środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 16

*Julie*

Obudziły mnie odgłosy dobiegające z pokoju obok. Pewnie to Felix'a tata, przewróciłam się na drugi bok, ale tak i tak już nie mogłam zasnąć. Poczułam jak Felix po cichutku wstaje.
- Nie umiesz poleżeć, tylko wstajesz tak wcześnie ? - zapytałam
- Jejku Julie nie chciałem cie obudzić. - pocałował mnie w policzek.
- Nie obudziłeś mnie Fel, sama się obudziłam, nie denerwuj się xd - zażartowałam
- Ejjj ja się nie denerwuje !! - zaśmiał się
- Dobra koniec xd Chodź do łóżka jeszcze, chce się poprzytulać. - marudziłam
- Siku muszę ! - zaczął się śmiać 
- To idź, ale wróć szybko, bo nie lubię sama w łóżku leżeć. - uśmiechnęłam się
- Ok, ok zaraz wracam. - posłał mi buziaka w powietrzu i zniknął za drzwiami. Chwyciłam telefon i napisałam do mamy.
' Cześć mamuś :* Jak tam u was ? Bo u  nas jest w super <3 Julie xo :*'
Na jej odpowiedź nie czekałam długo.
' Dzień dobry słonko :* U nas w miarę, baw się dobrze i uważaj na siebie! Pamiętaj :*'
' Coś się stało ? '
' Trochę się z tatą posprzeczaliśmy, ale nie przejmuj się.' 
' O co poszło ?'
' Nic takiego. '
' No dobrze, to zadzwonię wieczorem :*'
' Papapa :) '
Gdy skończyłam pisać z mamą , do pokoju wszedł tata Felix'a.
- Witam! To  zamawiamy śniadanko ?
- Pewnie. - lekko się uśmiechnęłam 
- Co byś chciała ?
- Naleśniki z nutellą !
- Hahahhah ok. 
- Nie podrywaj, to moja dziewczyna.- poklepał po ramieniu swojego tatę  wchodzący do pokoju Felix. Na co ja i jego tata zaczęliśmy się śmiać. Fel, położył się obok mnie i przytulił.
- Moja Julie :* - powiedział mocniej mnie przytulając
- Ok,ok ! Książe, co chcesz na śniadanie ?- zapytał go pan Sandman
- Płatki z mlekiem ♥ 
- Dobra, idę zamówić.- powiedział jego tata i wyszedł z pokoju.
- To co dziś robimy ? - zapytałam odrywając się lekko od Felix'a
- Chciałem zwiedzić miasto z tatą.
 - Bez ze mnie ??!! - oburzyłam się - To po co ja tu wgl przyjechałam ? - rzuciłam go poduszką.
- Kochanie żartowałem. - położył się na mnie
- Złaź grubasie i nie nazywaj mnie kochanie, ile razy mam ci to powtarzać ?!
- Przecież to lubisz. - uśmiechnął się 
- Nie.
- Lubisz, ja wiem :* - pocałował mnie w szyję. Ojjjj no lubię, i to jak, ale on nie może tego wiedzieć.  Byłabym za łatwa. Po dłuższym czasie w końcu zszedł ze mnie, a ja mogłam w pełni zaczerpnąć powietrza.  
-Ej ! Zróbmy samolot ! - powiedział
- Hahhahah, ok .
- Zgadzasz się ?
- No tak xD 
- To dalej !! - mówił podekscytowany.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaa ! - krzyknęłam spadając na łóżko
- Jeszcze raz, jeszcze raz !! - mówił jak małe dziecko
- Muszę się ubrać. - powiedziałam
- Ostatni raz ! Proszę. - błagał
- Ugghh ! Nie !
- Tak !
- Nie !
- Tak ! - wykłócaliśmy się. Chciałam wstać z łóżka i iść do łazienki. Gdy już wstałam, on chwycił mnie za biodra i pociągnął do siebie, tak że wylądowałam w jego ramionach.
- Zostaw mnie zboczeńcu, albo zacznę krzyczeć ! - próbowałam oderwać się od niego. Jednak on był silniejszy. Kręciłam się na wszystkie sposoby ale za nic się nie uwolniłam.
- Krzycz skarbie, nikt ci nie pomoże ! - powiedział mi na ucho.
- Co mam zrobić żebyś mnie puścił ?
- Musisz mnie pocałować i przez cały dzień mówić za co mnie kochasz. O i musisz zapamiętać że zawsze na rano jak Feliś się budzi to mów mu tak : OCH FELIX ! KOCHANIE, JAKIŚ TY PIĘKNY . TAK BARDZO CIĘ KOCHAM !
- Hahahhaha ! OMG ! Dobra. Tylko wypuść mnie już.- rozluźnił swoje ręce, żebym mogła wstać . Pocałowałam go i wzięłam ciuchy na dzisiaj.Chciałam wyjść, ale jak zawsze Fel mi nie pozwolił.
- Ejjj baby ! A nie możesz się przy mnie przebrać ?
- Nie !!!! - pokazałam mu język
- Chętnie popatrzę !
- Debil. - powiedziałam pod nosem i wyszłam z pokoju do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic, umyłam zęby, ubrałam się , zrobiłam makijaż i uczesałam włosy. Zrobiłam sobie luźnego kłosa na prawą stronę. Gotowa wyszłam z pomieszczenia. W salonie czekało już na mnie moje śniadanie. Usiadłam koło Felix'a ,który w samych krótkich spodenkach jadł swoje płatki. Nawet mu się ubrać nie chciało. Pan Sandman pisał z kimś, leżąc na kanapie.
- Mmm pycha ! - powiedziałam biorąc pierwszy kęs mojego naleśnika. Gdy oboje skończyliśmy zrobiliśmy sobie szybkie zdjęcie na insta.
- Wszystko zjedliście ? - podszedł do nas tata Fela
- Ehhe . - odpowiedział jego syn
- To co teraz robimy ? - zapytał
- Niech ci Julie powie co będzie mówić mi każdego ranka jak się obudzę.
- Hahhaah - zaczęłam się śmiać
- No co mu będziesz mówić.
- No powiedz co mówimy Feliśowi jak się obudzi ??
- Że sie nie wyspał xD - odpowiedziałam i wybuchłam śmiechem
- Hahahahahah - jego tata zaczął się śmiać tak mocno, że omało się nie przewalił.
- Ejjj!
- Hahahaah :* Tak skarbie. - pocałowałam go w policzek.
- Feliś ma focha ! - mówił o sobie w trzeciej osobie.
- Dobra ! Dzisiaj jedziemy zwiedzić stadion FC Barcelony i o 19 idziemy na mecz.
- Aaaaaa ! Serio ?!! - zaczął tupać nogami o podłogę Fel .
- No tak ! Ubierz się i ruszamy.
- Jejjj !
Założyłam tylko swoje niebieskie air maxy i czekałam na Fela. Odziwo długo nie czekałam, co mnie zdziwiło. 

*Felix*

Szliśmy pięknymi uliczkami Barcelony. Trzymałem Julie za rękę, mój tata szedł przed nami rozmawiając z kimś bardzo żartobliwie. Cały czas zastanawiam się czy powiedzieć Julie to co widziałem w kuchni.. 
- O czym tak rozmyślasz ? - zapytała moja piękność
- O niczym skarbie, o niczym :* - pocałowałem ją w policzek.
-No ok - uśmiechnęła się do mnie 
Szliśmy jeszcze tak przez parę minut. Moim oczom ukazał się Leo Messi !!! Stanąłem w miejscu i nie mogłem uwierzyć w to co widzę!! 
- Fel co ty jednorożca zobaczyłeś ?! 
- T-t-t-tam s-s-stoi MESSI !!! JULIE USZCZYPNIJ MNIE BO ZWARIUJE ZA CHWILE XD - zacząłem się drzeć jak małe dziecko xd.
- No to podejdź do niego nie bądź baba ! XD- popchnęła mnie Julie.
Podszedłem bliżej i powiedziałem.
- Przepraszam mogę sobie z Panem zdjęcie zrobić?- powiedziałem
-Ooo kogo ja tu widzę ! Felix Sandman z The Fooo! - uśmiechnął się do mnie
- T-t-t-ty wiesz kim jestem ?! - zaczerwieniłem się xd Taki Leo Messi wie kim jestem ! Ja śnie normalnie śnie !! 
- hahaha xd spokojnie moja córka słucha was 24h na dobę xd ! Uwierz mi wiem o was bardzooo dużo! Byłem nawet na jednym koncercie, na Florydzie. Gdzie śpiewałeś dla swojej dziewczyny. To było bardzo słodkie. 
- Dziękuję, jak mówiłeś ze wiesz o mnie bardzo dużo, to mogę zadać ci parę pytań na mój temat ? - zapytałem
- Wal śmiało - uśmiechnął się do mnie i założył ręce na krzyż. 
- Hmmm.. Wiec tak kto jest najmłodszy a kto najstarszy ?
- Eee tam xd Łatwe ;) najmłodszy Omar, najstarszy Oscar .
- Dobrze :) Od ilu lat jestem z Julie ?
- Od roku ;)
- Teraz trochę trudniejsze :) moja dziewczyna nie lubi jak mowie na nią .. 
- O kurczaczki faktycznie trudniejsze .. Mówiła mi to ostatnio Vanessa ! Hmmm- myślał- Wiem ! - olśniło go - Kochanie ! ha!
- No proszę proszę ! Barwo - przybyliśmy piątkę !
- A właśnie czemu ona tam tak stoi ? Niech podejdzie. - odwróciłem się do Julie i dałem jej znak żeby przyszła.
- Dzień dobry ! - zwróciła się do Messiego
- Cześć Julie ! Miło cię poznać.
- Yyy.. skąd pan wie jak mam na imię ? - była bardzo zdziwiona
- Jaki pan ! Leo !- podał jej rękę - Moja córka uwielbia słuchać The Fooo no i dlatego też cię znam.
- Aaaa. - uśmiechnęła się
- Może wpadlibyście do mnie na chwile, moja córka się ucieszy !
- Pewnie !!!! - od razu się ucieszyłem
- Sandi, a twój tata ? - zapytała mnie Julie
- A no zaraz mu powiem. - podbiegłem szybko do taty i powiedziałem mu co i jak . On wrócił do hotelu a ja i Julie pojechaliśmy razem z Leo do jego domu.
- Jeju ! Nie wierze w to co się dzieje ! - mówiłem z podekscytowaniem
- Spokojnie młody ! Będziesz dzisiaj na meczu ?
- Pewnie !!!!!! - szybko odpowiedziałem
- Masz już bilety ? - zapytał
- Nie , jeszcze nie kupiliśmy.
- To nie kupuj, załatwię wam wejściówki w najlepszym miejscu.
- Ooo dzięki !!!! - jaki ze mnie szczęściarz !
- To nic takiego. O! No to jesteśmy ! - powiedział gdy wjeżdżaliśmy na podjazd.
- Matko jaki śliczny dom. - odezwała się Julie.
- Moja żona zajmuje się projektowaniem domów ,to wszystko tutaj to jej pomysł. Messi wpuścił nas do środka. Dom był jak z bajki.
- Chodźcie. - prowadził nas do pokoju , zapewne jego córki.
- Felix wejdź pierwszy. - zwrócił się do mnie gdy całą trójką staliśmy przed drzwiami od pokoju. Otworzyłem lekko drzwi i wszedłem do pomieszczenia. Zauważyłem dziewczynę leżącą na łóżku z słuchawkami. W całym pokoju były plakaty z naszą paczką. Ona nie zauważyła mnie dalej leżała i przeglądała Bravo. Usiadłem koło niej na łóżku i lekko dotknąłem jej ramienia. Vanessa obróciła się , spojrzała na mnie i osłupiała. Chwile potem słychać był głośny krzyk.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !! OMG !! Felix !!! - przytuliła się do mnie.
- Boże, boże nie wierze !!!!!!!
- Spokojnie !! - próbowałem ją trochę uspokoić.
- Tato ! Jak ty to zrobiłeś ? Omg Felix w moim pokoju! Aaaaaaaaaaa !!!!! Zaraz zemdleje ! To sen ? Ja śnie ? - mówiła w kółko
- Vanesso, to się dzieje naprawdę ! - uśmiechnąłem się do niej
- OMG ! Felix Sandman zna moje imię ! Zawał ! - upadła na łóżko ale szybko się podniosła.
- To ja wam już nie przeszkadzam. Jak by co to jestem na dole- zwrócił się do nas Messi i opuścił pokój. Julie usiadła na fotelu i rozglądała się po pomieszczeniu.
- Opowiedz mi coś o sobie. - powiedziałem do mojej fanki.
- Więc, jestem Foooer od 2 lat, znam każdą piosenkę na pamięć i uczę się kroków do King of the radio.
- I jak ci idzie z tańcem ?
- Źle - posmutniała
- Akurat ta choreografia jest jedną z łatwiejszych. Chodź nauczę cię.
- Serio ?
- No tak, wstawaj ! - Uczyłem Vanesse jak tańczyć. Julie wgl się nie odzywała , siedziała na fotelu i patrzyła na telefon.
Tonight we bring the party, go crazy get naughty! - byliśmy akurat w tym momencie gdzie w choreografii podnosiliśmy swoje bluzki w górę, chcąc czy nie chcąc musiałem to zrobić. Julie miała wyraźnie skwaszoną minę, wiedziałem że będzie zła. Tylko dokończyliśmy układ i musiałem coś wymyślić żeby się już zmyć. Im dłużej tu będę , tym gorzej będzie między mną a Julie. 
- Ok, tańczyć już umiesz, niestety my musimy się już zbierać.
- Szkoda że tak szybko, dzięki że mnie odwiedziłeś, jesteś super.
- Hah. Wiesz kiedy jest nasz następny koncert ?
- Pewnie. Za 3 dni w LA .
- Daj kartkę i długopis . Zapiszę ci numer do naszego menadżera i podasz mu swoje imię i nazwisko, a on wyśle ci na pocztę bilet dla vipów na koncert.
- Ooo jejejku ! Dzięki - przytuliła się
- Dla Foooer wszystko ! To do zobaczenia na koncercie !
- Cześć ! - chwyciłem Julie za rękę i wyszliśmy z pokoju. Gdy tylko opuściliśmy pomieszczenie, ona puściła mnie. Była wyraźnie wkurzona. Poszliśmy do salonu gdzie siedział Leo grający w Fifę.
- O ! Jesteście ! To co , odwieść was do hotelu? Czy Felix zagrasz ze mną jeden mecz ?
- Pewnie, że zagram ! - odpowiedziałem i usiadłem obok niego na kanapie, wziąłem do ręki pada i zaczęliśmy grać. Ostatecznie wynik był 2:2 .
- No, no nie źle ! - powiedział gdy skończyliśmy. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu.
- Proszę to wasze wejściówki , założycie to na szyje i ochroniarz was poprowadzi na wasze miejsca.
- Dziękujemy - odpowiedzieliśmy razem z Julie.
- To widzimy się na meczu - powiedział Leo gdy podjechaliśmy pod hotel.
- Miło było poznać, tak osobiście - powiedziałem i zamknąłem drzwi od samochodu . Messi odjechał a my kierowaliśmy się do wejścia.
*********************************************************
Ey yo Foooer <3 Jestem chora mam trochę czasu na napisanie rozdziału :) Trochę się dzieje w  tej Barcelonie, ale spokojnie wrócimy też do naszej ukochanej LA <3 Pozdrawiam cieplutko ~Jagoda :* 

czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 15

*Julie*

Lot minął bez problemów. Wzięliśmy swoje walizki i ruszyliśmy hiszpańskimi , ciemnymi już ulicami w stronę taksówek. Wsiedliśmy i udaliśmy się w drogę do hotelu. Byłam strasznie zmęczona lotem który trwał 7 godzin ! Masakra. Nie mogę uwierzyć że jestem w Barcelonie. I to jeszcze z Felixem. No jego tata też jest, ale Fel ważniejszy xd Dojechaliśmy na miejsce. Hotel w którym mieliśmy się zatrzymać na 5 dni, nazywał się "Mojestic" 

. Weszliśmy do środka i wzięliśmy klucze od apartamentu. Całą trójką wjechaliśmy na najwyższe 11 piętro i szukaliśmy pokoju nr. 211.
- Nawet nie wiesz jak długo błagałem tatę, żeby dał nam wspólny pokój xd - szepną mi na ucho Felix. Ja tylko szeroko się uśmiechnęłam i razem weszliśmy do apartamentu. Moje oczy nie mogły nacieszyć się pięknym widokiem.  

Był idealny. Na wprost był salon z wielkimi oknami, przez które było widać całą Barcelonę. Po lewej była główna sypialnia

 a kawałek od niej druga w której mieliśmy razem z Felixem spać :

Łazienka również była niczego sobie:

 Razem z Sandmanem weszliśmy do naszego pokoju. Od razu w oczy rzuciło mi się jedno dwuosobowe łóżko.
- Czyli jestem skazana na ciebie w nocy. - uśmiechnęłam się
- Hahah. No tak. - odwzajemnił mój uśmiech po czym dodał.
- Idealne łóżko na s... - nie dałam mu dokończyć, doskonale wiedziałam o co mu chodzi.
- Spanie ?
- Yyyy tak, dokładnie.- zastanowił się trochę i powiedział z lekkim uśmiechem
-  Zboczeniec - przewróciłam oczami
- Ja ? To ty masz jakieś skojarzenia. - zaczął się śmiać
- Dobra, dobra ! - dźgnęłam go w brzuch
- Auc !  Za co to ?!
- Za to że masz takie brudne myśli !
- Jestem chłopakiem taka moja natura. Hahhahaha. - zrobiłam facepalma ahhah
- Ohh już przestań . Rozpakujmy się lepiej.
- Jak sobie pani życzy :*. Ale wiesz że będzie trzeba ''ochrzcić'' nowe łóżko - poruszył zabawnie brwiami i przybliżył się do mnie po czym pocałował w szyje.
- Felix, widzisz tą poduszkę, o tam ? - wskazałam na przedmiot
- No pewnie.
- Jeśli nie chcesz nią oberwać to lepiej się przymknij.
- Uuuuu jaka groźna. Lubie takie awwww ! - Fel popchnął nas na łóżko i zaczął namiętnie całować.
- Sandi ! Złaź ze mnie, ale już !!! - mówiłam między pocałunkami, którymi mnie obdarowywał.
- Uuugghhh. Uparta ! - zszedł ze mnie i zaczął układać , a raczej byle jak wrzucać swoje ubrania do szafy stojącej nie daleko łóżka. Miał lekkiego focha. Ale ja  postanowiłam to zmienić. Wzięłam szybko poduszkę, tak żeby nie zauważył i powiedziałam:
- Fel uważaj - rzuciłam go poduszką
- A to znowu za co ?!
- Za fochy skarbie, za fochy - Podeszłam do niego  i namiętnie pocałowałam. Oddawał każdy mój pocałunek.
- Takie przeprosiny to ja lubię - przytulił mnie mocno
- Dobra Felix koniec tych czułości muszę się rozpakować.
- Ahaha xd ja już to zrobiłem. Zobacz jak pięknie. - wskazał na szafę.
- Piękny artystyczny nieład skarbie. - zaczęłam opróżniać swoją walizkę. Gdy się rozpakowaliśmy położyliśmy się razem na łóżku i odpoczywaliśmy. W pewnym momencie przybliżyłam się,  i przytuliłam się do niego. On objął mnie swoim ramieniem.
- Co robimy ? - zapytałam
- Mhhmm. Nie wiem a co byś chciała ?
- A co ty byś chciał ?
- Co bym chciał... - powiedział pod nosem i obejrzał mnie od głowy do stóp. Za co zdzieliłam go lekko w rękę.
- Zapomnij. - powiedziałam
- W takim razie nie mam innych pomysłów. - uśmiechnął się
- Serio ? Tylko jedno masz w głowie.
- Co poradzić xD
Wzięłam do ręki swojego Iphon'a i zaczęłam przeglądać Instagrama.
- Zróbmy zdjęcie , wstawię na Insta. - powiedziałam
- No ok. - odpowiedział po czym usiedliśmy na łóżku. Fel pocałował mnie w policzek a ja zrobiłam zdjęcie.
- Nie wyszło. Ruszyłaś się. Jeszcze raz. - powiedział. Moim zdaniem wyszło dobrze, no ale ok. Ponownie włączyłam aparat.Tym razem Sandi pocałował mnie w usta a ja szybko zrobiłam zdjęcie.
- Ooo. Teraz idealnie. Wstawiaj.
- A co pod nim napisać ?
- everytime we kiss I feel, I could fly
- Ooohhh poeta xd
- Hahhah. Idziemy spać ?
- Mhhmm.
- To idź pierwsza do łazienki.
- Ok. - wstałam z łóżka , wzięłam ręcznik , kosmetyczkę, piżamę i poszłam do łazienki. Jak wyszłam z pokoju to zobaczyłam, że wszędzie jest już ciemno. Najwyraźniej tata Felixa poszedł już spać. Weszłam do pomieszczenia. Umyłam zęby. Ściągnęłam swoje ubrania i wzięłam prysznic. Po kąpieli wytarłam się porządnie ręcznikiem i wmasowałam w siebie balsam o zapachu muffinek z jagodami. Uwielbiam ten zapach. Po wszystkich czynnościach wyszłam z łazienki , którą od razu po mnie zajął Sandman . Położyłam się do łóżka i czekałam na swojego chłopaka. Po 20 minutach, Felix wszedł do pokoju, oczywiście bez koszulki, jak to on. Nie wiem jak on to robi że ma taki idealny brzuch, a je tyle Kinder Maxi.
- Coś nie tak ? - zapytał gdy patrzyłam się na niego przez dłuższy czas.
- Nie, albo wiesz co? Tak. Zastanawiam się dlaczego masz taki idealny brzuch, jak wpieprzasz tyle Kinder Maxi.
- Lata praktyki słonce - wybuchliśmy śmiechem. Położył się koło mnie obrócił w drugą stronę i zabrał mi całą kołdrę.
- Ejj ! Książe ! - szturchnęłam go
- Coś się stało ? - udawał
- Taaa, jednorożca zobaczyłam ! Dawaj kołdrę.
- Nie.
- Ok. - zgasiłam małą lampkę i obróciłam się do niego plecami. Nie miałam nic. Trochę było mi zimno.
- Ojjj, no żartowałem. Chodź skarbie. - przybliżył się do mnie i przykrył kołdrą po czym objął mnie w pasie i pocałował w policzek.
- Obłędnie pachniesz. - skomentował.
Obróciłam się w jego stronę i przytuliłam.  
- Śpij dobrze księżniczko. :*
- Przy swoim księciu zawsze śpi się dobrze.- powiedziałam przy czym mocniej go przytuliłam. Po chwili obydwoje zasnęliśmy. 

[Obudziłam się na cmentarzu, koło mnie leżała moja mama. Sprawdziłam jej szybko puls. Niestety był nie wyczuwalny. Rozpłakałam się i nie mogłam uwierzyć, że moja mama nie żyje, ale chwila przecież ja zasypiałam w Barcelonie w ciepłym łóżku, koło Felixa a teraz jestem na cmentarzu. Szybko wstałam ręce miałam całe od krwi. Boże drogi co tu się dzieje!!!! Postanowiłam iść dalej. Szłam i patrzyłam na groby na każdym z nich było napisane znajome mi imię i nazwisko.  Oscar Enestad ur.21.02.1997 zm. 15.07.2014 , chłopak Abby. Uklęknęłam przed grobem i cicho szlochałam powtarzając w głowie, że to nie prawda. W końcu natrafiłam na grób FELIXA SANDMANA. Wiedziałam, że znajdę jego grób, po prostu czułam to w kościach. Zaczęła krzyczeć
- TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA!! JA CHCE SIĘ JUŻ OBUDZIĆ !!! RATUNKUUUUU ! POMOCYYYYYYY !!!!!!! (...) ]

*Felix*

Obudziły mnie krzyki. To była Julie krzyczała. Szybko się zerwałem i zacząłem nią trząść i krzyczeć
- JULIE !!! JULIE DO JASNEJ CHOLERY OBUDŹ SIĘ!!!
- Aaaaaa !! O mój boże Felix ty żyjesz !! - mocno się do mnie przytuliła a za jednym razem rozpłakała.
- No prawie zawału przez ciebie nie dostałem! Boże drogi nie strasz mnie tak więcej.
- Przepraszam, ale śnił mi się koszmar. Nie chciałam cie obudzić. Przepraszam jeszcze raz.
- Nic się nie stało kochanie. - uśmiechnąłem się do niej.
- Fel ?
- Tak?
- Boje się.. - powiedziała drżącym się głosem
- Kotku pamiętaj przy mnie zawsze jesteś bezpieczna. - objąłem Julie ramieniem a ona się do mnie wtuliła jak malutkie dziecko. Taka słodka kruszynka moja kochana. Nie minęło długo jak oby dwoje już smacznie spaliśmy.
**********************************************************************
Hej, hej :3 ROZDZIAŁ 15 jest wasz <3 nadal nie mogę w to uwierzyć, że jesteśmy już tak daleko! Rozdział trochę można tak powiedzieć , przesłodzony , ale spokojnie, niedługo trochę namieszamy ! Jesteśmy wam ogromnie wdzięczne za ponad 2000 wyświetleń !! <3 ~Julia :)

środa, 21 stycznia 2015

Rozdział 14

*Tydzień później, dzień wyjazdu godz: 7:00 r*

*Felix*

Nie mogłem powstrzymać swoich emocji. Jechałem z Julie do Barcelony!!! Ahh wreszcie będę z nią sam na sam!!  Jak j ją strasznie kocham, nie wyobraża sobie tego nikt. Mógłbym za nią w ogień skoczyć, ale dobra koniec tego pitolenia. Dzisiaj jest dzień wyjazdu, jestem już spakowany, zjadłem pyszne śniadanko i teraz trzeba jechać po Julie! :) Stałem przed drzwiami od jej domu, czekając aż ktoś łaskawie mi otworzy xd WRESZCIE!
-Dzień dobry- uśmiechnąłem się do jej mamy.
- Cześć Felix, wejdź.
-Dziękuję :> - chciałem iść już obudzić Julie, bo zapewne zaspała, ale jej mama mnie zatrzymała, trochę się przestraszyłem, bo od tego momentu jak widziała nas 'miziających' się na łóżku to jest trochę wrogo nastawiona do mnie :(
- Felix zaczekaj..
- Tak?
- Nie rób więcej Julie malinek na szyji. Proszę cie - sztucznie się do mnie uśmiechnęła.
-Dobrze i przepraszam,  to już wszystko?
- Tak możesz już iść.
-Dziękuje - odparłem i poszedłem na górę.
Lekko zapukałem w drzwi wszedłem do środka. Zostałem tam Julie słodko śpiąca. Postanowiłem ją obudzić, bo za godzinę mamy samolot a znając ją zacznie marudzić, że czemu to ja jej wcześniej nie obudziłem xd
-Hej, skarbie - lekko ja szturchnąłem, ale nic nie zadziałało, wiec postanowiłem w trochę drastyczny sposób ja obudzić xd
- JULIEEEE!!!!  JESTEM W CIĄŻY - wykrzyczałem pierwsze co mi do głowy przyszło xd
-Możesz się tak nie drzeć?!  Nie śpię już - powiedziała wkurzona
-Przepraszam skarbie, ale nie dało się ciebie obudzić.
-A pomyślałeś że całus by mnie obudził? - zapytała
-No nie - odparłem - przepraszam cie jeszcze raz, ale za godzinę mamy samolot, wiec ruszaj tą twoją piękną dupcie, bo się nie wyrobisz, a ja idę przyszykować ci śniadanie.
Zszedłem na dół. Zobaczyłem całującą się mamę Julie i mojego ojca!! Może trochę głupio postąpiłem, bo poszedłem jak gdyby nigdy nic do kuchni. Wziąłem talerz z kanapkami dla Julie i wyszedłem. Jak dochodziłem do schodów spojrzałem się jeszcze w stronę kuchni a oni nadal się miziali. To było straszne ! Jak oni tak mogli. Nie wstyd im ?  Mój tata zdradza moją mamę z mamą mojej dziewczyny, a ona zdradza swojego męża ?! Da fuck? Postanowiłem to zostawić na inny dzień,  bo nie chciałem psuć wyjazdu mnie i Julie.
-Skarbie śniadanie gotowe. - powiedziałem.
-Już wychodzę.
Czekałem na nią chyba z 20 min w jej pokoju. jak to ona :D wreszcie królewna wyszła z łazienki.
-Ślicznie wyglądasz. Jak zawsze :*
-Dziękuje misiuu ♥♥♥ - Usiedliśmy razem na jej łóżku. Julie jadła swoje kanapki a ja patrzyłem się na nią jak głupi, jest taka piękna *.*
- Chcesz trochę ?- zapytała
- Gryzka :) - przybliżyłem się i ugryzłem trochę jej kanapki.
- Już nie mogę. - powiedziała ze smutną minką
- Julie, ugryzłaś chyba 2 razy i  już nie chcesz ?
- Nie jestem głodna.
- Proszę cię, zjedz jeszcze.
- Pomożesz mi ? - uśmiechnęła się 
- Dobrze. - odwzajemniłem uśmiech
- Ok, to na pół . - wzięła kanapkę i podzieliła ją na 2 równe części. Po zjedzonym posiłku , wstałem,wziąłem jej walizkę i razem zeszliśmy na dół. Miałem nadzieje że nasi rodzice już "skończyli". Przez okno zobaczyłem że mój tata siedzi już w samochodzie.
- Kochanie, będę tęsknić za tobą ! Tata nie mógł się pożegnać, bo pojechał do pracy. - powiedziała do mojej dziewczyny jej mama
- Ej,  twoja mama może mówić do ciebie "kochanie " a ja nie ? - oburzyłem się. Julie tylko się uśmiechnęła i razem wyszliśmy z jej domu. Włożyłem walizkę do bagażnika i wsiedliśmy do samochodu. Oby dwoje usiedliśmy z tyłu. Mama Julie jechała razem z nami. W końcu ktoś musi wrócić samochodem, skoro do Barcelony lecimy samolotem. Zapieliśmy pasy i ruszyliśmy w drogę. Po 30 min byliśmy na lotnisku.
                                                                 ****************
*Julie*

Byliśmy już w połowie drogi. Zachciało mi się siku, więc poszłam do łazienki. Po wyjściu z WC chciałam wrócić na swoje miejsce koło Fela, ale jakiś plastik mi w tym przeszkodził. Dosłownie przed nosem zajęła moje miejsce i jeszcze bezczelnie do niego zarywała!! Co za TIK !!!
- Emm... Przepraszam bardzo, ale to moje miejsce. - wskazałam na fotel.
- Julie, skarbie to nie tak jak myślisz.. - Fel szybko powiedział...
- Weź może tą swoja grubą dupę i idź na swoje miejsce co ?! - jak to usłyszałam, myślałam, że jej wybuchnę śmiechem i za jednym razem jej przywalę normalnie.. -,-
- Ty tylko udajesz taką głupią czy mi się wydaje ?! Niestety kochanie to ty siedzisz na moim miejscu !!! - nerwy mi puściły..
- Spieprzaj stąd laluniu ! - po tych słowach ona pocałowała Fela w policzek ! O nie miarka się przebrała!!! Żadna pusta dziwka nie będzie na moich oczach podrywać MOJEGO, powtarzam MOJEGO chłopaka !!!!!!! Pociągnęłam ją za jej szmaty i rzuciłam na podłogę. Wtedy podeszła do nas stewardessa i zapytała
- Czy wszystko w porządku ?
- Nie, ten wywłok się wpycha :) - uśmiechnęłam się do niej i usiadłam spokojnie koło Fela. Wszyscy się rozeszli tylko ta TIK podała Felowi jej numer telefonu i sobie poszła.. Małpa wstrętna!! Nie byłam zła na Felix'a, bo on nic nie zrobił.
- Julie, skarbie - przysunął się do mnie, wiedziałam co chciał powiedzieć więc mu szybko przerwałam i powiedziałam
- Spokojnie Fel nie jestem na ciebie zła, nawet skarbie nie mam o co <3
- Kocham cię - pocałował mnie namiętnie
-Ja ciebie też - powiedziałam między pocałunkami. Jak na nasz pech zawsze ktoś musiał nam przeszkodzić. To był mój telefon, dzwoniła Abby.
-Czekaj ktoś do mnie dzwoni - powiedziałam
'Halo?'
'Cześć Julie. Jak tam na wyjeździe? Tak bardzo tęsknie!'
A bo ja zapomniałam powiedzieć, że Abby po urodzinach Fela wyjechała na tydzień do Nowego Jorku razem z rodzicami na małe wakacje. Oscar strasznie za nią tęsknił. Tak się złożyło, że jak ona wracała to ja wyjeżdżałam i się nie widziałyśmy :'(
' Na razie jesteśmy w połowie drogi, wkurwiła mnie taki jeden plastik, ale ogólnie jest zajebiście'
' ahaaha xd znając ciebie poradziłaś sobie z nią'
' A jak'
'OSCAAAAAAR !!!!!'
'Właśnie miałam ci się pytać czy wróciłaś, ale po tym wnioskuje, że tak'
'Hahahhaha, przepraszam cię Julie, ale muszę już kończyć, bo stęskniłam się za Oscarem'
'Jasne rozumiem widzimy się na Skype'
Rozłączyła się a ja zaczęłam się cicho śmiać. XD
-Abby? - zapytał Fel.
- Nie słyszałeś jak się wydarła? XD - zaśmiałam się znowu
- Słyszałem, słyszałem, hahaha.
Oparłam się o ramie chłopaka i zasnęłam.
*****************************
*Abby*

Na drugi dzień od razu po urodzinach Fela wyjechałam na małe wakacje z rodzicami. Starałam się namówić ich, żeby Oscar jechał z nami, ale nie zgodzili się i powiedzieli, że widzimy się prawie codziennie i, że to jest wyjazd rodzinny. Byłam trochę zła na nich, ale szybko mi przeszło xd. Oczywiście kiedy wyjeżdżałam płakałam jak głupia, ale wiedziałam, że szybko wrócę. Gadaliśmy codziennie po parę godzin na skype a to z całą paczka albo sama z Oscarem, albo Julie. W Nowym Jorku poznałam masę fajnych ludzi. Jednym z nich był Błażej. Co się okazało był polakiem ale świetnie rozmawiał po szwedzku i angielsku. Dogadywałam się z nim niesamowicie dobrze. Wymieniliśmy się numerami telefonów i obiecaliśmy sobie, że jeszcze się spotkamy.
W dzień powrotu akurat pech tak trafił, że Julie wtedy wyjeżdżała z Felix'em do Barcelony i nie miałam się jak z nią zobaczyć. :( Trudno nagadamy się jak wróci. Pod moim domem czekał Oscar. To bardzo miłe z jego strony, ale było dość późno i pisałam mu, żeby przyszedł na drugi dzień, bo wrócimy późno. Gdy tata zaparkował na podwórku, szybko wybiegłam z samochodu i pobiegłam w stronę chłopaka.
-OSCAAAAR !!
- Abby, tak strasznie tęskniłem !! - przytulił mnie bardzo mocno.
- Ja też, ale mówiłam ci, żebyś przyszedł jutro, bo wrócimy późno. - pocałowałam go
- Tak wiem, ale dłużej już wytrzymać nie mogłem. - znowu mnie przytulił.
- Ty mój głupku kochany <3 - pocałował mnie namiętnie.  Rodzice się temu przyglądali i lekko się uśmiechali. Wtedy mój tata powiedział
- Oscar jak chcesz możesz zostać na noc.
- Dziękuję - uśmiechnął się do moich rodziców a oni weszli do domu. Szybko krzyknęłam, że idziemy się przejść.  Ruszyliśmy w stronę boiska do koszykówki, no bo gdzie indziej xd
- Wiesz co ? - powiedziałam
- No nie wiem oświeć mnie - zaśmiał się
- Nie spodziewałam się, że mój tata zaprosi cię na noc. xd
- Ja tez nie - blondyn uśmiechnął się do mnie. - Opowiadaj jak było w Nowym Jorku - dodał
- Było cudownie!!  Poznałam masę fantastycznych ludzi. Jednym z nich był Błażej. - pokazałam mu nasze wspólne zdjęcie a co on zareagował ze skwaszoną miną. - Jest polakiem, mieszka w Warszawie i jest piłkarzem !! Gra w .. - nie dokończyłam, bo Oscar mi przerwał..
- Dobra mniejsza z tym twoim piłkarzykiem .. Co jeszcze robiłaś, oprócz tego, że poznałaś tego jak on tam miał ?
- Błażeja, chodziłam na zakupy, basen, spacerowałam i takie tam duperelki srelki.- powiedziałam
- Co z Błażejkiem na zakupy czy spacery chodziłaś?! - podniósł lekko ton..
- Oscar uspokój się to po pierwsze po drugie Błażej to tylko mój znajomy.. !! - teraz ja zaczęłam krzyczeć
- Przepraszam Ab, ale strasznie jestem zazdrosny o ciebie, bo boję się ciebie stracić.. - spuścił głowę w dól...
- Wi.. - nie dokończyłam bo Oscar mnie pocałował..
- Nie jestem już zła :*- powiedziałam.
- Skarbie chodźmy już co do domu, bo jest już późno a ja jestem już trochę zmęczona - dopowiedziałam.
- Dla ciebie wszystko - pocałował mnie jeszcze raz i ruszyliśmy w stronę do domu.
Po nie całych 30 min byliśmy na miejscu.
-Bądź cicho, bo rodzice już na pewno śpią - zwróciłam się do chłopaka. Tylko się do mnie uśmiechnął. Starałam się jak najciszej odkluczyć drzwi, ale Oscar mi  w tym przeszkodził i zaczął łaskotać
- Deeklu przestań XD - zaczęłam zwijać się ze śmiechu. xd
- Dobra, ale dokończę w pokoju.
- Możesz sobie pomarzyć - pocałowałam go w policzek i weszłam do domu. Rodzice siedzieli na kanapie i pili sobie herbatę.
- Oscar pozwól na chwilkę - powiedziała moja mama. To super.. coś zrobiliśmy, tylko takie pytanie co ?! Może za późno wróciliśmy ze spaceru i się martwili a telefon się rozładował jak wracaliśmy do domu, bo Oscar robił mi zdjęcia co chwile -,-
- T-Tak? - powiedział drżącym głosem.
- Nie bój się nie zjem cię - powiedziała mama po czym dodała - Możesz spać dzisiaj z Abby w jednym pokoju, ponieważ pokój gościnny jest zawalony starymi gratami i nie ma miejsca. Masz już łóżko polowe rozłożone, więc teraz szybko pod prysznic i do spania - uśmiechnęła się mama a my zniknęliśmy za drzwiami mojego pokoju. Położyłam się na łóżko i włączyłam laptopa mam 3 nieodebrane wiadomości na Skype.. Fuck zapomniałam, że miałam porozmawiać z Julie.. Napisze do niej.
'Hejka Julie przepraszam, że nie odbierałam, ale od razu po powrocie poszłam się przejść z Oscarem i trochę minęło. Zadzwonię rano. Kocham i  miłych wakacji w Barcelonie <3 Ab'
' Hej jasne rozumiem :* Słodkich snów z Oscarem XD '
' A ty skąd wiesz ?! '
' Felix xd '
'To wszystko wyjaśnia xd ahaha'
'hahaha xd ja już uciekam bo mój pan wzywa xd paa :*'
'Aahhahah ;') paaa <3'
Akurat Oscar wyszedł z łazienki, więc ja szybko weszłam po nim. Wzięłam szybki prysznic.
Po wyjściu rzuciłam się na łóżko i szybko zasnęłam, ale jednak w nocy się przebudziłam, bo obudził mnie Oscar, który co chwile gadał ' Boże ale mnie plecy bolą.. '
- Oscar co się dzieje ?
- Nie nic kochanie idź spać <3
- Ale..
- Żadne, ale ja jakoś dam radę - powiedział to tak pewnie, że dałam sobie spokój, ale tak i tak miałam wyrzuty sumienie, że on biedny się męczy a ja wygodnie śpię w łóżku..  Minęło nie całe 10 min a ja nadal nie mogłam zasnąć..
- Oscar chodź do mnie, do łóżka - powiedziałam
- Ale co powiedzą twoi rodzice, to już tak i tak cud, że pozwolili mi spać z tobą w jednym pokoju xd - zaśmiał się xd
- Chodź, trudno zrozumieją.
- No dobra. - zapaliłam lampkę nocną i paru sekundach byłam już wtulona w swojego chłopaka. Teraz mogliśmy oby dwoje spać spokojnie.
*********************************
Ey yo Foooer <3 Dziś oddaje wam rozdział 14 :* Miłego czytania. Pozdrawiam <3 ~Jagoda :3

piątek, 16 stycznia 2015

Rozdział 13

*Julie*

Obudziłam się dość wcześnie. Było coś ok. 8 nad ranem. Felix jeszcze spał, postanowiłam go nie budzić. Po cichu wstałam z łóżka i poszłam do kuchni zrobić sobie herbatę. Po zagotowaniu się wody, wlałam wrzątek do kubka z napisem 'Foooer'. Usiadłam sobie na parapecie w sypialni Felix'a rodziców. Akurat trafiłam na piękny wschód słońca. Poczułam jak ktoś mnie przytula od tyłu.
-  Dzień dobry kochanie - pocałował mnie w szyje.
- Hej, czemu się obudziłeś? - zapytałam - Mogłeś sobie pospać. Jest jeszcze bardzo wcześnie. - dodałam.
- Nie było ciebie obok. - pocałował mnie w usta.
- Julie ? - zapytał.
- Tak?
- Zobacz - wskazał na okno.
- Co tutaj robi Katia?! - wkurzyłam się.
- Nie wiem ...
Zeszliśmy na dół i usiedliśmy na kanapie. Wtuliłam się w Felix'a. Było mi trochę zimno, więc przykryłam nas kocem. Ale jak zawsze musi nam ktoś przeszkodzić.. Po domu rozległ się dźwięk dzwonka.
- To zapewne Kat - dodał wkurwiony Fel.
Poszłam opatulona kocem otworzyć drzwi. Taaa Felix się nie mylił to była Kat..
- Czego chcesz ?! - podniosłam trochę ton.
- Nie denerwuj się. Przyszłam was wszystkich przeprosić. - spuściła głowę w dół..
Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą powiedziała.
- Słucham ?! Możesz powtórzyć, bo chyba mam problemy ze słuchem. - słyszałam się cała paczka się zaczęła śmiać xD.
- Przepraszam, ja od tygodnia chodzę do psychologa i on pomógł mi wyjść z tego 'zakochania' w Felix'ie.
- Wejdź - otworzyłam jej szerzej drzwi, żeby mogła wejść - Ludzie słuchajcie Kat chciała wam coś powiedzieć - dodałam.
- Felix chciałam cię przeprosić za moje zachowanie. Źle postąpiłam, że tak cię nękałam, że zepsułam ci związek, ale jak widzę pogodziliście się już. To dobrze, kamień spadł mi z serca. Jeszcze raz was przepraszam. - powiedziała i wyszła.
- Yyyy... czy wy też to słyszeliście ?! - powiedział Felix
- haahahahhahah xd Sikam XD - powiedziała Lilly.
- Dobra koniec, jemy śniadanie, ogarniamy się i czas na ZAKUPYY !!! - powiedziała Abby.
- Jeeeeeeeej !! - powiedziałyśmy razem z Lucy i Lilly.
- Ok chłopacy więc my zagramy sobie w mój prezent urodzinowy od najwspanialszej dziewczyny, czyli w FIFE !!!
Chłopacy się ucieszyli, ale po tym co powiedziała im Lucy to od razu zaczęli marudzić..
- O nie ma tak dobrze, wy idziecie z nami!
- NIEEEEE !!! - zaczął krzyczeć Omar.
- Tak tak kochanie idziecie z nami <3 - pocałowało go jego dziewczyna.
Po ogarnięciu się zeszłam na dół uszykować dla wszystkich śniadanie, jednak Ogge mnie w tym wyprzedził.
- Mmm *.* co tak pięknie pachnie? - zapytałam
- Gofry :D - powiedział
-Nie wiedziałam, że umiesz gotować.- zaśmiałem się XD
-Bo nie umiem xdd - wybuchnęliśmy śmiechem xd
-Dobra, dawaj mi te pyszności.- podal mi talerz z gorącymi goframi. Polalam je sosem toffify *.* zjadłam z apetytem swoją porcję, a do kuchni weszła reszta członków z naszej paczki

  ***************************

- Ile jeszcze będziemy tak łazić bez celu? - zapytał znudzony Felix
- Jeszcze raz się odezwiesz, to dostaniesz kopa w dupie ! - odpowiedziałam
- No ale po co wchodzimy do sklepów skoro i tak nic w nim nie kupimy? 
- Nigdy więcej nie pójdziesz ze mną na zakupy! 
- Buuuuu Ya!!!
- Ejj dziewczyny!  Chodźmy jeszcze tu!!  - wskazała na sklep
- Ja już nie mogę!  Nogi mnie bolą.- skomentował Ogge
- Dobra, to wy usiądźcie na ławce a my same pójdziemy. - wszyscy rozwalił się na ławce, głośno wzdychając z ulgą. Przewróciła oczami i weszłam z Lilly i Lucy do Zar'y. Dziewczyna Omara, kupiła sobie bluzkę, Lilly krótką spódniczkę a ja sukienkę.
- pomęczymy ich jeszcze? - zapytałam z uśmiechem
- Hahahha może chodźmy teraz do nike! 
- Spk, Felix się ucieszy, tam są koszulki FC Barcelony! - na to co powiedziałam, dziewczyny zaczęły się dziwnie zachowywać.
- No tak!  Barcelona!  Jeej.
- O co chodzi?  - Zapytałam zdziwiona ich zachowaniem.
- Nic!  Wyjazd do Barcelony? Nie chyba ci się wydaje - zaczęła gadać Lucy na co Lilly walnego ja w łokieć.
- Czm tak dziwnie się zachowuje?
- Yyy chodźmy do nich. - odbiegała od tematu Lucy. Postanowiłam nie wypytywać dalej. Wolnym krokiem szłyśmy w ich stronę. Cały czas siedzieli na ławce, gdzie zostawiłyśmy ich 20 min temu.
- Już jesteśmy ! - oznajmiłam
- Ooo ! To super ! Możemy wracać chłopaki ! - powiedział OG i reszta poderwała się z miejsca zmierzając do wyjścia.
- Ejjj ! Jeszcze jeden sklep ! Kochanie, tylko na chwile wejdziemy do nike. - zwróciłam się do Felix'a
- Innym razem, już nam się nie chce...
- Ohh ! Nie marudźcie ! - zdenerwowała się Lily
- Kupię ci Kinder maxi - szepnęłam na ucho Felowi. Zrobił by dla tych czekoladek wszystko. Śmieszne jest  jak podczas podpisywania autografów fanki przynoszą mu Kinder maxi . Potem w całym jego pokoju leżą puste papierki xD
- Wiecie co chłopaki, przemyślałem całą sprawę i myślę że nie zaszkodzi nam wejść do jeszcze jednego sklepu.
- Opętało cię Felix ?! - zapytał zszokowany jego odpowiedzią Oskar
- Niech zgadnę, Kinder Maxi ! - powiedział Omar a Felixowi na samą myśl o przysmaku, zaświeciły się oczka. *.*
- To co idziemy ? - zapytałam
- Pewnie. - uśmiechnął się Felix i chwycił moją rękę.
- My chyba jednak wrócimy już do domów - powiedział OG.
- Ok, jak chcecie.
- Wiesz, bo my nie jesteśmy zniewoleni słodyczami jak Sandman. - zaczął się śmiać Omar
- Hahahha, to do zobaczenia ! - pożegnaliśmy się i razem z Felem trzymając się za ręce weszliśmy do Nike.
- O patrz ! Jest koszulka Barcelony !
- Widzę. - uśmiechnęłam się do niego
- Jak ja bym chciał ją mieć .
- Mhhhmm. A co już nie kibicujesz AIK ?
- Też, ale ostatnio ciągnie mnie bardziej do Barcy.
- Ahha, możemy już iść . - stwierdziłam
- Ok to chodźmy. - chwycił mnie ponownie za rękę i wychodziliśmy ze sklepu.
- Poczekaj, muszę jeszcze coś zobaczyć , idź , dogonię cię. - uśmiechnęłam się do niego.
- Dobrze. - pocałował mnie w usta po czym zmierzał do wyjścia. Mam dużo oszczędności na moim koncie , więc postanowiłam mu kupić tą koszulkę Barcelony. Na pewno się ucieszy. Wzięłam z wieszaka jego rozmiar i podeszłam do kasy, zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Zjechałam po ruchomych schodach i opuściłam centrum. Przy wejściu stał mój chłopak.
- Po co jeszcze byłaś ? - zapytał jak tylko do niego podeszłam.
- Proszę. - wręczyłam mu siatkę z koszulką
- Żartujesz sobie ? Kupiłaś dla mnie koszulkę ? OMG ! - zaczął piszczeć ze szczęścia
- No już, już uspokój się bo ludzie się gapią - zaczęłam się śmiać z jego reakcji. Przytulił mnie mocno.
- Dziękuje ! Nie musiałaś.
- To nic takiego. - uśmiechnęłam się
- Julie, ja wiem ile ona kosztowała.
- Eeeee tam ! Ważne że się cieszysz ! Buzi chcę !
Sandman natychmiastowo mnie pocałował. Wyruszyliśmy w drogę do domu. Była godzina 16. Staliśmy pod moimi drzwiami i żegnaliśmy się.
- Kocham cię. - mówił, przytulając mnie
- Ja ciebie też. Wejdziesz ? - zapytałam
- Pewnie. Muszę ci coś powiedzieć. - odpowiedział gdy otworzyłam drzwi od domu.
- Ok, ale to zaraz. - Weszliśmy do salonu i przywitaliśmy się z moimi rodzicami po czym poszliśmy do pokoju. Usiedliśmy razem na łóżku po czym Felix zaczął rozmowę.
- Więc.....
- Co chcesz mi powiedzieć ?
- Bo.. Julie ja wyjeżdżam.
- Ale jak to ? Na ile ? Gdzie ? Wrócisz ? Jak możesz mnie tak zostawić ! - czułam jak łzy napływają mi do oczu
- Tata zabiera mnie do Barcelony na 5 dni, z okazji urodzin.
- A ja się wystraszyłam że na zawsze. Głupia ja . - przytuliłam się do niego
- Jeszcze ci nie powiedziałem najlepszego.
- No mów !
- Ty jedziesz ze mną.
- Co ? Nie, nie Felix moja mama się nie zgodzi.
- Już się zgodziła ! Mój tata z nią rozmawiał dzisiaj i wszystko ustalone. Skarbie, zabieram cię ze sobą !
- Nie mogę w to uwierzyć ! - pocałowałam go namiętnie w usta.
- To dlatego dziewczyny się tak dziwnie zachowywały. - dodałam
- Ehhh. Ale nie wydały się ?
- Nie. Nawet nie wiesz jak się ciesze. - rzuciłam się na niego. Leżałam na łóżku a Felix na mnie.
Całował moje usta i szyję. Było by idealnie, gdyby w pewnym momencie do pokoju nie weszła moja mama. Jak tylko zobaczyłam otwierające się drzwi zepchnęłam z siebie Fela a ten upadł na podłogę.
- Aaauuc ! - krzyknął
- Sory, sory.
- Widziałam ! Nie przesadzacie trochę ?  - zapytała moja rodzicielka
- Nic się przecież nie wydarzyło - nieśmiało się uśmiechnęłam
- Hello ! Leżę na ziemi a ty mówisz że sie nic nie wydarzyło ? - upomniał się Felix
- Przepraszam, chodź. - pomogłam mu wstać i czekałam co powie mama
- Ja wam ufam. I wierze, że szybko babcią nie zostanę.
- Niech się pani nie boi - zwrócił się do niej Sandi. Mama zamknęła drzwi a my zaczęliśmy się śmiać.
- Muszę już iść. - powiedział
- Zostawiasz mnie ?- zrobiłam smutną minkę
- Niestety, widzimy się jutro. - pocałował nie w usta
- Zostań jeszcze chwilę ! - nalegałam. Wyciągam z mojej szafki całe opakowanie Kinder Maxi jak to nie podziała to zostanę zakonnicą !
- Zobacz co mam. - wyciągam z za pleców pudełko
- 10 min i spadam. - oznajmił , usiadł na łóżku i razem zajadaliśmy się czekoladkami.
- Jutro się spakuj bo po jutrze wyjeżdżamy.
- Dobrze :* Felix ja już po jednym batoniku nie mogę, a ty wsunąłeś prawie całą paczkę !
- Kocham je ! Dobra, ja się zbieram. - pocałował mnie na pożegnanie i wyszedł. W centrum kupiłam ramkę do zdjęcia. Wydrukowałam te, na którym Felix mnie po raz pierwszy pocałował. Zrobiła je Abby. To był najpiękniejszy dzień w życiu. Włożyłam zdjęcie i zamknęłam ramkę po czym położyłam ją na stoliku obok łóżka. Felix jest dla mnie wszystkim. Tak strasznie go kocham !
******************************************
Ey yo moje Foooer <3 Przepraszam, że rozdział pojawił się dopiero dzisiaj, ale wiecie, szkoła, nauka, koniec semestru.. Ughh... Ale postaramy się dodawać częściej rozdziały <3 życzę miłego weekendu :* a i bym zapomniała KOMENTUJCIE i UDOSTĘPNIAJCIE <3 ! ~Jagoda :*

czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 12

*Julie*

-Felix, ja nie potrafie być z tobą, po za tym nie mam dowodu że z nią nie jesteś.
- Ohhh, jak mam ci to udowodnić ? Prosze, zależy mi na tobie !
- Nie Fel..- spóściłam głowę
- Dobra, ok dam ci spokój ,tylko przyjdź jutro na moje urodziny.
- Ale obiecujesz że potem koniec ?
- Tak jak mówiłem, dam ci spokój.- powiedział łamiącym się głosem. Wiedziałam że w cale nie chciał tego powiedzieć.
- Dobrze, przyjdę.
- 17:00 u mnie w domu. Reszta paczki też będzie.
Szliśmy dalej, w ciszy. Gdy doszliśmy pod jego dom rozeszliśmy się bez słowa. Poszłam kawałek dalej i weszłam do siebie. ściągłam bluze i moje czerwone conversy. Nikogo nie było. Pewnie rodzice pojechali na zakupy.
Było już grubo po 19:00. Postanowiłam zrobić sobie kolacie. Wciągłam z lodówki potrzebne składniki do naleśników i położyłam je na blacie. Zrobiłam ciasto i przygotowywałam posiłek. Po 15 min , mogłam już jeść naleśniki z bitą śmietaną i moimi ulubionymi borówkami amerykańskimi.
Posprzątałam po sobie, położyłam się na sofie i włączyłam tv . Znalazłam mecz ulubinej drużyny Felixa czyli AIK'u i postanowiłam obejrzeć. Nie jestem wielkim kibicem ale lubię piłkę nożną Abby z resztą też. Za pewne Fel też teraz ogląda. Ehhh. Ja tak na prawdę nie chce żeby on dał mi spokój. Potrzebuje go. Ale to co mi zrobił jest nie wybaczalne. Akurat pod koniec meczu , przyjechali moi rodzice.
- Cześć, kochanie ! Już jesteśmy byliśmy na małych zakupach. Kupiłam ci twoje ulubine Lay'sy.
- Oooo ! Dzięki - wstałam z sofy i pocałowałam swoją mamę.
- A ja to co ? - upomniał się o sobie mój tata.
- A co mi kupiłeś ? - zapytałam z wielkim uśmiechem
- Drugą paczkę chipsów ?- dodałam
- Ha ha ha ! Nie, kupiłem ci żelki.
- Ohh to super ! - wziełam moje '' nie zdrowe'' przekąski ze sobą do pokoju. Położyłam je na stoliku. Usiadłam na łóżko i włączyłam laptopa. Na tapecie ustawione miałam zdjęcie z Felixem , jak byliśmy na Florydzie. Ale to już przeszłość. Przejrzałam Facebooka, twittera, Instagrama. Obejrzałam kilka filmików na youtube i postanowiłam się wykąpać. Wyciągłam swoją piżamę i poszłam do łazienki. Umyłam zęby, wykąpałam się , rozczesałam włosy i wróciłam do swojego pokoju. Postanowiłam obejrzeć jakiś film. Padło na '' I i stay''. Popłakałam się w 21 minucie filmu . Tylko pogorszyłam sobie nastrój. Z wszystkich emocji związanych z tym filmem zamknęłam laptopa. Dlaczego on mógł mi to zrobić ? Kochałam go, ale najwidoczniej byłam tylko zabawką. Mam mętlik w głowie, jego pocałunki były takie prawdzie, z czułością. Nie wierze w to jak on mnie potraktował. Po moich policzkach spływały łzy, jedna po drugiej.Jestem nie poprawną romantyczką. Przez to zawsze cierpie.Dochodziła właśnie godzina 23 . Przykryłam się kołdrą i zasnęłam....

[ Leżymy  na kanapie, wtuleni w siebie. On szepta mi do ucha ciepłe słowa. Kocham go najbardziej na świecie. Kładzie ręke na moim brzuchu i czuje delikatnie ruchy naszego przyszłego dziecka. Całuje mnie w usta.
- Kocham cię Julie - mówi do mnie
- Ja ciebie też Felixie - odpowiadam mu. Do salonu wpada dziewczynka z dwoma kitkami i różową sukienką. Pod pachą trzyma swoją lalkę. Sieda na kolana mojego ukochanego i całuje go w policzek.
- Emili, córeczko ! - mówi do niej i przytula ją.]

Budzę sie ze snu. Moja głupia wyobraźnia. Ja i Felix , dwójka dzieci ? OMG , nie wiem co o tym myśleć. Było jeszcze ciemno. Na wyświetlaczu  telefonu zobaczyłam że była godzina 4 nad ranem. Obruciłam się na drugi bok i zasnęłam.

* Felix godzina 15 *

Powoli zaczynam przygotowania do moich urodzin. Rodzice pojechali do znajomych i zostaną u nich na noc.  Wolna chata, idealna impreza ! Kończe 16 lat. Jedzenie i wszystko pozostałe jest . Wystarczy się przebrać i czekać aż goście zaczną przychodzić. Ubrałem na siebie ulubine ciuchy i zrobiłem szybkie zdjęcie na Insta. Pierwsi przyszli Oscar z Abby.
- Cześć ! - powiedziałem uśmiechnięty
- No siema ! - przywitał się ze mną Oscar a Abby przytuliła.
- Siadajcie.Zaraz reszta powinna przyjść.
- A Julie będzie ? - zapytała
- Tak, rozmawiałem z nią wczoraj.
- Pogodziliście się ? To fantastycznie ! - krzyknął Oscar
- Nie, po prostu umówiliśmy się że jeśli przyjdzie to dam jej spokój.
- Felix ty debilu, powinnieneś o nią walczyć a ty dajesz jej odejść ?! - zdenerwowała się Abby.
- Dobra, nie gadajmy o tym ok ?
- Rób co chcesz - żuciła bez namysłu. Rozległ się dzwonek do drzwi podbiegłem i otworzyłem a u ich progu stał : Omar z Lucy i OG z Lilly . Przywitaliśmy się i usiedliśmy wszyscy na kanapie .
- Ej kto jeszcze przyjdzie ? - zapytał Ogge
- Moje kuzynki i kuzyni oraz pare znajomych ze szkoły , może być tłoczno xd

* Godzinę później *

Wszyscy świetnie się bawili. Chyba mam za dużo znajomych, nie można się nigdzie przepchać. Głośna muzyka zagłusza rozmowy. Julie nie przyszła. Nie wiem dlaczego. Powiedziała że będzie. Mój wielki dzień, pełno ludzi a ja siedze sam na fotelu i próbuje zrozumieć dlaczego ona się nie pojawiła. Co chwile podchodził ktoś do mnie nie interesowało nic innego jak Julie. Chciałem iść się trochę przewietrzyć. Otwieram drzwi i wpadam na nią. Jest ubrana w kremową sukienkę. Wygląda ślicznie. Na jej widok  zamarłem.
- Przepraszam za spóźnienie. - powiedziała a ja nadal nie mogłem się otrząsnąć.
- N-ni- nic się nie stało. Wyglądasz, wyglądasz boże ! Jesteś taka śliczna. Szkoda że już nie moja...
- Mhhmm to wpóścisz mnie do środka ?
- Tak, tak, tak . - przepóściłem ją w drzwiach.
- Dzięki - odpowiedziała i poszła w kierunku Abby. Cała impreza była na górze tylko nasza paczka zeszła na chwile na dół. Siedzieliśmy na kanapie i odpoczywaliśmy od tej muzyki z góry.
- Jestem mega zmęczona, przetańczyłam już chyba 6 kawałków- skomentowała Lucy.
Rozmawialibyśmy tak dalej gdyby nie przerwała nam wchodząca do mojego domu Katt. O boże , to już koniec !
- Sto lat mój kochany ! - wykrzyczała
- Tylko nie ona . - powiedziałem przy wszystkich, wstałem i podeszłem do ciemnowłosej dziewczyny.
- Katia ! Wystarczy ! Zostaw mnie w spokoju !
- Ale ja chce spędzić z tobą tak ważny dzień ! - złapała mnie za rękę , którą od razu pociągłem.
- Nie dotykaj mnie ! - krzykłem
Podeszła do nas Julie.
- Felix , coś nie tak ? Masz problem ze swoją dziewczyną ? - zapytała i położyła rękę na moim ramieniu
- Julie.. - nie zdążyłem dokończyć ponieważ Katia mi przerwała.
- Co to ma być ? Kim ty jesteś i dlaczego dotykasz mojego Felixa ?! - żuciła się na nią Katt. Natychmiast szarpnąłem Katię i wywaliłem z domu.
- Kurwa za kogo ty sie masz ?! I jak możesz tak traktować Julie !!! Przez ciebie straciłem najważniejszą osobę w moim życiu !!! Wypierdalaj i nie pokazuj mi się więcej na oczy !!!!!!- zatrzasnąłem jej drzwi przed nosem.
- Co ona sobie myśli ?! - powiedziałem .
- podeszłem do Julie która miała załzawione oczy.
- Nic ci nie jest ? - zapytałem
- Wszystko dobrze - przytuliła się do mnie.
- A jednak oni mieli racje , nie chodziłeś z Kat, przepraszam że ci nie wierzyłam. Kocham cię. - dodała i pocałowała mnie w usta.
- Ja też cię kocham ! - wtuliłem się w nią jeszcze mocniej. Już tak dawno się nie przytulaliśmy, ani nie całowaliśmy. Cieszę się jak głupi że znowu jesteśmy razem. Poszliśmy na górę gdzie bawiła się reszta gości. Akurat zaczął lecieć wolny kawałek. Wszyscy zeszli z mniejsca gdzie było miejsce do tańczenia. Poprosiłem Julie do tańca. Oplotła rękoma moją szyję i przytuliła się do mnie, a ja objąłem ją w pasie. W rytmie muzyki ,kołysaliśmy się na boki.
- '' Say something'' nasza piosenka. - powiedziałem jej na ucho. Wyczułem że się uśmiechnęła.
- Nigdy bym z ciebie nie zrezygnował - powiedziałem gdy skończyła się piosenka.
- Wiem, ja z ciebie też . - zapomnieliśmy o całym świecie i pocałowaliśmy się namiętnie. Wszyscy zaczeli bić brawo i gwizdać. Omar przyniósł tort z zapalonymi szesnastoma świeczkami. Złapałem Julie za rękę i podeszliśmy bliżej.
- No Sandi. Pomyśl życzenie. - powiedział Oscar
- Wszystko czego potrzebuje już mam - odpowiedziałem i spojrzałem się na Julie, która się zarumieniła. Zdmuchnąłem świeczki i zacząłem kroić tort. Gdy wszyscy już jedli Julie chwyciła mnie za rękę i pociągnęła za sobą po schodach na dół. Usiedliśmy na kanapie. Ona patrzyła się głęboko w moje oczy.
- Jeśli chcesz zrobić to o czym ja myśle że chcesz zrobić to proponuję iść do sypialni.
- Nie zboczeńcu ! - wyciągła z torebki prezent dla mnie.
- Prosze , sto lat ! - pocałowała mnie
- To książka ? - zapytałem
- No co ty ! Myślisz że bym ci książke kupiła ? Otwórz ! - rozpakowałem prezent i zobaczyłem przed sobą Fifę 15 .
- O kurde ! Jesteś wspaniała !! - przytuliłem się do niej
- Wiem, wiem. - uśmiechnęła się.
Dochodziła już 23. Wszyscy , oprócz naszej paczki zaczęli wracać do swoich domów , reszta miała zostać na noc.
- Dzięki ! - porzegnałem właśnie ostatnią osobę.
- Ok to co robimy ? - zapytałem podekscytowany
- Idziemy spać. - powiedział krótko Omar
- Spk, więc tak. Abby z Oscarem śpicie w moim pokoju. Omar z Lucy w pokoju gościnnym. OG z Lilly śpicie w drugim pokoju gościnnym, a ja z Julie w sypialni moich rodziców.
- Ahhaa.  No dobra to co śpimy ? - zapytała Lilly
- Tak, to do jutra ! - wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Położyliśmy się na łóźku i patrzeliśmy w sufit. Wtf ?! Położyłem się na Julie i delikatnie całowałem ną w szyje.
- Skarbie, swoje ważysz , zejdź ze mnie.
- Musze ? - zapytałem
- Tak. - usłyszeliśmy jakieś głosy dobiegające z naszych drzwi.
- Słyszysz ? - powiedziałem szeptem
- Tak , poczekaj- wstała z łóżka, na palcach podeszła do drzwi i szeroko je otworzyła. Pod nimi stała reszta paczki.
- Buuuuu ! - krzyknęła
- Aaaaa kurwa mają nas !! Omar wiejemy ! - darła się na cały głos Lucy
- Mogę zapytać co robicie pod drzwiami - wstałem i zwróciłem się do reszty.
- Bo myyyyyyy, yyy czatujemy żeby nikt was nie porwał ooo ! - powiedział OG.
- Very Funny Ogge realy !
- Dobra ! Operacja PODSŁUCHIWANIE JULIE I FELIXA ogłaszam za nie udaną ! - ogłosił Oscar.
- Takie małe pytanko. Kto wymyślił tą durną nazwę ?- zaczeła się śmiać Julie
- Właściwie to Abby xd - powiedział Omar.
- Dobra, spadajcie do siebie. - wygoniłem ich z pod drzwi. Grzecznie posłuchali i wrócili do swoich pokoi. Razem z Julie z powrotem położyliśmy się na łóżku, okryliśmy kołdrą i szybko zasnęliśmy.
********************************************
Hej, hej!  Dzisiaj jest sobota znalazlysmy trochę czasu na napisanie. Jak wiecie szkoła się zaczęła i nie mamy czasu :( a i żeby nie było razem piszemy rozdziały i to jest tak ze pół pisze ja i pół Jagoda i tam gdzie zaczęliśmy pisać z konta tam dodajemy. ~Julia

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 11


*Tydzień później, sobota godzina 18*

*Felix*

Ta cała Katia nękała mnie codziennie. Pisała do mnie, nie wiem skąd ona ma mój numer telefonu -,-. Bez dzwonienia też się nie obyło. Z Julie starałem się porozmawiać, ale ona nie chciała mnie widzieć... Czasami się tylko spotykaliśmy całą paczką. Starała pokazać, że jest silna, ale ja jednak widziałem w jej oczach, że cierpi i to prze ze mnie...  Nie było takiego dnia gdzie o niej nie myślałem. Prawie codziennie siedziałęm w domu jedynie co to wychodziełem na próby, gdzie tak czy siak nie mogłem się skupić. Chłopacy zajmowali się swoimi dziewczynami. A zapomniałem powiedzieć, jak byliśmy na imprezie do której chłopacy mnie jakoś namówili. Omar i Ogge znaleźli sobie dziewczyny, Lucy i Lilly. Oscar był nadal z Abby, więc zostałem sam ze swoimi problemami. Na dodatek rodziece się jeszcze kłócili. Najgorszy okres mojego życia...
Chodziłem po parku a w uszach leciała moja i Julie ulubiona piosenka ''Say Something''. Nagle w kieszeni poczułem, że telefon mi dzwoni. Wyciągnąłem go i na wyświetlaczu pojaił się numer Katt, nie wiem czemu, ale odebrałem i to był mój błąd.
'Hej Miśkuuuu <3'
' Czego chcesz Kat ?! '
' Chciałam tylko pogadać z moim misiaczkiem :* Dlaczego taki jesteś dla mnie ?! '
'Javle helvete !! Kat ! Ile razy mam ci mówić, że cię nie kocham i, że nie jesteśmy razem !!! '
Rozłączyłem się i schowałem telefon. Ale Katia nie odpuszczała i dzwoniła dalej... Wreszcie się wkurwiłem i wyłaczyłem telefon. Poszedłem na kosza. O dziwno nie było tam nikogo. ;o Usiadłem na ławce i rozmyślałem nad swoim życiem. Po raz kolejny.  Z rozmyśleń przerwała mi Lucy.
- Hej Fel. - powiedziała.
- Hej Lu :) - lekko się uśmiechnąłem.
- Jak się czujesz ?
- Zajebiście źle.
- Gadałam z Julie zaprzyjaźniłyśmy się :) Pytała o cb..
- Naprwadę ?! - zdziwiłem się, ale też się ucieszyłem, że nadal o mnie pamięta. 
- No tak.. Martwi się o ciebie.. :(
- Podrów ją jak będziesz się z nią widzieć.
- Jasne :) Sory, ale muszę już spadać umówiłam się z Omarem w centurm.. Pa <3 Trzymaj się <3
- Paaa :3 Baw się dobrze ze swoim chłoptasiem.
Nic mi nie odpowiedziała, tylko się uśmiechnęła i odeszła. Postanowiłem pójść do domu, bo robiło się już ciemno. Jednak kiedy weszłem już do domu zrobiłem wielkie oczy. Na kanapie siedziała Kat wraz z moją siostrą i piła sobie herbatkę !!! -,- Pierwszę co zrobiłem to spojrzałem się złowrogo na Felicję !! Jak ona mogła ją tu wpuśić !!!!!!!
- Ooo *.* Feeel, kochanie już jesteś <3 - powiedziała Katia...
- Yyyy.. Felicia ?!
- Już myślałam, że nie przyjdziesz! - podeszła do mnie i powiedziała na ucho - Weź ją wypieprz z domu, ale już !!
- Dobra , dobra. - opowiedziałem po czym zwróciłem się do Kat - Co ty tu do cholery robisz ?!
- Fel, misiuu nie denerwuj się.. Twoja siostra mnie wpuściła, masz śliczną siostre a zwłaszcza bardzo miła.. - podeszła do mnie i lekko musnęła moję usta..
- Kat wypierdalaj stąd !!! Już. - szarpnąłem ją za bluzę i wywaliłem za drzwi..
- FELIX !!! - krzyczała
- Jeżeli nie zostawisz Felix'a pójdę na policję i powiem, że nękasz mojego brata - zastraszyła ją Felicja
- Dobra, dobra, ale pamiętaj Felix zawszę będę cię kochać !!
- WYPIEPRZAJ - wykrzyczeliśmy równo XD
Nie chciało mi się słuchać kazań mojej siostry, więc od razu pobiegłem do pokoju i zamknąłem drzwi. Usiadłem na łóżku i wziąłem lapotopa. Miałem ochotę na film, więc wpisałem w Google Igrzyska Śmierci i zacząłem oglądać. Niestety zasnąłęm w połowie filmu i  nie wiem co się stało dalej..

* Nastepnego dnia rano *

Obudziłem się dopiero o 12:30 , nie wiem jakim cudem mogłem tyle spać.
Zwlekłem sie z łóżka i poszedłem do łazienki . Gotowy zszedłem na śniadanie . Felicia siedziała już przy stole, miałem jej za złe ze wpuściła Katt do środka .
- Siema - przywitałem się ze wszystkimi
- Ile mozna spać ?! - zapytał mój tata który jadł kanapkę z jajkiem .
- Sam sie zastanawiam xd - mama podała mi talerz z moja kanapką.
- Dziękuję - uśmiechnąłem się do niej - nic nie odpowiedziała tylko poczochrała mnie po włosach .
- Pewnie spał tak długo , bo romansował z Katt. - odezwała się Felicia
- Przymknij się !  To jest jakaś wariatka!  Jak ty mogłaś ja wpuścić do domu?! 
- Nie wiedziałam że taka jest. Wgl zdziwiło mnie to że jakaś obca mi laska mówi do ciebie kochanie. Przecież jesteś z Julie. Jesteś z Julie prawda?!
- Nie, zerwała ze mna.
- Jak to zerwała ? - zapytała moja mama
- No normalnie. - wstałem z krzesła i włożyłam talerz do zmywarki. Nie chciałem z nimi o tym gadać , to była moja sprawa. Jednak nie  było mi dane pójść spokojnie do pokoju.
- Felix!  Wracaj!  Co jej zrobiłeś ?   Przecież tak bez powodu by z tobą nie zerwała ! - zaczęła krzyczeć na mnie Felicia
- Nie muszę ci się tlumaczyć !!!  Zajmij sie sobą ! 
- Fel uspokuj się !  - podniósł głos mój tata
- Ty też będziesz mnie pouczać?  Najpierw sie klócicie a nastepnego dnia udajecie przed nami że nic się nie stało , że wszystko w porządku ?!?!?!  Nie umiecie powiedzieć że chcecie się rozwieść tylko mydlicie nam oczy?!  I kurwa bedziecie mnie pouczać ??!!  - najszybciej jak to możliwe wybiegłem z domu. Nie dość że Julie mnie zostawiła to jeszcze Katt i rodzice. Wszystko się wali.

*Ogge*

Siedziałem w pokoju razem z Lilliy i Julie. Z Lilliy poznaliśmy się jakiś czas temu na imprezie. Jest miła i dużo się śmieje. Zależy mi na niej, tylko nie wiem czy nie mniej niż na Julie. Oglądaliśmy film na moim laptopie. Gdy do pokoju wszedł Felix. Nie wiedziałem o co chodzi.
- Cz-eść - jąknął się, pewnie to na widok Julie.
- Siema, stary! Co tam ? - zapytałem, żeby jakoś rozluźnić sytuację.
- Chciałem pogadać, ale widze że masz gości. Przyjdę innym razem. - już chciał wychodzić ale Julie mu przerwała
- Ja właściwie miałam już iść , możecie sobie porozmawiać.- wstała z łóżka i minęła Fela w drzwiach, traktowała go jak powietrze.
- Julie, skarbie...- powiedział do niej cichym głosem i złapał za rękę
- Felix, nie utrudniaj tego, zajmij się swoją Katią, a mnie zostaw w spokoju ! - uwolniła swój nadgarstek z jego ręki i wyszła. Sandman nie wiedział co ma zrobić, usiadł na moim łóżku i schował twarz w dłoniach.
- Zobaczysz, jeszcze będziecie razem- uspokajała go Lilly.
- Nie dość że straciłem najważniejszą osobę w moim życiu, to dręczy mnie Katia a do tego moi rodzice chyba się rozwiodą.
- Co ? Twoi rodzice się rozwodzą ?! - byłem w szoku
- Cały czas się kłócą. Dzisiaj się z nimi pokłóciłem , bo powiedziałem im że Julie ze mną zerwała a oni zaczęli mnie pouczać i krzyczeć, no to wydarłem się na nich że sami nie umieją się dogadać.
- Przejebane. - stwierdziłem
- OG ! - skarciła mnie Lilly
- Sory, sory.
- Wiecie, ja chyba już pójdę, nie będę wam zawraciać głowy moimi problemami.- Wstał, pożegnał się i wyszedł. Żal mi go, on ją naprawdę kocha. Próbowałem wyjaśnić Julie o co chodzi z Katią, ale ona nie chciała słuchać.
- Biedny... - stwierdziła Lilly
- Gdyby nie ta Katia. - westchnąłem, objąłem swoją dziewczynę ramieniem i wróciliśmy do oglądania filmu.

*Julie*

Wyszłam z domu OG i zmierzałam do centrum, chciałam sobie kupić jakąś nową bluzkę. Nie sądziłam że do Ogge'go przyjdzie Felix. Dawno go nie widziałam, ani nie przytulałam, całowałam.  Ohhh, przestań , ma to co chciał !!!! Nie będę mu przeszkadać w jego związku z tą Katią !!! Jak on mógł mnie tak oszukiwać ! Mówił że mnie kocha a kręcił na boku z tą uhhhhh !! Gdybym ją zobaczyła to bym jej chyba nogi z dupy powyrywała !!!!!!!!Weszłam właśnie do pierwszego sklepu, w Primarku zawsze znajdę coś dla siebie. Wjeżdżałam właśnie po ruchomych schodach, na następne piętro i zauważyłam Abby z Oscarem. Podeszłam do nich.
- Hej ! Widzę że na zakupy się wybraliście. - uśmiechnęłam się do nich.
- Ooo ! Julie, jak dobrze cię widzieć ! Musisz mu wybaczyć ! To jedno wielkie nie porozumienie ! On by cię nigdy nie zdradził!
- Abby, przestań, rozmawiałyśmy już o tym. KONIEC.
- Nie masz pojęcia, jak bardzo się mylisz. - powiedział Oscar.
- Mylę się ? Wiem co widziałam ! Dobra, przyszłam tu na zakupy a nie się z wami wykłócać ! Cześć ! - odeszłam. Wszyscy powtarzają mi to samo. Głupia nie jestem. Wtedy w parku, gdyby nie byli razem , to by do niego nie podleciała i nie ochrzaniała że sie spóźnił na ich kolacje. Podeszłam do wieszaka z bluzkami które mi się podobały. Wybrałam swój rozmiar i włożyłam bluzkę do koszyka. Popatrzyłam jeszcze trochę na inne rzeczy , zapłaciłam i opóściłam wielki sklep.
Przypomniało mi się, że chłopacy mają dzisiaj próbę na sali i będą ćwiczyć nowe układy taneczne do piosenek. Normalnie bym nie poszła, ale Lucy mnie poprosiła, chciała ze mną o czymś pogadać , ale jak znam życie, to jej kolejny pomysł na to żeby pogodzić mnie z Felixem. Nie miałam wyjścia. Mieliśmy się spotkać o 17:00 a była 16:30 tak że wolnym krokiem szłam w strone Ośrodka tanecznego. Gdy weszłam do jednej z sali , wszyscy już byli, między innymi Matt , który jest ich choreografem.
- Cześć ! Spóźniłam się ?
- Nie, chodź. - pociągła mnie za sobą Lucy. Usiadłyśmy tam gdzie zwykle , na ławeczce. Wyciągłam telefon. Nie miałam ochoty na niego patrzeć, po tym wszystkim co mi zrobił... Mimo że byłam zajęta przeglądaniem Facebooka, kątem oka widziałam jak tańczą, i jak Felix ukratkiem, spogląda się na mnie. To było denerwujące. Skończyli właśnie pierwszą choreografie. Matt pokazywał im jak mają wykańczać nie które ruchy. Zawsze był z nich zadowolony, ponieważ chłopacy szybko się uczą. Nadszedł czas na małą przerwę, jednak oni zamiast usiąść i odpocząć , to zrobili wojnę na wielkie gumowe piłki. Zaczęli się nimi żucać. Ja tylko się przyglądałam, do momentu gdy oberwałam i to solidnie od Omara. Jak tylko zobaczył moją wściekłą minę to schował się za plecami Lucy.
- Przepraszam, przepraszam ! Nie chciałem ! Błagam oszczędz mnie !
- Zaraz cię tak urządzie że matka cię nie pozna. Zaczęłam go gonić po całym ośrodku tanecznym,dopóki nie wpadłam na jakiegoś przystojniego chłopaka z fullcapem na głowie.
- Ojjj, sory. Nie zauważyłam cię - Przeprosiłam go
- Jestem niewidzialny ? - uśmiechnął się
- Nie ! Tylko no wiesz, goniłam tego kretyna Omara.
- Nic się nie stało. Marco jestem! -oznajmił i podał mi dłoń
- Julie.- trochę się zaczerwieniłam - Nie widziałam cię wcześniej.- dodałam
- Jestem tutaj raz w tygodniu. Zawsze w środy.
- Ehhh. Dziwne że cie wcześniej nie dostrzegłam. Fajnie się gadało ale muszę uciekać. Do zobaczenia, może.
- Cześć - porzegnaliśmy się i poszliśmy w swoje strony. Z uśmiechem ,tak szerokim jak od dłuższego czasu nie było na moich ustach , wróciłam na ławkę.
- A co ty taka w skowronkach ? - zapytała Abby
- Nic, nic.
- Ohhh ! No powiedz !
- Cicho ! Zagłuszasz Matta !
- Dobra, potem to od ciebie wyciągne. Po godzinie próba się skończyła. Razem z resztą paczki wracaliśmy do naszych domów . Ja i Felix szliśmy osobno, a reszta trzymała się za ręce. Nagle Fel odciągnął nie od reszty grupy.
- Co ty robisz do cholery ?!
- Stój - poczekał aż nasi przyjaciele odejdą trochę dalej od nas i zaczął rozmowę.
- Julie , ja już nie potrafię dłużej bez ciebie !
- Było trzeba nie kręcić z inną na boku !
- Ja jej nie znam , to jakaś chora dziewczyna, całymi dniami wydzwania do mnie.
- Dlaczego mam ci wierzyć ?
- Bo cię kocham ! Skarbie, ja wtedy w parku zobaczyłem ją poraz pierwszy w moim życiu ! Na prawdę myślisz że zrobił bym ci takie świństwo ?!
- Nie.. Felix ja sama nie wiem. Wszyscy mi mówią że to nie prawda.
- Oczywiście że nie prawda ! Julie , prosze , potrzebuję cię, moi rodzice pewnie się nie długo rozwiodą wszystko się jebie...
*******************************************
Ey to Foooer!! Jednak rozdział pojawił się dzisiaj! Następny pojawi się w sobotę w 100% <3 miło by było gdybyście pisały komentarze czy wam się podoba
~Jagoda  :)

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 10

*Poniedziałek,11:00*

*Julie*

Obudziłam się późno, zwlekłam swoje zwłoki z łóżka i poszłam do łazienki. Jak spojrzałam w lustro to sama siebie się przestraszyłam. Miałam podpuchnięte oczy od płaczu i makijaż cały rozmazany. Nie miałam zamiaru dzisiaj nigdzie wychodzić, więc ubrałam dresy i bluzę. Czułam ucisk  w żołądku, od wczorajszego obiadu nic nie jadłam. Zeszłam po schodach i w kuchni zobaczyłam mamę , szykującą dla mnie śniadanie.
- Dzień dobry kochanie. Jak się czujesz? - zapytała mama. Tylko ona jedyna mogła do mnie mówić 'kochanie'.
- Dzień dobry, bywało lepiej - lekko się do  niej uśmiechnęłam.
-Ostro się wczoraj pokłóciliście z Felix'em. - zaczęła rozmowę.
- Jaka ładna dziś pogoda - chciałam uciec od tematu, nie miałam najmilszej ochoty z nią rozmawiać na ten temat..
- Skarbie tak i tak nie uciekniesz od problemu. - uśmiechnęła się, po czym dodała - Musicie sobie wszystko wyjaśnić i będzie dobrze - podała mi jajecznice i pocałowała mnie lekko w czoło.
- Już jest dobrze - zaczęłam jeść - I będzie tak na zawsze - mówiłam łamliwym głosem.
- Zerwaliście prawda ? - zapytała smutna
- Skąd wiedziałaś ?
- Nie od dziś cię znam kochanie <3
- No tak .. - jadłam swoją jajecznice a mama poszła otworzyć drzwi. Do kuchni wszedł...Nikt inny jak Felix. Wstałam z krzesła i zmierzałam do swojego pokoju. Szybko weszłam po schodach i zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem.Usiadłam na łóżko i rozpłakałam się. Wszedł  do pokoju, bez żadnego pukania, bez niczego.
- Czego tu szukasz ? - zapytałam wkurwiona - WYPIEPRZAJ STĄD !!! - wykrzyczałam.
- Uspokój się najpierw, przyszedłem pogadać. - odpowiedział.
- Nie mamy już o czym gadać. To koniec Felix. Czego tutaj nie rozumiesz ?! - zapytałam wycierając łzy.
- Przepraszam cię.. - spuścił głowę w dół.
- Trochę za późno na przeprosiny 'skarbie'
- Przestań, proszę cię.. - błagał mnie.
- Felix, zakończyliśmy wczoraj nasz związek. Tak ?
- Nie! Ja cię kocham i nie dam ci odejść ! - przysunął się do mnie i pocałował
- Dlaczego to zrobiłeś ?
- Zależy mi na tobie. - położył rękę na moim policzku
- To nie ma sensu , kiedy mi nie ufasz. Wyjdź chce być sama.
- Julie..
- Już ! - wypchnęłam go z pokoju
Położyłam się do łóżka i przykryłam mocno kołdrą. Usłyszałam ciche pukanie. Byłam pewna że to znowu Fel.
- Felix, zostaw mnie w spokoju ! - wykrzyczałam. Drzwi się otwarły a w ich progu stał OG.
- Co ty tu robisz ?- zapytałam , mocno zdziwiona
- Przyszedłem, żeby zobaczyć jak się trzymasz- uśmiechnął się lekko - Rozmawiałaś z Felix'em ?
- Tak, zerwaliśmy- usiadł koło mnie na łóżku.
- To moja wina , gdybym cię nie pocałował...
- Nie mów tak, zawinił tylko i wyłącznie on . Zrobił mi wielką awanturę , a przecież nic wielkiego się nie stało.
- No ok, ale i tak uważam że to prze zemnie.
- OG to nie twoja wina ! - przytuliłam go. Do pokoju wparował znowu Felix, bo zapomniał swojego telefonu i zobaczył nas przytulających się.
- Kurwa mać co to ma być ?!?!?!? Ja się pytam - Felix rzucił się na Oggego z pięściami.
- Herrejävlar !!!! Felix !!!!! - wybiegłam z pokoju.
- Ey yo stary przyszedłem się tylko zapytać  jak się czuje.. Zluzuj stringi..
- Sory, ale cholernie mi na niej zależy .. - wyciągnął do niego rękę - Zgoda ?
- No jasne stary - przytulili się <3
- Stry gdzie jest Julie ?! - zapytał Felix
- Biegnij za nią - powiedział OG
- Dzięki stary jeszcze raz.

*Felix*

Poszedłem do Julie, żeby z nią pogadać, ale nic to nie dawało, bo ona nawet nie chciała na mnie patrzeć. Nie dziwie jej się.. Kto by chciał patrzeć na idiotę, który tak potraktował dziewczynę. Kurwa Felix ty debilu...
Jak mogłeś jej coś takiego powiedzieć... Co miałem zrobić?! Pobiegłem do Abby, miałem nadzieję, że tam będzie. Daleko nie miałem tylko przeszedłem przez ulicę i zapukałem do drzwi.
- Dzień dobry zostałem Abby ? - zapytałem jej mamę.
- Tak jest u siebie :) - uśmiechnęła się do mnie po czym otworzyła szerzej drzwi, żebym mógł wejść i dodała - Wejdź
- Dziękuję - przywitałem się z resztą rodziny i poszedłem do pokoju. Zapukałem i nie czekając na odpowiedź wszedłem do Abby. Zostałem ją tam z Oscarem oglądających film.
- Ojojoj XD Hej, sory nie ma tu u was Julie ? - zapytałem z nutka nadziei, że jest w łazience.
- No jak widać nie ma jej tu - powiedział Oscki.
- Ha ha, ale zabawne. Ja się serio pytam.
- Co jej zrobiłeś Felix ? - zapytała Abby
- Bo to było takk.. - opowiedziałem im cała historię..
- Bro kurwa coś ty najlepszego narobił...
- Wiem, wiem dlatego jej szukam nie mogę pozwolić, żeby odeszła. - miałem łzy w oczach jak to mówiłem.
- Zadzwonię ci jak będę coś wiedzieć - przytuliła mnie Abby. Pożegnałem się z nimi i poszedłem dalej szukać mojej królewny. Zmierzałem do parku tam gdzie wczoraj. Nie myliłem się znalazłem ją na ławce płaczącą. Podszedłem do niej a ona od razu powiedziała..
- Felix idź stąd chce być sama !
- Skąd wiedziałaś, że to ja ?!  Nawet na mnie nie spojrzałaś. - zdziwiłem się..
- Nie muszę, znam cię.
- Julie słuchaj.. Chciałem ci powiedzieć, że pogodziłem się z OG i jest już tak jak dawniej. Proszę cię wyba... - nagle przerwała mi jakaś dziewczyna.
- FELIX KOCHANIE !!! TUTAJ JESTEM - wołała z jakiś 2 m
- What the *piiiiiiiiiip* - powiedziałem.
- Felix czekałam na ciebie w restauracji jakieś dwie godziny!! Zapomniałeś prawa? Zapomniałeś !! Dzisiaj jest nasza rocznica a ty z jakąś lalunią tu siedzisz !! Co to ma znaczyć ?!?!?! - krzyczała na mnie.
- Yyy.. sory znamy się ?!
- Nie pamiętasz to ja Katia Mosally. Twoja dziewczyna !
- Felix !! - spojrzałem na Julie miała łzy w oczach.
- To nie tak jak myślisz, Julie naprawdę to jest jakaś psychofanka. Nie znam jej !!! - błagałem ją, ale na marne.. Nagle Kat rzuciła się na mnie i zaczęła całować.. Odpychałem ją.
- Herrejävlar Kat !! Zostaw mnie !! Kurwa !
- Ale co jest kochanie ? Zawsze to lubiłeś !
- Nie znam cie ! - po raz kolejny ją odepchnąłem i pobiegłem za Julie.
- Julie zaczekaj !-  krzyczałem
- To ty mnie oskarżasz, że zdradzam cię z Oggim a sam to robisz ! Weź mnie zostaw najlepiej. - wykrzyczała mi to w twarz. Byłem bez silny. Nie wiedziałem co mam robić.. Tak strasznie ją kocham.. Usiadłem na chodniku i rozryczałem się jak małe dziecko. Po 30 min siedzenia ogarnąłem się i poszedłem do domu. Ściągnąłem buty. Wziąłem szybki prysznic na orzeźwienie i poszedłem spać. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Nie mogłem zasnąć tak czy siak. Myślałem jak pogodzić się z Julie.. Nic mi do głowy nie przychodziło. Obróciłem się na drugi bok i zasnąłem.
*********************************************************************************
Hej !! Rozdział 10 oddajemy wasze ręce, mam nadzieję że wam się spodobał.Już niedługo do szkoły :(  A następny rozdział już we Wtorek !  ~ Julia