągnął mnie dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Przed nimi stała Julie z sukienką w ręku. 
- Hej Foster. - pocałowała mnie w policzek.
- Za niedługo Enestad. - uśmiechnęłam się
- Stresujesz się ? - zapytała
- I to jak. 
- Wszystko będzie dobrze. - przytuliła mnie. - Byłam na sali zobaczyć czy wszystko jest okej i ... 
- I .... !!! - wystraszyłam się.
- i... jest idealnie Abby - zaśmiała się.
- Boże !!! Nie strasz mnie tak więcej!! - rzuciłam ją poduszką.
-Ey !! Bo mi fryzurę zepsujesz !!! 
- Peszek.- po domu znowu rozległ się dźwięk dzwonka. Tak jak się domyślałam to była moja fryzjerka. 
- Dzień dobry pani Elizo. Proszę wejść. - uśmiechnęłam się i otworzyłam jej szerzej drzwi. 
- Dziękuję. Gdzie się rozpakować ? - zapytała.
- Schodami na górę pierwsze drzwi na lewo. - uśmiechnęłam się. - Chce pani coś do picia ? - dodałam. 
- Kawę poproszę. - nic nie opowiedziałam tylko zrobiłam dwie kawy dla pani Elizy i Julie oraz herbatę dla siebie. Wszystko postawiłam na tacy i poszłam na górę. Po niecałych dwóch godzinach fryzura była gotowa. Podziękowałam i zapłaciłam pani Elizie. Od razu po niej przyjechała moja makijażystka pani Olivia. Ta sama historia co z fryzjerką. :D Ok. 15 zaczęłyśmy się ubierać. Julie ubrała się pierwsza, żeby potem pomogła mi z moją suknią ślubną. Na samym końcu ubrałam buty. Gotowe wsiadłyśmy do limuzyny i ruszyłyśmy pod kościół. Goście już byli. Kiedy podeszłam do taty, serce biło mi jak szalone. 
- Będzie dobrze. - powiedział mój tata. Usłyszeliśmy śpiew Viktorii. Poprosiłam ją, aby na wstępie zaśpiewała Hallelujah.  Nathan ( mąż Viki ) i Nico siedzieli w ławce. Zaprosiłam także Mario ze swoją dziewczyną Ann. Jest bardzo miła. Tata oddał mnie w ręce Oscara. 
- Śliczni wyglądasz. - szepnął mi na ucho. Nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam. Zajęliśmy swoje miejsca i wysłuchiwaliśmy księdza. Po chwili recytowaliśmy przysięgę małżeńską.
- Ja Abby biorę Ciebie Oscarze za męża i ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę, aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny u wszyscy święci. 
- Ja Oscar biorę Ciebie Abby za żonę i ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę, aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny u wszyscy święci. - uśmiechnęliśmy się do siebie, ale byliśmy też wzruszeni. 
- A teraz poproszę obrączki. - powiedział ksiądz. Felix podał mu kupione przez nas obrączki. 
- Oscar przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.  - mówiłam wsuwając pierścionek na palec Oscara.
- Abby przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen. - Enestad wsunął mi na palec obrączkę, a mi pojedyncze łzy spłynęły po policzku.
- Ogłaszam Was mężem i żoną. Może pan pocałować żonę. - Oscar złożył czuły pocałunek na moich ustach. Po skończonej mszy opuściliśmy kościół. Wszyscy zaczęli bić na brawa. Wsiedliśmy razem z świadkami do auta i udaliśmy się na salę. Dojechaliśmy tam bez problemu. Kiedy wszyscy goście złożyli nam życzenia i usiedli na swoich miejscach my zostaliśmy jeszcze na środku. 
- Kiedy im powiemy ? - zapytał mnie mój mąż. 
- Wydaje mi się, że możemy teraz. - chwyciłam go za rękę i poszliśmy po mikrofon. 
- Kochani chcieli byśmy wam coś powiedzieć. - zaczął Oscar. 
- Będziemy mieli dziecko. - dokończyłam. 
-WHAAAAT ?! - powiedziała Julie. Zaczęliśmy się śmiać a reszta gości zaczęła nam bić brawa.  

*Kilka godzin później*

Wszyscy bardzo dobrze się bawią :). Alkohol leje się litrami. Ja oczywiście nie tknęłam nic. Przetańczyłam chyba z każdym. Niedługo wybija północ. Co oznacza czas na oczepiny. Wszystkie nie mężate dziewczyny zebrałam w kółko. Bujałam się w rytm muzyki z zamkniętymi oczami. Na trzy rzuciłam welon. Odwracam się i kto złapał ? Moja świadkowa Julie ♥ Strasznie się ucieszyłam. 
- Teraz kolej na ciebie. - powiedziałam jej na ucho. Nic nie odpowiedziała tylko lekko się zaśmiała. Teraz czas na panów.
- Oscar, Oscar do mnie ! - krzyczał Felix z czego wszyscy zaczęli się śmiać. Mimo to, że Oscar stał tyłem to i tak mogłam się domyślić, że Felix złapie :') nasza nowa para "młoda" ruszyła na parkiet. Po skończonym tańcu zaczęliśmy krzyczeć "gorzko" ! Felix przyciągnął Julie do siebie i zaczęli się namiętnie całować. ♥

* Julie *

Po oczepinach, poszliśmy z Felixem trochę usiąść i odpocząć. Siedziałam obok Omara, który cały czas nalewał mi kolejne kieliszki.
- Czy ty chcesz mnie upić ?! - zapytałam mulata
- No po to jest ślub.
- Vanessa, zrób coś z nim. - powiedziałam do dziewczyny, która siedziała obok niego. Rudberg zajął się swoją dziewczyną, a ja mogłam odpocząć.
- Boże, ale jestem zmęczona... - westchnęłam
- Chcesz się położyć ?
- Nieee, wypiję sobie Red Bulla, albo coś.
- Zaraz ci przyniosę.
- Nie. - zatrzymałam go - Sama pójdę. - wstałam od stołu i podeszłam do barku. Poprosiłam o picie i wróciłam do stolika. Ponownie usiadłam obok mojego chłopaka.
- Ale sexi wyglądasz w tej sukience. - skomentował.
- Jest 3 rano i ty dopiero teraz  to zauważyłeś ?!
- Dopiero teraz ci to mówię :* Pójdziemy gdzieś ?
- Gdzie ty chcesz się szlajać po nocach ?
- Możemy iść gdzieś gdzie jest cicho i spokojnie i łóżko..
- O nie skarbie nie ma mowy. Chodź idziemy tańczyć. - pociągnęłam go za rękę na parkiet.

********************************************************
Witam ☺ Taki nagły ślub i dziecko ja wiem xd Ale już najwyższy czas ♥ Czekam na wasze komentarze !!
~ Julia

wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 52

*Julie, godzina 11*

To już dzisiaj! Ich wielki koncert! ♡  Od samego rana każdy jest mega zabiegany. Chłopacy maja już próby ma scenie. Koncert jest na 19. Mam jeszcze trochę czasu, wiec postanowiłam posprzątać dom. Zaczęłam od góry. Najpierw posprzątałam w garderobie do worków popakowałam za małe ciuchy i postanowiłam oddać je biednym. Potem łazienka, sypialnia i pokój gościnny. Pomyłam wszystkie okna. Powycierałam kurze. Teraz dół. Kuchnia i gabinet już gotowa. Teraz największy pokój czyli salon. Było zbyt cicho w domu. Wiec włączyłam na całą epe muzykę i mogłam dokańczać sprzątanie. Kiedy skończyłam na zegarku widniała godzina 16. Postanowiłam porobić jeszcze w ogródku. Wyciągnęłam kosiarkę i zaczęłam kosić.Wykończona osiadłam na leżaku i popijałam wcześniej przygotowana lemoniadę z cytryna i arbuzem. Chwilkę jeszcze sobie poleżałam i poszłam się ogarnąć, bo niedługo będę musiała jechać po Abby. Ustaliłyśmy, że pojedziemy moim samochodem. Do wanny nalałam wodę z płynem kokosowym. Muzykę z energicznej zmieniłam na wolną i spokojną. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Mogłabym tak siedzieć godzinami, ale koncert tuż tuż. Umyłam włosy i cale ciało. Opłukałam się z piany i otuliłam miękkim białym ręcznikiem. Wzięłam z łózka przygotowane wcześniej ciuchy i poszłam znowu do łazienki. Ubrałam się i pomalowałam. Wysuszyłam włosy i lekko je zakręciłam. Spojrzałam na zegarek godzina 18. Wzięłam torebkę i zeszłam na dół. Założyłam buty, wzięłam kluczyki i poszłam do garażu. Wsiadłam do auta i odpaliłam silnik. Podjechałam pod Fooohouse. Abby już na mnie czekała.
- Hej piękna. - przywitałam się z nią.
- Hej :) - uśmiechnęła się.
- Denerwujesz się ? - nagle zapytała.
- Nie. Chyba xd - zaczęłyśmy się śmiać. Po kilku minutach drogi byłyśmy już pod sceną. Z wejściem nie było problemy, bo miałyśmy przepustki. Abby poszła się przywitać z Viką. Przyszła z Nathanem na koncert. Bardzo się ucieszyłam z tego powodu. W dali widziałam też Vanesse jak stała z Omarem, Ollym oraz Natalie. Postanowiłam poszukać Felixa. Szukałam go wszędzie w namiocie, za sceną i w bufecie. Normalnie jak makiem zasiał. -,- Myślałam gdzie on może być. Zostało mi tylko jedno miejsce. Przed areną. Więc poszłam na zewnątrz. Rozglądałam się i nic. Postanowiłam wejść tylnym wejściem. Szłam sobie spokojnie, wyszłam z za rogu i wtedy go zobaczyłam. Ale nie był sam...
  Nie znam jej.. Poczułam jak serce mi pęka. W końcu mnie zauważył. Natychmiastowo odepchnął dziewczynę od siebie. Zaczął coś do niej mówić po szwedzku, ale nie rozumiałam. Obraz zaczął mi się rozmazywać. To przez załzawione oczy. Ale postanowiłam sobie jedno. Ta laska nie przekroczy progu tej areny.
- Julie.. To nie tak. - próbował się tłumaczyć
- Zamknij się ! To nigdy nie jest tak. - krzyknęłam na niego i wyciągnęłam telefon.  Zadzwoniłam do szefa ochrony, którym był kolega mojego taty.
' Dzień dobry panu, mam mały problem. '
' Słucham cię kochana. '
'Mógłby pan przyjść na chwileczkę koło tylnego wejścia ?'
' Pewnie zaraz będę. '
'Najlepiej z paralizatorem.' - dodałam gdy się rozłączył
- Julie wysłuchaj mnie.. - zbliżył się do mnie.
- Nie dotykaj mnie !
Właśnie w tej chwili zjawił się ochroniarz.
- Coś nie tak Julie ? - zapytał
- Wszystko nie tak ! Mógłby pan wyprowadzić tą dziewczynę i nie wpuszczać jej na koncert ?!
- Wiesz, że bez podstaw nie mogę jej wyrzucić.
- To, że ta szmata całowała mojego chłopaka to mało ?
- No dobrze. Proszę za mną. - powiedział do niej. Trochę się " rzucała ", ale ochroniarz ze spokojem dał sobie z nią rade. Po całej scenie, chciałam wejść do środka, bo już niedługo wszystko się zacznie, ale jak zwykle Felix mi przeszkodził.
- Nie dociera do ciebie, że masz mnie zostawić ? Prosze bardzo, jesteś wolny jak ptaszek, biegnij do niej ! - łzy płynęły mi strumieniami.
- Czy ty nie rozumiesz, że ja ciebie kocham ?!!
- To po co się z innymi całujesz ?! Nie wystarczam ci ?
- To ona się rzuciła na mnie !
- Jak zwykle, one są winne. Mam cię dość. - przepchałam się przez niego i otworzyłam drzwi. Poszłam na backstage i kierowałam się do łazienki, ze spuszczoną głową, żeby reszta nie widziała, że płakałam. Weszłam do pomieszczenia i przemyłam twarz wodą. Gdy wyszłam to chłopacy już byli na scenie. Została tylko Abby.
- Co jest ? - od razu zauważyła
- Nie pora na gadanie, idę zrobić makijaż. - poszłam garderoby, gdzie były lustra z kosmetykami. Nałożyłam tylko tusz na rzęsy i wyszłam. Patrzyłam z za sceny na koncert.
- Teraz mi powiesz ?
- Nie.
- Ok, jak chcesz.

*****

Nadeszła chwila przerwy, żeby chłopacy mogli się przebrać, napić itp.  Usiadłam sobie na dużej kanapie i patrzyłam w telefon.
- Felix co jest z tobą ? - wypytywał go Enestad, ale on go ignorował. Uklęknął przede mną i położył głowę na moje kolana, a ręce na uda.
- Proszę.. Ja nie mam nic wspólnego z tamtą dziewczyną, nie znam jej. Szedłem do samochodu, gdy ona stanęła mi na drodze i pocałowała. Nie zrywaj ze mną... - mam mu po raz kolejny wybaczyć ? Nwm.
- Sandi zbieraj się, bo nie zdążysz się przebrać. - Felix zdając sobie sprawę z powagi sytuacji wstał i poszedł się ubierać. Wie, że nie może zawalić największego koncertu. Myślałam o tym wszystkim o całej sytuacji, o nim, o nas. Ja go do chuja bardzo kocham..
- Julie, chodź na widownie. - powiedziała Abby. Nic jej nie odpowiedziałam, tylko od razu poszłam za nią. Stałyśmy na środku, przed barierkami gdzie były wszystkie fanki. Cały występ trochę się przedłużał, bo trwał już 2,5 godziny. Chłopacy właśnie śpiewali ostatnią piosenkę Buzzkill. Gdy skończyli śpiewać, pierwszy ze sceny zszedł Omar, potem Oscar ( Abby już biegła do niego ) i Olly. Felix został. Zrobiło się ciemno. Po chwili zaświecił się jeden reflektor skierowany na niego. Usiadł na progu sceny i patrząc na mnie zaczął śpiewać.

You should let me love you (Powinnaś pozwolić mi cie pokochać)
Let me be the one to give you (Pozwolić mi być tym który da ci )
 everything you want and need ( wszystko czego chcesz i potrzebujesz )
Baby good love and protection (Kochanie, dobra miłość i ochrona )
Make me your selection show you the way love's supposed to be (Wybierz mnie, Pokażę ci jaka powinna być miłość)
Baby you should let me love you, love you, love you, love you. (Kochanie, powinnaś pozwolić mi cię pokochać )
Listen ( Posłuchaj )
Your true beauty's description looks so good that it hurts (Opis twojego prawdziwego piękna jest taki idealny że aż boli )
You're a dime plus ninety-nine and it's a shame (Jesteś tak dobra i to jest zawstydzające)
Don't even know what you're worth ( Nawet nie wiesz jak wiele jesteś warta )
Everywhere you go they stop and stare (Gdziekolwiek idziesz oni zatrzymują się i się gapią )
'Cause you're bad and it shows ( Bo jesteś piękna i to widać )
From your head to your toes, out of control, baby you know ( Od głowy po twoje stopy, poza kontrolą, kochanie, wiesz )

Gdy skończył zupełnie zszedł ze sceny i podszedł do mnie. 
- Czy ty zawsze musisz mi to robić ?! - powiedziałam pierwsza i go pocałowałam. Poszliśmy razem na backstage. Chłopacy zaczęli się znowu przebierać tym razem w normalne ciuchy. Arena po woli stawała się pusta. Musieliśmy poczekać, aż wszyscy wyjdą. Potem jeszcze drobne formalności itp. Po 2 godzinach mogliśmy jechać do domu. Wracałam z Felixem moim samochodem. Wyjątkowo dałam mu prowadzić. Staliśmy właśnie na światłach. 
- Ale masz lakieru nawalone xd - skomentowałam, gdy lekko poczochrałam jego włosy
- Haha. - zaśmiał się 
- Zmęczony jesteś ? - zapytałam. Była już 23. Zapaliło się zielone światło i ruszyliśmy.
- Nie. - odpowiedział krótko 
- To dobrze ;)
- Dlaczego ? 
- Bo będziemy się kochać. 
- Będziemy ? 
- No przecież mówię xd 
- Super. ♥♥
- Ale patrz na drogę. - zwróciłam mu uwagę
- No przecież patrzę. - zaśmiał się

 **********************************************************
52 rozdział przed nami. Teraz chcemy was trochę wtajemniczyć. Tam tam tatam. Nadchodzi nowa era w 53 rozdziale. Także Stay tuned ♥ Mamy nadzieję, że wam się podoba. Komentujcie, bo coraz mniej jest waszych komentarzy.. :( Następny rozdział " Soon "  Haha. ☺☺

~ Julia i Jagoda = Jagia xd

środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 51


(...) Przepraszam, że dopiero teraz się o tym dowiadujesz. Pomyślałam, że nie będziesz chciał mnie znać, po tym jak się dowiesz. Ja wiem, nie kochasz mnie, to była tylko jedna wpadka na twoich urodzinach, ale ja już sama nie daję sobie rady. - stałem jak słup. Nie wiedziałem co dalej
- Yyyyy... - jąkałem się
- Żartuję przecież ! Hahah. Twoja mina bezcenna. - zaśmiała się
- Uffff. - odetchnąłem
- To jest mały Brian ;) Przyjechałam tylko na chwilę was odwiedzić.
- Boże, ale mi ulżyło xd Wejdź. - wpuściłem dziewczynę do środka. Posiedziała z nami, pośmialiśmy się. W końcu wszyscy zaczęli się rozjeżdżać do siebie.
- Felix, jedziemy ? - zapytała moja dziewczyna
- Tak. - pożegnaliśmy się z Abby i Oscarem, bo tylko oni zostali. Olly pojechał do Natalie, Katia dzisiaj wyjeżdżała do Szwecji. A co najlepsze Omar jechał z Vanessą. Czyli każdy z nas znalazł sobie dziewczynę *.* Wróciliśmy do domu i położyliśmy się w salonie.  Za dwa dni nasz koncert !! Yeah. Będzie super ♥♥ Oglądaliśmy Julie serial, gdy dziewczyna stała w trakcie, co jej się nigdy nie zdarza. Poszła do kuchni. Po chwili wracała trzymając się za brzuch. Biedna :'(
- Co jest ?
- Boli. - położyła się obok mnie i przytuliła
- Na pewno zaraz przestanie. - objąłem ją i dalej oglądaliśmy serial.

* Julie *

Następnego dnia czułam się jeszcze gorzej niż wczoraj . Nie chce mi się wstawać z łóżka. Co dziwne, Felixa nie było przy mnie, gdy się obudziłam. Miałam takiego lenia, że przykryłam się mocniej kołdrą i poszłam spać dalej, a właściwie to chciałam, bo Abby zabrała mi kołdrę.
- Cholera jasna !!! - krzyknęłam.
- Julie jest już 15!!!
- Źle się czuję, nie wstaje.
- Co ci jest ?
- Brzuch...
- Aaaaa ! To super ! - ucieszyła się
- Że co ?!
- Julie, wszystko jasne !!
- Nie, bo ciemne -,-
- Jesteś w ciąży !! ♥ Będę ciocią ! ♥
- Serio, Abby, nie mam humoru. - prychnęłam
- Zaraz wracam.
- Gdzie idziesz ? - zapytałam
- Jadę ci po test ciążowy.
- A dobra.. zaraz co ?!!?!?!
- Pa ! - zamknęła drzwi. No co za pipa ! UGH !

* Abby *

Szybko pojechałam do apteki kupiłam test i wracałam do domu. Miałam pecha, bo chłopacy wrócili z próby. Felix z resztą grali w fifę, a ja wpadłam na Oscara, gdy wchodziłam. Szybko schowałam pudełko za siebie.
- Kochanie, uważaj jak chodzisz.
- Następnym razem xd - chciałam go minąć, ale mi przeszkodził.
- Co tam masz ? - zapytał
- Że niby gdzie ?
- Za plecami, przecież widzę.
- Wydaje ci się, a teraz muszę iść. - na moje nieszczęście Oscar przechwycił z mojej ręki test. A jak zobaczył co to jest to momentalnie oczy wyszły mu z orbit. Spojrzał na mnie oczekując jakiś wyjaśnień.
- Yyyy...eee chcesz mi coś powiedzieć ?
- To nie dla mnie, tylko dla Julie + nie mów nic Felixowi. Kocham Cię :* - szybko wyrwałam mu z ręki test i pobiegłam do sypialni. Zamknęłam drzwi i głęboko odetchnęłam.
- Julie do łazienki już ! Chcę wiedzieć ! TERAZ ! - szturchnęłam ją
- Na prawdę pojechałaś.. Nie wierzę... - wstała z łóżka
- Idź, szybko ♥
- Dobra dobra.

* Julie *

Poszłam do łazienki i zrobiłam ten głupi test. Szczerze, to trochę się bałam. " Teraz poczekaj 2 minuty" - no ok czekam. Zostawiłam test na umywalce i poprawiłam trochę makijaż. Zobaczyłam jedną niebieską kreskę. Sięgnęłam po instrukcję.  Ojj Abby się rozczaruje. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni, gdzie dziewczyna czekała na mnie.
- I co ?!
- Nie będziesz ciocią.
- Nie no Felix nie umie się postarać. - na jej słowa zaśmiałam się
- Jeszcze będziesz ciocią, ale na pewno nie teraz.
Zeszłyśmy na dół do chłopaków.
- I co ? - zapytał Oscar, tak jakby wiedział o co chodzi.
- Nic ? - odpowiedziałam
- Czyli nie ?
- Nie ? Abby czy ty mu ?
- Przypadkowo. Dobra koniec. Jestem strasznie rozczarowana.
- Ale o co chodzi ? - zapytał Felix
- Nie umiesz wkładać !
- Abby ! - zaczęłam się śmiać
- O co kurwa chodzi ? Julie ?!
- Nic :* - pocałowałam go delikatnie i przyłączyłam się do gry w fifę.

* Felix, 2 godziny później *

Oscar z Abby wrócili do Fooohouse, a ja z Julie robiliśmy kolacje. Dziewczyna nie chciała jeść, ale jakoś ją przekonałem. Ustaliliśmy że zrobimy kurczaka z sałatką grecką. 
- Ty robisz mięso a ja sałatkę. - powiedziałem
- No dobra. - zgodziła się i wzięła do roboty. 1,5 godziny później byliśmy już po takiej obiado-kolajcie. Poszedłem na górę do łazienki. Na umywalce coś leżało. Wyglądało to jak termometr, ale jak się okazało po opakowaniu, to zupełnie nie było to. Po co test ciążowy?! Jedna kreska. Czyli dziecko? A dwie kreski to dwójka dzieci. Tak?! Z testem w ręku poszedłem do salonu, gdzie znajdowała się Julie. 
- Yyy.. Skarbie? - dziewczyna odwróciła się w moją stronę. 
- Skąd to masz?! 
- Było w łazience.. Wytłumaczysz mi to? 
- Siadaj. - po klepała wolne miejsce na kanapie. Usiadłem i czekałem co dziewczyna ma mi do powiedzenia. 
- Po pierwsze, to może odłóż ten test. 
- Dlaczego? 
- Nie chcesz wiedzieć. - uśmiechnęła się. Spełniłem jej prośbę. 
- Ok, więc Abby wpadła w histerię dzisiaj, jak powiedziałam jej, że mnie brzuch boli. Od razu pojechała kupić mi test. No więc go zrobiłam. 
- Aaaaa, to o to jej chodziło, jak graliśmy w fife. - przytuliłem ją. 
- Może najpierw umyj ręce. 
- Yyuu. Ok. - wziąłem test i poszedłem na górę. Wywaliłem go do kosza i jak Julie prosiła umyłem rece. Nie wiem co ona z nim robiła xd Whatever. Wróciłem do niej i usiadłem obok. 
- Czekaj czekaj xd Jak jest jedna kreska jedno dziecko a jak dwie to bliźniaki ?
- Nie głuptsie. Jedna kreska wynik negatywny, dwie kreski wynik pozytywny. 
- Czyli nie jesteś w ciąży ?
- Nie - pocałowała mnie. 
- Idziemy już spać ? - zapytała przytulając się do mnie. 
- Jak tylko sobie życzysz. - wstaliśmy z kanapy i poszliśmy do sypialni. Dziewczyna poszła do łazienki się ogarnąć. Potem ja. Wykąpany wróciłem do pokoju. Julie już spała. Położyłem się koło niej i przytuliłm do jej pleców. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. 

***************************************************

Eyyo Foooers <3 Życzę miłego czytania i wystawiania swoich opinii w komentarzach!!! ♡♡ ~ Jagoda

Rozdział 50

* Julie, kilka dni później*

Od rana bolał mnie brzuch. Okres nadchodzi - pomyślałam. Było dość wcześnie rano, a ja już nie mogłam spać. Nico pojechał przed wczoraj do domu. Poszłam na dół wziąć jakąś tabletkę. Otworzyłam szafkę i wyciągnęłam z koszyka ratunek. Popiłam wodą i poszłam z powrotem położyć się koło Fela. Nie mogłam zasnąć. Wierciłam się z boku na bok. W końcu się poddałam ponownie wstałam i poszłam ogarnąć się do łazienki. Szybko się wyszykowałam. Nie miałam ochoty nic jeść, ale stwierdziłam, że zrobię śniadanie Felowi. Zwykłe kanapki i kawa z mlekiem. Zbliżała się 10, poszłam obudzić tego śpiocha. Uchyliłam lekko drzwi. Słodko sobie chrapał. Usiadłam na niego i zaczęłam go całować po szyi i policzkach, omijając usta. Czułam, że się lekko uśmiecha. Po paru minutach przestałam i chciałam zejść z niego, ale chwycił mnie za rękę i powiedział.
- A buzi to gdzie ?
- Przecież spałeś. - uśmiechnęłam się.
- Właśnie spałem, to czas przeszły. - musnął moje usta. Przeszliśmy do coraz bardziej namiętniejszych pocałunków. Felix chciał mi już ściągać bluzkę, ale nie pozwoliłam mu na to.
- Nie zapędzaj się tak. - oberwał po rękach.
- Ale czemu ? - oburzył się.
- Za chwilę masz próbę, nie możesz się spóźnić.
- Nie zając nie ucieknie. - zaczął mnie całować
- Nie, nie, nie. Rusz swoją dupcie śniadanie czeka na dole. - wstałam z niego i sama położyłam się na łóżku. Dostałam jeszcze szybkiego buziaka i Fel zniknął za drzwiami drzwi. Leżąc tak myślałam o Mario. Jak się czuję?  Co u niego? Czy ma kogoś? Zadzwonię do niego. Sięgnęłam po iPhona, który leżał na stoliku nocnym i wybrałam numer. Po paru sygnałach odebrał.
-Hallo? - zapytał.
- Czeeść Mario.
- Juliee!!! Jak dobrze cię słyszeć.
-Ciebie też.
- Opowiadaj co tam u ciebie! - odparł.
- Stara bieda. - zaśmiałam się. - Tak sobie o tobie myślałam i postanowiłam zadzwonić. Strasznie za tobą tęsknię.
- Ja za tobą też.. (...) Gadaliśmy tak jeszcze chyba z 30 min, aż do pokoju wszedł Felix.

*Olly*

Siedzieliśmy z Natalie w Fooohouse. Dziewczyny robiły śniadanie, a ja z Oscarem i Omarem graliśmy w Fifę. Za 2 dni jest nasz największy koncert. Dzisiaj jeszcze dopracujemy do końca piosenki i układy, a jutro będziemy mieli już próby na scenie.
- Fuck ya ! Wygrałem ! - krzyknął Omar
- Przypadek. - skomentował Oscar
- Przypadek ?! 5:3 to dla ciebie przypadek ? xd
- Whatever...
- Która godzina ? - zapytał Mulat.
- 11. - odpowiedziałem
- Jezu, muszę jechać ! - ruszył jak oparzony
- Gdzie ?! - odezwał się Enestad
- Do Vanessy. - odpowiedział i zniknął za drzwiami. Jakiej Vanessy ? - pomyślałem. A zresztą może to w końcu ta jedyna. Uśmiechnąłem się sam do siebie, kiedy tylko pomyślałem o mnie i Natalie.  Jesteśmy razem od niecałego miesiąca a czuje jakby to była ta jedyna. ♥ Zrobił bym dla niej wszystko. Pierwszy raz takie coś czuję. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie mój imiennik.
- Eyyo!! - machał mi ręką przed twarzą.
- A tak tak, gramy. - i zaczęliśmy kolejną rundkę. Po godzinie, zjedliśmy śniadanie i musieliśmy zbierać się na próbę.  Dojechaliśmy na miejsce. Tam zobaczyliśmy Julie z Felem i Omara z jakąś dziewczyną to zapewne ta Vanessa. Wysiedliśmy z Nissan Abby i podążaliśmy w kierunku reszty naszej paczki.
- Hej. - pierwsza przywitała się Natalie z nieznajomą mi dziewczyną. Potem ja, Abby i Osci. Wydawała się na bardzo miłą. Weszliśmy do środka. Dziewczyny siedziały na materacach i gadały jak najęte, albo śpiewały z nami.
- Dobra chłopaki chwila przerwy !!! - wydarł się nasz choreograf.
- ZBAWIENIE!!! - na ziemi położył się Omar. Na próbach dajemy z siebie wszystko, żeby jak najlepiej wyjść na koncercie. Jeszcze jutro zrobimy kilka prób na scenie i będziemy gotowi w 200%.

* Felix *

Po skończonej próbie pojechaliśmy całą gromadą do fooohouse. Zjedliśmy pizze i miło spędzaliśmy czas. W pewniej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Momentalnie serce mi stanęło. To była Katia z małym dzieckiem. Co ona tu robi ? Nie wpuściłem jej tylko wyszedłem z domu i zamknąłem drzwi, żeby reszta, a w szczególności Julie nie słyszała.
- Co ty tutaj robisz ? - zapytałem
- Daff mi powiedział, że będziecie teraz w domu.
- Tylko mi nie mów, że to moje dziecko.- dziewczyna spuściła głowę
- Przepraszam, że dopiero teraz się o tym dowiadujesz. Pomyślałam, że nie będziesz chciał mnie znać, po tym jak się dowiesz. Ja wiem, nie kochasz mnie, to była tylko jedna wpadka na twoich urodzinach, ale ja już sama nie daję sobie rady. - stałem jak słup. Nie wiedziałem co dalej ....

********************************************************

Z góry przepraszam, że taki krótki, ale no tak wyszło. Następny będzie już dłuższy, obiecuję :*** Mamy w końcu jakąś akcję. Jak myślicie co zrobi Felix ?
~ Julia





wtorek, 4 sierpnia 2015

Rozdział 49

* Julie *

Było już trochę po 21. Oscar wpadł na pomysł, żeby zrobić grilla, więc tak się stało.  Gdy zjedliśmy grillowane przysmaki, siedzieliśmy sobie dalej i rozmawialiśmy. W pewnym momencie zrobiło mi się zimno, więc weszłam do domu i usiadłam sobie na kanapie w salonie.  Wyciągnęłam z kieszeni telefon i przeglądałam Instagrama. Cały internet huczy o transferze Mario do Bayernu, w końcu nikt się tego nie spodziewał, nawet ja..
- Coś się stało ? - zapytał Felix i usiadł obok mnie
- Nie, tylko zrobiło mi się trochę zimno, więc weszłam do środka. - uśmiechnęłam się do chłopaka
- No ok. - pocałował mnie namiętnie, położył rękę na moje udo i przyciągnął mnie bardziej do siebie.
- Emm Felix, nie jesteśmy sami. - przerwałam
- To może chodźmy do mojego starego pokoju ? - zapytał
- Wytrzymaj jeszcze trochę. - zaśmiałam się
- Łatwo ci powiedzieć.
- O czym tak sobie szeptacie ? - do salonu wszedł Olly z brudnymi talerzami po jedzeniu.
- A nic nic. - odezwałam się pierwsza, zanim Fel zdążył otworzyć swoje usta.
- Ok. Nie wnikam xd - uśmiechnął się i poszedł do kuchni.
- Jeszcze do tego wrócimy. - powiedział mój chłopak i poszedł do ogrodu. Dokończyłam przeglądanie Instagrama i również poszłam do ogrodu. Posprzątaliśmy wszystko po grilllu i powoli się zbieraliśmy, właściwie to ja, bo Felix już od godziny praktycznie stoi pod drzwiami i czeka aż wrócimy xd
- Julie, no pośpiesz się ! - jęczał
- Już, już ! Co ci się tak śpieszy ?
- Naprawdę mam ci odpowiedzieć ? - zrobił tą swoją minę
- Nie, lepiej nie. - odwróciłam się i wzięłam torebkę.
- Dobra to my jedziemy. Pa. - powiedziałam do reszty paczki.
- Czekaj, ja też jadę. Nie mam już czystych ciuchów, muszę pojechać po nowe. - powiedziała Abby
- To ja też pojadę. - odezwał się Oscar.
- No dobra, to jedziemy. - całą czwórką wyszliśmy z fooohouse. Już miałam wsiadać na miejscu kierowcy, ale Felix mi przeszkodził.
- Ej, skarbie to mój samochód, a poza tym piłaś.
- Ale tylko jednego !
- Julie !
- Dobra ! - obeszłam cały samochód i usiadłam obok kierowcy, a Ab z Oscarem z tyłu. W miarę szybko dotarliśmy do celu. Wysiedliśmy i po chwili siedzieliśmy już w salonie.
- Abby, może zostaniesz z Oscarem  i dopiero jutro wrócicie, co ?
- W sumie to dobry  pomysł. To co może jakiś film ? - zaproponowała
- Trochę mi się spać chce. - powiedział Oscar
- No mi też. - odezwał się Felix
- Ppfff, ta jasne. To co oglądamy ? - zwróciłam się do Abby
- Może "Do zaliczenia" ?
- Ok. - włączyłam film i wspólnie go oglądaliśmy. Właściwie to się starałam oglądać, bo Oscar co chwile tupał nogą o podłogę, a Felix uderzał paznokciami o sofę. Stwierdziłam, że oglądanie jest bez sensu. Zatrzymałam film.
- To idziemy spać ? - zapytałam, a chłopacy momentalnie odetchnęli.
- Ohhh, dzięki ci panie ! To dobranoc. - Fel chwycił mnie za rękę i pośpiesznie pociągnął do sypialni. Zamknął drzwi i całym swoim ciałem tak jakby pchał mnie, aż w końcu upadliśmy na miękkie łóżko.
- Wow, wow zwolnij kolego. - podparłam się na łokciach.
- No co ? Mówiłem, że jeszcze do tego wrócę. - pocałował mnie namiętnie. Wszystko potoczyło się tak jak zazwyczaj. Po dłuższym czasie leżeliśmy wtuleni w siebie, przy małej lampce nocnej.
- Zaraz wracam, idę siku. - powiedział i założył swoje bokserki
- Akurat tego nie musiałam wiedzieć xd - chłopak zniknął za drzwiami, a ja zgasiłam lampkę i obróciłam się w drugą stronę od drzwi. Prawie przysnęłam. Obróciłam się na plecy i zauważyłam czarną sylwetkę chłopaka, który po chwili leżał już obok mnie. Jednak coś mi nie pasowało... Położyłam się na torsie chłopaka i zamknęłam oczy. W pewnej chwili poczułam jego rękę na moim pośladku. Ojj. Nie lubię tego.
- Gdzie z tą ręką Felix ?!! - powiedziałam i zrzuciłam jego dłoń
- Co ? - odezwał się. Zaraz, zaraz coś tu jest nie tak. Nachyliłam się i zapaliłam lampkę
- Aaaa ! Kurwa Oscar !! - krzyknęłam
- Julie ?! Jak ja tu ? A no tak. - Enestad wstał z łóżka i w tym momencie do pokoju wbiegł Felix.
- Kurwa zawsze mi się myli lewo z prawo ! - powiedział wkurzony
- Czy ktoś mi to wytłumaczy do jasnej cholery ?!!!
- No bo było ciemno i tak się stało, że zderzyłem się z Oscarem jak wracałem do pokoju i poszedłem nie w tą stronę. - powiedział Felix
- Dobra ja idę. - odezwał się Oscar i wyszedł z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
- Prawie zawału dostałam jak zobaczyłam, że to nie ty. - przytuliłam się do chłopaka - Jak się skapnąłeś, że to Abby ? - dodałam
- Haha, to było dosyć szybko. Ab pachniała tak inaczej, jak by wanilia czy coś. A ty pachniesz kokoskiem ♥ Kokosiku mój ♥ - pocałował mnie delikatnie
- Aha xd - odpowiedziałam krótko
- A ty ? - zapytał
- Yyyy, to długa historia..
- Wy chyba nie-e
- NIE ! No co ty. - uśmiechnęłam się niepewnie
- Więc ? - dopytywał  dalej
- Miał takie dłuższe barki i włosy.
- I co jeszcze miał dłuższego ?
- Haha, nie wiem nie sprawdzałam xd
- To dobrze. - odpowiedział poważnie, a potem się zaśmiał.
- Śpimy ? - zapytałam
- Pewnie. - pocałował mnie na dobranoc
- Tylko żebyś już czasem nie wychodził z pokoju.
- Hahaha, możesz się na mnie położyć.
- Nie, bo cię jeszcze zgniotę xd
- Niee, lubię jak na mnie leżysz, tym bardziej jak nie masz nic na sobie. Awww ♥
- Okej... - zrobiłam dziwną minę i przykryłam się mocniej kołdrą.
- Dobranoc. - pocałował mnie jeszcze raz i po chwili zasnęłam

* Julie, następnego dnia *

Dzisiaj ma przyjechać mały Nico, więc wstałam o 9, bo akurat tak się obudziłam. Felix jeszcze spał. Niestety musiałam mu zabrać kołdrę. Owinęłam się  nią i poszłam do łazienki, żebym mogła się ubrać. Strasznie chciało mi się pić, więc najpierw zeszłam na dół do kuchni. To był mój błąd.. wielki błąd. Jak tylko zauważyłam Abby z Oscarem jak robią śniadanie, to chciałam się wycofać i ubrać najpierw, ale niestety mnie zauważyli.
- No, no. Ładnie ci w tej kołdrze. - skomentowała Abby
- Ha ha ha. -,- Dajcie mi wody albo coś, bo mi się pić chce. - Oscar nalał mi soku i podał do wypicia.
- Musisz mi zawsze zabierać kołdrę ? - powiedział zaspany Felix
- Nago mam chodzić ?! - odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- Nie miałbym nic przeciwko. - przewróciłam oczami i powoli człapałam się na górę do łazienki.

* Felix *

Julie poszła się ubrać, a ja siedziałem z Abby i Oscarem w kuchni.
-Chcesz coś do picia ? - zapytała Abby
- Red Bulla - powiedzieliśmy jednocześnie z Oscarem
- Okej.. - zmieszała się. Po chwili przyjechał Omar, bo nie chciał w domu sam siedzieć. Olly zapewne jest u Natalie. Julie długo nie wracała.. dziewczyny..
- Już jestem ! - powiedziała moja dziewczyna. Przywitała się z Omarem i poszła zjeść śniadanie.  Do drzwi zadzwonił dzwonek.
- Felix otworzysz ?! - krzyknęła
- Pewnie ! - odpowiedziałem -Omar idź otwórz bo mi się nie chce. - przyjaciel wypełnił moją prośbę.
- Yyyy, Julie! Jakaś ładna dziewczyna do ciebie ! - krzyknął Omi

* Julie *

Poszłam zobaczyć kto przyszedł.
- Vanessa ? - spojrzałam niżej i zobaczyłam małego chłopca. - Nico ! ♥ - wzięłam go na ręce
- Viktoria to moja przyjaciółka i poprosiła mnie, żebym ci go podrzuciła.
- Wow, nie wiedziałam, że się znacie, no ale ok. Wejdziesz ? -zapytałam
- Nie, muszę jechać do klubu bo się spóźnię zaraz.
- Ale nie widzę samochodu, podwiozę cię.
- Nie ! Ja to zrobię ! - prawie krzyknął Omar. Zanim się obejrzałam Vanessa siedziała już w jego samochodzie. Haha, no nic.
- Yyy, Julie, co teraz zrobisz z tym maluchem ? - zapytał Felix
- Nico zostaje na weekend.
- Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś ?
- Tak wyszło.. przeszkadza ci to ?
- Nie. Lubię dzieci :) - uśmiechnął się
- Nico, to jest wujek Felix. - zwróciłam się do malca.
- A gdzie wujek Mario ? - zapytał
- Emm.. pojechał grać w piłkę. - miałam nadzieję, że chłopczyk skończy temat ale jednak się myliłam.
- A ty ciociu juz nie jestes z wujkiem Mario ? - to było najgorsze co mógł powiedzieć.. Wszystko się wydało. Felix cały czas się patrzył, jak by czekał na wyjaśnienia.
- Yyyy, chodź idziemy jeść. - zaprowadziłam malca do kuchni gdzie siedzieli Abby z Oscarem.
- My już jedziemy. Bawcie się dobrze. Pa Nico ! - pożegnała się z nim i po chwili wyszli z domu.
Przygotowałam dla Nico malutkie kanapki, które jeszcze pokroiłam w kostkę, żeby mógł je zjeść.
- Smacznego. Zaraz wrócę. - pocałowałam go w główkę. Poszłam do salonu gdzie siedział Fel. Usiadłam obok niego.
- Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć ? - zapytał od razu
- W odpowiednim czasie.
- Czyli ?!
- Oj nie wiem ! Chciałam ci powiedzieć na jachcie ale nie wyszło.  Ty też mi nie powiedziałeś, że się z Katią przespałeś !
- To była tylko jedna noc i nic więcej.  Dobra.. nie kłóćmy się. - przytulił mnie. - Ważnie jest to co jest teraz. Tak ?
- Tak. Kocham cię. - powiedziałam i pocałowałam go.

*Felix, 8 godzin później*

Z początku to Nico nie za bardzo mnie lubił, ale z czasem się przełamał. Jeszcze okazało się, że Julie chodziła z Mario... No ale nie można żyć przeszłością. Byliśmy razem w Zoo i na lodach. Ten dzień był naprawdę bardzo udany. Była już 20. Kładłem małego spać w pokoju obok naszego. Po krótkiej chwili chłopiec już spał, a my z Julie poszliśmy do naszej sypialni.
- Słodki jest ♥ - przyznałem
- Bardzo :* Idę się kąpać bo jestem wykończona. - pocałowała mnie w policzek i poszła do łazienki. Również poszedłem się umyć i po niecałych 15 minutach. Obydwoje położyliśmy się do łóżka.

`Byliśmy w szpitalu na sali porodowej. Trzymałem moją żonę za rękę i krzyczałem.
- PRZYJ JULIE !!! PRZYJ!!!!! - usłyszeliśmy płacz malucha. To moja córeczka. Po paru dniach wróciliśmy do domu. Podszedłem do niej i wziąłem malca na ręce. Kierowałem się z nią na bujany fotel. Nagle na podłodze zauważyłem kolejnego malca, który raczkował. A jeszcze dwóch kolejnych siedzących na łóżku. Otworzyła się szafa a z niej jeszcze wypełzła piątka maluchów. Zacząłem je wszystkie "zbierać" i układać na łóżku, kiedy nagle do pokoju przez okno "wpłynęła" lawa niemowląt, chciałem uciekać, ale było już za późno. Zdążyłem wykrzyczeć imię mojej dziewczyny
-JUUUUULIEEEEE!!!! - darłem się w niebo głosy.`

- O GRAŻYNO !!! Felix!!!! - obudziłem się. - Co się stało ?! - zapytała wystraszona.
- Julie jesteś w ciąży? - zapytałem prosto z mostu.
- NIE ? Co ci do głowy przyszło?!
- To tylko sen - mruknąłem pod nosem.
- Ale mi w dupie rzgło przez ciebie !! - walnęła mnie w klatę piersiową.
- Przepraszam. - pocałowałem ją. - Chodźmy już spać.
- Okej. Dobranoc - odparła.
- Dobranoc. - pocałowałem ją jeszcze w czoło, objąłem ramieniem i ponownie zasnąłem.

*****************************************************
Cześć ♥ Kolejny rozdział ! Powoli zbliżamy się do końca. Ale ! Jeszcze trochę przed nami. Mam nadzieję, że spodobają wam się kolejne szalone pomysły, które będą w następnych rozdziałach. Szykuję się coś większego ♥

~ Julia